W garażu, pod starymi dywanami, zeszytami z przedszkola starszej córki i bardzo starym wydaniem Brzechwy (!) znalazł się zeszyt z wierszami, które Kalina pisała, gdy była bardzo młoda.
Kalina czyta je teraz trochę ze wstydem, a trochę ze wzruszeniem.
To zupełnie co innego niż własna stara proza.
Starą prozę czyta się, jak miłą powieść napisaną przez inną osobę, ale starą poezję czyta się trzęsącą się duszą.
nie pisałam wierszy ale pamiętniki. Wywaliłam je wieki temu i potem żałowałam ale mam bajkę którą napisałam dla kuzynki o hipciach z jajek niespodzianek. Nawet sama ją ilustrowałam to jest dopiero biały kruk !
nie pisałam wierszy ale pamiętniki. Wywaliłam je wieki temu i potem żałowałam ale mam bajkę którą napisałam dla kuzynki o hipciach z jajek niespodzianek. Nawet sama ją ilustrowałam to jest dopiero biały kruk !
OdpowiedzUsuńCzłowiek orkiestra: autor, ilustrator i wydawca w jednym :-D
Usuńooo nie myślałam o tym w ten sposób ale to prawda :D
UsuńKtóż za młodu wierszy nie klecił
OdpowiedzUsuńMoje były straszne!
Moje były .... hm...moje :-D
Usuń:) ... moje byly tez tylko moje i dla jednego czytacza - siebie. Taka samoobsluga, samoprzesycenie, samozniszczenie. Tez czlowiek orkiestra?
UsuńOch Kalino wzruszam się razem z Toba
OdpowiedzUsuńKapsuła czasu. Ileż ja wtedy odczuwałam :-D
UsuńDobrze jest wrócić do tamtej siebie.
OdpowiedzUsuń