Kalina wróciła z Hagi.
Spędziła uroczy czas z przyjaciółką, z córką i z obiema jednocześnie.
Kupiła filiżankę pokrytą prawdziwym złotem za 1,5 euro. Bardzo brudną - chyba leżała latami na strychu w najciemniejszym miejscu.
Odbyła długą rozmowę z kobietą, pracującą jako towarzyszka osób z niepełnosprawnościami i zrozumiała, jak powinno wyglądać wsparcie i usamodzielnianie takich osób. A jak w Polsce nie wygląda.
Kolejny raz odczuła niewiarygodnie skomplikowaną organizację ruchu ulicznego w Hadze. Oznakowanie pasów (jazda na wprost, skręt w prawo, skręt w lewo) jest tylko swobodną interpretacją tego, co naprawdę wydarzy się na skrzyżowaniu. Jadąc w prawo bardzo często należy ustawiać się na pasie dla jadących prosto. Ale o tym człowiek dowiaduje się dopiero wtedy, gdy znalazł się w zupełnie niewłaściwym miejscu za skrzyżowaniem.
Kolejny raz zwiedziła Lejdę, Delft i Goudę. Kupiła ser, spodnie w sklepie vintage, tradycyjne wafle z nadzieniem i białą, ceramiczną Maryjkę.
No i pozostała do wymienienia Haga. Spokojna, dostojna, nieco powolna. Mała i duża jednocześnie.
Od czasu do czasu Holendrzy robia porzadki w kanalach i wyjmuja z nich zatopione auta nieuwaznych kierowcow oraz duzo rowerow rozpedzonych rowerzystow. Tak jest wszedzie, gdzie nie ma barierek wzdluz kanalow. Ale rowniez podziwiam odwage kierowcow parkujacych na styk.
OdpowiedzUsuńGdybym próbowała tam zaparkować, prawdopodobnie skończyłabym albo w kanale, albo w aptece przy półce z walerianą :-)
UsuńZazdraszczam, piękna wyprawa i w świetnym towarzystwie realizowana!
OdpowiedzUsuńPodobne parkowanie zastaliśmy w Czechach przy wjeździe do parku narodowego, prawie wpadliśmy do strumienia, a brzeg wysoki!
Zaparkować to jedno. Ale jeszcze trzeba wysiąść z samochodu! :-D
UsuńJa nie mogę na to patrzeć! Na te samochody znaczy się.
OdpowiedzUsuńZ trudem robiłam to zdjęcie. A tak parkują naprawdę w bardzo wielu miejscach.
Usuńdawaj filiżankę Maryjkę bom nie mniej ciekawa niż tego parkowania :)
OdpowiedzUsuńNie, nie. Filiżanka jest osobno i Maryjka osobno. Nie będzie picia z Maryjkowej głowy ;-)
UsuńMiędzy filiżanką a Maryją było "i" tylko mi ono szwankuje w laptopie i nie wskoczyło 😉
UsuńHahaha!
UsuńCieszę się z Twojej wyprawy, Kalino! Pięknie to brzmi – filiżanka jak mały skarb z przeszłości, rozmowy, które otwierają oczy, miasta pełne charakteru. A świat komunikacji drogowej? W Irlandii równie dziki, tylko po innej stronie! I widziałam filmy, co jest wydobywane z kanałów. Oooojoj. No i ta filiżanka… oj, pięknie!
OdpowiedzUsuńTo był mój dobry czas :-D
UsuńLeciwy ociec pewnej znajomej Holenderki nie dość że zaparkował poprawnie nad samym kanałem, to podczas wysiadania spadł, ale na szczęście zatrzymał się na linach cumowniczych łodzi mieszkalnej i tak se wisiał, aż go w końcu wyciągnęli na nadbrzeże.
OdpowiedzUsuńjesossmarja 😮
UsuńCo za koszmarna sytuacja...
UsuńSer? Gdzie ser? Dobry ser?
OdpowiedzUsuńSer Gouda. Z Goudy. A tak naprawdę kupiony w Hadze, ale to można przemilczeć :-D
Usuńach Kalino pięknie spędziłaś czas. i spotkania i spacery i filiżanka. piękne są te miasta i miasteczka. i ja nie mogę patrzeć na te samochody i kanały. zapewne bym wpadła....
OdpowiedzUsuńZnam dobrze tylko Groningen ale mam mocne postanowienie, żeby koniecznie zobaczyć Amsterdam, Rotterdam, Hage i koniecznie Gandawa, Antwerpia, Bruksela...och cały ten zakątek mam do zobaczenia jeszcze.
Byłam we wszystkich tych miastach, ale zaledwie raz. Najlepiej znam okolice Hagi, bo tam często jeżdżę. Jeśli będziesz się wybierać, mogę polecić kilka cudownych miejsc. Tym razem zobaczyłam z bliska Dziewczynę z perłą i Lekcję anatomii. Dziewczyna - wiadomo. Przecudna, przykuwająca uwagę, zjawiskowa. Ale nie sądziłam, że Lekcja anatomii jest tak duża i że zrobi na mnie tak ogromne wrażenie.
UsuńNo i tego zazdroszczę chciałabym jeszcze obok wymienionych dziel zobaczyć ołtarz gandawski.
Usuń