K. wracała w południe do domu i na drzwiach wejściowych zauważyła największego pająka świata. Siedział na futrynie. Piszcząc i krzycząc wbiegła do domu i obudziła M.
Drzwi były nadal otwarte.
Obserwując pająka, żeby znać dokładnie jego położenie w każdej sekundzie, K. i M. obmyśliły plan działania. Odkurzacz.
Z niemałym trudem wyszły z odkurzaczem na korytarz (musiały przejść obok pająka) i wciągnęły potwora do środka.
Jego rozmiary dawały cień niepewności, co do jego śmierci w odkurzaczu. Wciągnęły zatem jeszcze sodę oczyszczoną (broń chemiczna) i ryż (pociski małego kalibru).
Wyjęły worek z odkurzacza, wrzuciły do worka na śmieci, całość szczelnie zawiązały i wystawiły na balkon.
Rozmiary pająka tak bardzo odbiegały od powszechnie stosowanych, że K. i M. zaczęły rozważać, czy na pewno soda i ryż zabiły gościa na śmierć. Nie miały pewności, czy nadal nie siedzi przyczajony w rurze. Zatem założyły nowy worek do odkurzacza i wciągnęły do niego mech i ziemię z balkonu w ilościach obfitych (pociski większego kalibru), zapełniając nowy worek. Wyjęły worek z odkurzacza, włożyły do kolejnego worka na śmieci, zawiązały i wystawiły na balkon.
Ponieważ obie były tak wypełnione adrenaliną, że wyciekała im porami skóry, postanowiły iść za ciosem i zrzuciły jeszcze miotłą ogromnego krzyżaka, który zbudował sieć za szybą w salonie. Niemal słychać było huk, jak spadał z piętra na chodnik, a w płytce chodnikowej najprawdopodobniej powstała spora wyrwa ;-).
Jedna z opisanych dzielnych kobiet to starsza córka Kaliny. Druga to jej współlokatorka. Dziewczyny umieją sobie radzić - jestem z nich dumna.
I tylko bardzo proszę nie pisać w komentarzach, że pająki są przecież nieszkodliwe i nie warto się ich bać.
Kalina doskonale wie, czy warto się ich bać, czy też nie. Dziś rano Kalina i jej młodsza córka ogłosiły w domu stan wyjątkowy, polegający na usuwaniu 3 potworów z doniczek i do teraz obie zastanawiają się, czy kosarze nie wyjdą żywe z odkurzacza...
Nie wyjda! Nie trzeba nawet worka zmieniac i pakowac do plastikowej torby na smieci. Pajaki moze i sa niegrozne oraz pozyteczne, ale przerazaja. Bardzo wiec rozumiem corke Kaliny, Kaline i wszystkich nam podobnych. Ament.
OdpowiedzUsuńNie wyjdą, nie wyjdą, a jeśli wyjdą? ;-)
Usuńskoro masz w rodzinie zawodowca, to dzwoń po instrukcje.
OdpowiedzUsuńSama uczyłam zawodu tego zawodowca 😉
UsuńA co zrobic jak pajaka (stado pajakow) zobaczy sie w sklepie. Czy wystarczy nie kupic?
OdpowiedzUsuńW sklepie? Uciekaj! 😊
UsuńNie napiszę.
OdpowiedzUsuńAle przypomniał mi się pewien wiersz o zabijaniu pająka, który kończył się tak:
I don't think
I'm allowed
To kill something
Because I am
Frightened
To nie jest tylko frightened. To jest absolutnie, całkowicie, totalnie przerażona. 😉
UsuńOch, jakże rozumiem Kalinę i córki :-)Kiedyś jechałam z pracy do chałupy na pilne wezwanie córy, która takiego potwora zobaczyła w przedpokoju przy lustrze. W charakterze killera zabrałam ze sobą szefa, nie śmiał odmówić, widząc panikę w oczach i słysząc desperację w głosie. Córa miała za zadanie obserwować potwora, żeby nie zbiegł i nie ukrył się, zanim nie dojedziemy z misją ratunkową. Akcja zakończyła się pełnym sukcesem! Niestety, po przeprowadzce do domu mam takich atrakcji więcej, w pnączach mieszkają kątniki- mutanty, z którymi walczę teraz osobiście, jeśli bezczelnie wtargną na mój teren wewnątrz domu. Horror!
OdpowiedzUsuńPatent z ryżem i sodą doskonały!
Ten bandyta u córki był, jej zdaniem, gigantycznym kątnikiem. Brrrr..
UsuńDałaś mi do myślenia... Moja córka mieszka bardzo daleko od domu i tylko dzięki temu nie wpadło jej do głowy, żeby po mnie dzwonić. Co za szczęście, że ja nie musiałam go oglądać! :-D
a ja nie zabijam, wystawiam na zewnatrz, choć po chałupie biegają tak wielkie, że aż mnie wzdryga. koty sie nimi interesuja. się bawią z nimi. a korsarzami to sie w ogole nie przejmuje :-)
OdpowiedzUsuńW tej kwestii, Teatralna, nie znajdziemy porozumienia. Wystawianie pająków nie istnieje w moim świecie, bo za żadne skarby świata nie będę trzymać szklanego (czy też innego) naczynia, w którym jest pająk. Niemożliwe jest przebywanie z pająkiem na odległość 3 mm. To chyba jasne :-DDD
Usuńteż mam pająkowy wstręt ale ja nie ryzykuję, że pająk wydostanie się z odkurzacza tylko trzaskam od razu na śmierć wielkim laciem/kapciem mężowskiego. To najpewniejszy sposób pozbycia się.
OdpowiedzUsuńA gdy siedzi w szczelinie? Są w życiu takie dramaty, jak pająk w miejscu niekapciowym. Wówczas pozostaje odkrzurzacz :-DDD
Usuń"sodę oczyszczoną (broń chemiczna) i ryż (pociski małego kalibru)" zrobiło mi czwartek!! CUDNE!!! :-)))))
OdpowiedzUsuńoj, nie zalogowało mnie - frotka
UsuńDziewczyny radzą sobie z przeciwnościami losu 😉
OdpowiedzUsuń