środa, 26 lutego 2025
buty
czwartek, 20 lutego 2025
siebie
Kalina mówi do siebie.
Wkurza się do siebie, cieszy się do siebie.
Niedawno teściowa Kaliny powiedziała, że Kalina się nie skarży.
To nieprawda.
Kalina się skarży, ale tylko tym osobom, które rozumieją.
Przede wszystkim sobie.
środa, 19 lutego 2025
napisał
Uczeń, na pytanie: "Jak dbać o narząd słuchu?", napisał:
unikamy patyczkuf i sprejuf do uszuf.
Serio.
poniedziałek, 17 lutego 2025
Fajniejsze
wtorek, 11 lutego 2025
odpadło
Kalina zapomniała przez chwilę, że powinna żyć w trybie slow.
Kilka intensywnych fizycznie i emocjonalnie dni sprawiło, że pół Kaliny naderwało się i odpadło.
Pozostała przy życiu część Kaliny próbuje się pozbierać, ociera rękawem łzy, wmawia sobie, że wszystko jest dobrze i je chleb z żółtym serem i pieczarkami.
A wszystko to niechętnie.
piątek, 7 lutego 2025
klawisze
sobota, 1 lutego 2025
napisami
Kalina nie lubi w domu napisów.
Na szamponach, płynach do mycia naczyń, nawet na okładkach książek.
Kalina odruchowo zawsze je czyta. Potem ma w myśli słowa, których nie może dopasować do przedmiotu. I kręcą się w Kaliny głowie wyrazy zlepione w kłębki.
Czasami męczą Kalinę koszulki z napisami. Zamiast rozmawiać z człowiekiem, Kalina rozmawia z napisem. Litery włażą Kalinie do głowy.
Nie lubi Kalina napisów na samochodach, ponieważ je czyta. Podobnie dużych reklam przy drodze. Kalina skupia spojrzenie na kompletnie zbędnych informacjach o promocjach w sklepach z dachówkami, poszukiwaniu kierowców kategorii T albo stacji benzynowej za 50 km. Z darmową zupą przy tankowaniu za 300 zł.
W idealnym świecie Kaliny litery zamknięte byłyby w książkach i stamtąd można by dozować je według uznania.
To stan na dziś. Być może jutro będzie zupełnie inaczej.
piątek, 31 stycznia 2025
casting
Młodsza córka Kaliny ma kłopoty z jedzeniem. Kalina widzi. Na wyjazd do Holandii Kalina zamówiła córce jedzenie pudełkowe, żeby córka nie musiała nic robić, tylko jeść. Jadła. Teraz Kalina robi śniadanka, obiadki i kolacyjki, poi i dba o wszelkie okoliczności. Córka je, chociaż widzi Kalina, że sama nie pomyślałaby, że jest głodna. Niedobrze.
Dzisiaj młodsza córka Kaliny przeszła prześmieszny casting i wygrała zatrudnienie. Będzie pracować jako niania dla lękowego pieska. Pieskowa mama pracuje wieczorami, piesek wtedy płacze, więc ktoś powinien z nim być, rozmawiać, siedzieć na sofie i głaskać za uszkiem. Młodsza córka Kaliny będzie się zatem z pieskiem przygotowywać do matury. Być może piesek będzie potrzebował wytłumaczenia niektórych trudniejszych zagadnień, ale i tu córka poradzi sobie znakomicie. Ciekawe, czy piesek będzie wolał, żeby córka Kaliny mówiła mu o poezji i prozie Gór Izerskich, czy też o obwodzie trójkąta, wyliczanego z sinusa koła bez środka.
Raczej Izerskich. Bo piesek jest rasy "pies na trufle". To po co mu jakieś obwody.
środa, 29 stycznia 2025
kolejny
Kalina wróciła z Hagi.
Spędziła uroczy czas z przyjaciółką, z córką i z obiema jednocześnie.
Kupiła filiżankę pokrytą prawdziwym złotem za 1,5 euro. Bardzo brudną - chyba leżała latami na strychu w najciemniejszym miejscu.
Odbyła długą rozmowę z kobietą, pracującą jako towarzyszka osób z niepełnosprawnościami i zrozumiała, jak powinno wyglądać wsparcie i usamodzielnianie takich osób. A jak w Polsce nie wygląda.
Kolejny raz odczuła niewiarygodnie skomplikowaną organizację ruchu ulicznego w Hadze. Oznakowanie pasów (jazda na wprost, skręt w prawo, skręt w lewo) jest tylko swobodną interpretacją tego, co naprawdę wydarzy się na skrzyżowaniu. Jadąc w prawo bardzo często należy ustawiać się na pasie dla jadących prosto. Ale o tym człowiek dowiaduje się dopiero wtedy, gdy znalazł się w zupełnie niewłaściwym miejscu za skrzyżowaniem.
Kolejny raz zwiedziła Lejdę, Delft i Goudę. Kupiła ser, spodnie w sklepie vintage, tradycyjne wafle z nadzieniem i białą, ceramiczną Maryjkę.
No i pozostała do wymienienia Haga. Spokojna, dostojna, nieco powolna. Mała i duża jednocześnie.
niedziela, 19 stycznia 2025
Dermatologicznie
Kalina czyta napis na kremie do rąk. Informuje on, że produkt został przetestowany dermatologicznie.
I zapewne jest to neutralna informacja, ale Kalina natychmiast zastanawia się, czy należało dodawać, że test miał charakter dermatologiczny. Bo chyba dość oczywiste wydaje się, że nie był to test odporności na zgniatanie, rozciąganie, czy też skuteczność przeciwbiegunkową.
W końcu to krem do rąk. Testowano go raczej na skórze.
Ale może Kalina niepotrzebnie się czepia. Bo przecież krem całkiem dobry. Mimo że wszystkie napisy na nim po angielsku, choć sprzedawany w Polsce...
A od kilku dni boli Kalinę głowa. Raz mocno, raz jeszcze mocniej. A już miała Kalina nadzieję, że prawie trzytygodniowy brak bólu głowy rozciągnie się na wieczność... Widocznie testu nie było. Na rozciąganie.
Na zdjęciu nr 1 - kubek rybny przed pierwszym wypałem.
Na zdjęciu nr 2 - kubek jaszczurowy i kwietny przed drugim wypałem, pomalowane szkliwem.
sobota, 18 stycznia 2025
tydzień
poniedziałek, 13 stycznia 2025
książki
Przejrzałam moją listę na Biblionetce i ostatnimi miesiącami podobały mi się:
Niezwykle szlachetne stworzenia - łagodna, spokojna, niewymagająca
Serce jak smoła - kryminał J.K.Rowling
Rozpad umysłu: biografia schozofrenii - popularno-naukowa, świetna
Dzika droga - na dwa wieczory
Bracia Burgess - uwielbiam Strout, więc to oczywistość
Wieloryb i koniec świata - niewymagająca
Mózg autystyczny - popularno-naukowa
Dom dzienny, dom nocny - Tokarczuk, wiadomo
Kobieta, która kochała owady - magiczna
Mężczyzna imieniem Ove - szwedzka łagodność
Rzeczy, które spadają z nieba - magiczna
A na zdjęciu Kalinowy wypał. :-)
sobota, 11 stycznia 2025
skrzydła
Kalina przeżyła pierwszy tydzień w pracy.
Minęły wszystkie wątpliwości, czy powinna pracować z dziećmi. Powinna.
Dostała urocze prezenty, cudowne przytulasy na korytarzu (ustawa Kamilka powinna się wstydzić za ich zakazywanie!) i najwspanialsze zapewnienia od dzieci z niepełnosprawnościami ("tęskniłam za panią", "jak dobrze, że znowu mam z panią zajęcia", "będzie z nami pani już do końca?", "przy tamtej pani nie zachowywaliśmy się zbyt grzecznie...").
No jasne, że będą jakieś problemy, No jasne, że dzieci są dziećmi i czasem zachowują się źle. Ale gdy mały urwis podchodzi po lekcji uśmiechnięty i zostaje z nauczycielką na przerwie, bo chce jeszcze coś powiedzieć na temat, o którym rozmawiali na lekcji, to rosną skrzydła. I urwisowi, i nauczycielce.
środa, 8 stycznia 2025
wspierające
Wspierające koleżanki z pracy - część 1:
- Słyszałam, że dobrze poradziłaś sobie z moją klasą. To dlatego, że nie było dwóch najgorszych uczniów...
- Chyba działa efekt nowej miotły, że tak spokojnie siedzieli na Twojej lekcji...
Kalina ma teraz wywalone i śmiać jej się chce, że małość ludzka tak duża jest.
poniedziałek, 6 stycznia 2025
życie
Kalina wraca jutro do pracy. Na 3 godziny, więc szału nie będzie.
A ponieważ przygotowuje się Kalina od miesięcy do pracy z uczniami szkół ponadpodstawowych, ma Kalina nadzieję, że tylko do czerwca będzie Kalina zmuszona do pisania wszystkiego na tablicy, sprawdzania czy każdy dobrze zapisał i chwalenia za rysunki.
Życie pokaże.
I wszystkiego dobrego w nowym roku życzy Kalina swoim blogowym znajomym!
środa, 18 grudnia 2024
plusy
Kalina dostała dziś zaświadczenie od swojego lekarza, że jest zdolna.
Co prawda do pracy, ale to jednak miłe, że ktoś dostrzega w Kalinie jakieś plusy.
