ło ho ho poszłaś w glinę widze. Też się zastanawiałam czy nie iść i nie pougniatać ale ja mam problem nawet z zagniataniem ciasta :D nie lubie gnieść czegoś łapami to mi wyłazi między palcami ... boszzz jestem autystyczna. A to moja siostra nie schodziła z koca na plaży bo sie brzydziła jako dziecko że piasek dotykał stóp
Będąc młodą artystką, prowadziłam w Warsztacie Terapii Zajęciowej w Poznaniu zajęcia z gliną dla podopiecznych. Niektórzy rzeczywiście mieli konkretny problem z dotykiem gliny. Pamiętam naszą radość, gdy pewien niedowidzący, wózkowy i troszkę autystyczny Pawełek odważył się wsadzić łapkę w glinę i stwierdził, że to jednak fajne doznanie.
u mnie to trochę w formie żartu. Ale faktycznie bardzo nie lubię robić wszelkiego rodzaju ciast, klusek i innych rzeczy gdzie trzeba coś ugnieść gołymi rękami a to coś się przykleja do palców. Więc z gliną byłoby podobnie.
Hahaha! No bardzo dziękuję za pochwały. Troszkę dlatego zamieściłam te zdjęcia, żeby się pochwalić ;-) Uwielbiam lepienie w glinie. Po ponad roku nauki zaczynam rozumieć, jak glina się zachowuje, chociaż szkliwa stanowią dla mnie niezgłębioną tajemnicę :-D
Hahaha! No bardzo dziękuję za pochwały. Troszkę dlatego zamieściłam te zdjęcia, żeby się pochwalić ;-) Uwielbiam lepienie w glinie. Po ponad roku nauki zaczynam rozumieć, jak glina się zachowuje, chociaż szkliwa stanowią dla mnie niezgłębioną tajemnicę :-D
Urocze wypalki. Chetnie bym sie nauczyla, ale u nas chyba nie ma takich zajec.
OdpowiedzUsuńło ho ho poszłaś w glinę widze. Też się zastanawiałam czy nie iść i nie pougniatać ale ja mam problem nawet z zagniataniem ciasta :D nie lubie gnieść czegoś łapami to mi wyłazi między palcami ... boszzz jestem autystyczna. A to moja siostra nie schodziła z koca na plaży bo sie brzydziła jako dziecko że piasek dotykał stóp
OdpowiedzUsuńBędąc młodą artystką, prowadziłam w Warsztacie Terapii Zajęciowej w Poznaniu zajęcia z gliną dla podopiecznych. Niektórzy rzeczywiście mieli konkretny problem z dotykiem gliny. Pamiętam naszą radość, gdy pewien niedowidzący, wózkowy i troszkę autystyczny Pawełek odważył się wsadzić łapkę w glinę i stwierdził, że to jednak fajne doznanie.
Usuńu mnie to trochę w formie żartu. Ale faktycznie bardzo nie lubię robić wszelkiego rodzaju ciast, klusek i innych rzeczy gdzie trzeba coś ugnieść gołymi rękami a to coś się przykleja do palców. Więc z gliną byłoby podobnie.
UsuńBardzo bardzo wypałki!!
OdpowiedzUsuńKalino cudne wypały Kaliny
OdpowiedzUsuńBardzo piękne.
OdpowiedzUsuńPiekne bo wlasnymi rencami i sercem wykonane.
OdpowiedzUsuńHahaha! No bardzo dziękuję za pochwały. Troszkę dlatego zamieściłam te zdjęcia, żeby się pochwalić ;-) Uwielbiam lepienie w glinie. Po ponad roku nauki zaczynam rozumieć, jak glina się zachowuje, chociaż szkliwa stanowią dla mnie niezgłębioną tajemnicę :-D
OdpowiedzUsuńHahaha! No bardzo dziękuję za pochwały. Troszkę dlatego zamieściłam te zdjęcia, żeby się pochwalić ;-) Uwielbiam lepienie w glinie. Po ponad roku nauki zaczynam rozumieć, jak glina się zachowuje, chociaż szkliwa stanowią dla mnie niezgłębioną tajemnicę :-D
OdpowiedzUsuńI tak już zostanie
UsuńTa szara donica o nieregularnych kształtach ładnie wygląda.Masz talent!
OdpowiedzUsuńTo moja ulubiona technika - kurinuki. Odcina się nieregularne fragmenty gliny. :-)
UsuńAleś Ty zdolna!
OdpowiedzUsuńLubię to :-)
UsuńNoooo ekstra, jestem zachwycona!
OdpowiedzUsuńRzeczy wykonane ręcznie mają zawsze wspaniałą energię...
Usuń