środa, 3 lipca 2019

wspólną

Metodą sznurkowo-pętelkową przekonałam bluszcz, rosnący u sąsiada piętro niżej, żeby rósł również u mnie.
Zastanawiam się, czy można to uznać za kradzież. Oraz czy wypada, żebym zwróciła sąsiadowi uwagę, że powinien naszą już wspólną roślinę podlewać podczas upałów.


Och, sama widzę, że to nie jest drobne przywłaszczenie, tylko regularne przejęcie. Tego się już nawet ukryć nie da ;-)



28 komentarzy:

  1. ha ha ha ... powiedzmy, że "wzięłaś" sobie szczepkę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie szczepkę. Zagarnęłam gałąź i mam teraz spory fragment.

      Usuń
    2. łoł to już może być faktycznie potraktowane jako zagrabienie mienia :D

      Usuń
    3. Co gorsza, dochodzi paserstwo - przekazałam jedną gałąź sąsiadce piętro wyżej i teraz sąsiad uprawia bluszcz rosnący u trzech rodzin.

      Usuń
    4. ha ha ha za rok cały pion będzie miał tego bluszcza u siebie ... tylko tam myślę czy to zawłaszczenie czy sąsiad o tym wiedział, planował i miał w tym jakiś cel hmmm

      Usuń
  2. A jak polejesz po swojej części rośliny, to nie doleci do korzeni?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślisz, że wylewanie z wiadra wody na taras sąsiada, połączone z celowaniem w bryłę korzeniową rosnącą tuż przy ścianie, nie będzie źle odebrane? 😉

      Usuń
    2. wezykiem przez lejek ?

      Usuń
    3. Muszę najpierw wybadać jego godziny pracy, żeby nie wężykować gdy będzie jadł śniadanie na tarasie.

      Usuń
    4. Myślę, że w czasie upałów powinnaś wężykować jawnie i ostentacyjnie, by dać mu do zrozumienia ogrom jego zaniedbań!

      Usuń
    5. A może chlusnąć mu w łeb?

      Usuń
    6. Niech się ocknie, póki bluszcz jeszcze żyw 😉

      Usuń
  3. Koniecznie musisz sąsiada uczulić na podlewanie w upały. To niedopuszczalne, żeby zaniedbywał WASZĄ roślinkę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta roślina jest już nawet trzech rodzin, bo jedną gałąź podwiązała sobie sąsiadka nade mną. Spróbuję zrobić zdjęcie, żeby ukazać skalę zjawiska... 😊

      Usuń
    2. Btw, bardzo ładny okaz i ślicznie idzie na ociepleniu i tynku baranku. I nie dajcie sobie wmówić, że szkodzi elewacji - bo nie szkodzi.

      Usuń
    3. Dzięki niemu mamy zaprzyjaźnione stado mrówek 😉

      Usuń
    4. Prawdopodobnie w przyszłym roku dostaniecie w pakiecie do mrówek sikorki lub wróble :)

      Usuń
    5. U nas jest ogromny deficyt wróbli. Mamy mazurki, ale wróbelków brakuje. Gdyby tak jakaś miła rodzinka zechciała skorzystać, byłoby wspaniale. 😊

      Usuń
  4. A poważnie. Nie wiem, które to piętro, ale kiedyś możliwości donicy/pojemnika się wyczerpią i będziecie patrzeć, jak roślinka umiera. Czy jest szansa, żeby korzonki były w gruncie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są w gruncie. Przed adopcją dokładnie wybadałam sytuację 😊

      Usuń
  5. skoro ma być wrogie przejęcie, to proponuję skusić roślinkę prywatną donicą i dobrą ziemią - bluszcz chętnie ukorzeni się u Ciebie i będziesz mogła odciąć pępowinę i uniezależnić się od sąsiada. niech nie podlewa, a Twoja roślinka będzie rosła. bluszcze nie mają oporów jeśli chodzi o zagarnięcie cudzej własności i korzystają z każdej okazji skwapliwie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie to do glowy nie wpadlo! Genialny pomysl! :)

      Usuń
    2. Pomysł dobry, ale bluszcz który widać na zdjęciu urósł przez rok. Przyrosty ma niezwykłe. Musiałabym mieć ogromną donicę, żeby go utrzymać w dobrej kondycji przez kilka lat. Poza tym - cała frajda w tym, że go podkradam 😉

      Usuń
  6. koniecznie!! zaproponuj, że wymiennie ))) choć bluszcze są wytrzymałe, to jednak podlewać trzeba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są piękne! Wydaje się, że delikatne, a mają regularne pnie 😊

      Usuń
  7. Wygląda nieźle, porozmawiaj z sąsiadem o podlewaniu :) nie szczyp się :)

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":