Pojutrze pomaszeruje Kalina z tym zaświadczeniem do lekarza medycyny pracy, który w ciągu 28 sekund odptaszkuje wszystkie formularze, przystawi pięć pieczątek i spyta Kalinę, czy dobrze się czuje. Bo tak wyglądają badania wykonywane przez lekarza medycyny pracy.
Druczek od lekarza medycyny pracy jest niezbędny do tego, żeby Kalina mogła wrócić do jarzma krzewienia wiedzy przyrodniczej.
Kurierzy napisali na stronie sąsiedzkiej, że mieli dziś w dzielnicy Kaliny do rozłożenia w paczkomatach 8000 paczek. A miejsc w paczkomatach w okolicy jest około 2000. Oznacza to, że 6000 paczek wyląduje w punkcie odbierania paczek (punkt jest wielkości większego kiosku). Ciekawe, czy kolejka do tego punktu będzie widziana z kosmosu....
wtorek, 17 grudnia 2024
oznacza
Kalina mailowo zamawiała menu w restauracji. Trele morele, różne atrakcje i do tego jedno danie wefetariańskie. Tak właśnie napisała Kalina: wefetariańskie.
Brzmi to tak cudownie sepleniąco, że aż powinno coś oznaczać, prawda? Szkoda, żeby takie zgrabne słowo się marnowało.
Wefetarianizm. Radykalny wefetarianizm. Spotkanie wefetarianistów. Mój syn ma poglądy wefetariańskie. Gdzie można znaleźć literaturę wefetariańską?
A może przymiotnik powinien być: wefetarianistyczny?
Jaka odpowiedzialność spoczywa na Kalinie. Nowe słowo może zmienić przyszłość narodów.
Kalina sprawdziła w tłumaczu google, co oznacza wefetar. I otóż uwaga, uwaga: wefetar oznacza po kurdyjsku zmarłego.
Czyli wefetarianizm byłby nurtem filozoficznym, uznających zmarłych za żywych, a żywych za zmarłych. Albo coś innego. Kalina jest otwarta na propozycje. Słowo jest, brakuje teraz tylko sensu. A nawet sęsu.
hamulce
Wiatr wieje z dziwnej strony...
Zwykle porywy dochodzą równolegle do okien Kaliny, co sprawia, że wiatr ślizga się po ścianie budynku. A teraz przychodzą ukośnie i wydaje się, że coś wielkiego i ciężkiego nagle opiera się o drzwi balkonowe.
Dziś kolejna porcja zakupów na święta, czyli dramatyczna historia o tym, jak Intermarche drive ratuje Kalinie życie.
W czwartek przyjeżdża świąteczny gość. Spędzi u Kaliny 2 tygodnie i Kalina liczy na to, że dzięki niemu wspólny czas będzie jeszcze lepszy. No bo przecież spanie w jednym łóżku z gościem-mopsem to najlepszy możliwy prezent na święta.
Kalina ma ciężki czas. Wszyscy wokół są podenerwowani i tracą hamulce. Kalina źle znosi jazdę bez hamulców. Zwłaszcza teraz. W Kalinie wyłączył się przycisk od mówienia. Słucha, pyta, opowiada o głupotach, ale nie mówi...
- Mamo, przygotowujesz teraz kolejną książkę?
- Kiedy jedziesz do Hagi?
- Co dzisiaj robiłaś?
- Kalina, masz plany na weekend?
- Czego się teraz uczysz?
- Zredagujesz mi kilka artykułów?
A mimo to jakoś się nie klei..
sobota, 14 grudnia 2024
kulinarnych
Kalina zaliczyła ostatnio serię kulinarnych wpadek. A nawet katastrof.
Kalina nie lubi gotować i nie umie tego robić. Obiady rodzina Kaliny zawdzięcza urządzeniu samogotującemu. Niestety okazuje się, że nawet urządzenie dla kulinarnych debili nie jest w stanie poradzić sobie z nieumiejętnościami Kaliny.
Kalina czasem coś zmienia w przepisie, ponieważ musi zastąpić produkt nieobecny czymś, co jest w domu. I robią się potem żywieniowe koszmary.
Ostatnio:
1. Hummus w kolorze psiej kupy (zamiast oliwy Kalina dodała olej z pestek dyni, który ma ciemny kolor)
2. Zupa z soczewicy o smaku okropnym i konsystencji mazistej (rozgotowały się kluski kładzione)
3. Sos o smaku mango, który Kalina robiła na żeliwnej patelni (zaszła jakaś reakcja między mango a patelnią i sos przypominał barwą krowią kupę)
4. Kotlety schabowe o strukturze i twardości pnia sosny (przyczyna nieznana).
nazwę
czwartek, 12 grudnia 2024
ugina
W rodzinie Kaliny każdy chodzi z bólem. Fizycznym albo psychicznym. Jest nadzieja, że wszyscy ogarną się do świąt i będą mieli dobry czas.
Pogoda wymarzona dla samobójców. Warstwa chmur tak ciężka, że sufit się ugina. Człowiek budzi się rano, a tu wieczór. Wilgoć wszędzie.
W poszukiwaniu czegoś, co zapełni ciszę podczas udawania, że robi się coś pożytecznego, Kalina znalazła na spotifaju Japanese Relaxation and Meditation. I tego słucha.
Ostatnie prezenty jadą już do paczkomatów, a za ponad tydzień starsza córka Kaliny przyjedzie z drugiego końca świata.
Młodsza córka ugina się pod ciężarem problemów, które spadły na nią ostatnio. I gdy odrobinkę udało jej się podnieść z kolan, dostała kolejny cios.
Miało być już lepiej, cholerny losie!
piątek, 6 grudnia 2024
Wielorazowego
środa, 4 grudnia 2024
wolutku
Kalina powolutku, po cichutku próbuje poradzić sobie ze swoimi lękami i strachami.
Bo najdrobniejsze rzeczy ją ostatnio przytłaczają.
Zrobiła sobie Kalina listę rzeczy do zrobienia i odhacza. Odhacza dzielnie.
Dziś zrobiła zakupy, potwierdziła rezerwację w knajpie, wybrała menu, umówiła wizytę córki u lekarza i sprzątnęła pewne zapomniane przez boga i ludzi miejsce w sypialni.
Skończyła Kalina słuchać swoich ukochanych "Perswazji" i teraz zabiera się za kolejną powieść Jane Austen. Zna je Kalina wszystkie jak własną kieszeń, ale to nie przeszkadza w miłości. A nawet pomaga.
PS. Język polski jest uroczo zaskakujący. No bo jak inaczej wytłumaczyć pisownię "powolutku" i "po cichutku"... No jak?
po wolutku, po cichutku
powolutku, pocichutku
czwartek, 28 listopada 2024
Wnioski
W nocy we śnie coś zgubiłam. Bardzo ważny przedmiot.
Mieszkałam wtedy w kamienicy z pięknym wewnętrznym podwórkiem.
Koleżanka pomagała mi to odszukać, ale ciągle coś nas odciągało i nie zdążyłyśmy. Co chwilę musiałyśmy robić coś innego. Banalnego.
To bardzo frustrujące.
Nie dość, że nie odnalazłam, to jeszcze nie wiem, co to było.
I na dodatek powodem klęski było to, że angażowałam się w wiele drobnych, niepotrzebnych rzeczy.
I tu przydałby się tybetański mnich, który siedząc na podłodze w ciemnej obórce, otulony dymem z kadzidełka wyjaśniłby Kalinie, że powinna wyciągnąć z tego snu wnioski dla siebie.
Same wnioski nie wystarczą. Kalina wie. Potrzebny jest jeszcze przycisk "start" i rozpoczęcie wdrażania.
wtorek, 26 listopada 2024
sytuacja
cytaty
Znacie Loesje?
Uwielbiam te cytaty.
W mojej kuchni wisi naklejka z jednym z nich. Wklejona w ramkę. Tekst brzmi:
Kto decyduje
co jest niemożliwe?
Przytaczam tu treść, bo chcę sobie przypominać, że "niemożliwe" nie jest cechą uniwersalną, tylko ściśle związaną z osobą, która mówi.
Chcę pamiętać, że jeśli ktoś mówi "to jest niemożliwe", to znaczy, że nie umie, nie chce mu się, szuka wymówek.
W większości wypadków niemożliwe oznacza, że należy się odsunąć, zastanowić i znaleźć inne rozwiązanie.
A te naiwne powyższe mądrości napisała Kalina, która chce wrócić do literatury. Co obecnie wydaje się niemożliwe. Bo sama Kalina tak uznała. Ale się myli.
poniedziałek, 25 listopada 2024
detali
trudno
niedziela, 24 listopada 2024
naprawę
sobota, 23 listopada 2024
rywalizacji
sobota, 16 listopada 2024
będzie
Zła passa Kalinowców zaczęła się w andrzejki 2023.
Kalina czeka z utęsknieniem na tegoroczne andrzejki, które muszą zamknąć ten kiepski rok.
A tymczasem odebrała dziś rano Kalina telefon od załamanej córki: jej chłopak miał wypadek. Ma uszkodzone więzadła. Dramat, bo to bardzo aktywny sportowiec. Właśnie zaczął grać w "dorosłej" drużynie. I od razu awaria. Podobno kilkumiesięczna.
Ej, ty, losie! Do cholery! Przełóż wreszcie Kalinowców na lepszą półkę!
