środa, 7 maja 2025

Algorytm

 Algorytm na allegro napisał do Kaliny:

Na podstawie oglądanych przez ciebie ofert, proponujemy również:

1. Zestaw maszynek do golenia

2. Tabletki do szamba.

Naprawdę nie mam pojęcia, co się w tym świecie dzieje, ale żeby było aż tak ni w kij ni w oko...?

🤣

poniedziałek, 5 maja 2025

Łagodnie

Młodsza córka Kaliny pisze w tym roku maturę. Jest cudowną, młodą, wrażliwą osobą. Z ogromnym poczuciem sprawiedliwości. Życie rzuciło jej pod nogi mnóstwo trosk w ostatnim czasie. Zniosła od życia już wiele. Zbyt wiele. 

Niech ta matura przejdzie łagodnie i z sukcesem - myśli Kalina. - Łagodnie i z sukcesem. 

Dopisek: polski poszedł jej "dooobrze, mamo". 


czwartek, 24 kwietnia 2025

Celinka

Oto Celinka. 

Piąty element Kalinowej rodziny.

Jest w równym stopniu urocza i nieobyta. 

Ma zasadę, że siusiu należy robić tylko w domu. I tylko na dywan. Nie wiem, co będzie, jak skończą się dywany. 

Jest tulaśna, kłaczy niemiłosiernie, śpi obok mnie i umie czasem usiąść na komendę. Czego chcieć więcej? 😉





piątek, 11 kwietnia 2025

Kupa

Kalina szuka psa.

Musi on spełniać liczne kryteria i dlatego sprawa jest skomplikowana.

Musi być należycie puchaty. Musi spać w łóżku. Musi być niesilny, bo silnego psa nie utrzymamy z córką w awaryjnej sytuacji. Musi być głaskalny i tulalny. 

Najlepiej żeby miał jakiś wiek, wzrost i kolor. Dowolne. 

Koniecznie musi spać pod kołdrą, ale ostatecznie może się spod niej wygrzebać po jakimś czasie. 

I musi kochać moją młodszą córkę. Bez umiaru. Bezgranicznie. Bezwarunkowo. I wystarczy, żeby starszą córkę i mnie kochał tak samo. 

Puchaty. To bardzo ważne. I spokojny wtedy gdy trzeba. 

A, i koniecznie ze smutną przeszłością. Może być rasowy, naturalnie, ale bezdomniak, schroniskowy, fundacyjny albo inne nieszczęście są obowiązkowe.

Puchata kupa nieszczęść wystająca spod kołdry. Tak to powinno wyglądać. 


czwartek, 10 kwietnia 2025

Wkłuć

Kolejna biopsja. Kolejny duet pielęgniarka+lekarz. Kolejni życzliwi, pogodni, ciepli ludzie.

Kalina trzymana za rękę. Uspokajana. Wciągana w rozmowę, gdy coś idzie gorzej niż powinno. Podczas badania Kalina słyszy "nie mogę się wkłuć, ale to naturalnie nie jest pani wina". Kalina proponuje, że zmieni układ ciała. "Jeśli da pani radę, to poproszę" pada w odpowiedzi. 

Kalina nie czuje się numerem statystycznym. Wychodzi pogodna i spokojna na korytarz.

- I jak, i jak? - padają pytania pacjentów pod drzwiami.

Kalina mówi.

Słychać jak z serc pacjentów spadają na ziemię kamienie. 

Kalina wraca do domu leczyć rany. Te na skórze, te w ciele i te na duszy. 

A jeśli ktoś z was będzie miał biopsję, to proszę pamiętać: to nie boli. I można trzymać panią pielęgniarkę za rękę. 


środa, 9 kwietnia 2025

Trauma

Kalina jest po pierwszym zabiegu. Usunięto dwa guzy. Z trzeciego pobrano wycinek. Jutro biopsja czwartego. 

Dziś Kalina zdejmie opatrunek i spróbuje się umyć. 

Po zabiegu Kalina dostała instrukcję postępowania z własnym ciałem: unikać sportów, w których dochodzi do wysiłku i rozciągania mięśni tułowia. 

W tej chwili w świecie Kaliny sportami ekstremalnymi są otwieranie drzwi, zdejmowanie filiżanki z półki i mycie zębów. Kaszel istnieje wyłącznie w sferze marzeń, ponieważ wczorajsze kichnięcie jeszcze długo pozostanie w pamięci Kaliny jako trauma miesiąca. 

czwartek, 20 marca 2025

metod

Kalina została poproszona przez kolegę o pomoc w znalezieniu substancji, która usunie truciznę z organizmu.

Kalina zdębiała. Przerzuciła w myślach wszystkie pobliskie oddziały toksykologiczne, wzięła pod uwagę również detoks alkoholowy, gdyż nie wiedziała, w czym problem. 

Kolega niechętnie wypowiadał się na temat zażytej trucizny, ale przyznał, że chodzi o jego organizm.

I nagle wystrzelił, jak rakieta na księżyc: truciznę zapodał sobie właściwie sam, ponieważ miał podaną szczepionkę firmy Astra przeciw covidowi. A w niej przecież jest trucizna. I teraz ta trucizna pozostała w jego organizmie. Więc odstawił wszystkie leki, które dotychczas brał (w tym sporo psychiatrycznych), bo musi najpierw usunąć truciznę. Próbował już różnych metod, nawet węgiel aktywowany.

Przy węglu Kalina nie wytrzymała i wypowiedziała się jak ta głupia na temat niewchłanialności węgla z przewodu pokarmowego, co niezbicie świadczy o tym, że nie usunie on trucizny ze środka ciała.

Kolega nie był zadowolony. Węgiel też pomaga, uznał arbitralnie.

Kalina nie zaciągnęła hamulca. Pojechała chyba za daleko. Powiedziała koledze, że jej wiedza na temat szczepień jest zbyt duża, żeby rozmawiała o takich sprawach. Że jeśli kolega ma w ciele truciznę ze szczepień, to tylko jakaś alternatywna terapia mu pomoże. Że jeśli liczni lekarze odsyłają go, bo nic mu nie jest, to zapewne nic mu nie jest.

Kolega odwrócił się na pięcie i odszedł. W sprawach wiary nie ma dyskusji i Kalina powinna o tym pamiętać.

I teraz Kalina czeka, aż kolega będzie nauczał o płaskiej Ziemi i o leczniczym wpływie trzymania w dłoniach kaczych odchodów. Bo niewątpliwie jego zaangażowanie będzie się rozwijać.

wtorek, 18 marca 2025

mnożą

Kalina już wie, dlaczego nie lubi nauczycielek. Bo mnożą problemy. 

Kalina przestała się zatem odzywać w pewnych sytuacjach, tylko znajduje sobie zajęcia zastępcze, aby wytrzymać katastrofizm i negatywizm.

W tym tygodniu czeka Kalinę coroczne szkolenie z zasad organizowania egzaminu ósmoklasistów. Zasady nieznacznie zmieniają się co rok. 

W tym roku szkolenie będzie prowadzone, jak zawsze, przez najbardziej marudzącą i niezadowoloną osobę, jaką świat widział. Co roku jest przez nią prowadzone. W związku z tym przez całe szkolenie wszyscy słuchają tylko i wyłącznie o tym, co pójdzie źle, co się nie uda, jakie wszystko jest trudne i skomplikowane. 

Po pierwszym takim szkoleniu Kalina nie spała przez kilka dni i nocy, zamartwiając się niemożliwymi do ogarnięcia procedurami. Teraz Kalina, która jest przewodniczącą w głównej sali egzaminacyjnej, czyli odpowiada za największą grupę uczniów podczas egzaminu, już wie, że nie będzie źle. Wszystkie problemy rozwiązuje się na bieżąco. To uczniowie się stresują, a Kalina jest duża i umie panować nad sytuacją. 

I tylko trzeba się ciepło ubrać i znaleźć sobie fajne tematy do przemyśleń, bo siedzenie kilka godzin bez ruchu i bez zajęcia, jest bardzo wyczerpujące. 

niedziela, 16 marca 2025

ważne

Kalina pojechała dziś do schroniska, żeby wyjść na spacer z psem i okazało się że przyjechała 20 minut za późno. Cały misterny plan spędzenia niedzieli z futrzastym stworzeniem wziął w łeb.

Kalina coraz bardziej poszukuje psa. I postanowiła sobie, że jeśli wyniki badań będą "takie se", a w perspektywie długie leczenie, to najbliższa przyszłość będzie idealnym czasem na przyzwyczajenie nowego psa do Kaliny i nauczenie go, że jak spać to tylko w łóżku, a jak się wylegiwać, to tylko na sofie. A przy okazji pies będzie najlepszym na świecie motywatorem dla Kaliny, żeby wychodzić na spacery. Co może się okazać niezwykle ważne.

Kalina obserwuje siebie, myślącą o swojej chorobie. 

- Chcesz teraz namiary na kobietę, która dwa lata temu chorowała podobnie do Ciebie? Czy mam trzymać namiary i sama powiesz, kiedy? - spytała dziś na wieczornym spacerze przyjaciółka Kaliny.

- Teraz za wcześnie. Na razie nie chcę myśleć o innych chorych. Jestem tylko ja i kolejne rzeczy do zrobienia. Myślę, że będę chciała coś wiedzieć, gdy zaczną się procedury medyczne.

- Planujesz iść do różnych lekarzy, żeby skonfrontować diagnozę? 

- Nie. Jeśli pierwsza pani doktor wzbudzi moje zaufanie, będę jej wierna. A wzbudzi. To moja przyjaciółka z liceum. Siedziałam z nią 4 lata w jednej ławce. Nie mamy od lat kontaktu ze sobą, ale wiem, że jest wspaniałą lekarką.

- Idealnie. Gdybyś jednak chciała kogoś innego, daj znać. Znajdę. Już mam namiary.

Przyjaciółka Kaliny dostanie Pokojową Nagrodę Nobla. Z uzasadnieniem: za przechodzenie z Kaliną kolejnych cholernych chorób.



sobota, 8 marca 2025

Udźwignie

Kalina lubi siedzieć w wannie z audiobookiem przy uchu i kubkiem gorącej herbaty pod ręką. Wtedy świat jest spokojniejszy. 

A zawirowań w świecie Kaliny znowu sporo. Znowu znaleziono w ciele Kaliny coś, czego zdecydowanie nie powinno być. Znowu skierowania, badania, wizyty. 

Nie minął nawet rok. Kalina ma poczucie cholernego pecha. I cały czas myśli, że za chwilę okaże się, że to była nadinterpretacja. Pomyłka. Głupi żart. Chichot losu, który sprawdzał, czy Kalina udżwignie.


piątek, 7 marca 2025

komentator

Zauważyłam, że u moich znajomych blogowych pojawił się komentator z hejterskimi tekstami. Widzę go też u siebie.

Nie chcę nikogo narażać na nieprzyjemności, więc włączam moderowanie. 

A hejterowi życzę wszystkiego dobrego w innych miejscach. 

Tu nie zapraszam. 

kwitną

Wiosna.

Ptaki drą się na cale gardło wczesnym ranem i wieczorem.

Klucze latają nad głowami, jakby chciały niebo pozamykać.

Słońce świeci jeszcze dość nisko, więc razi w oczy.

Kwitną wiosenne kwiaty, a trawa z godziny na godzinę robi się bardziej zielona.

Jest idealnie!

środa, 5 marca 2025

spacerowicz

Kalina zaczęła udzielać się jako spacerowicz w schronisku dla zwierząt.

Dziś poznała dwa kolejne pieski, które prawdopodobnie większość życia spędziły w zamknięciu. Spacer jest dla nich ogromnym przeżyciem, boją się miękkiego mchu pod łapkami, zapachów, trzeszczących gałązek. Jeden z nich był tak przejęty, że nawet się nie wysiusiał.

Jak długo będzie trwało przywracanie takiego psa do normy? 

Jak długo będzie się uczył, że nie trzeba kulić się przed wyciągniętą ręką?




wtorek, 4 marca 2025

wróbli

Córki Kaliny szczebioczą w domu jak stado wróbli. Czasem Kalina ma wrażenie, że jest ich w domu kilkanaście. 
Oglądają "Ojca chrzestnego". Pierwszą część. Cały czas słychać, jak komentują akcję. 

