wtorek, 9 lipca 2019

świecznika

Uwielbiam palić za oknem świeczki. Gdy patrzę przez szybę i widzę tańczący płomień, jestem ze sobą.
Nie zasłaniam okien, nie martwię się, że sąsiedzi mogą zobaczyć, co robię w domu. Niech widzą. Niech patrzą.
Kupuję wielkie świece, stawiam na podłodze na balkonie, wypalam je do dna.

Niedawno świeca się zbuntowała. Zaczęła wychodzić z glinianego naczynia, którego używam jako świecznika. Oczywiście dostrzegam w tym nieznaczny udział piekarnikowych temperatur i południowej wystawy balkonu, ale uważam, że spora w tym wola świecy.

Czekam, co dalej. Moja młodsza córka uznała, że świeca wygląda jak robak, który wychodzi z jabłka. Podoba mi się to określenie. Obserwuję.


8 komentarzy:

  1. mi wygląda jak coś, co pije z dna naczynia wodę. jeszcze tego czegoś nie nazwałem. może żyrafa-albinos? biała murena?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, patrzysz z drugiej strony. Bardzo ciekawe.

      Usuń
  2. magłabym odwdzięczyć sie podobnymi świecowymi robalami )))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz u siebie krewnych mojej świecy?
      Jesteśmy rodziną! 😉

      Usuń
  3. Czy to oznacza, że czekasz, aż świeca siłą woli stanie sama w pełnym wyproście na przykład?

    OdpowiedzUsuń
  4. dokładnie to samo zrobiłam ręką ze świecą komunijną. Dzierżyłam godzinę w dłoni podczas mszy i też się z ciepła tak wygięła i .... złamała. Na nieszpory już miałam o połowę mniejszą :D

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":