Rozumiem, że każdy dostaje tyle, ile zniesie, ale my już naprawdę padamy na twarz!
piątek, 15 listopada 2024
własnym
środa, 6 listopada 2024
oszkliwionej
Kalina uwielbia oglądać w telewizji program "Mistrzowie ceramiki". Kalina ma za sobą pierwsze ceramiczne kroki i relaksuje ją, gdy patrzy, jak inni toczą i rzeźbią.
Pewnego dnia Kalina położyła się pod kocykiem i zaczęła oglądać "Mistrzów ceramiki" - odcinek, w którym wytwarzano kafle. Kwadratowe, trójkątne, sześciokątne - najróżniejsze. Artyści przykładali do płatów gliny przygotowane przez siebie formy i ostrożnie wycinali jednakowe kształty. Ceramiczne zen. Jednostajna, monotonna praca.
Kalina zorientowała się, że jeden z artystów trzyma w ręku formę z okrągłym kaflem. Okrągłym kaflem?! Srebrna ramka otaczała dość grubą warstwę gliny. Gdy mężczyzna odwrócił ramkę i wystukał z niej zawartość okazało się, że na glinie jest już pomarańczowe szkliwo. Kalina była bardzo zaskoczona: nie da się wycinać kształtów z oszkliwionej gliny!
Kalina założyła okulary, żeby przyjrzeć się tej nowej technice i wtedy zrozumiała swój błąd: to nie była glina i szkliwo, tylko sernik z galaretką. A osoba, która trzymała w rękach formę, nie była artystą ceramikiem, tylko kucharzem.
Kalina zasnęła w trakcie programu o ceramice, gdy wycinano kafle i obudziła się podczas programu o przygotowywaniu okrągłych serniczków na zimno, gdy wyjmowano ciasto z okrągłych foremek...
wtorek, 5 listopada 2024
kradzieży
Mąż Kaliny dostał mejla z informację, że jego dane zostały najprawdopodobniej wykradzione z jednego z bardzo dużych sklepów internetowych.
Sklep poinformował, że mąż Kaliny musi teraz zachować czujność, bo może stać się ofiarą ataków.
Kalina wie, że w Internecie nic nie jest całkowicie bezpieczne, bo skoro człowiek wymyślił zabezpieczenia, to inny człowiek może je złamać. To oczywiste. Ale podejście sklepu jest oburzające.
To sklep ponosi za to odpowiedzialność. To sklep wykrył kradzież dwa tygodnie temu (!). Przesyłanie teraz do klientów instrukcji, że mają uważnie otwierać maile, brzmi jak żart. I ciekawe, jakiego rodzaju czujność miałby zachować mąż Kaliny, żeby uchronić się przed ewentualnymi skutkami kradzieży.
Kalina i jej mąż rozważają rozbicie namiotu przy komputerze i wyznaczenie wart w celu obrony danych. Kalina rozpali ognisko na dywanie, będzie siedziała z latarką w ręku i krzyczała "sio", gdy tylko jakiś internetowy złodziej zbliży się do ekranu. Naturalnie Kalina bez problemu rozpozna takiego złodzieja: będzie miał na głowie kominiarkę, w ręku wytrych (Kalina nie wie, jak wygląda profesjonalny wytrych, ale to można nadrobić) i będzie szedł na zgiętych kolanach, rozglądając się po pokoju.
Teraz pomyślała Kalina, że zamiast kominiarki może też mieć rajstopy.
Boże, co za czasy. Złodziej w rajstopach! Bo przecież kto nosi w dzisiejszych czasach pończochy? Zwłaszcza na głowie...
Po operacji Kalina przez tydzień chodziła z siatką od czosnku na głowie. Na szczycie głowy siatka zawiązana była w uroczy pędzelek. Wygląda się w tym tak, jakby iloraz inteligencji oscylował pomiędzy 6 a 11. Kalina ma nadzieję, że złodzieje unikają takiej stylówki. Byłoby to ze wszech miar niepoważne. Jednak rajstopy. Zdecydowanie lepsze niż siatka od czosnku.
Napisała Kalina, która się zna.
powietrzem
poniedziałek, 4 listopada 2024
ufnością
Kolega Kaliny, lekarz, od lat jeździ leczyć ludzi w Nepalu. Wykonuje tam mnóstwo zabiegów, będąc jedyną nadzieją dla dziesiątek chorych osób.
Nepalczycy są niezwykle spokojni, poddają się leczeniu z ufnością, doceniają oferowaną im pomoc.
W tym roku kolega lekarz wybiera się do Papui Nowej Gwinei.
- Będzie inaczej - powiedział zatroskany. - Mieszkańcy Papui to ludzie waleczni i walczący. Są wybuchowi i nieposkromieni. Pracujący tam lekarze są instruowani, że w razie wybuchu emocji u pacjenta muszą natychmiast wybiec do innego pomieszczenia i tam się zamknąć na kilkanaście minut. Po tym czasie awantura zwykle przycicha.
niedziela, 3 listopada 2024
portrecik
Kalina nie była w pracy, gdy robiono zdjęcia na koniec 8 klas i została poproszona o dostarczenie swojego portretu, zrobionego w domu, na białym tle.
No tego jeszcze nie było.
Kalina na tle ściany, córka z telefonem w ręce i pstrykają dziesiątki zdjęć.
Jasna cholera, jakie to jest trudne. I zawstydzające. I przykre, gdy przypadkowo powiększy się portrecik i widać to, co jest na twarzy, a cały czas sądzi się, że tego nie ma... ;-)
Zdjęcie ceramiki Kaliny. Niestety jego nie można umieścić na tableau...
środa, 30 października 2024
wyprawia
Ogarnęły Kalinę niemoc, niechęć i bezsił. Nadeszła ta pora roku, gdy Kalinie jest zimno, ciemno, smutno i głodno. Pranie nie schnie. Spanie przy otwartym oknie oznacza, że marznie głowa.
Nie pamiętam dokładnie mitu o Persefonie i Demeter, ale to któraś z nich ponosi odpowiedzialność za to, co się tu teraz wyprawia..
wtorek, 29 października 2024
łamie
sobota, 19 października 2024
algorytm
Gdy kupuję coś na Vinted, algorytm tegoż podsuwa mi propozycje kolejnych zakupów. I są to zawsze przedmioty niemal tożsame z tym kupionym.
Kupiłam sobie niedawno ciepłe, góralskie kapcie. I dostaję teraz propozycje kupienia kolejnych kilkudziesięciu par.
Wnioskuję, że algorytm uważa mnie za stonogę.
Albo osobę z poważnymi zaburzeniami pamięci.
No bo z jakiego innego powodu miałabym kupować kolejne, niemal identyczne domowe pantofle?
złudzenia
Kalina ma teraz dużo wolnego czasu, co ma dobre i złe strony.
Może Kalina rozważać. To ta dobra strona.
I rozważa Kalina. I to jest złe.
Dzieli Kalina każdy włos na czworo, wróciła do swoich starych lęków, samoocena leci na łeb na szyję, a poczucie własnej wartości leży zakopane na samym dnie samego dna.
Próbuje Kalina czymś się zająć, ale po chwili przestaje. I wyrzuty sumienia rosną w siłę, "bo nawet nie umiem skończyć tego, co zaczęłam".
To minie.
Podobno wszystko mija.
Od kilku tygodni nie miałam aury. Moja aura nie poprzedza migreny. Pojawia się i znika. Jest zaskakująca i zadziwiająca w negatywnym sensie. Początkowo miałam obawy, żeby powiedzieć o tych zjawiskach lekarzowi, bo bałam się, że uzna to za jakąś poważną chorobę psychiczną. Widzieć coś, czego nie ma - to nie brzmi dobrze. Teraz wiem, że ludzie tak mają. Coś w mózgu, nerwach, czy też oczach wytwarza złudzenia. Nadprodukcja.
piątek, 18 października 2024
kucykiem
Córka Kaliny zaprosiła przyjaciółki na noc. W sumie to sześć uroczych osiemnastolatek.
- Mamo, nie wiem, czy ci mówiłam, że mamy nocowanie tematyczne...
- ?
- Kucyki Pony. To nasz temat.
- A ty jak się przebierzesz?
- No ja jestem przecież Pinky Pie, więc będę w moim różowym hoody blanket.
- Każda z was wybierała sobie kucyka, czy losowałyście?
- No co ty, mamo! Przecież każda dziewczynka w moim wieku od zawsze wie, jakim jest kucykiem...
Uczennice maturalnej klasy matematyczno-fizycznej. Świat przetrwa. Jestem pewna.
czwartek, 17 października 2024
wezwanie
Kupiłam produkt na allegro. Opisany był nazwą oryginalnego produktu amerykańskiego, ale przyszedł w opakowaniu z inną nazwą. Zepsuł się po kilku dniach. Przejrzałam opinie innych kupujących i w zasadzie były zgodne z moją: produkt słabej jakości, najprawdopodobniej nieoryginalny.
Wpisałam w ocenie produktu, że produkt jest nieoryginalny, chociaż był opisany jako oryginalny.
Sprzedawcę oceniłam uczciwie: jedna gwiazdka za zgodność towaru z opisem, pięć gwiazdek za obsługę.
