sobota, 11 maja 2024

lekcje

Uwielbiam sobotnie lekcje angielskiego. Dojrzałe, wesołe kobiety są uczone przez dojrzałego, wesołego pana.

Pan wymyśla takie zdania do tłumaczenia, że czasem trudno zachować powagę. 

I jedna z nas męczy się z gramatycznymi zawiłościami, podczas gdy pozostałe kwiczą ze śmiechu.

Na przykład dzisiaj:

- Jakiś czas temu przebiegłam boso maraton.

- Och, doprawdy? Ile czasu spędziłaś potem u pedikiurzystki?

Albo:

- W zeszłym roku pracowałam jako kaskaderka w filmie.

- Podejrzewam, że raczej nie grał w nim Tom Cruise. Gdyby to był film z Tomem Cruisem, nie byliby potrzebni kaskaderzy.



4 komentarze:

  1. moje lekcje angielskiego robię sama w domu i właśnie Teraz mam swoje 30 minut, dziennie czasem 45, wszystko jest ok ale brakuje mi bardzo lekcji w grupie, a czasu nie mam i siły jeszcze i na kolejna grupę...więc na razie muszę tak. Zazdro Kalino. cudownej soboty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nauka w grupie to zupełnie inna sprawa. Nigdy wcześniej tak się nie uczyłam i teraz jestem zachwycona. O wiele łatwiej niż samemu...

      Usuń
  2. I taka nauka przynosi wieją efekt, bo takie zdania się łatwiej zapamiętuje!

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":