piątek, 7 czerwca 2019

demonem

Nie widziałam go 30 lat.
Pamiętał, że miałam wtedy inną fryzurę.
Okazało się, że jestem demonem, który rozgrzebał w nim nie do końca zaleczone rany.
On radzi sobie z ranami, ja z byciem demonem.
Wzruszający spektakl z dwoma aktorami.

6 komentarzy:

  1. Można kogoś zranić, lecząc własne rany, ale to nie jest wporządku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, można. Lecząc własne rany trzeba być ostrożnym.

      Usuń
  2. skoro po trzydziestu latach rany się nie zagoiły, to chyba były nieoczyszczone. gangrena powinna się wedrzeć. z demonami jej po drodze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Psychika jest mniej podatna na logikę niż gangrena...

      Usuń
  3. pomyślałam o mojej niegdysiejszej przyjaciółce...chętnie bym się z nią zobaczyła.
    Ale demony nam nie pozwalają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poszłam bez zapowiedzi.
      W chwili jego sławy i chwały, gdy świecił i święcił.
      Wzruszenie.
      "Nawet nie wiesz, ile dla mnie znaczy, że przyszłaś. Żyję w poczuciu winy. Teraz nie zachowałbym się tak na pewno".
      Zostawił wszystkich ważnych i dostojnych, by porozmawiać i usłyszeć co u mnie. Co u innych.
      Poszłam do kogoś innego, tylko głos, oczy, inteligencja i uśmiech takie same. Te same.
      Mimowolnie pokazałam, że winy najcięższe dla tego, kto je niesie.
      Oczyszczenie.
      Cud.
      "Bardzo cię proszę, nie traćmy kontaktu".
      Szczere.
      Życie jest piękne.

      Scenariusz - wyciskacz łez dla obu stron.

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":