Dostałam taką wiadomość od sprzedawcy:
WEZWANIE DO USUNIĘCIA SKUTKÓW NARUSZENIA DÓBR OSOBISTYCH
(usunięcie negatywnego komentarza)
Zgodnie z dyspozycją art. 24 § 1 kodeksu cywilnego w zw. z art. 43 kodeksu cywilnego żądam zaniechania kreowania nieprawdziwych i szkalujących moje dobre imię sformułowań oraz niezwłocznego usunięcia skutków naruszenia moich dóbr osobistych poprzez usunięcie negatywnego komentarza
Wyznaczono mi termin na reakcję do połowy listopada.
Co ciekawe, moja opinia o tym produkcie w tajemniczy sposób zniknęła, a towaru nie ma już w ofercie sprzedającego.
Przejrzałam w internecie opinie, co robić w takich sytuacjach i znalazłam, że sprzedawcy straszą tak kupujących, ale też zdarza się, że podają kupujących do sądu cywilnego.
Czy ktoś z was/waszych znajomych miał podobną sytuację?
naprawdę
Zdrowie Kaliny przypomina cieniutką łodyżkę. Wystarczy mocniej dmuchnąć i już niemal się łamie. No i jest kolejne dmuchnięcie i kolejne nie-wiadomo-co.
Od kilku dni Kalina czuje się średnio. Jest spowolniona, a szum w głowie zdecydowanie się nasilił.
Dziś samopoczucie Kaliny ze średniego zmieniło się na złe. I to fizycznie i psychicznie. Położyła się Kalina do łóżka, żeby przespać złe myśli i złe odczucia z ciała. No i obudziła się z bolącą głową i opuchniętą twarzą. Do tego podkrążone oczy, a skroń pulsuje w rytmie samby.
Wszystko jest dobrze. Kalina wie. Tylko to "dobrze" Kaliny nie jest tym, co oznacza "dobrze" dla przeciętnego człowieka. Dobrostan Kaliny przyjmuje inne wartości niż dla zdrowych ludzi. Kalina musi mniej oczekiwać, więcej wybaczać swojemu ciału i mieć większą tolerancję na niepokojące sygnały.
Ale to wszystko jest naprawdę w cholerę trudne. A gdy do tego dochodzi psychiczny dołek, życie staje się naprawdę bardzo niewygodne. Za ciasne jakieś. Swędzące, drapiące i do wyrzucenia.
wtorek, 15 października 2024
obiadowych
Kalina od jakiegoś czasu gotuje wege potrawy z dynią, kalarepą, papryką, batatami i innymi pysznościami. Soczewica weszła na listę priorytetów obiadowych.
Do tego kasza pęczak albo kuskus.
Wczorajszy tadżin z dynią tak walił po kubkach smakowych aromatami północnej Afryki, że trudno było nie jęczeć z zachwytu.
Niniejszy post sponsorowany jest przez dynię, kalarepę, bataty i termomix.
sobota, 12 października 2024
jesień
piątek, 11 października 2024
wyłączyć
środa, 9 października 2024
pomyłka
poniedziałek, 7 października 2024
działania
K. wracała w południe do domu i na drzwiach wejściowych zauważyła największego pająka świata. Siedział na futrynie. Piszcząc i krzycząc wbiegła do domu i obudziła M.
Drzwi były nadal otwarte.
Obserwując pająka, żeby znać dokładnie jego położenie w każdej sekundzie, K. i M. obmyśliły plan działania. Odkurzacz.
Z niemałym trudem wyszły z odkurzaczem na korytarz (musiały przejść obok pająka) i wciągnęły potwora do środka.
Jego rozmiary dawały cień niepewności, co do jego śmierci w odkurzaczu. Wciągnęły zatem jeszcze sodę oczyszczoną (broń chemiczna) i ryż (pociski małego kalibru).
Wyjęły worek z odkurzacza, wrzuciły do worka na śmieci, całość szczelnie zawiązały i wystawiły na balkon.
Rozmiary pająka tak bardzo odbiegały od powszechnie stosowanych, że K. i M. zaczęły rozważać, czy na pewno soda i ryż zabiły gościa na śmierć. Nie miały pewności, czy nadal nie siedzi przyczajony w rurze. Zatem założyły nowy worek do odkurzacza i wciągnęły do niego mech i ziemię z balkonu w ilościach obfitych (pociski większego kalibru), zapełniając nowy worek. Wyjęły worek z odkurzacza, włożyły do kolejnego worka na śmieci, zawiązały i wystawiły na balkon.
Ponieważ obie były tak wypełnione adrenaliną, że wyciekała im porami skóry, postanowiły iść za ciosem i zrzuciły jeszcze miotłą ogromnego krzyżaka, który zbudował sieć za szybą w salonie. Niemal słychać było huk, jak spadał z piętra na chodnik, a w płytce chodnikowej najprawdopodobniej powstała spora wyrwa ;-).
Jedna z opisanych dzielnych kobiet to starsza córka Kaliny. Druga to jej współlokatorka. Dziewczyny umieją sobie radzić - jestem z nich dumna.
I tylko bardzo proszę nie pisać w komentarzach, że pająki są przecież nieszkodliwe i nie warto się ich bać.
Kalina doskonale wie, czy warto się ich bać, czy też nie. Dziś rano Kalina i jej młodsza córka ogłosiły w domu stan wyjątkowy, polegający na usuwaniu 3 potworów z doniczek i do teraz obie zastanawiają się, czy kosarze nie wyjdą żywe z odkurzacza...
sobota, 5 października 2024
grzyby
Kalina wyciągnęła męża na grzyby. Mąż Kaliny jest typem zadaniowym. Hasło "na grzyby" wywołało zatem serię poczynań. Przygotował pudełeczko z chlebem i kiełbaskami długodojrzewającymi. Zrobił herbatę w termosie ("Nie będę robił, przecież jesteśmy dorośli". Po kwadransie: "Jednak zrobię. Gorąca herbatka z cytryną jest na grzybach najważniejsza").
Założyli zimowe buty na wszelkie okazje, grube kurtki, rajtuzy (to Kalina) i zabrali wielki wiklinowy kosz (też Kalina).
I pojechali.
Ustalili, dokąd jadą: blisko, bo Kalina nie w formie. Dookoła małego leśnego jeziorka. Powolutku. Jeśli zawroty głowy pójdą z nimi, dadzą radę wrócić do samochodu.
- Pamiętasz trasę?
- Pamiętam - rzekła Kalina, która chciała już jechać, żeby jak najszybciej ruszyć i zjeść coś w samochodzie.
Po drodze Kalina musiała kilkakrotnie uspokajać męża, że jeśli nawigacja pokazuje, że oddalają się skutecznie od punktu docelowego, oznacza to, że powinni iść na grzyby gdzie indziej. Zdecydowali się na gdzie indziej. Bez jeziorka. Mały las. Łatwiej wrócić do samochodu gdyby zaczęło padać, lub gdyby Kalina padała ze zmęczenia.
Zatrzymali samochód, zjedli połowę prowiantu, zabrali kosz, małą parasolkę i wielki męski parasol i poszli.
Poszli, poszli i znaleźli 6 sztuk. Mizerna, cicha, stajenka licha. No jakby wszystkie grzyby świata wymiotło w inny obszar. Padło hasło "Wracamy". Dołożą grzyby do sosu, będzie nuta grzybowego aromatu.
Gdy zdemotywowani wracali do samochodu, z pobliskich zarośli wybiegł patataj, patataj, dzik wielki jak bizon amerykański, co podniosło morale Kaliny i jej męża. Śmiejąc się z tętentu dzika i swojego przestraszenia doszli do drogi, przy której nieco dalej stał zaparkowany samochód.
Mąż Kaliny zatrzymał się przy obrośniętych wysoką trawą krzaczkach i szpikulcem od parasola wskazał kierunek.
- To jest miejsce, gdzie powinny być grzyby.
Posłuszna Kalina zrobiła krok w tamtą stronę i ku swojemu osłupieniu znalazła uroczego, zdrowego i jędrnego maślaczka. A obok niego - setki innych. Słowo daję: maślakowy Pekin, Bombaj, pielgrzymka do Medyny i pochód pierwszomajowy...
Trudno było stopę postawić, żeby jakiegoś nie nadepnąć. Najpierw zrywali wszystkie, potem już tylko te średniej wielkości.
Teraz całe mieszkanie pachnie maślakami, kilka potężnych porcji jest naszykowanych do zamrożenia, sos był przepyszny, a parasol męża został uznany za przedmiot magiczny.
Jeśli będziecie czegoś szukać, dajcie znać. Poproszę męża, żeby wskazał parasolem kierunek.
PS. Reszta prowiantu została zjedzona przed odjazdem z lasu. Herbatka wypita. To informacja dla tych, którzy sądzili, że Kalinę da się uciszyć jakimś marnym ogryzkiem.
piątek, 4 października 2024
niewiele
wtorek, 1 października 2024
Shit
Sny są egocentryczne.
Zawsze śnię o sobie. Czy są to miłe, czy przykre historie, dotyczą mnie. Czasem jestem w nich sobą, czasem kimś o innym zawodzie, innej sytuacji rodzinnej, ale zawsze to ja.
Mój mózg nie umie we śnie być kimś innym.
We śnie robię rzeczy, których nie ośmieliłabym się zrobić naprawdę. Wczoraj na przykład podniosłam z podłogi dużę kupkę kurzu. A potem, w ciągu dnia, zobaczyłam w przedpokoju maleńką kępkę kurzu przy komodzie. Nie podniosłam jej dłonią.
W życiu nie mam tyle odwagi, co we śnie.
