Mam górki i dołki. Boję się. Mam poczucie winy. Jest mi przykro. Mobilizuję się do działania.
Czekanie jest koszmarem.
Jak pisałam wcześniej, nie chcę nadmiernie obarczać rodziny moimi nastrojami. Już i tak widzą dużo. Dużo za dużo. Bardzo się starają, żebym dała radę. Ja też się staram. Ale to oni chodzą do szkoły, na uczelnię, do pracy.
Czytam Wasze komentarze i jest mi dobrze. Czuję, że trzymacie za mnie kciuki.
Potrzebuję teraz być sama i niesama jednocześnie. I takie coś daje mi blog.
Nigdy wcześniej nie zastanawiałam się, jakie poczucie bezpieczeństwa daj mi to, że się nie znamy, ale jednak się znamy. Znam osobiście tylko jedną z Was i na podstawie tej znajomości myślę, że wszyscy jesteście równie wspaniali. Dziękuję Wam, że do mnie piszecie. Bardzo tego potrzebuję. Sprawdzam i cieszę się z każdego komentarza.
Mam teraz gorszy moment. Znowu schudłam. Jutro wyjeżdżam i liczę na to, że w innym miejscu będę mieć mniej lęków w głowie.
Kalina
Veel groenten en goede rijst!
OdpowiedzUsuńSpytaj córci, co to znaczy i dlaczego.
Rozumiem, ale nie rozumiem. Spytam jutro :-D
UsuńOdnajduj te chwile, których potrzebujesz i trzymaj się ich , ucałowania.
OdpowiedzUsuńKalino kochana Wypoczywaj, bądź tam !! łaź po sklepach z ciuchami z lat 80tych, śmiej się i płacz ile chcesz. bądz ze sobą. Przytulam mocno.
OdpowiedzUsuńBliscy chcą Cię taką jak dawniej a to niemożliwe. Nie wiedzą jak się zachować i co mówić. Są zmartwieni i choć wychodzą z domu to myślami są z Tobą. Spotkaj się z psychoonkologiem jeśli możesz. Przesyłam ciepłe myśli.
OdpowiedzUsuńNo wlasnie, nie mozesz zawiesc czytelnikow i komentatorow, i musisz koniecznie wyzdrowiec!
OdpowiedzUsuńKlarka dobrze radzi z tym psychologiem i to najlepiej onkologicznym - pomagaja przetrwac.
Jesteś niesamowita, wiesz? Przechodzisz przez trudne chwile, a mimo to myślisz o nas, i to w tak ciepłych kategoriach! :) Dobrego weekendu, Kalino.
OdpowiedzUsuńPisz, bo takie wyrzucanie z siebie powinno pomoc, nie o wszystkim da sie porozmawiac, a juz najmniej z osobami, ktore Cie kochaja, latwiej mowic o tym "obcym", choc bardzo Ci zyczliwym. Moze faktycznie psychoonkolog to nieglupi pomysl, oni po to wlasnie sa, zeby rozwiewac watpliwosci, fachowo wspierac i rzeczowo informowac.
OdpowiedzUsuńpowiem Ci z autopsji, że te lęki da się z czasem trochę oswoić. Będą wracały i odchodziły ale nie będą cały czas. Jesteś na razie na początku a początki wszystkiego są trudne. To przechodzi jak etapy żałoby musisz przejść naturalnie wszystkie po kolei nie da się czegoś przeskoczyć czy ominąć. I każdy etap u każdego trwa inną ilość czasu. Tyle ile potrzebuje.
OdpowiedzUsuńJasne, że ja trzymam kciuki. Za powodzenie wszystkiego bo coraz mam mniej blogów do czytania jeszcze tego by brakowało, żeby mi jakiś znowu zniknął no nic z tego !
Doskonale wiem, o czym mówisz. Przeszłam przez to i wiem, jak to działa.
OdpowiedzUsuńCieszę się, że masz tyle osób tutaj, które Ci teraz towarzyszą.
To normalne, że się boisz. I że chcesz chronić swoich bliskich. My się zajmiemy tym, czym oni nie mogą;)
Podczytuję, rzadko komentuje….ale dzisiaj się zdecydowałam, wszystkiego dobrego…udanego weekendu 🙂
OdpowiedzUsuńMelduję się, że jestem.
OdpowiedzUsuńCo za świetne określenie sytuacji blogowej z tą potrzebą bycia samym i nie samym. Też tak to czuję, ale Ty nadałaś temu uczuciu nazwę.
OdpowiedzUsuńGórki i dołki, strach i każde inne (nawet te z pozoru bezsensowne i nielogiczne) emocje i uczucia są w takiej sytuacji normalne. Właśnie przyszłam po długiej nieobecności i przeczytałam od końca do tyłu i się wkurzyłam znowu na ten upierdliwy los, który dobrym ludziom rzuca kłody pod nogi albo i cholerne przepaście przezd niemi otwiera, które tak trudno jest pokonać i które tyle strachu i nerwów człowiekowi przyspażają.
Życzę Ci dużo sił, spokoju, wytrwałosci i cierpliwości potrzebnych do pokonywania tej przeszkody.
Jestem z Tobą
OdpowiedzUsuńMary