Starsza przygotowuje się do pisania pracy magisterskiej, młodsza uczy się do matury. I tak będzie przez dwa tygodnie. Potem starsza wróci do swojego miejsca na ziemi.
Co chwilę wchodzą do swoich pokoi, przekomarzają się, przeglądają ciuchy, podbierają sobie kosmetyki i gadają, gadają, gadają.
Kalina chciałaby, żeby ich relacja przetrwała śniegi i wody. Żeby umiały ze sobą rozmawiać już zawsze.

Kalina ma siostrę, która wraz z całą swoją rodziną została włożona do szuflady z napisem "nie otwierać". A to bardzo przykra sytuacja.
Kiedyś Kalina opowiadała swojej przyjaciółce o rodzinie. Przyjaciółka otworzyła oczy ze zdumienia: "To ty masz siostrę? Nigdy o niej nie mówiłaś. Myślałam, że miałaś tylko brata". 
Taka to była więź. Taka to nie była więź. 

czwartek, 27 lutego 2025

nauczanie

Mam dość.

Tak określiłabym moje nastawienie do pracy w szkole.

I tu wcale nie chodzi o nauczanie - to jest super.

Mam dość piętrzenia problemów, wyszukiwania trudności i bezustanny "niedasizm". 

No koszmar.

Polska szkoła nie będzie lepsza, bo nauczyciele kurczowo pilnują, żeby nic się nie zmieniło. 

środa, 26 lutego 2025

buty

Kalina chciała sobie kupić buty. Tak zwane buty sportowe. Nazwa ta w przypadku Kaliny jest sporym nadużyciem, ale cóż zrobić.
I gdy Kalina po raz tysięczny oglądała buty na stronie sklepu, doszło do kolosalnej zmiany ceny: ze 160 zł zmieniła się ona na 260.
Za 260 zł Kalina nie chciałaby nabywać obuwia, które ma służyć do spacerów.
Zrezygnowała.
Ale po kilku tygodniach przypadkowo weszła na stronę sklepu i ku swojemu osłupieniu zauważyła, że cena została zmieniona na 150.
Kupiła.
Teraz możecie spokojnie opowiadać krewnym i znajomym o pewnej Kalinie, która jest już niemal sportswomanką.
No w każdym razie - niezbędne buty już ma.
Bardzo wygodne. I do tego ładne. 
A wyczekiwane niemal tak bardzo, jak poród u słonicy...

czwartek, 20 lutego 2025

siebie

Kalina mówi do siebie.

Wkurza się do siebie, cieszy się do siebie.

Niedawno teściowa Kaliny powiedziała, że Kalina się nie skarży.

To nieprawda.

Kalina się skarży, ale tylko tym osobom, które rozumieją. 

Przede wszystkim sobie. 



środa, 19 lutego 2025

napisał

Uczeń, na pytanie: "Jak dbać o narząd słuchu?", napisał:

unikamy patyczkuf i sprejuf do uszuf.

Serio.



poniedziałek, 17 lutego 2025

Fajniejsze

Mróz. 
Kalina wystawiła kołdry i poduszki na balkon, żeby roztoczom dupska zmarzły.
Przyszedł alert smogowy: przekroczenia we wszystkich badanych parametrach. Czerwony alarm smogowy został zastąpiony czarnym. 
Kalina szybko zdjęła z balkonu kołdry i poduszki. 
Jednak roztocza fajniejsze niż pyły. 
Być może gdyby Kalina była inżynierem, życie toczyłoby się inaczej. 

wtorek, 11 lutego 2025

odpadło

Kalina zapomniała przez chwilę, że powinna żyć w trybie slow.

Kilka intensywnych fizycznie i emocjonalnie dni sprawiło, że pół Kaliny naderwało się i odpadło. 

Pozostała przy życiu część Kaliny próbuje się pozbierać, ociera rękawem łzy, wmawia sobie, że wszystko jest dobrze i je chleb z żółtym serem i pieczarkami. 

A wszystko to niechętnie. 



piątek, 7 lutego 2025

klawisze

Gdy nie pracowałam w szkole, wydawało mi się, że najtrudniejszy aspekt pracy nauczycielki to wiedza. Teraz wiem, że wiedza to coś, co nie sprawia żadnego problemu. 
Wszystko, czego uczę, znam na pamięć. Rozumiem to. I mogę tłumaczyć i opowiadać o tym na wiele sposobów.

"Dlaczego grzyby rosną tam, gdzie jest mech?" Kalina uwielbia takie pytania. Dziecięce i mądre.

"Czy może pani nas nauczyć rysować takie pudełka?"
Dziś, na początku lekcji o życiu w środowisku lądowym, zrobiłam zatem kurs rysowania w perspektywie. Narysowaliśmy kilka wąskich pudełek w 3D. 
"Wyglądają jak klawisze od komputera" - ucieszył się Leon.
"Leonie, wolałabym, żebyś uznał, że wyglądają jak klawisze od fortepianu".
" Tak, to właśnie chciałem powiedzieć. Klawisze od fortepianu. Tylko że ja mam takie przypadkowo przy komputerze".



sobota, 1 lutego 2025

napisami

Kalina nie lubi w domu napisów. 

Na szamponach, płynach do mycia naczyń, nawet na okładkach książek. 

Kalina odruchowo zawsze je czyta. Potem ma w myśli słowa, których nie może dopasować do przedmiotu. I kręcą się w Kaliny głowie wyrazy zlepione w kłębki.

Czasami męczą Kalinę koszulki z napisami. Zamiast rozmawiać z człowiekiem, Kalina rozmawia z napisem. Litery włażą Kalinie do głowy.

Nie lubi Kalina napisów na samochodach, ponieważ je czyta. Podobnie dużych reklam przy drodze. Kalina skupia spojrzenie na kompletnie zbędnych informacjach o promocjach w sklepach z dachówkami, poszukiwaniu kierowców kategorii T albo stacji benzynowej za 50 km. Z darmową zupą przy tankowaniu za 300 zł.

W idealnym świecie Kaliny litery zamknięte byłyby w książkach i stamtąd można by dozować je według uznania. 

To stan na dziś. Być może jutro będzie zupełnie inaczej. 

piątek, 31 stycznia 2025

casting

Młodsza córka Kaliny ma kłopoty z jedzeniem. Kalina widzi. Na wyjazd do Holandii Kalina zamówiła córce jedzenie pudełkowe, żeby córka nie musiała nic robić, tylko jeść. Jadła. Teraz Kalina robi śniadanka, obiadki i kolacyjki, poi i dba o wszelkie okoliczności. Córka je, chociaż widzi Kalina, że sama nie pomyślałaby, że jest głodna. Niedobrze. 

Dzisiaj młodsza córka Kaliny przeszła prześmieszny casting i wygrała zatrudnienie. Będzie pracować jako niania dla lękowego pieska. Pieskowa mama pracuje wieczorami, piesek wtedy płacze, więc ktoś powinien z nim być, rozmawiać, siedzieć na sofie i głaskać za uszkiem. Młodsza córka Kaliny będzie się zatem z pieskiem przygotowywać do matury. Być może piesek będzie potrzebował wytłumaczenia niektórych trudniejszych zagadnień, ale i tu córka poradzi sobie znakomicie. Ciekawe, czy piesek będzie wolał, żeby córka Kaliny mówiła mu o poezji i prozie Gór Izerskich, czy też o obwodzie trójkąta, wyliczanego z sinusa koła bez środka. 

Raczej Izerskich. Bo piesek jest rasy "pies na trufle". To po co mu jakieś obwody. 


środa, 29 stycznia 2025

kolejny

Kalina wróciła z Hagi. 

Spędziła uroczy czas z przyjaciółką, z córką i z obiema jednocześnie. 

Kupiła filiżankę pokrytą prawdziwym złotem za 1,5 euro. Bardzo brudną - chyba leżała latami na strychu w najciemniejszym miejscu. 

Odbyła długą rozmowę z kobietą, pracującą jako towarzyszka osób z niepełnosprawnościami i zrozumiała, jak powinno wyglądać wsparcie i usamodzielnianie takich osób. A jak w Polsce nie wygląda.

Kolejny raz odczuła niewiarygodnie skomplikowaną organizację ruchu ulicznego w Hadze. Oznakowanie pasów (jazda na wprost, skręt w prawo, skręt w lewo) jest tylko swobodną interpretacją tego, co naprawdę wydarzy się na skrzyżowaniu. Jadąc w prawo bardzo często należy ustawiać się na pasie dla jadących prosto. Ale o tym człowiek dowiaduje się dopiero wtedy, gdy znalazł się w zupełnie niewłaściwym miejscu za skrzyżowaniem.

Kolejny raz zwiedziła Lejdę, Delft i Goudę. Kupiła ser, spodnie w sklepie vintage, tradycyjne wafle z nadzieniem i białą, ceramiczną Maryjkę.  

No i pozostała do wymienienia Haga. Spokojna, dostojna, nieco powolna. Mała i duża jednocześnie. 

Uprasza się o zwrócenie uwagi, w jakiej odległości od brzegu kanału zaparkowane są samochody. 
Kalina ma dreszcze od samego patrzenia. 







niedziela, 19 stycznia 2025

Dermatologicznie

Kalina czyta napis na kremie do rąk.  Informuje on, że produkt został przetestowany dermatologicznie.

I zapewne jest to neutralna informacja, ale Kalina natychmiast zastanawia się, czy należało dodawać, że test miał charakter dermatologiczny. Bo chyba dość oczywiste wydaje się, że nie był to test odporności na zgniatanie, rozciąganie, czy też skuteczność przeciwbiegunkową.  

W końcu to krem do rąk. Testowano go raczej na skórze. 

Ale może Kalina niepotrzebnie się czepia. Bo przecież krem całkiem dobry. Mimo że wszystkie napisy na nim po angielsku, choć sprzedawany w Polsce...

A od kilku dni boli Kalinę głowa. Raz mocno, raz jeszcze mocniej. A już miała Kalina nadzieję, że prawie trzytygodniowy brak bólu głowy rozciągnie się na wieczność... Widocznie testu nie było. Na rozciąganie. 



Na zdjęciu nr 1 - kubek rybny przed pierwszym wypałem. 

Na zdjęciu nr 2 - kubek jaszczurowy i kwietny przed drugim wypałem, pomalowane szkliwem. 


sobota, 18 stycznia 2025

tydzień

Kalina we wtorek jedzie do Hagi na tydzień. 
Razem z przyjaciółką. 
Spędzą czas w stylu slow.
Zobaczą najstarszą księgarnię w Holandii (nadal działa!) i sklepy, w których sprzedaje się towary różnych drobnych artystów. Obejrzą Pałac Sprawiedliwości i zajrzą do lumpeksu z używanymi kowbojkami. 
Pójdą na plażę i połażą wzdłuż kanałów, udając, że nie zaglądają ludziom mieszkającym na barkach do okien. Pozachwycają się wspaniałą angielszczyzną Holendrów.
I nagadają się. Oj, nagadają. A gdy będą potrzebowały pomilczeć, będą słuchały w samochodzie "Lalki". Żadna z nich nie czytała jej od czasu liceum. Czyli bardzo długo. 


Zdjęcie sklepu z używanymi rzeczami - z internetu ;-)


poniedziałek, 13 stycznia 2025

książki

A może zechcielibyście/zechciałybyście polecić w komentarzach kilka książek, które mogą mi się spodobać?


Przejrzałam moją listę na Biblionetce i ostatnimi miesiącami podobały mi się:

Niezwykle szlachetne stworzenia - łagodna, spokojna, niewymagająca

Serce jak smoła - kryminał J.K.Rowling

Rozpad umysłu: biografia schozofrenii - popularno-naukowa, świetna

Dzika droga - na dwa wieczory

Bracia Burgess - uwielbiam Strout, więc to oczywistość

Wieloryb i koniec świata - niewymagająca

Mózg autystyczny - popularno-naukowa

Dom dzienny, dom nocny - Tokarczuk, wiadomo

Kobieta, która kochała owady - magiczna

Mężczyzna imieniem Ove - szwedzka łagodność

Rzeczy, które spadają z nieba - magiczna


A na zdjęciu Kalinowy wypał. :-)





sobota, 11 stycznia 2025

skrzydła

Kalina przeżyła pierwszy tydzień w pracy.