Wyniki moich badań nie są dobre. To truizm, ale brzmi lepiej niż "są złe". We śnie miałabym odwagę od razu iść do lekarza i ewentualnie usłyszeć, że muszę mieć kolejną operację. W prawdziwym życiu nie zrobiłam tego natychmiast. Dałam sobie kilka dni przerwy na spokojne porozmawianie z mężem i córkami.
- Mamo, nie szukaj informacji w internecie.
Odszukałam.
Wszystkie dziwaczne objawy, których doświadczam, wypisane są jeden po drugim.
Shit.
poniedziałek, 16 września 2024
wtorek, 10 września 2024
poniedziałek, 9 września 2024
liceum
Przez kilka lat nie miałam kontaktu z moim wychowawcą z liceum. Wspaniałym tłumaczem literatury anglojęzycznej. Ostatnio widzieliśmy się na jego spotkaniu autorskim, po którym poszliśmy na kawę. Był typem samotnika, mocno doświadczonego przez los. Fajny, mądry facet.
Dziś postanowiłam do niego napisać i zaproponować spotkanie w gronie kilku osób. Najpierw zajrzałam do intertetu, żeby sprawdzić, co nowego wydał. I szok. Zmarł.
Zrobiło mi się pusto. Był zaledwie kilka lat starszy ode mnie - zaczął pracę w liceum tuż po studiach. Wtedy wydawał mi się dość stary. Teraz myślę, że zmarł młodo.
niedziela, 8 września 2024
wzruszeniem
imieniu
Zastanawiam się nad imionami.
Gdy byłam dziewczynką, moje imię było niezwykle popularne. Zawsze w klasie miałam dwie lub trzy imienniczki. Mam sporo koleżanek, które mają tak samo na imię.
Teraz moje imię jest dość rzadkie. W mojej szkole nie ma żadnej dziewczynki o tym imieniu.
Są Julki, Zuzie, Weroniki, Wiktorie, Tosie, zdarzają się Basie i Zosie.
Na zajęciach z ceramiki jestem jedyną osobą o tym imieniu. Większość uczestniczek to studentki albo osoby tuż po studiach. I ja. Cała siwa.
rodzinną
czwartek, 5 września 2024
bzdury
Jest starszą kobietą, więc staram się być dla niej grzeczna, ale gada tak niemiłosierne bzdury, że bycie grzeczną przychodzi mi z trudem.
Dziś po raz setny chwaliła się sukcesami swojej rodziny:
Moja córka jest przedszkolanką i dzieci bardzo ją lubieją. A mój wnuk poznał swoją dziewczynę w samolocie z Ameryki i od razu się zakochał. Bo on studiuje bankowość i rozporządzenia. A jego dziewczyna studiuje na dwóch kierunkach i ma teraz do zdania egzaminy. Nie dlatego, że nie zdała, nie, nie. Tylko jak umawiała terminy egzaminów to jej dni nie pasowały. A mój młodszy wnuk miał dziewczynę w gimnazjum. Z tej samej klasy. Ona była pupilką wychowawcy. Tylko że on nie dał jej prezentu na dzień kobiet i dziewczyna się od razu z nim obraziła.
Po tym musiałam natychmiast skończyć rozmowę, bo czułam, że zaraz się ze sobą obrażę, szczególnie że nie studiowałam nigdy rozporządzeń. A mojego męża poznałam na lądzie, co brzmi naprawdę bardzo nieromantycznie.
piątek, 30 sierpnia 2024
błędach
Rutynowa kontrola u chirurga i neurologa. I szok.
To, co uważałam za problemy po operacji, okazało się dość poważnym problemem. Pilne badania, instrukcja kiedy natychmiast jechać na SOR i konieczność wykluczenia krwawienia.
A ja jeszcze kilka dni temu wahałam się, czy nie wracać od września do pracy.
I kolejny raz okazało się, że nie doceniam objawów, które mam. Nawet tego nie skomentuję, bo musiałabym napisać o sobie, że jestem głupia i nie uczę się na własnych błędach.
A nawet gópia jestem.
sobota, 24 sierpnia 2024
polecam
Ostatnie dni sponsorowały okulary do czytania i wygodna sofa.
Kalina przeczytała 3 książki:
- Wieloryb i koniec świata - polecam. Zwłaszcza dlatego, że była napisana przed 2015 rokiem. Aż trudno w to uwierzyć.
- Lekcje z pingwinem - polecam. Przyjemna, lekka, oparta na faktach. Na chwilę, w których nie ma miejsca na dramaty życiowe. Gdy tabliczka czekolady to za mało.
- Pan Doubler zaczyna od nowa - polecam. Na kiepski nastrój, smutek, rów Mariański i inne takie sprawy. Lekka, nieco naiwna, łagodna. Trochę podobna do "Mężczyznymieniem Ove", którą też polecam.
Kalina mieszka w małym bloku. Okna mieszkania Kaliny wychodzą na południe i na północ.
niedziela, 4 sierpnia 2024
matek
środa, 31 lipca 2024
Wychodzą
Kalina i jej mąż co wieczór wychodzą na spacer. Wczoraj gapili się na pięknej łące na zorzę polarną (nie zawitała) i starlinki (nie przeleciały). Dziś pojechali na wyspę, na której stoi piękna, stara katedra. Chodzą, bo Kalina chce trenować jak pies przewodnik: w różnych miejscach, w różnych okolicznościach. A to w tłumie, a to po ciemku, a to w hałasie, a to w świetle nadjeżdżających samochodów. Chodzenie, patrzenie w górę i w dół, obracanie się, schylanie. Różne męczące czynności.
A gdy wracali, Kalina dostała jakiejś pomroczności. Jest teraz przykro Kalinie, bo czuje się, jakby cofnęła się w zdrowieniu o lata świetlne.
Jutro jedzie Kalina na badanie słuchu. Prawdopodobnie obrzęk dosięgnął trąbki Eustachiusza i zatyka się Kalinie ucho co chwilę. A dodatkowo słyszy Kalina stado szarańczy, kłócących się o to, która z nich najgłośniejsza. W jednym uchu słyszy. A przez to nie słyszy Kalina innych rzeczy. Tych raczej ważniejszych.
Córki wyjechały razem na Kretę. Mało piszą i mało przesyłają zdjęć. I dziś surprise: zadzwoniły, że obie są chore. Jedna czuje się już lepiej, więc zaczęła nawet wychodzić z budynku. Druga ma bardzo wysoką gorączkę i leży cały czas w łóżku. Ta z gorączką ma mieć za tydzień usuwane migdały. Nie wiem, jak jej to powiedzieć, ale chyba migdały będą musiały poczekać...
piątek, 26 lipca 2024
minuta
Kalina położyła laptopa na kolanach i umościła się na kanapie. Minęła minuta i laptop się wyłączył. Rozładowana bateria.
Kalina podłączyła laptopa do ładowarki i umościła się na kanapie. Minęła minuta i laptop się wyłączył. Ładowarka nie była podłączona do prądu.
Kalina podłączyła ładowarkę do prądu i umościła się na kanapie. Minęła minuta i laptop się wyłączył. Przedłużacz, do którego podłączyła Kalina ładowarkę, nie był włączony.
Kalina włączyła przedłużacz i umościła się na kanapie. Minęła minuta i laptop się wyłączył. Przedłużacz nie był podłączony do prądu.
Kalina podłączyła przedłużacz i umościła się na kanapie. Minęła minuta i laptop działa. Życie jest piękne.
Pytanie badawcze:
Jak to możliwe, że niepodładowany laptop po ponownym włączaniu działał aż tyle razy po minucie, skoro za pierwszym razem twierdził, że jest rozładowany?
Kurtyna :-D
czwartek, 25 lipca 2024
napastnik
Widziałam program o historii sprzed lat.
Młody mężczyzna z bronią maszynową wtargnął do amerykańskiej szkoły, oddał kilka strzałów, dotarł do sekretariatu i zaczął tam przedstawiać swoje żądania. Sekretarka przez radiowęzeł zarządziła alarm i zaczęła prowadzić rozmowy z napastnikiem. Ponieważ zadzwoniła na numer alarmowy, jej rozmowy z mężczyzną zostały nagrane.
Była to jedyna napaść z bronią maszynową na amerykańską szkołę, która skończyła się bez ofiar śmiertelnych. A nawet bez rannych osób.
Sekretarka osiągnęła wyżyny negocjacyjne. Udało jej się zyskać zaufanie mężczyzny, w przedziwny sposób zatroszczyła się o niego.
Gdy po jakimś czasie do budynku weszła policja, młody napastnik leżał na brzuchu na podłodze z rękami na głowie a jego broń spoczywała na biurku sekretarki. Kobieta dokonała tego życzliwą rozmową, jednocześnie uzyskała jego zgodę na informowanie przez radiowęzeł uczniów i nauczycieli, że alarm nadal trwa i nie można opuszczać sal.
Mam mnóstwo przemyśleń. Przemyśleń związanych z tym, jakie osoby promowane są w mediach, o jakich się pisze, jakie osoby opływają w bogactwo, będąc bożyszczami mas.
