Przekroiłam wczesną wiosną dynię i znalazłam w jej środku dziesiątki kiełkujących nasion. Wszystkie kiełki umieściłam w doniczce i się zaczęło.
Trzy z nich wykiełkowały. Rosną jak na drożdżach.
Hodowanie trzech dyń na balkonie uważam za wyzwanie.
Nie chcę ich wkopywać mamie do ogródka, bo mama ma dość problemów z roślinami, z którymi nie ma problemów.
Dynie kształtem przypominają słońce.
Hercules Poirot uprawiał dynie.
Ciasto dyniowe to niebo w gębie.
Dynie dojrzewają wtedy, gdy nie ma już warzyw z ogródka.
Muszę je pokochać, zanim zarosną cały mój balkon. Wtedy miłość będzie już mogła tylko dojrzewać, nie kiełkować.
Poproszę fotkę dyniowego balkonu, jak również relacje na bieżąco z postępów uprawy. U mnie dopiero kiełkują gruntowe. Muszę w przyszłym roku zastartować wcześniej z doniczkowymi :)
OdpowiedzUsuńBędzie zdjęcie. W końcu planujemy spędzić ze sobą pół roku: dynie i ja.
Usuńplantacja. musisz mieć spory balkon. i tolerancję dla świata przyrody.
OdpowiedzUsuńWszystko się zgadza. Balkon duży, tolerancja dla świata przyrody też (z pewnymi wyjątkami).
Usuńkocham uprawiać dynie. Serio. Nie dość, ze owoce imponujące i smaczne to jeszcze kwiaty piękne i jadalne. W tym roku niestety nic z tego, przymierzamy się do remontu ogrodu...
OdpowiedzUsuń