Wiatr wieje z dziwnej strony...
Zwykle porywy dochodzą równolegle do okien Kaliny, co sprawia, że wiatr ślizga się po ścianie budynku. A teraz przychodzą ukośnie i wydaje się, że coś wielkiego i ciężkiego nagle opiera się o drzwi balkonowe.
Dziś kolejna porcja zakupów na święta, czyli dramatyczna historia o tym, jak Intermarche drive ratuje Kalinie życie.
W czwartek przyjeżdża świąteczny gość. Spędzi u Kaliny 2 tygodnie i Kalina liczy na to, że dzięki niemu wspólny czas będzie jeszcze lepszy. No bo przecież spanie w jednym łóżku z gościem-mopsem to najlepszy możliwy prezent na święta.
Kalina ma ciężki czas. Wszyscy wokół są podenerwowani i tracą hamulce. Kalina źle znosi jazdę bez hamulców. Zwłaszcza teraz. W Kalinie wyłączył się przycisk od mówienia. Słucha, pyta, opowiada o głupotach, ale nie mówi...
- Mamo, przygotowujesz teraz kolejną książkę?
- Kiedy jedziesz do Hagi?
- Co dzisiaj robiłaś?
- Kalina, masz plany na weekend?
- Czego się teraz uczysz?
- Zredagujesz mi kilka artykułów?
A mimo to jakoś się nie klei..
Bardzo dzielna Kalina *ścisk* *ścisk*
OdpowiedzUsuńDzięki, Lisu
UsuńMamo, mamo, piękne! Zaraz wiosna Kalino, dłuższe dni :*
OdpowiedzUsuńGdyby chociaż w ciągu dnia świeciło słońce...
UsuńIm blizej swiat, tym bardziej zaciaga mi sie hamulec od mowienia i tym wieksza mam ochote zostac w domu i olac to wszystko.
OdpowiedzUsuńMoże powinnyśmy razem spędzać przedświąteczny czas? Milczałybyśmy na siebie i do siebie bez urazy ;-)
UsuńTo nie jest zly pomysl, a nawet dobry jest.
Usuń:-) już was widzę
Usuńod mówienia? pozwól sobie na odmówienia.
OdpowiedzUsuńTeż potrzebny przycisk
UsuńSłuchać, a mało mówić, to podobno dojrzałość:-)
OdpowiedzUsuńNo tak...
Usuń