Mąż opowiedział mi o pewnym programie telewizyjnym. Jedna osoba wybiera sobie na randkę partnera/partnerkę, oceniając nagie ciała kandydatów. Znam mojego męża dość długo i wiem, że ma niewiarygodne możliwości wymyślania tego typu historyjek, ale tym razem jego opowieść była niesmaczna. Powiedziałam mu, że jego wyobraźnia poszła za daleko. I wtedy pokazał mi jeden z odcinków. To dzieje się naprawdę. Naprawdę telewizje w różnych krajach pokazują takie programy: jedna osoba stoi przed nagimi ciałami kandydatów, przygląda się im, komentuje i wybiera partnera/partnerkę. Ktoś to wymyślił, ktoś napisał scenariusz, ktoś reżyseruje. Brak mi słów, żeby to skomentować.
piątek, 12 lipca 2024
czapki
Rośliny na balkonie Kaliny pochłaniają promienie słoneczne wiadrami.
Wiadrami też pochłaniają wodę,
Kalina układa się wygodnie na stareńkim drewnianym leżaku i wszystko to obserwuje.
Kupiła sobie Kalina przezabawną czapkę do sauny i w niej przesiaduje na balkonie. Kalina musi chronić głowę przed słońcem, tylko niestety zapomniała zapytać, dlaczego. Czy problemem są promienie UV, czy też temperatura?
Na wszelki wypadek Kalina chroni się przed jednym i przed drugim. Grubaśna, śmieszna turkusowa czapka chroni czerep przed temperaturą i promieniami,
- Może będziesz chodziła w słomkowym kapeluszu po babci? - spytał mąż Kaliny, który nie jest fanem czapki leśnego skrzata.
Niestety słomkowy kapelusz podrażnia skórę z blizną i daje nieprzyjemne wrażenia. Czapa skrzata wygrywa. The Oscar goes to Kalina w turkusie na łbie.
Jutro Kalina będzie pływać na SUP-ie na pustym, pięknym jeziorze w samym środku puszczy drawskiej. No, na prawie pustym, bo obok Kaliny będzie pływał mąż. Mąż nie lubi wody i pływanie na SUP-ie jest dla niego sporym poświęceniem. Docenia Kalina. Docenia.
środa, 10 lipca 2024
dobra
No dobra, już dobra...
Trochę marudzi Kalina, ale też wie że ma w życiu dużo szczęścia. Chociaż czasem o tym zapomina.
Dzisiaj ponad 30 stopni w cieniu. Nie narzeka Kalina, oj nie. Każdy upał jest lepszy niż zimowa lodowata wilgoć.
W sobotę Kalina i jej mąż jadą nad jezioro popływać na SUP-ach. "Ty będziesz pływać tylko na siedząco" - zdecydował mąż Kaliny, ustalając regulamin wycieczki. Innych punktów w regulaminie nie ma.
niedziela, 7 lipca 2024
abstrakcyjne
Kalina nie czuje się osobą, która jest chora, ani też osobą, która była chora.
Doświadczenie choroby jest dla Kaliny zbyt abstrakcyjne.
Kalina czuje się osobą, która dochodzi do siebie po operacji. Bez zbędnego wdawania się w szczegóły. Kalina nie chce myśleć o tym, co to była za operacja. Była zbyt poważna, żeby można było lekko żyć myśląc o niej.
Na głowie Kaliny odrastają włosy. Są krótkie i bardzo sztywne. Jak szczecina. Kalina chodzi w fikuśnie wiązanych na głowie chustach. "Znasz tych ludzi? Wszyscy patrzą na ciebie..." - spytała dziś przyjaciółka, gdy przechodziła z Kaliną obok kawiarni. Nie zna Kalina. To tylko ludzie tak reagują, gdy widzą kobietę w chuście. Dziwne, ale prawdziwe.
Kalina ma uszkodzone mięśnie, co widać. Opuchlizny nie da się ukryć. Kalina nie może nosić normalnie okularów, bo nie mieszczą się na obrzmiałych tkankach. Nie może też normalnie jeść, bo żucie stało się dość kłopotliwe.
Przeważnie nie boli. Ból pojawia się nagle, gdy Kalina szybciej się poruszy, gwałtownie przewróci się w nocy na drugi bok, szybciej wstanie. A czasem bez powodu. Zupełnie jakby ból chciał Kalinie przypomnieć, że Kalina jest teraz pomnikiem przyrody i należy ją chronić. Kalina raczej nie bierze już leków przeciwbólowych. Tylko czasami, gdy ból nie mija po kilkunastu minutach. Bo z nim nie da się żyć. Jest stresujący. Niepokojący. Inny niż zwykłe bóle głowy.
Kalina nadmiernie reaguje teraz na mocne światło, na nagły hałas i niektóre zapachy. Mózg jeszcze nie doszedł do siebie po operacji. Podobno tak to z nim bywa.
niedziela, 30 czerwca 2024
znalazł
czwartek, 13 czerwca 2024
gorzej
poniedziałek, 10 czerwca 2024
powracających
Dziś pierwsze dłuższe wyjście z domu.
Skończyło się ogromnym bólem, zawrotami głowy, zmęczeniem graniczącym z wyczerpaniem. Wejście do domu po schodach odbyło się przy motywujących komentarzach młodszej córki (mamo, jeszcze tylko kilka stopni i po płaskim do łóżka).
Powolutku - mówi sobie Kalina, gdy Kalina chciałaby gwałtownie wstać. Nie da się. Jeszcze nie.
Bolą podziurawione i pozszywane kości, boli skóra, bolą poprzecinane mięśnie, boli perspektywa zdejmowania szwów, boli konieczność jutrzejszej rozmowy z chirurgiem o nowych zasinieniach i opuchliznach.
Kalina nie ma czucia na sporym obszarze wokół rany. Bardzo nieprzyjemne uczucie. Jest szansa, że to minie.
Wczoraj rano Kalina bardzo spuchła, a przy ranie pojawił się spory siniak w kształcie długiej, szerokiej kreski. Prawdopodobnie pękło jakieś większe naczynie krwionośne. Kalina przerażona. Rodzina natychmiast w pełnej gotowości, ustalają tryb postępowania. Dokładne zdjęcia do porównań, chłodzenie lodem. Kalina leży z pozycji półsiedzącej. Stres. Potworny stres. Mąż i córki Kaliny próbują zachować spokój. Kalina też. Dziś opuchlizna zmniejszyła się, siniak stał się bledszy.
Jedna ze znajomych kobiet powiedziała Kalinie, że nie powinna się Kalina tym wszystkim za bardzo przejmować. Musi Kalina koniecznie poszukać poradnika "Jak nie przejmować się za bardzo, gdy ma się poćwiartowane ciało - poradnik dla powracających z bitwy pod Grunwaldem oraz dla osób po operacjach". Chwilowo Kalina czuje się, jakby należała do tej pierwszej grupy.
niedziela, 9 czerwca 2024
cytując
Nie podoba się Kalinie, że w poprzednim poście przeklęła razy kilka, cytując.
Nie podoba się.
Chciałaby Kalina używać pięknej polszczyzny, pełnej wyraźnych, barwnych słów. Bo przecież można użyć całej listy cudownych polskich przymiotników w poprawnej lub niepoprawnej formie. A nawet rzeczowników, czy innych, za przeproszeniem, przydawek.
piątek, 7 czerwca 2024
wszechświat
środa, 5 czerwca 2024
Siły
Książkowo.
Rutynowo.
Bez komplikacji.
Tak przebiegła operacja Kaliny. Pierwsze dni po operacji to szybkie postępy. Siadanie, wstawanie, chodzenie, pierwszy prysznic, pierwsze schody.
Teraz Kalina jest już w domu i odczuwa cały ciężar stresu, w którym żyła przez ostatnie miesiące.
W szpitalu powtarzano Kalinie, że tak ciężkie operacje są bardzo trudne dla osób aktywnych. Nie jest łatwo nie robić nic i regenerować siły. Kalina widzi, że to trudne.
Plan na najbliższy czas:
1. Żadnych planów
2. Robić to, co akurat sprawia przyjemność
3. Doceniać
4. Doceniać
5. Doceniać
środa, 29 maja 2024
Strachu
Za godzinę.
Kalina, ubrana w niebieskie papierowe wdzianko, zdezynfekowana, czeka.
A dokładnie: czeka trzęsąca się ze strachu i płacząca z przerażenia Kalina. Takiej Kaliny Kalina jeszcze nie widziała.
Operacja będzie prosta, Może nawet tylko 2-godzinna. Tak mowi lekarz. Kalina zyska 15-centymetrową bliznę, a straci sporego guza. To wygląda na atrakcyjny układ.
Tylko ten stres...
Kalina boi się i próbuje zrozumieć, czego dokładnie się boi, żeby zracjonalizować i zmniejszyć lęk. Za trudne. Poziom lęku jest tak wysoki, że przyćmiewa słabiutki dziś rozum.
sobota, 25 maja 2024
ekipa
Kalina wróciła wczoraj wieczorem z urodzin młodszej córki. Już dorosłej. Impreza udana, dzieciaki wspaniałe.
12-osobowa ekipa bawiła się tak, jak można sobie tylko zamarzyć: piekli ziemniaki i burgery na ognisku, pili poncz z wielkiej miski, zjedli po kawałku tortu i sernika, śpiewali, grali w mafię i kometkę.
Rozwiesili lampki na drewnianym, obrośniętym porostami płocie, siedzieli na leżakach, spali w drewutni na wojskowych materacach w ogromnym ścisku: wszystko idealnie.
Rano pływali na SUP-ach i kąpali się w jeziorze.
