czwartek, 9 maja 2024

rutynowa

Lekarz numer jeden z listy Kaliny zoperuje Kalinę. To wiadomość tygodnia. Miesiąca. Roku. 

Szpital blisko domu, bez szukania znajomości, poparcia, pieniędzy i Bóg wie czego jeszcze. 

Facet okazał się miłym, pogodnym człowiekiem. Przewiduje, że operacja będzie rutynowa. Po operacji miesiąc spędzi Kalina pod hasłem "obiekt chroniony", potem już będzie wracać do normalnego życia. 

Sprawa jest pilna, lekarz zaproponował operację w przyszłym tygodniu. Kalina wspomniała o urodzinach córki. Bez zastanowienia powiedział, że nie widzi przeciwwskazań, żeby operacja odbyła się dwa tygodnie później. Sprawa jest na tyle stabilna, że nie będzie żadnych zaostrzeń. To komfort życia Kaliny jest wyznacznikiem wszystkiego. Przepisał zapas leków przeciwbólowych na dwa tygodnie. Silnych i bardzo silnych. Polecił brać. Te leki można dokładać, łączyć, mieszać. Jeśli Kalina przez leki będzie mieć problemy z żołądkiem, dostanie dodatkowo leki chroniące żołądek. Kalinie podoba się, że tu nie bierze się jeńców. Nie ma że ecie pecie, pół tabletki, najpierw powąchać, potem delikatnie połknąć. Tu jest "sama pani decyduje. nie może pani zwijać się z bólu. powinna pani teraz brać leki nasenne. nie ma miejsca na zbędne cierpienie. amen".

Osoby takie jak Kalina wskakują w grafik operacji poza kolejką oczekiwań. Lekarz powiedział, że poprzesuwa wszystkich tych, którzy czekają na terminowe zabiegi. 

- Tak to u nas jest - dodał.

Wszyscy wy, którzy czekacie na terminowe zabiegi, nie narzekajcie że przesunięto was o tydzień. Prawdopodobnie jakieś inne Kaliny z jakimiś najgorszymi na świecie chorobami wskakują przed was w kolejce. Życzcie im zdrowia.

Optymizm. Nadzieja. Szansa. Nadzieja. 

I jeszcze raz Nadzieja. 

Gabinet lekarza miał niezwykle cienkie drzwi. Siedząc w poczekalni Kalina dokładnie słyszała rozmowę lekarza z poprzednią pacjentką. Kalina i jej mąż byli w gabinecie znacznie dłużej niż przewidywany czas. Lekarz dokładnie omawiał przebieg operacji, wszystkie możliwe komplikacje. Gdy Kalina z mężem wychodzili z gabinetu, w poczekalni panowała kompletna cisza. Kalina zobaczyła wbite w siebie, przerażone oczy kolejnych pacjentów. Zapewne przez drzwi wszyscy współuczestniczyli w rozmowie Kaliny z lekarzem. Już sam opis operacji mrozi krew w żyłach. Ewentualne komplikacje są bardzo poważne. A Kalina wyszła z gabinetu radosna. Mąż Kaliny rozdawał uśmiechy. Wariaci?!

Chorobę Kaliny sponsoruje firma "Porządkujemy priorytety życiowe. Szybko, tanio, boleśnie".


29 komentarzy:

  1. Czytam i płaczę, ale to łzy szczęścia, troski, miłości, radości z Twojej radości, przytuliłabym. Przylatuję do Poznania i będę kilka dni, podrzuciłabym Ci akwarelę, coś miłego. Zrozumiem of course, jak nie będziesz mogła, wiadomo. xxx

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyli promyk slonca w tych ciemnych dniach, duza dawka nadziei i cudownie optymistyczne przekonanie, ze wszystko pojdzie dobrze. Bo pojdzie! Nie inaczej!
    Ale kciuki potrzymam, tak na wszelki...

    OdpowiedzUsuń
  3. Oby juz bylo po, oczekiwanie jest najgorsze. Martwi tez wiadomosc o przesunieciach operacji innych, moze poprostu przesuna jednego kogos na tydzien wczesniej, skracajac mu oczekiwanie? Mnie, przy usunieciu migdalow tak sie udalo, ktos nie byl gotow w swoim terminie i mnie z koncowki kolejki przesunieto na jego miejsce czyli prawie na cito.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też kiedyś z migdałami wskoczyłam na miejsce pani, która akurat dostała miesiączkę. :-)

      Usuń
    2. Ufff. Nadmierne krwawienie nie bylo wskazane. :) Mamy cos wspolnego. Albo nie mamy czegos wspolnego. Migdaly nam wyluskano. Wszystko inne przetrwamy.