Minęły wszystkie wątpliwości, czy powinna pracować z dziećmi. Powinna. 

Dostała urocze prezenty, cudowne przytulasy na korytarzu (ustawa Kamilka powinna się wstydzić za ich zakazywanie!) i najwspanialsze zapewnienia od dzieci z niepełnosprawnościami ("tęskniłam za panią", "jak dobrze, że znowu mam z panią zajęcia", "będzie z nami pani już do końca?", "przy tamtej pani nie zachowywaliśmy się zbyt grzecznie...").

No jasne, że będą jakieś problemy, No jasne, że dzieci są dziećmi i czasem zachowują się źle. Ale gdy mały urwis podchodzi po lekcji uśmiechnięty i zostaje z nauczycielką na przerwie, bo chce jeszcze coś powiedzieć na temat, o którym rozmawiali na lekcji, to rosną skrzydła. I urwisowi, i nauczycielce. 



środa, 8 stycznia 2025

wspierające

 Wspierające koleżanki z pracy - część 1:

- Słyszałam, że dobrze poradziłaś sobie z moją klasą. To dlatego, że nie było dwóch najgorszych uczniów...

- Chyba działa efekt nowej miotły, że tak spokojnie siedzieli na Twojej lekcji...


Kalina ma teraz wywalone i śmiać jej się chce, że małość ludzka tak duża jest.

poniedziałek, 6 stycznia 2025

życie

Kalina wraca jutro do pracy. Na 3 godziny, więc szału nie będzie.

A ponieważ przygotowuje się Kalina od miesięcy do pracy z uczniami szkół ponadpodstawowych, ma Kalina nadzieję, że tylko do czerwca będzie Kalina zmuszona do pisania wszystkiego na tablicy, sprawdzania czy każdy dobrze zapisał i chwalenia za rysunki. 

Życie pokaże.

I wszystkiego dobrego w nowym roku życzy Kalina swoim blogowym znajomym! 



środa, 18 grudnia 2024

plusy

Kalina dostała dziś zaświadczenie od swojego lekarza, że jest zdolna.

Co prawda do pracy, ale to jednak miłe, że ktoś dostrzega w Kalinie jakieś plusy.

Pojutrze pomaszeruje Kalina z tym zaświadczeniem do lekarza medycyny pracy, który w ciągu 28 sekund odptaszkuje wszystkie formularze, przystawi pięć pieczątek i spyta Kalinę, czy dobrze się czuje. Bo tak wyglądają badania wykonywane przez lekarza medycyny pracy.

Druczek od lekarza medycyny pracy jest niezbędny do tego, żeby Kalina mogła wrócić do jarzma krzewienia wiedzy przyrodniczej. 

Kurierzy napisali na stronie sąsiedzkiej, że mieli dziś w dzielnicy Kaliny do rozłożenia w paczkomatach 8000 paczek. A miejsc w paczkomatach w okolicy jest około 2000. Oznacza to, że 6000 paczek wyląduje w punkcie odbierania paczek (punkt jest wielkości większego kiosku). Ciekawe, czy kolejka do tego punktu będzie widziana z kosmosu....


wtorek, 17 grudnia 2024

oznacza

Kalina mailowo zamawiała menu w restauracji. Trele morele, różne atrakcje i do tego jedno danie wefetariańskie. Tak właśnie napisała Kalina: wefetariańskie.

Brzmi to tak cudownie sepleniąco, że aż powinno coś oznaczać, prawda? Szkoda, żeby takie zgrabne słowo się marnowało. 

Wefetarianizm. Radykalny wefetarianizm. Spotkanie wefetarianistów. Mój syn ma poglądy wefetariańskie. Gdzie można znaleźć literaturę wefetariańską? 

A może przymiotnik powinien być: wefetarianistyczny? 

Jaka odpowiedzialność spoczywa na Kalinie. Nowe słowo może zmienić przyszłość narodów. 

Kalina sprawdziła w tłumaczu google, co oznacza wefetar. I otóż uwaga, uwaga: wefetar oznacza po kurdyjsku zmarłego

Czyli wefetarianizm byłby nurtem filozoficznym, uznających zmarłych za żywych, a żywych za  zmarłych. Albo coś innego. Kalina jest otwarta na propozycje. Słowo jest, brakuje teraz tylko sensu. A nawet sęsu.


hamulce

Wiatr wieje z dziwnej strony...

Zwykle porywy dochodzą równolegle do okien Kaliny, co sprawia, że wiatr ślizga się po ścianie budynku. A teraz przychodzą ukośnie i wydaje się, że coś wielkiego i ciężkiego nagle opiera się o drzwi balkonowe.

Dziś kolejna porcja zakupów na święta, czyli dramatyczna historia o tym, jak Intermarche drive ratuje Kalinie życie.

W czwartek przyjeżdża świąteczny gość. Spędzi u Kaliny 2 tygodnie i Kalina liczy na to, że dzięki niemu wspólny czas będzie jeszcze lepszy. No bo przecież spanie w jednym łóżku z gościem-mopsem to najlepszy możliwy prezent na święta. 

Kalina ma ciężki czas. Wszyscy wokół są podenerwowani i tracą hamulce. Kalina źle znosi jazdę bez hamulców. Zwłaszcza teraz. W Kalinie wyłączył się przycisk od mówienia. Słucha, pyta, opowiada o głupotach, ale nie mówi...

- Mamo, przygotowujesz teraz kolejną książkę? 

- Kiedy jedziesz do Hagi?

- Co dzisiaj robiłaś?

- Kalina, masz plany na weekend?

- Czego się teraz uczysz?

- Zredagujesz mi kilka artykułów?

A mimo to jakoś się nie klei..



sobota, 14 grudnia 2024

kulinarnych

Kalina zaliczyła ostatnio serię kulinarnych wpadek. A nawet katastrof.

Kalina nie lubi gotować i nie umie tego robić. Obiady rodzina Kaliny zawdzięcza urządzeniu samogotującemu. Niestety okazuje się, że nawet urządzenie dla kulinarnych debili nie jest w stanie poradzić sobie z nieumiejętnościami Kaliny.

Kalina czasem coś zmienia w przepisie, ponieważ musi zastąpić produkt nieobecny czymś, co jest w domu. I robią się potem żywieniowe koszmary.

Ostatnio:

1. Hummus w kolorze psiej kupy (zamiast oliwy Kalina dodała olej z pestek dyni, który ma ciemny kolor)

2. Zupa z soczewicy o smaku okropnym i konsystencji mazistej (rozgotowały się kluski kładzione)

3. Sos o smaku mango, który Kalina robiła na żeliwnej patelni (zaszła jakaś reakcja między mango a patelnią i sos przypominał barwą krowią kupę)

4. Kotlety schabowe o strukturze i twardości pnia sosny (przyczyna nieznana).


nazwę

- Wolałabyś mieć nieograniczony dostęp do książek, czy do muzyki, Kalina? - padło pytanie na lekcji angielskiego.
Okazało się, że Kalina jako jedyna w grupie wybrała książki.
Muzyka nie jest dla Kaliny aż taka ważna. Lubi Kalina posłuchać, ale równie dobrze może spędzić tydzień bez muzyki. 
Lubi Kalina czytać, ale równie dobrze może spędzić tydzień bez czytania. 
Jednak brak książek w dłuższej perspektywie wydawałby się bardziej bolesny. O wiele bardziej.

Ludzkość usankcjonowała kłamstwo i wymyśliła dla niego nazwę: literatura. 
To była dobra decyzja.



czwartek, 12 grudnia 2024

ugina

W rodzinie Kaliny każdy chodzi z bólem. Fizycznym albo psychicznym. Jest nadzieja, że wszyscy ogarną się do świąt i będą mieli dobry czas.

Pogoda wymarzona dla samobójców. Warstwa chmur tak ciężka, że sufit się ugina. Człowiek budzi się rano, a tu wieczór. Wilgoć wszędzie. 

W poszukiwaniu czegoś, co zapełni ciszę podczas udawania, że robi się coś pożytecznego, Kalina znalazła na spotifaju Japanese Relaxation and Meditation. I tego słucha. 

Ostatnie prezenty jadą już do paczkomatów, a za ponad tydzień starsza córka Kaliny przyjedzie z drugiego końca świata. 

Młodsza córka ugina się pod ciężarem problemów, które spadły na nią ostatnio. I gdy odrobinkę udało jej się podnieść z kolan, dostała kolejny cios. 

Miało być już lepiej, cholerny losie! 

piątek, 6 grudnia 2024

Wielorazowego

Córki Kaliny smutne. Nie mają sił do walki, są przemęczone, za dużo dźwigają swoich szkolno-zawodowych spraw, a tymczasem sprawy osobiste nie poprawiają sytuacji. 
Kalina nie może im pomóc, bo ich problemy wykraczają poza kompetencje mamy-czarodziejki. 
Może Kalina tylko pytać, czy potulić (to z młodszą), albo pytać, czy może pytać (to ze starszą). 
Nauczyła się już Kalina, że takie pytania muszą poleżeć, zanim przyjdzie na nie odpowiedź.  Zwykle najpierw pada krótkie "nie", a po kilku minutach pojawia się proszące "potulić" oraz zgodne "to jednak ci powiem". 
Zatem spędza Kalina ostatnio czas jako chusteczka do nosa. 
Wielorazowego użytku.  

środa, 4 grudnia 2024

wolutku

Kalina powolutku, po cichutku próbuje poradzić sobie ze swoimi lękami i strachami.

Bo najdrobniejsze rzeczy ją ostatnio przytłaczają.

Zrobiła sobie Kalina listę rzeczy do zrobienia i odhacza. Odhacza dzielnie.

Dziś zrobiła zakupy, potwierdziła rezerwację w knajpie, wybrała menu, umówiła wizytę córki u lekarza i sprzątnęła pewne zapomniane przez boga i ludzi miejsce w sypialni. 

Skończyła Kalina słuchać swoich ukochanych "Perswazji" i teraz zabiera się za kolejną powieść Jane Austen. Zna je Kalina wszystkie jak własną kieszeń, ale to nie przeszkadza w miłości. A nawet pomaga. 

PS. Język polski jest uroczo zaskakujący. No bo jak inaczej wytłumaczyć pisownię "powolutku" i "po cichutku"... No jak?

po wolutku, po cichutku

powolutku, pocichutku


czwartek, 28 listopada 2024

Wnioski

W nocy we śnie coś zgubiłam. Bardzo ważny przedmiot.

Mieszkałam wtedy w kamienicy z pięknym wewnętrznym podwórkiem. 

Koleżanka pomagała mi to odszukać, ale ciągle coś nas odciągało i nie zdążyłyśmy. Co chwilę musiałyśmy robić coś innego. Banalnego. 

To bardzo frustrujące.

Nie dość, że nie odnalazłam, to jeszcze nie wiem, co to było.

I na dodatek powodem klęski było to, że angażowałam się w wiele drobnych, niepotrzebnych rzeczy.

I tu przydałby się tybetański mnich, który siedząc na podłodze w ciemnej obórce, otulony dymem z kadzidełka wyjaśniłby Kalinie, że powinna wyciągnąć z tego snu wnioski dla siebie. 

Same wnioski nie wystarczą. Kalina wie. Potrzebny jest jeszcze przycisk "start" i rozpoczęcie wdrażania.

wtorek, 26 listopada 2024

sytuacja

Sytuacja jak z horroru:
Kobieta wyjeżdża do miłości swojego życia na drugi koniec świata. 
Na miejscu okazuje się, że facet jest domatorem, skupionym na niej. Niemal nosi ją na rękach.
Idylla. Spędzają cały czas ze sobą. Zakochani po uszy. 
On świetnie zarabia, więc ona nie podejmuje żadnej pracy. Korzysta z jego konta, żyje w luksusie.
I zaczyna się szara rzeczywistość: okazuje się, że gość jest uzależniony, dochodzi do przemocy fizycznej.
Kobieta jest zabrana z domu przez organizację, przeciwdziałającą przemocy domowej. Trafia do ośrodka.
Kupuje sobie bilet powrotny do Polski.
Niestety nie wsiada do samolotu. Zostaje. Będąc w ośrodku odbiera od niego dziesiątki telefonów.
Wszystko wskazuje na to, że do niego wróci, bo przecież on potrzebuje pomocy i wsparcia.