Robią teraz plany na przyszłość. Dwie osoby przygotowują się do egzaminów do szkoły pilotów, jedna osoba chce studiować medycynę, ktoś będzie zdawał na astrofizykę, ktoś na psychologię, jeden chłopak chce być zawodowym siatkarzem, a dziewczyna - inżynierem lotnictwa. Jedna osoba wyjeżdża na studia do Stanów, jedna do Danii. Jedna osoba będzie studiować inżynierię biomedyczną. Życie przed nimi.
Za kilka/kilkanaście lat będą zmieniać świat na lepsze. Kalina wie, że dadzą radę. O 3 nad ranem sami sprzątnęli wszystkie naczynia i śmieci z podwórka, pochowali jedzenie do lodówki, zabezpieczyli rzutnik i aparat, odłączyli prąd od oświetlenia. Kalina wstała rano, żeby uratować resztki tego, co jeszcze da się uratować i oniemiała: podwórko było w stanie idealnym. Sprzątnęli. Nie chcieli zostawiać bałaganu na noc.
Starsza córka Kaliny uważa, że entuzjazm Kaliny odnośnie do polskiej młodzieży jest niezasadny. "Mamo, to jest najlepsze liceum w mieście. Najtrudniejszy profil. To są wyselekcjonowane osoby." - mówi.
Ale Kalina chce wierzyć, że dzięki takim ludziom będzie lepiej.
czwartek, 16 maja 2024
ogarnięte
Kalina była wczoraj u dentysty.
Ząb po leczeniu może jeszcze boleć kilka dni. Gnojek usłyszał to i wykorzystuje sytuację. Bezczelnie boli.
I ta pozornie zła sytuacja jest w sumie dobra, bo ból zęba nie jest mocny, a sprawia, że Kalina nie czuje innego bólu. Tego związanego z chorobą.
Jedna z mam z klasy Kaliny przeczytała Kalinie, co rodzice piszą na swojej grupie. To wzruszające.
"Pani Kalina zawsze stawała w obronie naszych dzieci, a może teraz ona potrzebuje jakiejś pomocy?"
Kalina nie potrzebuje teraz pomocy. Wszystko jest ogarnięte (lubię to słowo!).
Napisała ogarnięta acz chora Kalina.
poniedziałek, 13 maja 2024
zaangażowana
Biorę teraz nowe leki, po których jest mi bezustannie niedobrze. Boję się, że zacznę mniej jeść, a i tak już bardzo schudłam.
Pomyślałam, że może jest jakaś korzyść ze schudnięcia i przymierzyłam sukienkę mojej córki - mamy teraz ten sam rozmiar: S/XS. Niestety - sukienka jest mi za wąska w żebrach. Tu nie schudłam.
Nauczycielka wspomagająca z mojej klasy przyniesie mi dziś prezent od uczniów. Podobno zrobili go, gdy jeszcze nie wiedzieli, że nie wrócę w tym roku szkolnym do pracy. Pewnie się wzruszę.
Wicedyrektorka zaproponowała mi, że mogę przez nią przekazać coś rodzicom, którzy przyjdą na zebranie. Wolałabym przekazywać przez kogoś innego. Ona na wiadomość ode mnie, że nie wrócę do pracy do końca czerwca, zareagowała najgorzej, jak mogła: zmartwiła się, że nie ma kto wystawić ocen moim uczniom. Żadnego "wracaj do zdrowia", albo "trzymaj się". Tylko bezduszne myślenie formalisty.
Moja starsza córka przyjeżdża do Polski - robi niespodziankę młodszej siostrze i pojawi się na jej urodzinach. Zostanie aż do dnia, gdy ja będę przyjęta do szpitala. Bardzo jestem jej za to wdzięczna. Ona ma na mnie bardzo dobry wpływ: motywuje mnie do robienia różnych rzeczy i chociaż wcale nie chce mi się tego wszystkiego robić, wiem, że tak jest dobrze. I wcale nie zdziwię się, jeśli okaże się, że podczas jej pobytu w Polsce będę zaangażowana w tysiące różnych jej spraw. Naturalnie będę udawać, że nie widzę, że to wszystko dla mnie.
I naprawdę cieszę się, że nie ma dowodów na to, że moja choroba jest dziedziczna. Jestem pierwsza w rodzinie, która dostała od losu takie kukułcze jajo i mam nadzieję, że na mnie się skończy.
sobota, 11 maja 2024
lekcje
Uwielbiam sobotnie lekcje angielskiego. Dojrzałe, wesołe kobiety są uczone przez dojrzałego, wesołego pana.
Pan wymyśla takie zdania do tłumaczenia, że czasem trudno zachować powagę.
I jedna z nas męczy się z gramatycznymi zawiłościami, podczas gdy pozostałe kwiczą ze śmiechu.
Na przykład dzisiaj:
- Jakiś czas temu przebiegłam boso maraton.
- Och, doprawdy? Ile czasu spędziłaś potem u pedikiurzystki?
Albo:
- W zeszłym roku pracowałam jako kaskaderka w filmie.
- Podejrzewam, że raczej nie grał w nim Tom Cruise. Gdyby to był film z Tomem Cruisem, nie byliby potrzebni kaskaderzy.
czwartek, 9 maja 2024
rutynowa
Lekarz numer jeden z listy Kaliny zoperuje Kalinę. To wiadomość tygodnia. Miesiąca. Roku.
Szpital blisko domu, bez szukania znajomości, poparcia, pieniędzy i Bóg wie czego jeszcze.
Facet okazał się miłym, pogodnym człowiekiem. Przewiduje, że operacja będzie rutynowa. Po operacji miesiąc spędzi Kalina pod hasłem "obiekt chroniony", potem już będzie wracać do normalnego życia.
Sprawa jest pilna, lekarz zaproponował operację w przyszłym tygodniu. Kalina wspomniała o urodzinach córki. Bez zastanowienia powiedział, że nie widzi przeciwwskazań, żeby operacja odbyła się dwa tygodnie później. Sprawa jest na tyle stabilna, że nie będzie żadnych zaostrzeń. To komfort życia Kaliny jest wyznacznikiem wszystkiego. Przepisał zapas leków przeciwbólowych na dwa tygodnie. Silnych i bardzo silnych. Polecił brać. Te leki można dokładać, łączyć, mieszać. Jeśli Kalina przez leki będzie mieć problemy z żołądkiem, dostanie dodatkowo leki chroniące żołądek. Kalinie podoba się, że tu nie bierze się jeńców. Nie ma że ecie pecie, pół tabletki, najpierw powąchać, potem delikatnie połknąć. Tu jest "sama pani decyduje. nie może pani zwijać się z bólu. powinna pani teraz brać leki nasenne. nie ma miejsca na zbędne cierpienie. amen".
Osoby takie jak Kalina wskakują w grafik operacji poza kolejką oczekiwań. Lekarz powiedział, że poprzesuwa wszystkich tych, którzy czekają na terminowe zabiegi.
- Tak to u nas jest - dodał.
Wszyscy wy, którzy czekacie na terminowe zabiegi, nie narzekajcie że przesunięto was o tydzień. Prawdopodobnie jakieś inne Kaliny z jakimiś najgorszymi na świecie chorobami wskakują przed was w kolejce. Życzcie im zdrowia.
Optymizm. Nadzieja. Szansa. Nadzieja.
I jeszcze raz Nadzieja.
Gabinet lekarza miał niezwykle cienkie drzwi. Siedząc w poczekalni Kalina dokładnie słyszała rozmowę lekarza z poprzednią pacjentką. Kalina i jej mąż byli w gabinecie znacznie dłużej niż przewidywany czas. Lekarz dokładnie omawiał przebieg operacji, wszystkie możliwe komplikacje. Gdy Kalina z mężem wychodzili z gabinetu, w poczekalni panowała kompletna cisza. Kalina zobaczyła wbite w siebie, przerażone oczy kolejnych pacjentów. Zapewne przez drzwi wszyscy współuczestniczyli w rozmowie Kaliny z lekarzem. Już sam opis operacji mrozi krew w żyłach. Ewentualne komplikacje są bardzo poważne. A Kalina wyszła z gabinetu radosna. Mąż Kaliny rozdawał uśmiechy. Wariaci?!
Chorobę Kaliny sponsoruje firma "Porządkujemy priorytety życiowe. Szybko, tanio, boleśnie".
poniedziałek, 6 maja 2024
stereotypy
piątek, 26 kwietnia 2024
niesama
Mam górki i dołki. Boję się. Mam poczucie winy. Jest mi przykro. Mobilizuję się do działania.
Czekanie jest koszmarem.
Jak pisałam wcześniej, nie chcę nadmiernie obarczać rodziny moimi nastrojami. Już i tak widzą dużo. Dużo za dużo. Bardzo się starają, żebym dała radę. Ja też się staram. Ale to oni chodzą do szkoły, na uczelnię, do pracy.
Czytam Wasze komentarze i jest mi dobrze. Czuję, że trzymacie za mnie kciuki.
Potrzebuję teraz być sama i niesama jednocześnie. I takie coś daje mi blog.
Nigdy wcześniej nie zastanawiałam się, jakie poczucie bezpieczeństwa daj mi to, że się nie znamy, ale jednak się znamy. Znam osobiście tylko jedną z Was i na podstawie tej znajomości myślę, że wszyscy jesteście równie wspaniali. Dziękuję Wam, że do mnie piszecie. Bardzo tego potrzebuję. Sprawdzam i cieszę się z każdego komentarza.
Mam teraz gorszy moment. Znowu schudłam. Jutro wyjeżdżam i liczę na to, że w innym miejscu będę mieć mniej lęków w głowie.
