Wszyscy wiedzą, że nie należy robić zakupów, gdy jest się głodnym.
Kalina też wie.
Teoretycznie Kalina wie.
W praktyce głodna jak stado dzikich hien Kalina poszła kupić "coś" do zjedzenia i nabyła pierogi, śliwki, jabłka, sałatę, wuzetkę i mleko.
Większość z tego zżarła natychmiast po przyjściu do domu.
Teraz żałuje, że teoria nie szła w parze z praktyką...
Bardzo mi znane uczucie..
OdpowiedzUsuńWuzetka z sałatą? Błe!
OdpowiedzUsuńNie wybrzydzałam. Żarłam wszystko 😉
Usuńech robię tak samo Kalina...i dlatego unikam sklepów a idę coś zjeść na ciepło ;-)
OdpowiedzUsuńjak zapomnę kanapek, a zakupy robi Naczelnik ...bo umie.
Mam żołądek zamiast rozsądku.
UsuńPozostaje mieć nadzieję, że jednak Kalina powstrzymała się od popijania śliwek mlekiem ;)
OdpowiedzUsuńwuzetę też bym zjadła... rany, bez żalu zjadłabym :*
OdpowiedzUsuń