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Słowo "rutynowa" niesie ogrom nadziei i to jest fantastyczne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. to prawda. To słowo klucz. Oznacza, że operacja Kaliny jest opisana w niejednym podręczniku "Weekendowy kurs leczenia chorób", a lekarz zna procedurę. To bardzo uspokaja. Chociaż i tak syf jest, ale przynajmniej znany nauce ;-)

      Usuń
    2. Najgorsze są sytuacje wyjatkowe. Trzymam kciuki za Kalinę:*

      Usuń
  6. O tak. Na co dzień zamartwiamy się wieloma rzeczami: zimną wiosną, małym stanem konta, oblanym egzaminem, pryszczem za środku czoła, zepsutym samochodem... Psujemy sobie krew na widok nowego auta sąsiada - jedyne pocieszenie to to, że na pewno ukradł i być może go za to dopadną ;) - kolejnych wakacji spędzonych w domu, a nie na Dominikanie, siwiejącymi włosami, wyhodowanymi przez zimę "boczkami", a potem przychodzą choroby, wojna, śmierć i szybko przypominamy sobie, co jest najważniejsze. Życie, rodzina, zdrowie, pokój.

    Cieszę się, że jesteś w dobrych i miłych rękach, Kalino, i że masz tyle życzliwych Ci dobrych dusz. Ponoć wiara przenosi góry, więc wierzymy, że wszystko będzie dobrze. Trzymam kciuki za pomyślny przebieg operacji i jak najszybszą rekonwalescencję.

    OdpowiedzUsuń
  7. Trzymam kciuki, wszystkiego dobrego ❤️

    OdpowiedzUsuń
  8. fachowo i z empatią. lepiej nie mogłaś trafić. z zachowania gościa wynika, że to coś jak przegląd techniczny - czysta rutyna i łączenie kropek.
    podoba mi się ta część z lekami przeciwbólowymi - nie ma miejsca na cierpienie.
    trzymaj się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnie lata przyniosły zmianę w medycynie. Ból jest zły. Dawniej uważało się, że jest wpisany w chorobę.

      Usuń
  9. Podczas swojej przygody też spotykałam się z podejściem, że nie ma po co się męczyć bez powodu i dawali rózne piguły na wszelki wypadek, gdyby bolało, gdyby mdłości się pojawiły, gdyby coś to psycholog był gratis i dietetyk, a nawet kurde joga. Dobrze, jak tak o człowieka dbają w trudnych chwilach. Nawet jak nie potrzebuej czegoś to fakt, że może skorzystać w razie co jest diabelnie ważny. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, czuję, że jestem traktowana inaczej niż zwykle. Myślę, że to kwestia kalibru choroby.

      Usuń
  10. Aż mi słów zabrakło i nie wiem co napisać.
    Ale jakby co, to wszystkie cztery kciuki będę trzymać.

    OdpowiedzUsuń
  11. Czyli, jakby powiedział Irlandczyk "sorted". Teraz niech się lekarz martwi jak to zrobić, żeby było dobrze. Trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, fajne to. Teraz lekarz będzie miał szansę wykazać się umiejętnościami. Ja nie pomogę ;-)

      Usuń
  12. Kalino, lekarz jest wporzo, i podejście mi sie podoba. Po co cierpieć i przysparzać sobie bólu gdy i tak jest ciężko. choć nie moge sobie wyobrazić twojego strachu. Trzymajmy sie tego co powiedział, że to rutynowa operacja i wszystko pójdzie DOBRZE Kalino, tego sie trzymajmy !!! i ja po tych słowach nieco mniej wystraszona jestem . PRZYTULAM i trzymam wszystkie palce u wszystkich kończyn.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teatralna, strach jest potworny. Niepewność jeszcze większa. Jak rozmawiać z rodziną o planach na wakacje, jeśli cały czas mam poczucie śmiertelnego zagrożenia? Jak zadbać o to, żeby oni nie panikowali tak samo jak ja?

      Usuń
  13. Czasem świat po prostu musi być dla nas dobry, bo to jest nam niezbędne. Dobrze, że świat to wie. Ściskam

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":