Kalina
czwartek, 25 kwietnia 2024
miłości
wtorek, 23 kwietnia 2024
cholera
Chwilami zapominam, że jestem chora. Robię coś, jestem zaangażowana, czuję spokój, beztroskę i nagle przypomina mi się moja sytuacja. Cholera.
Za cztery tygodnie moja młodsza córka ma osiemnaste urodziny. Ustaliłam sama ze sobą, że moja operacja odbędzie się po jej imprezie. Będę nalegać, żeby tak było.
Odwołuję kolejne spotkania i imprezy, w których miałam uczestniczyć. Widzę, jak dużo tego było. Widzę, że przesadzałam ostatnimi czasy. Gdy będę zdrowa, chcę pamiętać o tym, że mam prawo siedzieć w domu i robić wielkie nic. Z przyjemnością.
sobota, 20 kwietnia 2024
przeniesiona
piątek, 19 kwietnia 2024
in case
środa, 17 kwietnia 2024
niepotrzebnie
Burze, ulewy, gradobicia - Kalina wie, że kwiecień plecień, ale to nie znaczy, że Kalina wyraża na to zgodę.
Nie i nie.
Pogoda powinna być umiarkowana. Łagodne słońce i od czasu do czasu obfity, acz łagodny deszcz.
Do tego temperatury umożliwiające chodzenie bez skarpetek.
I pełna puszka z kawą w domu.
I wygodniejsza lampka przy łóżku, bo przy tej zupełnie źle się czyta.
A gdyby ktoś robił Kalinie śniadanie do łóżka to już nawet mogłaby od czasu do czasu przejść w okolicy jakaś burza.
Kalina jest na zwolnieniu lekarskim, ale wie, że w pracy syf. Wypełzły problemy, zamiatane od dawna pod dywan. Dobrze, że Kaliny tam teraz nie ma. Źle, że docierają do niej strzępki informacji i stresuje się niepotrzebnie.
niedziela, 14 kwietnia 2024
dalszą
Umawianie wizyt u lekarzy, badań potrzebnych przed dalszą diagnostyką, załatwianie niezbędnych rzeczy (np. piżama zapinana na guziki) - to teraz rzeczywistość Kaliny.
- Tak dzielnie zapuściłaś włosy, a teraz znowu będą krótkie - powiedziała córka Kaliny.
Kalina postanowiła iść do fryzjerki i obciąć włosy na bardzo krótko. Będzie czas przyzwyczaić się do krótkich, późniejszy brak włosów nie będzie takim szokiem.
Do chirurga Kalina może zarejestrować się dopiero na 20 maja. To dla Kaliny za długie oczekiwanie. Spróbuje Kalina zadzwonić, poprosić, zgłosić się jako "osoba awaryjna", gdyby ktoś odwołał wizytę. Może się uda.
Są chwile, że Kalina zapomina, w jaki syf wdepnęła. Są chwile, że pamięta. Te drugie są i dłuższe i cięższe.
Objawy choroby dają o sobie znać. Naturalnie teraz Kalina ma bardziej wyostrzone postrzeganie i szybko je zauważa. Przedtem były przypisywane zmęczeniu, złej pogodzie, niewyspaniu, stresom i nieodpowiedniej diecie. Teraz już wiadomo, że w ciele Kaliny zaniemogło sterowanie pewnymi procesami.
sobota, 13 kwietnia 2024
czas
Natychmiast po zakończeniu rezonansu Kalina została poproszona na rozmowę do sąsiedniego gabinetu.
- Są jakieś wątpliwości - powiedziała urocza pani techniczka.
- Nie może mi pani nic powiedzieć? - spytała uśmiechnięta Kalina
- Nie.
- Ja domyślam się, co się stało. Zapewne miałam niewielki udar w zeszłym tygodniu.
Techniczka spojrzała zaskoczona
- To nie jest udar, proszę pani.
Bardzo miła, delikatna, starsza pani doktor opisała Kalinie sytuację. To nie jest udar. To jest diagnoza, której raczej nie da się słuchać na stojąco. Kalina usiadła. Lekarka zaproponowała Kalinie szklankę wody i płakała razem z Kaliną.
Natychmiast ustalono termin dalszych badań. Na wtorek. Pracownia rezonansu sama skontaktuje się ze specjalistą po konieczne skierowania. Kalina nie musi nic robić. Kalina trafiła na dobrych ludzi.
Raczej na pewno operacja. To pierwszy etap.
Dobra lokalizacja - brzmi to trochę jakby Kalina kupowała teraz dom, a nie dodatkowych kilka lat.
Mąż zawiózł Kalinę natychmiast do lekarki rodzinnej. Była 17.52. Lekarka pracuje do 18.00. Miała czas. Miała serce. Przedstawiła plan działania. Na razie omijamy kartę pacjenta onkologicznego, próbujemy dostać się prywatnie do chirurga. Od razu wiemy do którego. Jest szpital w pobliżu, który zajmuje się takimi schorzeniami. Nie szukamy w innych miastach. Lepiej w pobliżu. Łatwiej dla rodziny.
Rozmowa ze starszą córką: "Mamo, mów wszystkim tylko to, że jesteś chora. Wybierz sobie jedną osobę, z którą będziesz rozmawiać i jej opowiadaj o szczegółach. Na pytania odpowiadaj, że chcesz chorować prywatnie. Informacja, na co jesteś chora, nie nadaje się dla publiczności. Ludzie cię zniszczą radami i litością. I wzrokiem, pytającym "to ty jeszcze żyjesz?".
Kalina odwołuje kolejne zaplanowane rzeczy. Każdy pyta. Kalina wie, że to pytania z troski, ale na nie nie da się odpowiadać. Nie teraz. Teraz jest czas na Kalinę.
środa, 10 kwietnia 2024
atakiem
sobota, 6 kwietnia 2024
osiemnaste
Kalina chyba choruje. Na razie skontaktowała się z neurolożką i internistką. Objawy dziwne. Kalina nie chce o nich myśleć.
Kalina chodzi do pracy, myśląc ciągle, że świat zawali się, jeśli położy się do łóżka na kilka dni. Głupie to. Kalina wie.
Wiosna przechodzi gdzieś obok, częste burze nie poprawiają samopoczucia.
Obie córki Kaliny buszują dziś po sklepach w poszukiwaniu sukienki na osiemnaste urodziny młodszej. Osiemnaste. Młodszej.
Dziś w aptece Kalina, zapytana przez uroczą farmaceutkę, czy lek jest dla dorosłej osoby, powiedziała, że tak. Był dla młodszej córki. Tej wkrótce dorosłej. Dziwne uczucie. Radosne ale i smutne.
sobota, 30 marca 2024
spokój
poniedziałek, 25 marca 2024
makijażu
Kalina jest wychowawczynią klasy 7.
To trudny okres w życiu człowieka, Kalina to wie i z całych sił próbuje pomóc przetrwać ten czas swoim uczniom.
Teraz pojawiło się nowe zjawisko: dziewczynki uczą się sztuki makijażu.
I cierpi Kalina, gdy widzi to, co dzieje się na twarzach jej uczennic. Bo są to zwykle zaskakujące plamy w okolicach kości policzkowych, dziwne uliniowania w pobliżu oczu i powieki pokryte niezdrowym nalotem.
Dziś na przykład rozświetlacz pomylił się komuś z korektorem i wszystkie pryszcze zostały pomalowane na błyszczący beż. Bardzo oczojebny. I jeśli była jakaś szansa na niezauważenie pryszczy, to zniknęła pod subtelnym brokatowym beżem, który lśnił się jak psu jajca.
sobota, 23 marca 2024
parametry
środa, 20 marca 2024
ginąć
Kalina zaczęła ginąć w papierach.
Aktualnie poszukuje oryginału umowy, którą przeskanowała dwa tygodnie temu. No nie ma.
Będzie trzeba napisać nowy oryginał.
Trudno cokolwiek znaleźć, bo cała sypialnia Kaliny jest obłożona pracami uczniów.
Kalina obiecuje sobie tym samym, że koniec z przynoszeniem prac uczniów do domu. Należy poprawiać je w szkole, na przerwach, gdziekolwiek i kiedykolwiek, tylko nie w domu.
Amen.
wtorek, 19 marca 2024
podeszwy
Pierwszy raz w życiu Kalina kupiła sobie drugą parę tych samych butów, gdyż pierwsze właśnie zaczęły mieć dziwne przetarcia w newralgicznych miejscach, a lubi Kalina w nich chodzić bardzo. Może nawet za bardzo.
Dotarła przesyłka.
Kalina odpakowała nowe buty.
Są inne.
Zawezwała Kalina na konsylium męża: jak to możliwe, że nowe buty mają inne podeszwy i inny kształt, chociaż miały być takie same?
Mąż Kaliny, człowiek bez odrobiny zrozumienia dla spraw najistotniejszych, odrzekł: Podeszwa jest taka sama, tylko stara została bardzo starta. But ma taki sam kształt, tylko stary jest tak sponiewierany.
I została Kalina sama z nowymi i starymi butami. Z inną podeszwą i innym kształtem.
Zdążyła jeszcze tylko powiedzieć mężowi, że to kłamstwa są i pomówienia, że wcale że nic nie starła i nie sponiewierała i że to wszystko jest wina męża. Bo nie ma zrozumienia dla spraw najistotniejszych.