Przyjaciółka próbuje jej pomóc tocząc z nią długie rozmowy przez telefon. Prowadzi ją metodą małych kroków. Nieskutecznie. 
On musi sam podjąć decyzję o leczeniu.
Ona musi sama podjąć decyzję o odejściu.


cytaty

Znacie Loesje?

Uwielbiam te cytaty.

W mojej kuchni wisi naklejka z jednym z nich. Wklejona w ramkę. Tekst brzmi:

Kto decyduje

co jest niemożliwe?

Przytaczam tu treść, bo chcę sobie przypominać, że "niemożliwe" nie jest cechą uniwersalną, tylko ściśle związaną z osobą, która mówi. 

Chcę pamiętać, że jeśli ktoś mówi "to jest niemożliwe", to znaczy, że nie umie, nie chce mu się, szuka wymówek. 

W większości wypadków niemożliwe oznacza, że należy się odsunąć, zastanowić i znaleźć inne rozwiązanie.

A te naiwne powyższe mądrości napisała Kalina, która chce wrócić do literatury. Co obecnie wydaje się niemożliwe. Bo sama Kalina tak uznała. Ale się myli.

poniedziałek, 25 listopada 2024

detali

Kalina odebrała nowe okulary. Progresywne. Wyszła Kalina od optyka, stanęła na korytarzu w centrum handlowym i oniemiała. Ileż rzeczy widać. I jak wyraźnie.

Rzeczywistość, w której porusza się Kalina, zyskała wiele nowych detali. Ludzkie twarze, napisy na towarach, linie na chodniku, zmarszczki na dłoniach.

Kalina czyta kryminał J.K.Rowling (pod pseudonimem) - "Serce jak smoła". Chyba fajny.


trudno

Kalina czuje, że ma za dużo przedmiotów w domu.
Narasta w Kalinie poczucie ciasnoty.
Kalina wie, że takie uczucie w pewnym momencie dojrzewa do czynu. I kończy się wyrzucaniem niemal wszystkiego.
Potem zawsze żałuje Kalina, że wyrzuciła sporo fajnych rzeczy, ale cóż począć. Na geny nie poradzisz.

Działeczka Kaliny jest kompletnie nieprzygotowana do zimy. Zero. Nic.
Trudno. Ogródek jakoś musi sobie poradzić. Teraz Kalina nie jest ogrodniczką. Teraz Kalina przygotowuje się do zimowej hibernacji.

niedziela, 24 listopada 2024

naprawę

W tym tygodniu Kalina zmienia opony na zimowe (hm... a nie dało się wcześniej?) i odstawia samochód do warsztatu na zaplanowaną naprawę czegoś w środku.

Planowany koszt: 5000 zł.

I na tym koniec, bo co tu więcej pisać.



sobota, 23 listopada 2024

rywalizacji

Kalina jest wrażliwa na rozmowy "to jeszcze nic".
Kalina nie wie, skąd w ludziach potrzeba rywalizacji i stawiania swojego na wierzchu.

- Boli cię ząb? To jeszcze nic! Mnie tak kiedyś bolał ząb, że.... - i tu następuje opis, najczęściej podkoloryzowany znacznie, który ma być dowodem, że w Światowym Konkursie Bólu Zęba Na Długie Dystanse pierwsze miejsce jest już dawno przyznane.

Co ciekawe, problem dotyczy wszystkich aspektów życia. Chorób, wypadków samochodowych, hałasujących sąsiadów i przypalonych naleśników. Szans na wdrożenie rywalizacji jest sporo. 
The sky is the limit.
 

sobota, 16 listopada 2024

będzie

Zła passa Kalinowców zaczęła się w andrzejki 2023. 

Kalina czeka z utęsknieniem na tegoroczne andrzejki, które muszą zamknąć ten kiepski rok.

A tymczasem odebrała dziś rano Kalina telefon od załamanej córki: jej chłopak miał wypadek. Ma uszkodzone więzadła. Dramat, bo to bardzo aktywny sportowiec. Właśnie zaczął grać w "dorosłej" drużynie. I od razu awaria. Podobno kilkumiesięczna. 

Ej, ty, losie! Do cholery! Przełóż wreszcie Kalinowców na lepszą półkę!

Rozumiem, że każdy dostaje tyle, ile zniesie, ale my już naprawdę padamy na twarz!

piątek, 15 listopada 2024

własnym

Kalina mierzy się z jesienią, depresją, lękami, bólami głowy i brakiem sił.
Nie jest łatwo dokopać się choćby malutkiej bryłki energii we własnym ciele. A tu jeszcze trzeba szukać w mężu i córce, żeby pomóc im przetrwać. 
Uczenie się przychodzi z trudem. Czytanie przychodzi z trudem. Na dworze albo zimno, albo ciemno, a najczęściej jedno i drugie. 

Chcemy zaprosić kilka osób na zaległe urodziny młodszej córki. Bardzo zaległe. A nawet telefon do knajpy wydaje się teraz ponad siły.

Mąż Kaliny czeka na radioterapię. I na wyniki biopsji z innego miejsca.

Skończyła Kalina czytać "Lekcje chemii". Poleca na jesienne wieczory. 


środa, 6 listopada 2024

oszkliwionej

Kalina uwielbia oglądać w telewizji program "Mistrzowie ceramiki". Kalina ma za sobą pierwsze ceramiczne kroki i relaksuje ją, gdy patrzy, jak inni toczą i rzeźbią.

Pewnego dnia Kalina położyła się pod kocykiem i zaczęła oglądać "Mistrzów ceramiki" - odcinek, w którym wytwarzano kafle. Kwadratowe, trójkątne, sześciokątne - najróżniejsze. Artyści przykładali do płatów gliny przygotowane przez siebie formy i ostrożnie wycinali jednakowe kształty. Ceramiczne zen. Jednostajna, monotonna praca.

Kalina zorientowała się, że jeden z artystów trzyma w ręku formę z okrągłym kaflem. Okrągłym kaflem?! Srebrna ramka otaczała dość grubą warstwę gliny. Gdy mężczyzna odwrócił ramkę i wystukał z niej zawartość okazało się, że na glinie jest już pomarańczowe szkliwo.  Kalina była bardzo zaskoczona: nie da się wycinać kształtów z oszkliwionej gliny! 

Kalina założyła okulary, żeby przyjrzeć się tej nowej technice i wtedy zrozumiała swój błąd: to nie była glina i szkliwo, tylko sernik z galaretką. A osoba, która trzymała w rękach formę, nie była artystą ceramikiem, tylko kucharzem. 

Kalina zasnęła w trakcie programu o ceramice, gdy wycinano kafle i obudziła się podczas programu o przygotowywaniu okrągłych serniczków na zimno, gdy wyjmowano ciasto z okrągłych foremek...


wtorek, 5 listopada 2024

kradzieży

Mąż Kaliny dostał mejla z informację, że jego dane zostały najprawdopodobniej wykradzione z jednego z bardzo dużych sklepów internetowych.

Sklep poinformował, że mąż Kaliny musi teraz zachować czujność, bo może stać się ofiarą ataków.

Kalina wie, że w Internecie nic nie jest całkowicie bezpieczne, bo skoro człowiek wymyślił zabezpieczenia, to inny człowiek może je złamać. To oczywiste. Ale podejście sklepu jest oburzające.

To sklep ponosi za to odpowiedzialność. To sklep wykrył kradzież dwa tygodnie temu (!). Przesyłanie teraz do klientów instrukcji, że mają uważnie otwierać maile, brzmi jak żart. I ciekawe, jakiego rodzaju czujność miałby zachować mąż Kaliny, żeby uchronić się przed ewentualnymi skutkami kradzieży.

Kalina i jej mąż rozważają rozbicie namiotu przy komputerze i wyznaczenie wart w celu obrony danych. Kalina rozpali ognisko na dywanie, będzie siedziała z latarką w ręku i krzyczała "sio", gdy tylko jakiś internetowy złodziej zbliży się do ekranu. Naturalnie Kalina bez problemu rozpozna takiego złodzieja: będzie miał na głowie kominiarkę, w ręku wytrych (Kalina nie wie, jak wygląda profesjonalny wytrych, ale to można nadrobić) i będzie szedł na zgiętych kolanach, rozglądając się po pokoju. 

Teraz pomyślała Kalina, że zamiast kominiarki może też mieć rajstopy. 

Boże, co za czasy. Złodziej w rajstopach! Bo przecież kto nosi w dzisiejszych czasach pończochy? Zwłaszcza na głowie...

Po operacji Kalina przez tydzień chodziła z siatką od czosnku na głowie. Na szczycie głowy siatka zawiązana była w uroczy pędzelek. Wygląda się w tym tak, jakby iloraz inteligencji oscylował pomiędzy 6 a 11. Kalina ma nadzieję, że złodzieje unikają takiej stylówki. Byłoby to ze wszech miar niepoważne. Jednak rajstopy. Zdecydowanie lepsze niż siatka od czosnku. 

Napisała Kalina, która się zna. 




powietrzem

Kalina codziennie rano, krótko po obudzeniu, otwiera balkon w swoim salonie i oddycha powietrzem.
Chciałoby się napisać "świeżym", ale Kalina mieszka w mieście o złej opinii odnośnie do czystości powietrza.
Zatem oddycha Kalina powietrzem. 
Stoi wtedy boso, w piżamce, często z kubeczkiem kawy, w otwartych drzwiach i patrzy.
Sprawdza jak rośliny czują się po nocy; czy którejś nie trzeba wody albo nie cierpi z innego powodu.
Mróz, nie-mróz, Kalina otwiera balkon i stoi.

Tylko gdy otwiera Kalina balkon i widzi szarą mgłę, wilgotność powietrza jest taka, że na podłodze balkonu zalega tafla mikroskopijnych kropelek, a ziąb łokciami przepycha się między piżamką a plecami, to Kalina ma ochotę wziąć łopatę i przekopać się na drugą półkulę. Tę południową, nie wschodnią.

poniedziałek, 4 listopada 2024

ufnością

Kolega Kaliny, lekarz, od lat jeździ leczyć ludzi w Nepalu. Wykonuje tam mnóstwo zabiegów, będąc jedyną nadzieją dla dziesiątek chorych osób.

Nepalczycy są niezwykle spokojni, poddają się leczeniu z ufnością, doceniają oferowaną im pomoc.

W tym roku kolega lekarz wybiera się do Papui Nowej Gwinei. 

- Będzie inaczej - powiedział zatroskany. - Mieszkańcy Papui to ludzie waleczni i walczący. Są wybuchowi i nieposkromieni. Pracujący tam lekarze są instruowani, że w razie wybuchu emocji u pacjenta muszą natychmiast wybiec do innego pomieszczenia i tam się zamknąć na kilkanaście minut. Po tym czasie awantura zwykle przycicha. 



niedziela, 3 listopada 2024

portrecik

Kalina nie była w pracy, gdy robiono zdjęcia na koniec 8 klas i została poproszona o dostarczenie swojego portretu, zrobionego w domu, na białym tle.

No tego jeszcze nie było.

Kalina na tle ściany, córka z telefonem w ręce i pstrykają dziesiątki zdjęć.

Jasna cholera, jakie to jest trudne. I zawstydzające. I przykre, gdy przypadkowo powiększy się portrecik i widać to, co jest na twarzy, a cały czas sądzi się, że tego nie ma... ;-)


Zdjęcie ceramiki Kaliny. Niestety jego nie można umieścić na tableau...



środa, 30 października 2024

wyprawia

Ogarnęły Kalinę niemoc, niechęć i bezsił. Nadeszła ta pora roku, gdy Kalinie jest zimno, ciemno, smutno i głodno. Pranie nie schnie. Spanie przy otwartym oknie oznacza, że marznie głowa. 

Nie pamiętam dokładnie mitu o Persefonie i Demeter, ale to któraś z nich ponosi odpowiedzialność za to, co się tu teraz wyprawia..



wtorek, 29 października 2024

łamie

Kalina poszła do szkoły zanieść dokumenty i przy okazji weszła na lekcję swojej klasy. Na wf.
Dzieciaki przyjęły Kalinę ciepło - Kalina ma dobry kontakt ze swoimi wychowankami.
Kalina próbowała wymienić z każdym uczniem chociaż jedno zdanie, żeby nikt nie poczuł się pominięty.

