Ósma wieczorem:
- Mamo, o której godzinie będziesz wyjeżdżała?
- O siódmej rano.
- Obudź mnie, bo chcę się z tobą pożegnać.
Siódma rano:
- Córko, już wyjeżdżam. Chciałaś się ze mną pożegnać. To pa, kochanie.
- Tak, mamo. Wiem, wiem. Jeszcze tylko pięć minut...
Wielokrotne powtarzanie przynosi doskonałe efekty, jeśli chodzi o naukę pewnych zachowań ;-)
u mojej siostry było: tak już wstaje. Wstawała zamknąć za mamą drzwi i kładła się z powrotem do wyra ... ciekawe ile razy zdążyła na pierwszą lekcję w sumie nigdy się tym nie zainteresowałam ;D
OdpowiedzUsuńMoja córka się nie spóźnia. Ustalamy, ile razy będzie rano "jeszcze pięć minut" i zaczynam budzenie wcześniej. Ale to i tak bardzo rzadko, bo przeważnie załatwia tę sprawę ze swoim telefonem i jego drzemkami 😉
OdpowiedzUsuńA jeszcze dodam, że widziałam kilka razy nałogowych spóźniaczy na 2 minuty przed wyjściem i to jest zagięcie czasoprzestrzeni i zaprzeczenie wszelkim teoriom fizycznym. Chaos pomieszany z huraganem 😁
Usuńooo to moja siostra jest właśnie takim zaginaczem na milion procent :D ale jest też magikiem bo do dziś potrafi taką sztuczkę, że kładzie się spać a rano prześcieradło leży pod łóżkiem i to nawet takie na gumkę. Jak śpi sama zawsze od dziecka umie tak zrobić. Czarownica !!! :D
UsuńMoja starsza córka śpi jak mumia egipska. Wcale się nie rusza w nocy. Budzi się w tej samej pozycji, w której zasypia, identycznie owinięta kołdrą. Średnia arytmetyczna z mojej córki i Twojej siostry daje normę krajową. Czyli uff! wszystko się zgadza 😉
UsuńOj tam dzieci sie czepiacie:))
OdpowiedzUsuńDorosla bylam i jestem, jak gdzies musialam wczesniej wyruszyc, a rannym ptaszkiem nigdy nie bylam to prosilam Wspanialego zeby przed wyjsciem z domu upewnil sie, ze mam swiadomosc poczucia czasu (cokolwiek mialo to oznaczac:))
I tak ok. 5tej rano Wspanialy przed wyjsciem do pracy probowal mnie doprowadzic do jakiejs reakcji swiadczacej o zyciu:)) Na co ja ponoc powtarzalam "me good... me good..." On wychodzil, ja dalej spalam i nawet nie pamietalam tego bablania we snie:)) Jakims cudem zawsze sie obudzilam w pore zeby zdazyc.
Mam teorię która to tłumaczy: osobno budzi się ciało, osobno dusza. Mój mąż np wstaje rano, zaczyna sobie robić kawę i po kilku minutach mówi mi "cześć!", chociaż cały czas stoję obok. Jego dusza budzi się później niż ciało... I to o kilka minut 😉
UsuńZgadzam sie z taka teoria, brzmi bardzo logicznie i sama tego doswiadczam. Zawsze mowie, ze jak wstalam to nie zanczy, ze juz sie obudzilam:))
UsuńWspanialy natomiast wyskakuje z lozka i jak automat ogarnia wszystko w ciagu pol godziny, potem ma jeszcze 5-10 min na relaks i wychodzi do pracy.
Ja od lozka do drzwi potrzebuje 3 godziny:)))
Gdy on jest już po drugiej kawie, Ty orientujesz się, że stopy należy naprzemiennie przesuwać po podłodze, żeby dotrzeć do łazienki 😉
Usuńdokladnie tak:))
UsuńI zaczekałaś pięć minut?
OdpowiedzUsuńPojechałam.
Usuń😉