sobota, 6 lipca 2019

nogami

Kalina pojechała z mamą na leczniczy pedicure. Mama ma całkiem sporo lat, a przez wszystkie te lata jej stopy nosiły ją po świecie i są teraz dość sfatygowane.
Pani podolog zajęła się stopami nad wyraz troskliwie, nie zorientowała się jednak, że stopy są podłączone niebezpośrednio, ale jednak, do głowy mamy Kaliny, a w niej znajduje się punkt dowodzenia.
Gdy pani podolog mówiła mamie Kaliny, żeby nie ruszała nogami, bo rozpoczęła się praca z użyciem ostrych narzędzi, mama Kaliny natychmiast zaczynała poruszać całą dolną połową ciała. Gdy pani podolog prosiła, żeby mama Kaliny wyprostowała nogi, nogi zostawały natychmiast podkurczone, a gdy powiedziała, żeby mama Kaliny trzymała stopy w górze, bo nie mogą się zamoczyć... Wiadomo.
Na samym końcu mama Kaliny z uroczym uśmiechem powiedziała pani podolog, że poprzedniego dnia bardzo starannie wymoczyła sobie stopy w gorącej wodzie, bo chciała, żeby były ładniejsze. Pani podolog spojrzała na Kalinę, zupełnie jakby oczekiwała wyjaśnień, gdyż podczas poprzedniej wizyty pani wyraźnie zaznaczyła, żeby mama nie moczyła nóg przed kolejną wizytą u niej.

Mama Kaliny jest dobrem narodowym i Kalina uważa, że do jej, Kaliny, obowiązków należy dzielenie się tym dobrem z innymi. Na przykład z panią podolog, która dzięki mamie Kaliny doceni teraz każdego innego pacjenta.
Mama Kaliny była zachwycona wizytą, co właściwie jest najważniejsze.

9 komentarzy:

  1. Na pogrzebie mojej ciotki ksiądz bardzo ciepło o niej mówił - znał ciotunię osobiście - i kiedy doszedł do słów: "a swoim życiem uczyła nas cierpliwości i wytrwałości", połowa kościoła dostała ataku kaszlu i/lub czkawki i/lub duszności. Rodzina i przyjaciele po prostu zaczęli się dziwnie trząść i wyginać, wydając jakieś stłumione nieartykułowane dźwięki, ale trzeba przyznać, że wszystkim nam udało się jakoś zapanować nad atakiem i nikt nie ryknął śmiechem ani nawet nie za chichotał. Każdy z nas wiedział, a ksiądz tym bardziej, że nauka ta nie szła z przykładu ;) Do dziś podziwiam księdza za pokerową twarz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, dziękuję Ci za tę informację!

      Usuń
    2. Nadmienię, że ciotunia była osobą znamienitą. Zasłużona dla kraju i dwóch narodów, a także wielu środowisk, ale jej zasługi na polu ćwiczenia ludzi w cierpliwości i wytrwałości są nie do pobicia! A wszystko dlatego, że miała CHARAKTER!

      Usuń
    3. Aaaa! Na czkawkę, kaszel i duszności na pogrzebie zapadli również przedstawiciele władz i ambasador! Wszyscy wyćwiczeni przez cioteczkę! ;)

      Usuń
    4. Prawdopodobnie te same cechy cioteczki, które były powodem czkawki, były też powidem jej znamienitości i dzięki nim odniosła sukces.

      Usuń
  2. grunt, że mamie się podobało. a pani podolog przychodzi do pracy, więc spodziewać się samych świetlanych chwil, to optymizm nadmierny i absolutnie nieuzasadniony. ciekawe ilu ludziom na świecie się udaje takie osiągnięcie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że wiele osób ma pracę, którą lubi, nawet jeśli są chwile nieświetlane :-)

      Usuń
  3. Nooo to zupełnie jak w szkole. Dzieci nas tresuja z wytrzymałością do granic...

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobro to dobro, w całej okazałości :* cmoki kochana

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":