- Henio, nie miałeś złamanej ręki ani nogi gdy mnie nie było? - spytała Kalina, choć już po chwili bardzo tego żałowała. Nie powinna pytać Henia o jego zdrowie, nie powinna z tego żartować, zwłaszcza że Henio łamie sobie kości naprawdę często.
- Nie! - odpowiedział dumny Henio. 
- Czy to oznacza Heniu, że łamiesz sobie kości tylko wtedy, gdy ja jestem w pracy?
- Widocznie tak - odpowiedział. - Za to Józio złamał sobie kość twarzy gdy pani nie było.
I rozpoczęła się opowieść o kości Józia.

Wieczorem zadzwoniła do Kaliny pani, która zastępuje Kalinę jako wychowawczynię.
- Wiesz, dzisiaj był ciężki dzień. Zaraz po twoim wyjściu z lekcji wf Henio złamał sobie kość w stopie, a Jadwinia ma kontuzję kolana.

Kurtyna.

sobota, 19 października 2024

algorytm

Gdy kupuję coś na Vinted, algorytm tegoż podsuwa mi propozycje kolejnych zakupów. I są to zawsze przedmioty niemal tożsame z tym kupionym.

Kupiłam sobie niedawno ciepłe, góralskie kapcie. I dostaję teraz propozycje kupienia kolejnych kilkudziesięciu par.

Wnioskuję, że algorytm uważa mnie za stonogę.

Albo osobę z poważnymi zaburzeniami pamięci.

No bo z jakiego innego powodu miałabym kupować kolejne, niemal identyczne domowe pantofle?

złudzenia

Kalina ma teraz dużo wolnego czasu, co ma dobre i złe strony.

Może Kalina rozważać. To ta dobra strona.

I rozważa Kalina. I to jest złe.

Dzieli Kalina każdy włos na czworo, wróciła do swoich starych lęków, samoocena leci na łeb na szyję, a poczucie własnej wartości leży zakopane na samym dnie samego dna. 

Próbuje Kalina czymś się zająć, ale po chwili przestaje. I wyrzuty sumienia rosną w siłę, "bo nawet nie umiem skończyć tego, co zaczęłam".

To minie.

Podobno wszystko mija. 

Od kilku tygodni nie miałam aury. Moja aura nie poprzedza migreny. Pojawia się i znika. Jest zaskakująca i zadziwiająca w negatywnym sensie. Początkowo miałam obawy, żeby powiedzieć o tych zjawiskach lekarzowi, bo bałam się, że uzna to za jakąś poważną chorobę psychiczną. Widzieć coś, czego nie ma - to nie brzmi dobrze. Teraz wiem, że ludzie tak mają. Coś w mózgu, nerwach, czy też oczach wytwarza złudzenia. Nadprodukcja. 




piątek, 18 października 2024

kucykiem

Córka Kaliny zaprosiła przyjaciółki na noc. W sumie to sześć uroczych osiemnastolatek.

- Mamo, nie wiem, czy ci mówiłam, że mamy nocowanie tematyczne...

- ?

- Kucyki Pony. To nasz temat.

- A ty jak się przebierzesz?

- No ja jestem przecież Pinky Pie, więc będę w moim różowym hoody blanket. 

- Każda z was wybierała sobie kucyka, czy losowałyście?

- No co ty, mamo! Przecież każda dziewczynka w moim wieku od zawsze wie, jakim jest kucykiem...


Uczennice maturalnej klasy matematyczno-fizycznej. Świat przetrwa. Jestem pewna. 


czwartek, 17 października 2024

wezwanie

Kupiłam produkt na allegro. Opisany był nazwą oryginalnego produktu amerykańskiego, ale przyszedł w opakowaniu z inną nazwą. Zepsuł się po kilku dniach. Przejrzałam opinie innych kupujących i w zasadzie były zgodne z moją: produkt słabej jakości, najprawdopodobniej nieoryginalny.

Wpisałam w ocenie produktu, że produkt jest nieoryginalny, chociaż był opisany jako oryginalny.

Sprzedawcę oceniłam uczciwie: jedna gwiazdka za zgodność towaru z opisem, pięć gwiazdek za obsługę.

Dostałam taką wiadomość od sprzedawcy:

WEZWANIE DO USUNIĘCIA SKUTKÓW NARUSZENIA DÓBR OSOBISTYCH
(usunięcie negatywnego komentarza)

Zgodnie z dyspozycją art. 24 § 1 kodeksu cywilnego w zw. z art. 43 kodeksu cywilnego żądam zaniechania kreowania nieprawdziwych i szkalujących moje dobre imię sformułowań oraz niezwłocznego usunięcia skutków naruszenia moich dóbr osobistych poprzez usunięcie negatywnego komentarza

Wyznaczono mi termin na reakcję do połowy listopada.

Co ciekawe, moja opinia o tym produkcie w tajemniczy sposób zniknęła, a towaru nie ma już w ofercie sprzedającego.

Przejrzałam w internecie opinie, co robić w takich sytuacjach i znalazłam, że sprzedawcy straszą tak kupujących, ale też zdarza się, że podają kupujących do sądu cywilnego. 

Czy ktoś z was/waszych znajomych miał podobną sytuację? 


naprawdę

Zdrowie Kaliny przypomina cieniutką łodyżkę. Wystarczy mocniej dmuchnąć i już niemal się łamie. No i jest kolejne dmuchnięcie i kolejne nie-wiadomo-co.

Od kilku dni Kalina czuje się średnio. Jest spowolniona, a szum w głowie zdecydowanie się nasilił.

Dziś samopoczucie Kaliny ze średniego zmieniło się na złe. I to fizycznie i psychicznie. Położyła się Kalina do łóżka, żeby przespać złe myśli i złe odczucia z ciała. No i obudziła się z bolącą głową i opuchniętą twarzą. Do tego podkrążone oczy, a skroń pulsuje w rytmie samby.

Wszystko jest dobrze. Kalina wie. Tylko to "dobrze" Kaliny nie jest tym, co oznacza "dobrze" dla przeciętnego człowieka. Dobrostan Kaliny przyjmuje inne wartości niż dla zdrowych ludzi. Kalina musi mniej oczekiwać, więcej wybaczać swojemu ciału i mieć większą tolerancję na niepokojące sygnały. 

Ale to wszystko jest naprawdę w cholerę trudne. A gdy do tego dochodzi psychiczny dołek, życie staje się naprawdę bardzo niewygodne. Za ciasne jakieś. Swędzące, drapiące i do wyrzucenia. 

wtorek, 15 października 2024

obiadowych

Kalina od jakiegoś czasu gotuje wege potrawy z dynią, kalarepą, papryką, batatami i innymi pysznościami. Soczewica weszła na listę priorytetów obiadowych.

Do tego kasza pęczak albo kuskus.

Wczorajszy tadżin z dynią tak walił po kubkach smakowych aromatami północnej Afryki, że trudno było nie jęczeć z zachwytu. 

Niniejszy post sponsorowany jest przez dynię, kalarepę, bataty i termomix.


sobota, 12 października 2024

jesień

Piękna ta jesień.
Naprawdę złota i naprawdę zjawiskowa. 
Klony przy domu Kaliny powoli czerwienieją i żółkną. 
Liście jeszcze nie opadły.
Za kilka dni zaparkowany pod nimi samochód będzie rano wyglądał jak przykryty kołderką.

I niezwykłe jest to, że kolory zmieniają się z dnia na dzień. Z godziny na godzinę.

piątek, 11 października 2024

wyłączyć

Po operacji Kalina ma wrażenie szumu w połowie głowy. Męczące doświadczenie.
Nie ma sposobu, żeby to wyłączyć. 
Słychać go od razu po przebudzeniu i w chwili zasypiania. Zupełnie tak, jakby Kalina przebywała w nieustającym hałasie.
To kolejna z uporczywych dolegliwości, z którymi Kalina musi się chyba zacząć zaprzyjaźniać, bo prawdopodobnie będą tak żyły razem aż do śmierci.



środa, 9 października 2024

pomyłka

Koleżanka Kaliny jest po operacji usunięcia guza. Wynik badania histopatologicznego powinien nadejść pocztą. Potem miała skontaktować się z lekarzem w sprawie dalszego postępowania.  Cierpliwie czekała na wyniki.
 Pewnego dnia zadzwoniła do niej nieznajoma lekarka.
- Ustaliłam pani termin chemii na za tydzień. Proszę przyjechać na czczo. Czy ma pani jakieś pytania?
- Naturalnie, że mam. Jakiej chemii? To chyba jakaś pomyłka!
- Zaraz sprawdzę. Nie, to nie jest pomyłka. Ma pani ustaloną chemię.
- To niemożliwe! Najpierw powinnam dostać wynik histopatologii i skontaktować się z moim lekarzem!
- Nie dostała pani wyniku? To dziwne, bo już są. Ma pani złośliwego raka. Wyniki są bardzo złe, dlatego ustalamy pani chemię na za tydzień. 

W taki sposób usłyszała, że jest naprawdę poważnie chora. Przez telefon. Przypadkowo. Zoperowano ją i jej stan został uznany za bardzo dobry.

 Dziś podczas kontrolnej wizyty dowiedziała się, że musi iść na tomograf. 
- Czy to teraz konieczne? - spytała.
- Tak. Szukamy gdzie rak się rozsiał.
- Jak to "rozsiał"? To ja mam przerzuty?
- Tego nie wiem, ale wykluczyć nie można.

Weszła do gabinetu chora, ale w dobrej formie. Wyszła tak samo chora, ale w zdecydowanie gorszej formie. Taka zmiana po kontakcie z lekarzem. 




poniedziałek, 7 października 2024

działania

K. wracała w południe do domu i na drzwiach wejściowych zauważyła największego pająka świata. Siedział na futrynie. Piszcząc i krzycząc wbiegła do domu i obudziła M.

Drzwi były nadal otwarte.

Obserwując pająka, żeby znać dokładnie jego położenie w każdej sekundzie, K. i M. obmyśliły plan działania. Odkurzacz.

Z niemałym trudem wyszły z odkurzaczem na korytarz (musiały przejść obok pająka) i wciągnęły potwora do środka.

Jego rozmiary dawały cień niepewności, co do jego śmierci w odkurzaczu. Wciągnęły zatem jeszcze sodę oczyszczoną (broń chemiczna) i ryż (pociski małego kalibru).

Wyjęły worek z odkurzacza, wrzuciły do worka na śmieci, całość szczelnie zawiązały i wystawiły na balkon.

Rozmiary pająka tak bardzo odbiegały od powszechnie stosowanych, że K. i M. zaczęły rozważać, czy na pewno soda i ryż zabiły gościa na śmierć. Nie miały pewności, czy nadal nie siedzi przyczajony w rurze. Zatem założyły nowy worek do odkurzacza i wciągnęły do niego mech i ziemię z balkonu w ilościach obfitych (pociski większego kalibru), zapełniając nowy worek. Wyjęły worek z odkurzacza, włożyły do kolejnego worka na śmieci, zawiązały i wystawiły na balkon. 

Ponieważ obie były tak wypełnione adrenaliną, że wyciekała im porami skóry, postanowiły iść za ciosem i zrzuciły jeszcze miotłą ogromnego krzyżaka, który zbudował sieć za szybą w salonie. Niemal słychać było huk, jak spadał z piętra na chodnik, a w płytce chodnikowej najprawdopodobniej powstała spora wyrwa ;-).

Jedna z opisanych dzielnych kobiet to starsza córka Kaliny. Druga to jej współlokatorka. Dziewczyny umieją sobie radzić - jestem z nich dumna.

I tylko bardzo proszę nie pisać w komentarzach, że pająki są przecież nieszkodliwe i nie warto się ich bać.

Kalina doskonale wie, czy warto się ich bać, czy też nie. Dziś rano Kalina i jej młodsza córka ogłosiły w domu stan wyjątkowy, polegający na usuwaniu 3 potworów z doniczek i do teraz obie zastanawiają się, czy kosarze nie wyjdą żywe z odkurzacza...


sobota, 5 października 2024

grzyby

Kalina wyciągnęła męża na grzyby. Mąż Kaliny jest typem zadaniowym. Hasło "na grzyby" wywołało zatem serię poczynań. Przygotował pudełeczko z chlebem i kiełbaskami długodojrzewającymi. Zrobił herbatę w termosie ("Nie będę robił, przecież jesteśmy dorośli". Po kwadransie: "Jednak zrobię. Gorąca herbatka z cytryną jest na grzybach najważniejsza").

