Udało nam się.
Pojechałyśmy bez zarezerwowanych noclegów. Dojeżdżałyśmy do jakiegoś miejsca i dopiero tam szukałyśmy pokoju do spania.
Podróżowałyśmy poza sezonem turystycznym, więc może dlatego nie miałyśmy większych problemów ze znalezieniem pokoju. Przejechałyśmy 2300 km w trzy dni.
Jaką to daje wolność...
Jaką niezależność...
I jak szybko można się nauczyć, że najtańsze noclegi pojawiają się na bookingu po 17 ;-)
Farciary jesteście
OdpowiedzUsuńNo i też trochę dzielne kobiety 😊
Usuńjak się tyle jeździ, to nie ma czasu spać. chyba, że w samochodzie. i wtedy łatwo o najtańszy nocleg - jakieś dziesięć koła za dożywocie (a tak naprawdę za dwadzieścia lat - krótkie to dożywocie...)
OdpowiedzUsuńWierzę, że za 20 lat będzie lepiej. Nasze dzieci są mądrzejsze od nas. Patrzą inaczej. Myślą. Naprawią to, co zepsuliśmy.
Usuńpotwierdzam, że taki sposób podróżowania jest całkiem inny niż tradycyjny i z tym po 17.00 też potwierdzam :)
OdpowiedzUsuńRóżnice są odczuwalne 😊
Usuńróżnice są takie jak podróżowanie z biurem podróży albo na własną rękę. Generalnie bez porównania jedno i drugie
UsuńMożna dostosowywać się na bieżąco do siebie i do otoczenia. Żadnych "musimy dojechać". Cudne!
UsuńMiło i przyjemnie :) uwielbiam takie podróżowanie :)
OdpowiedzUsuńJa też. Dobre towarzystwo i mogę jechać wszędzie, co już wiesz. 😍
UsuńO tak, mam nadzieję, że jescze będzie mi dane :)
Usuńmarzę o takim niezaplanowanym do końca, niespiesznym szlajającym się ...po europie po kraju tutejszym...
OdpowiedzUsuń