sobota, 22 czerwca 2019

spadły

Wracałam z dwiema dziewczynkami (córką i jej przyjaciółką) z ogródka mamy z pełną miską czerwonych porzeczek. Podjechałam po drodze do sklepu. Było bardzo chłodno i przyjemnie. Dziewczynki nie chciały ze mną wysiadać, więc zostały w samochodzie. Sklepik malutki, kolejki żadnej, samochód zaparkowany kilka metrów od wejścia. W chwili, w której płaciłam za zakupy, pękło niebo i na ziemię runęły hektolitry wody. To nie były krople, tylko stały potok. Wodospad. Rzeka, spadająca z nieba na ziemię. Ulica zamieniła się w Kanał Sueski, chodnik w Amazonkę. Stałam przy drzwiach sklepu i patrzyłam na dziewczynki, siedzące w samochodzie. Zadzwoniłam do nich i spytałam, jak się czują. "Wszystko dobrze, mamo, tylko czy ty to widzisz?" Nie dało się nie widzieć.
Gdy oberwanie chmury stało się zwykłą ulewą, dobiegłam do samochodu i usiadłam za kierownicą. Powolutku ruszyłyśmy w stronę domu. Po kilku minutach wysiadłyśmy pod domem. Nie padało.

Już wiem, co się stało z wodami Morza Czerwonego, gdy się rozstąpiło. Spadły na nas. Z niejakim opóźnieniem.


15 komentarzy:

  1. a ryby? ryby też spadały? czy wszystkie gdzieś w niebie przerobiono na sushi i pożarto bez smażenia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ryby spadły mrożone w postaci gradu. Ale to nie u nas...

      Usuń
  2. Ciesz się, że nie oberwałaś rybą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, czy ryby spadają głową w dół. 😉

      Usuń
    2. Podejrzewam, że spadają plaskaczem na głowę, jeśli już

      Usuń
    3. Może też tak być, chociaż skłaniam się jednak ku pionowej wersji...

      Usuń
  3. A masz dmuchane kółko w bagażniku? Myśmy wracali z wakacji w takiej nawałnicy. Potem się okaząło, że padły całe hektary lasów, miejscowości były zalane, prąd odcięty, totalny kataklizm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To słynna nawałnica sprzed kilku lat, czy tegoroczna jakowaś?

      Usuń
    2. Ta słynna z 2017 roku. W tym roku podobno dopiero nawałnice przed nami.

      Usuń
  4. ewidentnie ktoś chciał Was utopić to zamach ~!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, bardzo Ci dziękuję za zwrócenie uwagi na nowy wątek w sprawie ;-) :-))

      Usuń
  5. dobrze, że nie był to grad... Bo podobnie było u mojej mamy, tyle że z gradobiciem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szklarnia cała, ale ogórki stratowane, czereśnia i śliwa obita, mnóstwo owoców spadło, kwiaty sieczka. Z kwitnących już hortensji bukietowych nic nie zostało. Także ten... grad to plaga.

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":