Założyli zimowe buty na wszelkie okazje, grube kurtki, rajtuzy (to Kalina) i zabrali wielki wiklinowy kosz (też Kalina).

I pojechali.

Ustalili, dokąd jadą: blisko, bo Kalina nie w formie. Dookoła małego leśnego jeziorka. Powolutku. Jeśli zawroty głowy pójdą z nimi, dadzą radę wrócić do samochodu. 

- Pamiętasz trasę?

- Pamiętam - rzekła Kalina, która chciała już jechać, żeby jak najszybciej ruszyć i zjeść coś w samochodzie. 

Po drodze Kalina musiała kilkakrotnie uspokajać męża, że jeśli nawigacja pokazuje, że oddalają się skutecznie od punktu docelowego, oznacza to, że powinni iść na grzyby gdzie indziej. Zdecydowali się na gdzie indziej. Bez jeziorka. Mały las. Łatwiej wrócić do samochodu gdyby zaczęło padać, lub gdyby Kalina padała ze zmęczenia. 

Zatrzymali samochód, zjedli połowę prowiantu, zabrali kosz, małą parasolkę i wielki męski parasol i poszli.

Poszli, poszli i znaleźli 6 sztuk. Mizerna, cicha, stajenka licha. No jakby wszystkie grzyby świata wymiotło w inny obszar. Padło hasło "Wracamy". Dołożą grzyby do sosu, będzie nuta grzybowego aromatu. 

Gdy zdemotywowani wracali do samochodu, z pobliskich zarośli wybiegł patataj, patataj, dzik wielki jak bizon amerykański, co podniosło morale Kaliny i jej męża. Śmiejąc się z tętentu dzika i swojego przestraszenia doszli do drogi, przy której nieco dalej stał zaparkowany samochód.

Mąż Kaliny zatrzymał się przy obrośniętych wysoką trawą krzaczkach i szpikulcem od parasola wskazał kierunek. 

- To jest miejsce, gdzie powinny być grzyby.

Posłuszna Kalina zrobiła krok w tamtą stronę i ku swojemu osłupieniu znalazła uroczego, zdrowego i jędrnego maślaczka. A obok niego - setki innych. Słowo daję: maślakowy Pekin, Bombaj, pielgrzymka do Medyny i pochód pierwszomajowy... 

Trudno było stopę postawić, żeby jakiegoś nie nadepnąć. Najpierw zrywali wszystkie, potem już tylko te średniej wielkości. 

Teraz całe mieszkanie pachnie maślakami, kilka potężnych porcji jest naszykowanych do zamrożenia, sos był przepyszny, a parasol męża został uznany za przedmiot magiczny.

Jeśli będziecie czegoś szukać, dajcie znać. Poproszę męża, żeby wskazał parasolem kierunek. 

PS. Reszta prowiantu została zjedzona przed odjazdem z lasu. Herbatka wypita. To informacja dla tych, którzy sądzili, że Kalinę da się uciszyć jakimś marnym ogryzkiem. 

kciuki

Tak mi miło, że trzymacie za mnie kciuki!

Dziękuję! 


piątek, 4 października 2024

niewiele

Kilka wizyt lekarskich później Kalina siedzi w pokoju i oddycha z ulgą. Jest lepiej niż wskazały pierwsze badania.
Co najważniejsze, Kalina nie będzie drugi raz operowana. 

Leki, rehabilitacja i cierpliwość. Pilna wizyta u neurologa, ale bez groźby wiercenia we łbie.
Jak niewiele potrzeba, żeby człowiek był zrelaksowany i szczęśliwy. 

No i nie ma wznowy. 
Wznowa - jakie to głupie słowo. 


wtorek, 1 października 2024

Shit

Sny są egocentryczne.

Zawsze śnię o sobie. Czy są to miłe, czy przykre historie, dotyczą mnie. Czasem jestem w nich sobą, czasem kimś o innym zawodzie, innej sytuacji rodzinnej, ale zawsze to ja.

Mój mózg nie umie we śnie być kimś innym. 

We śnie robię rzeczy, których nie ośmieliłabym się zrobić naprawdę. Wczoraj na przykład podniosłam z podłogi dużę kupkę kurzu. A potem, w ciągu dnia, zobaczyłam w przedpokoju maleńką kępkę kurzu przy komodzie. Nie podniosłam jej dłonią.

W życiu nie mam tyle odwagi, co we śnie.

Wyniki moich badań nie są dobre. To truizm, ale brzmi lepiej niż "są złe". We śnie miałabym odwagę od razu iść do lekarza i ewentualnie usłyszeć, że muszę mieć kolejną operację. W prawdziwym życiu nie zrobiłam tego natychmiast. Dałam sobie kilka dni przerwy na spokojne porozmawianie z mężem i córkami. 

- Mamo, nie szukaj informacji w internecie. 

Odszukałam.

Wszystkie dziwaczne objawy, których doświadczam, wypisane są jeden po drugim. 

Shit. 



poniedziałek, 16 września 2024

poniedziałek, 9 września 2024

liceum

Przez kilka lat nie miałam kontaktu z moim wychowawcą z liceum. Wspaniałym tłumaczem literatury anglojęzycznej. Ostatnio widzieliśmy się na jego spotkaniu autorskim, po którym poszliśmy na kawę. Był typem samotnika, mocno doświadczonego przez los. Fajny, mądry facet. 

Dziś postanowiłam do niego napisać i zaproponować spotkanie w gronie kilku osób. Najpierw zajrzałam do intertetu, żeby sprawdzić, co nowego wydał. I szok. Zmarł. 

Zrobiło mi się pusto. Był zaledwie kilka lat starszy ode mnie - zaczął pracę w liceum tuż po studiach. Wtedy wydawał mi się dość stary. Teraz myślę, że zmarł młodo.

niedziela, 8 września 2024

wzruszeniem

W garażu, pod starymi dywanami, zeszytami z przedszkola starszej córki i bardzo starym wydaniem Brzechwy (!)  znalazł się zeszyt z wierszami, które Kalina pisała, gdy była bardzo młoda.
Kalina czyta je teraz trochę ze wstydem, a trochę ze wzruszeniem.

To zupełnie co innego niż własna stara proza. 
Starą prozę czyta się, jak miłą powieść napisaną przez inną osobę, ale starą poezję czyta się trzęsącą się duszą. 

imieniu

Zastanawiam się nad imionami. 

Gdy byłam dziewczynką, moje imię było niezwykle popularne. Zawsze w klasie miałam dwie lub trzy imienniczki. Mam sporo koleżanek, które mają tak samo na imię. 

Teraz moje imię jest dość rzadkie. W mojej szkole nie ma żadnej dziewczynki o tym imieniu.

Są Julki, Zuzie, Weroniki, Wiktorie, Tosie, zdarzają się Basie i Zosie. 

Na zajęciach z ceramiki jestem jedyną osobą o tym imieniu. Większość uczestniczek to studentki albo osoby tuż po studiach. I ja. Cała siwa.




rodzinną

Kobiety z mojej rodziny nie nosiły kolczyków.
Zastanawiam się, czy to jakaś trauma, że bały się przekłucia uszu. Babcia i mama często przedstawiały mi wady noszenia kolczyków. Ciekawe, skąd je znały. Z opowieści starszych od siebie kobiet z rodziny? Czy też mężczyźni przekonywali je, że nie warto nosić biżuterii.

Długo zwlekałam i odważyłam się na zrobienie pierwszych dziurek w uszach rok temu. We wrześniu. Bardzo polubiłam kolczyki, ich zakładanie i zdejmowanie sprawia mi dużo radości. W marcu dorobiłam kolejne dziurki. W jednym uchu mam teraz trzy, w drugim jedną. Na tym planuję zakończyć. 
Wczoraj moja młodsza córka wróciła do domu z dwiema nowymi dziurkami w uszach. 
Przełamałyśmy traumę rodzinną. Mam nadzieję. 

czwartek, 5 września 2024

bzdury

Jest starszą kobietą, więc staram się być dla niej grzeczna, ale gada tak niemiłosierne bzdury, że bycie grzeczną przychodzi mi z trudem.

Dziś po raz  setny chwaliła się sukcesami swojej rodziny:

Moja córka jest przedszkolanką i dzieci bardzo ją lubieją. A mój wnuk poznał swoją dziewczynę w samolocie z Ameryki i od razu się zakochał. Bo on studiuje bankowość i rozporządzenia. A jego dziewczyna studiuje na dwóch kierunkach i ma teraz do zdania egzaminy. Nie dlatego, że nie zdała, nie, nie. Tylko jak umawiała terminy egzaminów to jej dni nie pasowały. A mój młodszy wnuk miał dziewczynę w gimnazjum. Z tej samej klasy. Ona była pupilką wychowawcy. Tylko że on nie dał jej prezentu na dzień kobiet i dziewczyna się od razu z nim obraziła.

Po tym musiałam natychmiast skończyć rozmowę, bo czułam, że zaraz się ze sobą obrażę, szczególnie że nie studiowałam nigdy rozporządzeń. A mojego męża poznałam na lądzie, co brzmi naprawdę bardzo nieromantycznie. 


piątek, 30 sierpnia 2024

błędach

 Rutynowa kontrola u chirurga i neurologa. I szok.

To, co uważałam za problemy po operacji, okazało się dość poważnym problemem. Pilne badania, instrukcja kiedy natychmiast jechać na SOR i konieczność wykluczenia krwawienia.

A ja jeszcze kilka dni temu wahałam się, czy nie wracać od września do pracy. 

I kolejny raz okazało się, że nie doceniam objawów, które mam. Nawet tego nie skomentuję, bo musiałabym napisać o sobie, że jestem głupia i nie uczę się na własnych błędach.

A nawet gópia jestem.


sobota, 24 sierpnia 2024

polecam

Ostatnie dni sponsorowały okulary do czytania i wygodna sofa.

Kalina przeczytała 3 książki:

- Wieloryb i koniec świata - polecam. Zwłaszcza dlatego, że była napisana przed 2015 rokiem. Aż trudno w to uwierzyć.

- Lekcje z pingwinem - polecam. Przyjemna, lekka, oparta na faktach. Na chwilę, w których nie ma miejsca na dramaty życiowe. Gdy tabliczka czekolady to za mało. 

- Pan Doubler zaczyna od nowa - polecam. Na kiepski nastrój, smutek, rów Mariański i inne takie sprawy. Lekka, nieco naiwna, łagodna. Trochę podobna do "Mężczyznymieniem Ove", którą też polecam. 


Kalina mieszka w małym bloku. Okna mieszkania Kaliny wychodzą na południe i na północ.

Jest to cudowne, bo mieszkanie jest bardzo jasne z tej strony, która powinna być jasna (pokoje dziewczyn i salon), a chłodniejsze i ciemniejsze są kuchnia i sypialnia. Ach, jak cudownie..

Tylko że nie widzi Kalina z okien zachodów słońca latem i to jest bardzo irytujące....


niedziela, 4 sierpnia 2024

matek

Wczoraj przyjaciółka zaproponowała Kalinie wyjazd do swojej mamy na tzw. działkę. Kalina wahała się i wahała, ale nie boi się przecież ani działek, ani matek. Pojechała. Na kilka godzin.

Wnioski z podróży:
1. wszystkie 80-letnie matki koleżanek Kaliny są takie same: urocze, troskliwe i ciepłe;
2. wszystkie działki 80-letnich matek są takie same: zadbane z miejscowymi elementami zaniedbania. Bo już kręgosłup nie pozwala i zawroty głowy i inne takie. To zaniedbanie widoczne jest tylko po wyraźnym wskazaniu palcem przez właścicielkę działki. Gdyby nie to, Kalina nigdy w życiu nie wiedziałaby, że zamiast cynii pełnokwiatowych zostały posadzone pomyłkowo zwykłe, a jabłonka powinna być przycięta. Że pomidory obrodziły latoś słabiej niż zwykle, a na turkach ucztują pomrowy. Że świerk miał być wycięty wiosną, a w pelargoniach same chwasty (istotnie, była tam kępka mniszka).

