Wierzę, że los stawia mi na drodze różnych ludzi, którzy coś mi dają. Najróżniejszych. Przedziwnych. Zaskakujących. Dostaję uwagę, rozmowę, czas, dobre słowo, uśmiech, kanapkę z serem, radę, brak rady, uprzejmość, spojrzenie, pomachanie ręką, przepuszczenie w korku, pomoc przy zbieraniu rozsypanych ziemniaków.
Wierzę też, że mnie stawia los na drodze różnych osób i one dostają coś ode mnie.
Dziś dałam zaskakującą rzecz:
moja koleżanka pracuje w firmie, zajmującej się medycznym drukiem 3d. Poszukuje pacjentów, którzy chcieliby skorzystać z darmowych programów, związanych z wdrażaniem takiego druku do terapii. Ortezy, fragmenty kości, nowoczesne gipsy - gama jest bardzo szeroka.
Powiedziałam o tym pani dyrektor. Mamy sporo uczniów niepełnosprawnych - może któryś z nich czegoś takiego potrzebuje. I okazało się, że właśnie akurat w tym momencie jeden z naszych uczniów potrzebuje ortezy. Pogorszył się stan jego ciała, bez ortezy nie utrzyma w dłoni długopisu. Na NFZ same problemy, kupno nie wchodzi w grę - darmowy program to wybawienie go z problemów.
Radość - tak nazywa się to słowo!
RADOŚĆ! Niesamowita radość!
OdpowiedzUsuńJest w Tobie coś z wróżki
OdpowiedzUsuńJa to nazywam "byc we wlasciwym miejscu w danej chwili kiedy ktos potrzebuje".
OdpowiedzUsuńwielka radość i że jednak można coś komuś...zmienić...dać bez korzyści...
OdpowiedzUsuńja bym powiedziała, że to cud. ktoś na górze pociągnął za kilka sznurków i voila ! i to jak szybko :D
OdpowiedzUsuńSłowo i czyn, Kalina przeboska, tak powinnać się nazywać :) LOVE!
OdpowiedzUsuń