Kolega Kaliny, lekarz, od lat jeździ leczyć ludzi w Nepalu. Wykonuje tam mnóstwo zabiegów, będąc jedyną nadzieją dla dziesiątek chorych osób.
Nepalczycy są niezwykle spokojni, poddają się leczeniu z ufnością, doceniają oferowaną im pomoc.
W tym roku kolega lekarz wybiera się do Papui Nowej Gwinei.
- Będzie inaczej - powiedział zatroskany. - Mieszkańcy Papui to ludzie waleczni i walczący. Są wybuchowi i nieposkromieni. Pracujący tam lekarze są instruowani, że w razie wybuchu emocji u pacjenta muszą natychmiast wybiec do innego pomieszczenia i tam się zamknąć na kilkanaście minut. Po tym czasie awantura zwykle przycicha.
Brakuje mi słów, żeby wyrazić podziw i szacunek dla takich ludzi
OdpowiedzUsuńWystarczy podjąć decyzję, że chce się zrobić coś innego, niż inni. Reszta przychodzi sama.
UsuńPodziwiam i jednocześnie mieszane mam odczucia, bo i u nas lekarzy coraz mniej, zwłaszcza specjalistów. Co do pacjentów, to u nas jak Papui, nie raz medyków z pogotowia zaatakowano.
OdpowiedzUsuńA powodem tego chyba były najczęściej różne substancje, wcześniej dobrowolnie przyjęte przez pacjenta, prawda?
UsuńTrzeba uciekac, bo tam zdaje sie jest troche ludozercow. A jak pozra lekarze, to kto ich bedzie leczyl?
OdpowiedzUsuńFascynują mnie tamte obszary...
UsuńTez mam troche mieszane odczucia.
OdpowiedzUsuńDlaczego, Echo?
UsuńKalino masz cudownego kolegę, bardzo bardzo podziwiam. i ogromny szacunek. ale się uśmiałam z tej instrukcji obsługi chorego, pacjęta :-)
OdpowiedzUsuń