Kalina ochrzaniła przyjaciółkę, że ochrzania własną matkę. Kalina ochrzaniała swoją mamę identycznie, a teraz widzi, jakie to głupie było. Bo jeśli nieziemską przyjemność sprawia kobiecie opowiedzenie jakiejś historyjki ze swojej młodości, to niechże opowiada. Co to za różnica dla Kaliny, czy będzie rozmawiać o współczesnych nurtach w podhalańskiej poezji śpiewanej, czy o ucieczce z technikum w latach 50.? Pośmiać się można tak samo, zrelaksować i w widoczny sposób uszczęśliwić człowieka. 
I lubi Kalina dostrzegać podobieństwo między swoimi koleżankami a ich matkami. W ułożeniu mięśni twarzy, w spojrzeniu, nawet w gestach. 


środa, 31 lipca 2024

Wychodzą

Kalina i jej mąż co wieczór wychodzą na spacer. Wczoraj gapili się na pięknej łące na zorzę polarną (nie zawitała) i starlinki (nie przeleciały). Dziś pojechali na wyspę, na której stoi piękna, stara katedra. Chodzą, bo Kalina chce trenować jak pies przewodnik: w różnych miejscach, w różnych okolicznościach. A to w tłumie, a to po ciemku, a to w hałasie, a to w świetle nadjeżdżających samochodów. Chodzenie, patrzenie w górę i w dół,  obracanie się, schylanie. Różne męczące czynności. 

A gdy wracali, Kalina dostała jakiejś pomroczności. Jest teraz przykro Kalinie, bo czuje się, jakby cofnęła się w zdrowieniu o lata świetlne.

Jutro jedzie Kalina na badanie słuchu. Prawdopodobnie obrzęk dosięgnął trąbki Eustachiusza i zatyka się Kalinie ucho co chwilę. A dodatkowo słyszy Kalina stado szarańczy, kłócących się o to, która z nich najgłośniejsza. W jednym uchu słyszy. A przez to nie słyszy Kalina innych rzeczy. Tych raczej ważniejszych. 

Córki wyjechały razem na Kretę. Mało piszą i mało przesyłają zdjęć. I dziś surprise: zadzwoniły, że obie są chore. Jedna czuje się już lepiej, więc zaczęła nawet wychodzić z budynku. Druga ma bardzo wysoką gorączkę i leży cały czas w łóżku. Ta z gorączką ma mieć za tydzień usuwane migdały. Nie wiem, jak jej to powiedzieć, ale chyba migdały będą musiały poczekać...

piątek, 26 lipca 2024

minuta

Kalina położyła laptopa na kolanach i umościła się na kanapie. Minęła minuta i laptop się wyłączył. Rozładowana bateria.

Kalina podłączyła laptopa do ładowarki i umościła się na kanapie. Minęła minuta i laptop się wyłączył. Ładowarka nie była podłączona do prądu.

Kalina podłączyła ładowarkę do prądu i umościła się na kanapie. Minęła minuta i laptop się wyłączył. Przedłużacz, do którego podłączyła Kalina ładowarkę, nie był włączony.

Kalina włączyła przedłużacz i umościła się na kanapie. Minęła minuta i laptop się wyłączył. Przedłużacz nie był podłączony do prądu.

Kalina podłączyła przedłużacz i umościła się na kanapie. Minęła minuta i laptop działa. Życie jest piękne.

Pytanie badawcze:

Jak to możliwe, że niepodładowany laptop po ponownym włączaniu działał aż tyle razy po minucie, skoro za pierwszym razem twierdził, że jest rozładowany?

Kurtyna :-D

czwartek, 25 lipca 2024

napastnik

 Widziałam program o historii sprzed lat. 

Młody mężczyzna z bronią maszynową wtargnął do amerykańskiej szkoły, oddał kilka strzałów, dotarł do sekretariatu i zaczął tam przedstawiać swoje żądania. Sekretarka przez radiowęzeł zarządziła alarm i zaczęła prowadzić rozmowy z napastnikiem. Ponieważ zadzwoniła na numer alarmowy, jej rozmowy z mężczyzną zostały nagrane. 

Była to jedyna napaść z bronią maszynową na amerykańską szkołę, która skończyła się bez ofiar śmiertelnych. A nawet bez rannych osób. 

Sekretarka osiągnęła wyżyny negocjacyjne. Udało jej się zyskać zaufanie mężczyzny, w przedziwny sposób zatroszczyła się o niego. 

Gdy po jakimś czasie do budynku weszła policja, młody napastnik leżał na brzuchu na podłodze z rękami na głowie a jego broń spoczywała na biurku sekretarki. Kobieta dokonała tego życzliwą rozmową, jednocześnie uzyskała jego zgodę na informowanie przez radiowęzeł uczniów i nauczycieli, że alarm nadal trwa i nie można opuszczać sal. 

Mam mnóstwo przemyśleń. Przemyśleń związanych z tym, jakie osoby promowane są w mediach, o jakich się pisze, jakie osoby opływają w bogactwo, będąc bożyszczami mas. 

Mąż opowiedział mi o pewnym programie telewizyjnym. Jedna osoba wybiera sobie na randkę partnera/partnerkę, oceniając nagie ciała kandydatów. Znam mojego męża dość długo i wiem, że ma niewiarygodne możliwości wymyślania tego typu historyjek, ale tym razem jego opowieść była niesmaczna. Powiedziałam mu, że jego wyobraźnia poszła za daleko. I wtedy pokazał mi jeden z odcinków. To dzieje się naprawdę. Naprawdę telewizje w różnych krajach pokazują takie programy: jedna osoba stoi przed nagimi ciałami kandydatów, przygląda się im, komentuje i wybiera partnera/partnerkę. Ktoś to wymyślił, ktoś napisał scenariusz, ktoś reżyseruje. Brak mi słów, żeby to skomentować.


piątek, 12 lipca 2024

czapki

Rośliny na balkonie Kaliny pochłaniają promienie słoneczne wiadrami. 

Wiadrami też pochłaniają wodę, 

Kalina układa się wygodnie na stareńkim drewnianym leżaku i wszystko to obserwuje. 

Kupiła sobie Kalina przezabawną czapkę do sauny i w niej przesiaduje na balkonie. Kalina musi chronić głowę przed słońcem, tylko niestety zapomniała zapytać, dlaczego. Czy problemem są promienie UV, czy też temperatura?

Na wszelki wypadek Kalina chroni się przed jednym i przed drugim. Grubaśna, śmieszna turkusowa czapka chroni czerep przed temperaturą i promieniami, 

- Może będziesz chodziła w słomkowym kapeluszu po babci? - spytał mąż Kaliny, który nie jest fanem czapki leśnego skrzata.

Niestety słomkowy kapelusz podrażnia skórę z blizną i daje nieprzyjemne wrażenia. Czapa skrzata wygrywa. The Oscar goes to Kalina w turkusie na łbie. 

Jutro  Kalina będzie pływać na SUP-ie na pustym, pięknym jeziorze w samym środku puszczy drawskiej. No, na prawie pustym, bo obok Kaliny będzie pływał mąż. Mąż nie lubi wody i pływanie na SUP-ie jest dla niego sporym poświęceniem. Docenia Kalina. Docenia. 

środa, 10 lipca 2024

dobra

 No dobra, już dobra... 

Trochę marudzi Kalina, ale też wie że ma w życiu dużo szczęścia. Chociaż czasem o tym zapomina. 

Dzisiaj ponad 30 stopni w cieniu. Nie narzeka Kalina, oj nie. Każdy upał jest lepszy niż zimowa lodowata wilgoć. 

W sobotę Kalina i jej mąż jadą nad jezioro popływać na SUP-ach. "Ty będziesz pływać tylko na siedząco" - zdecydował mąż Kaliny, ustalając regulamin wycieczki. Innych punktów w regulaminie nie ma. 

niedziela, 7 lipca 2024

abstrakcyjne

Kalina nie czuje się osobą, która jest chora, ani też osobą, która była chora. 

Doświadczenie choroby jest dla Kaliny zbyt abstrakcyjne. 

Kalina czuje się osobą, która dochodzi do siebie po operacji. Bez zbędnego wdawania się w szczegóły. Kalina nie chce myśleć o tym, co to była za operacja. Była zbyt poważna, żeby można było lekko żyć  myśląc o niej. 

Na głowie Kaliny odrastają włosy. Są krótkie i bardzo sztywne. Jak szczecina. Kalina chodzi w fikuśnie wiązanych na głowie chustach. "Znasz tych ludzi? Wszyscy patrzą na ciebie..." - spytała dziś przyjaciółka, gdy przechodziła z Kaliną obok kawiarni. Nie zna Kalina. To tylko ludzie tak reagują, gdy widzą kobietę w chuście. Dziwne, ale prawdziwe. 

Kalina ma uszkodzone mięśnie, co widać. Opuchlizny nie da się ukryć. Kalina nie może nosić normalnie okularów, bo nie mieszczą się na obrzmiałych tkankach. Nie może też normalnie jeść, bo żucie stało się dość kłopotliwe. 

Przeważnie nie boli. Ból pojawia się nagle, gdy Kalina szybciej się poruszy, gwałtownie przewróci się w nocy na drugi bok, szybciej wstanie. A czasem bez powodu. Zupełnie jakby ból chciał Kalinie przypomnieć, że Kalina jest teraz pomnikiem przyrody i należy ją chronić. Kalina raczej nie bierze już leków przeciwbólowych. Tylko czasami, gdy ból nie mija po kilkunastu minutach. Bo z nim nie da się żyć. Jest stresujący. Niepokojący. Inny niż zwykłe bóle głowy. 

Kalina nadmiernie reaguje teraz na mocne światło, na nagły hałas i niektóre zapachy. Mózg jeszcze nie doszedł do siebie po operacji. Podobno tak to z nim bywa. 

niedziela, 30 czerwca 2024

znalazł

Gdyby ktoś znalazł zagubioną motywację Kaliny, to uprasza się o zwrot. 
Nie była to duża ilość, ale teraz zniknęła zupełnie i od jakiegoś czasu Kalina ma chęć na nic. 

czwartek, 13 czerwca 2024

gorzej

Kalina widzi, w jak wielu sytuacjach kobiety są traktowane gorzej niż mężczyźni. 
Pielęgniarki, przedszkolanki, opiekunki społeczne, nauczycielki - nikt nie szanuje tych zawodów. Bo są "kobiece".

Koleżanka Kaliny była na rozmowie o pracę w ogromnej firmie rachunkowej. To budżetówka, obsługa publicznych placówek. Pracuje tam ponad 50 kobiet i jeden mężczyzna. 
W rozmowie o pracę uczestniczyły trzy panie i ten właśnie pan. Był gburowaty, zadawał pytania, ale nie słuchał odpowiedzi. 
Trzy panie były uprzejme, życzliwe. Znały się na księgowości. 
Pan był dyrektorem. Znał się na byciu burakiem.

poniedziałek, 10 czerwca 2024

powracających

Dziś pierwsze dłuższe wyjście z domu. 

Skończyło się ogromnym bólem, zawrotami głowy, zmęczeniem graniczącym z wyczerpaniem. Wejście do domu po schodach odbyło się przy motywujących komentarzach młodszej córki (mamo, jeszcze tylko kilka stopni i po płaskim do łóżka).

Powolutku - mówi sobie Kalina, gdy Kalina chciałaby gwałtownie wstać. Nie da się. Jeszcze nie.

Bolą podziurawione i pozszywane kości, boli skóra, bolą poprzecinane mięśnie, boli perspektywa zdejmowania szwów, boli konieczność jutrzejszej rozmowy z chirurgiem o nowych zasinieniach i opuchliznach.

Kalina nie ma czucia na sporym obszarze wokół rany. Bardzo nieprzyjemne uczucie. Jest szansa, że to minie. 

Wczoraj rano Kalina bardzo spuchła, a przy ranie pojawił się spory siniak w kształcie długiej, szerokiej kreski. Prawdopodobnie pękło jakieś większe naczynie krwionośne. Kalina przerażona. Rodzina natychmiast w pełnej gotowości, ustalają tryb postępowania. Dokładne zdjęcia do porównań, chłodzenie lodem. Kalina leży z pozycji półsiedzącej. Stres. Potworny stres. Mąż i córki Kaliny próbują zachować spokój. Kalina też. Dziś opuchlizna zmniejszyła się, siniak stał się bledszy. 

