Kobieta wyjeżdża do miłości swojego życia na drugi koniec świata.
Na miejscu okazuje się, że facet jest domatorem, skupionym na niej. Niemal nosi ją na rękach.
Idylla. Spędzają cały czas ze sobą. Zakochani po uszy.
On świetnie zarabia, więc ona nie podejmuje żadnej pracy. Korzysta z jego konta, żyje w luksusie.
I zaczyna się szara rzeczywistość: okazuje się, że gość jest uzależniony, dochodzi do przemocy fizycznej.
Kobieta jest zabrana z domu przez organizację, przeciwdziałającą przemocy domowej. Trafia do ośrodka.
Kupuje sobie bilet powrotny do Polski.
Niestety nie wsiada do samolotu. Zostaje. Będąc w ośrodku odbiera od niego dziesiątki telefonów.
Wszystko wskazuje na to, że do niego wróci, bo przecież on potrzebuje pomocy i wsparcia.
Przyjaciółka próbuje jej pomóc tocząc z nią długie rozmowy przez telefon. Prowadzi ją metodą małych kroków. Nieskutecznie.
On musi sam podjąć decyzję o leczeniu.
Ona musi sama podjąć decyzję o odejściu.
Wlasnie tak. Od siebie zalezy decyzja, inni moga tylko cos delikatnie sugerowac.
OdpowiedzUsuńBycie człowiekiem nie jest proste...
UsuńNiektore kobiety sa tak glupie, ze nie chce sie ich zalowac.
OdpowiedzUsuńMialam narzeczonego (takiego juz z pierscionkiem i planami slubnymi, a do tego pracowalismy razem), ktory lubil zagladac do kieliszka, ale wiadomo, czlowiek mlody i mial mgle na oczach z tego zakochania. Ale kiedy raz oberwalam, nie zastanawialam sie ani sekundy, natychmiast zakonczylam znajomosc, ze wszystkimi tego zakonczenia konsekwencjami, bombardowaniem prosbami, obietnicami poprawy, nasylaniem rodziny, ktora zreszta bardzo byla za mna, jego ojca uwielbialam. Nie zaluje. On juz nie zyje, zapil sie, co za niespodzianka, prawda?
Zanim przeczytałam ostatnie zdanie chciałam zapytać, co u niego
UsuńGratuluję odwagi w tej decyzji!
Ja sama sobie gratuluje, ale na szczescie mialam podobny przypadek w rodzinie, kuzynka uwierzyla w zapewnienia poprawy i miala pozniej pieklo na ziemi. Jej doswiadczenie pomoglo mi w decyzji.
UsuńStare ale jare: Kazdy jest kowalem wlasnego losu:
UsuńCiężka sytuacja, a ile podobnych w każdym zakątku świata...
OdpowiedzUsuńI pewnie mamy też takie historie u znajomych, u sąsiadów, tylko nie wiemy, dopóki nie dojdzie do jakiejś eksplozjii
Usuńna myśl mi przychodzi radykalne rozwiązanie ale ja ostatnio czytam dużo kryminałów
OdpowiedzUsuńZ jednego kryminału lepiej nie wpadać do kolejnego 😉
Usuńech. każdy coś musi. czasem dokonać wyboru a wybór trudny. Czy żyć w luksusie ale czesem obrywać,? bo przecież nie ma tak doskonale w życiu, żeby i żyć w luksusie i być kochaną i żeby jeszcze był przystojny, i miał doktorat...
OdpowiedzUsuńCzy mieć spokój ale samotnie, lub nadal polować na kolejnego...
To jest strasznie skomplikowane.
Usuńw sumie to nie jest. trochę sobie kpię.
UsuńOstatnio słuchałam jakiegoś podkstu o tym, jak otwierać oczy takim ludziom w toksycznych związkach
OdpowiedzUsuńI tylko powolutku to zadziała
Podobno tak. Małe kroki i nieocenianie.
UsuńTo ogromnie złożony problem: ofiara przemocy, współuzależnienie, syndrom ofiary...
OdpowiedzUsuńTak, tak. I trzeba cały czas pamiętać, że to ona jest ofiarą i nie ponosi żadnej winy.
UsuńNadal jest spora grupa kobiet, która najpierw i przede wszystkim głosi, że praca kobiet w domu to też praca i żeby się nie czepiać, bo one sobie tak wszystko ułożą, że będzie dobrze (ta spora grupa kończy edukację jakąkolwiek, bo i tak ich głównym pomysłem na życie jest, że wychodzą za mąż, a potem sporo czasu spędzają na macierzyńskim). Jeśli taka jest podstawa relacji, to doprawdy, zmiana postawy (bo to już jest postawa wobec świata) trudno oczekiwać w jeden dzień. Tymczasem gdy mowa o pracy, chodzi o pracę zawodową, płatną, czyli taką, która daje WOLNOŚĆ. Pieniądze dają WOLNOŚĆ (nie zawracajmy sobie głowy, czego pieniądze nie dają).
OdpowiedzUsuńOna musi sama podjąć decyzję, ale najpierw musi zmienić postawę wypracowaną przez lata, postawę wg której najważniejsze jest, żeby od kogoś zależeć. Bardzo trudne.
Myślę, że tu nie wchodzi w grę tradycyjny podział ról, tylko układ: kochająca kobieta - mąż uzależniony/przemocowy.
UsuńKalino,proszę o tytuł ksiązki
OdpowiedzUsuńHmmm. Jakiej?
UsuńTrudne decyzje, są kobiety, które szukają pomocy i takie, dla której droga z wyjściem z uzależnienia od partnera jest skomplikowana, bo przecież bywa, że kocha, jest dobry, miły i subtelny, socjopaci wiedzą, co robią. Strach to jednak cichy zabójca. Jest taka książka: kobiety które kochają za bardzo, a i tak, jak podsunęłam ten tytuł znajomej, kupiła książkę i przeczytała (sukces), ale niestety doszła do wniosku, że jej sytuacja jest inna, dopiero po kilku latach zmieniła zdanie, później mi powiedziała, że historie tych kobiet w niej kiełkowały i dały siłę do odejścia. Nie miała ze swoim partnerem dzieci, pracowała w domu, a i tak to była gehenna. Każdy ma inną konstrukcję, dzisiaj łatwiej uzyskać pomoc, są instytucje, narzędzia, psycholodzy, ale trzeba jeszcze mieć na to siłę w sobie.
OdpowiedzUsuńSiłę i gotowość.
Usuń