Chciałoby się napisać "świeżym", ale Kalina mieszka w mieście o złej opinii odnośnie do czystości powietrza.
Zatem oddycha Kalina powietrzem.
Stoi wtedy boso, w piżamce, często z kubeczkiem kawy, w otwartych drzwiach i patrzy.
Sprawdza jak rośliny czują się po nocy; czy którejś nie trzeba wody albo nie cierpi z innego powodu.
Mróz, nie-mróz, Kalina otwiera balkon i stoi.
Tylko gdy otwiera Kalina balkon i widzi szarą mgłę, wilgotność powietrza jest taka, że na podłodze balkonu zalega tafla mikroskopijnych kropelek, a ziąb łokciami przepycha się między piżamką a plecami, to Kalina ma ochotę wziąć łopatę i przekopać się na drugą półkulę. Tę południową, nie wschodnią.
Ach, ja też jestem balkonowa, choć zimą rzadko wychodzę.
OdpowiedzUsuńA mgła mnie rozczula. Uwielbiam.
Gdyby tylko mgła była sucha, byłaby bardzo fajna ;-)
UsuńZanim by sie Kalina przekopala lopata, juz zdazyla by nastac wiosna, wiec praca bylaby daremna. Polecam odwierty, idzie znacznie szybciej, tylko skad wezmiemy takie dlugie wiertlo?
OdpowiedzUsuńNajpierw trzeba zacząć. Problemy rozwiążemy na bieżąco. Bo rozumiem, że się dołączasz, Pantero?
Usuńach Kalino, jak ja ciebie rozumiem z tą półkulą ... i nie, ja nie staję w drzwiach balkonowych w piżamce, od samego czytania gęsia skorka. brrr
OdpowiedzUsuńLubię delikatny chłodek o poranku. I tylko o poranku ;-)
Usuń