Jedna ze znajomych kobiet powiedziała Kalinie, że nie powinna się Kalina tym wszystkim za bardzo przejmować. Musi Kalina koniecznie poszukać poradnika "Jak nie przejmować się za bardzo, gdy ma się poćwiartowane ciało - poradnik dla powracających z bitwy pod Grunwaldem oraz dla osób po operacjach". Chwilowo Kalina czuje się, jakby należała do tej pierwszej grupy. 

niedziela, 9 czerwca 2024

cytując

Nie podoba się Kalinie, że w poprzednim poście przeklęła razy kilka, cytując.

Nie podoba się.

Chciałaby Kalina używać pięknej polszczyzny, pełnej wyraźnych, barwnych słów. Bo przecież można użyć całej listy cudownych polskich przymiotników w poprawnej lub niepoprawnej formie. A nawet rzeczowników, czy innych, za przeproszeniem, przydawek.


piątek, 7 czerwca 2024

wszechświat

Napisała do Kaliny jej przyjaciółka. Nie miały ze sobą kontaktu od czterech miesięcy.
Zawalił jej się świat, rozstała się z facetem, chce pogadać. Kiedy masz czas? - spytała.
- Przyjedź do mnie teraz - odpisała Kalina. - Jestem sama w domu. Dasz mi zastrzyk przeciwzakrzepowy. Tylko ostrzegam, że kiepsko tulę, bo mam 15-centymetrową bliznę po operacji.
- Boże. Jadę. Cholera. O kurwa. Kalina. Jadę. Przepraszam. Chuj z facetem. Jadę. Kalina. 

Przyjechała.
Dała zastrzyk. 
Potuliła obszary niebliznowe Kaliny.
Dostała przytulenie pofacetowe. 
Tak działa wszechświat.



środa, 5 czerwca 2024

Siły

Książkowo. 

Rutynowo.

Bez komplikacji.

Tak przebiegła operacja Kaliny. Pierwsze dni po operacji to szybkie postępy. Siadanie, wstawanie, chodzenie, pierwszy prysznic, pierwsze schody. 

Teraz Kalina jest już w domu i odczuwa cały ciężar stresu, w którym żyła przez ostatnie miesiące. 

W szpitalu powtarzano Kalinie, że tak ciężkie operacje są bardzo trudne dla osób aktywnych. Nie jest łatwo nie robić nic i regenerować siły. Kalina widzi, że to trudne. 

Plan na najbliższy czas:

1. Żadnych planów

2. Robić to, co akurat sprawia przyjemność

3. Doceniać 

4. Doceniać

5. Doceniać



środa, 29 maja 2024

Po

 Jestem po. 

Strachu

Za godzinę.

Kalina, ubrana w niebieskie papierowe wdzianko, zdezynfekowana, czeka.

A dokładnie: czeka trzęsąca się ze strachu i płacząca z przerażenia Kalina. Takiej Kaliny Kalina jeszcze nie widziała. 

Operacja będzie prosta, Może nawet tylko 2-godzinna. Tak mowi lekarz. Kalina zyska 15-centymetrową bliznę, a straci sporego guza. To wygląda na atrakcyjny układ. 

Tylko ten stres... 

Kalina boi się i próbuje zrozumieć, czego dokładnie się boi, żeby zracjonalizować i zmniejszyć lęk. Za trudne. Poziom lęku jest tak wysoki, że przyćmiewa słabiutki dziś rozum. 


sobota, 25 maja 2024

ekipa

Kalina wróciła wczoraj wieczorem z urodzin młodszej córki. Już dorosłej. Impreza udana, dzieciaki wspaniałe. 

12-osobowa ekipa bawiła się tak, jak można sobie tylko zamarzyć: piekli ziemniaki i burgery na ognisku, pili poncz z wielkiej miski, zjedli po kawałku tortu i sernika, śpiewali, grali w mafię i kometkę. 

Rozwiesili lampki na drewnianym, obrośniętym porostami płocie, siedzieli na leżakach, spali w drewutni na wojskowych materacach w ogromnym ścisku: wszystko idealnie.

Rano pływali na SUP-ach i kąpali się w jeziorze.

Robią teraz plany na przyszłość. Dwie osoby przygotowują się do egzaminów do szkoły pilotów, jedna osoba chce studiować medycynę, ktoś będzie zdawał na astrofizykę, ktoś na psychologię, jeden chłopak chce być zawodowym siatkarzem, a dziewczyna - inżynierem lotnictwa. Jedna osoba wyjeżdża na studia do Stanów, jedna do Danii. Jedna osoba będzie studiować inżynierię biomedyczną. Życie przed nimi. 

Za kilka/kilkanaście lat będą zmieniać świat na lepsze. Kalina wie, że dadzą radę. O 3 nad ranem sami sprzątnęli wszystkie naczynia i śmieci z podwórka, pochowali jedzenie do lodówki, zabezpieczyli rzutnik i aparat, odłączyli prąd od oświetlenia. Kalina wstała rano, żeby uratować resztki tego, co jeszcze da się uratować i oniemiała: podwórko było w stanie idealnym. Sprzątnęli. Nie chcieli zostawiać bałaganu na noc. 

Starsza córka Kaliny uważa, że entuzjazm Kaliny odnośnie do polskiej młodzieży jest niezasadny. "Mamo, to jest najlepsze liceum w mieście. Najtrudniejszy profil. To są wyselekcjonowane osoby." - mówi. 

Ale Kalina chce wierzyć, że dzięki takim ludziom będzie lepiej. 

czwartek, 16 maja 2024

ogarnięte

Kalina była wczoraj u dentysty. 

Ząb po leczeniu może jeszcze boleć kilka dni. Gnojek usłyszał to i wykorzystuje sytuację. Bezczelnie boli.

I ta pozornie zła sytuacja jest w sumie dobra, bo ból zęba nie jest mocny, a sprawia, że Kalina nie czuje innego bólu. Tego związanego z chorobą. 

Jedna z mam z klasy Kaliny przeczytała Kalinie, co rodzice piszą na swojej grupie. To wzruszające. 

"Pani Kalina zawsze stawała w obronie naszych dzieci, a może teraz ona potrzebuje jakiejś pomocy?"

Kalina nie potrzebuje teraz pomocy. Wszystko jest ogarnięte (lubię to słowo!). 


Napisała ogarnięta acz chora Kalina. 

poniedziałek, 13 maja 2024

zaangażowana

Biorę teraz nowe leki, po których jest mi bezustannie niedobrze. Boję się, że zacznę mniej jeść, a i tak już bardzo schudłam.

Pomyślałam, że może jest jakaś korzyść ze schudnięcia i przymierzyłam sukienkę mojej córki - mamy teraz ten sam rozmiar: S/XS. Niestety - sukienka jest mi za wąska w żebrach. Tu nie schudłam. 

Nauczycielka wspomagająca z mojej klasy przyniesie mi dziś prezent od uczniów. Podobno zrobili go, gdy jeszcze nie wiedzieli, że nie wrócę w tym roku szkolnym do pracy. Pewnie się wzruszę.

Wicedyrektorka zaproponowała mi, że mogę przez nią przekazać coś rodzicom, którzy przyjdą na zebranie. Wolałabym przekazywać przez kogoś innego. Ona na wiadomość ode mnie, że nie wrócę do pracy do końca czerwca, zareagowała najgorzej, jak mogła: zmartwiła się, że nie ma kto wystawić ocen moim uczniom. Żadnego "wracaj do zdrowia", albo "trzymaj się". Tylko bezduszne myślenie formalisty. 

Moja starsza córka przyjeżdża do Polski - robi niespodziankę młodszej siostrze i pojawi się na jej urodzinach. Zostanie aż do dnia, gdy ja będę przyjęta do szpitala. Bardzo jestem jej za to wdzięczna. Ona ma na mnie bardzo dobry wpływ: motywuje mnie do robienia różnych rzeczy i chociaż wcale nie chce mi się tego wszystkiego robić, wiem, że tak jest dobrze. I wcale nie zdziwię się, jeśli okaże się, że podczas jej pobytu w Polsce będę zaangażowana w tysiące różnych jej spraw. Naturalnie będę udawać, że nie widzę, że to wszystko dla mnie. 

I naprawdę cieszę się, że nie ma dowodów na to, że moja choroba jest dziedziczna. Jestem pierwsza w rodzinie, która dostała od losu takie kukułcze jajo i mam nadzieję, że na mnie się skończy.


sobota, 11 maja 2024

lekcje

Uwielbiam sobotnie lekcje angielskiego. Dojrzałe, wesołe kobiety są uczone przez dojrzałego, wesołego pana.

Pan wymyśla takie zdania do tłumaczenia, że czasem trudno zachować powagę. 

I jedna z nas męczy się z gramatycznymi zawiłościami, podczas gdy pozostałe kwiczą ze śmiechu.

Na przykład dzisiaj:

- Jakiś czas temu przebiegłam boso maraton.

- Och, doprawdy? Ile czasu spędziłaś potem u pedikiurzystki?

Albo:

- W zeszłym roku pracowałam jako kaskaderka w filmie.

- Podejrzewam, że raczej nie grał w nim Tom Cruise. Gdyby to był film z Tomem Cruisem, nie byliby potrzebni kaskaderzy.



czwartek, 9 maja 2024

rutynowa

Lekarz numer jeden z listy Kaliny zoperuje Kalinę. To wiadomość tygodnia. Miesiąca. Roku. 

Szpital blisko domu, bez szukania znajomości, poparcia, pieniędzy i Bóg wie czego jeszcze. 

Facet okazał się miłym, pogodnym człowiekiem. Przewiduje, że operacja będzie rutynowa. Po operacji miesiąc spędzi Kalina pod hasłem "obiekt chroniony", potem już będzie wracać do normalnego życia. 

Sprawa jest pilna, lekarz zaproponował operację w przyszłym tygodniu. Kalina wspomniała o urodzinach córki. Bez zastanowienia powiedział, że nie widzi przeciwwskazań, żeby operacja odbyła się dwa tygodnie później. Sprawa jest na tyle stabilna, że nie będzie żadnych zaostrzeń. To komfort życia Kaliny jest wyznacznikiem wszystkiego. Przepisał zapas leków przeciwbólowych na dwa tygodnie. Silnych i bardzo silnych. Polecił brać. Te leki można dokładać, łączyć, mieszać. Jeśli Kalina przez leki będzie mieć problemy z żołądkiem, dostanie dodatkowo leki chroniące żołądek. Kalinie podoba się, że tu nie bierze się jeńców. Nie ma że ecie pecie, pół tabletki, najpierw powąchać, potem delikatnie połknąć. Tu jest "sama pani decyduje. nie może pani zwijać się z bólu. powinna pani teraz brać leki nasenne. nie ma miejsca na zbędne cierpienie. amen".

Osoby takie jak Kalina wskakują w grafik operacji poza kolejką oczekiwań. Lekarz powiedział, że poprzesuwa wszystkich tych, którzy czekają na terminowe zabiegi. 

- Tak to u nas jest - dodał.

Wszyscy wy, którzy czekacie na terminowe zabiegi, nie narzekajcie że przesunięto was o tydzień. Prawdopodobnie jakieś inne Kaliny z jakimiś najgorszymi na świecie chorobami wskakują przed was w kolejce. Życzcie im zdrowia.

Optymizm. Nadzieja. Szansa. Nadzieja. 

I jeszcze raz Nadzieja. 

Gabinet lekarza miał niezwykle cienkie drzwi. Siedząc w poczekalni Kalina dokładnie słyszała rozmowę lekarza z poprzednią pacjentką. Kalina i jej mąż byli w gabinecie znacznie dłużej niż przewidywany czas. Lekarz dokładnie omawiał przebieg operacji, wszystkie możliwe komplikacje. Gdy Kalina z mężem wychodzili z gabinetu, w poczekalni panowała kompletna cisza. Kalina zobaczyła wbite w siebie, przerażone oczy kolejnych pacjentów. Zapewne przez drzwi wszyscy współuczestniczyli w rozmowie Kaliny z lekarzem. Już sam opis operacji mrozi krew w żyłach. Ewentualne komplikacje są bardzo poważne. A Kalina wyszła z gabinetu radosna. Mąż Kaliny rozdawał uśmiechy. Wariaci?!

Chorobę Kaliny sponsoruje firma "Porządkujemy priorytety życiowe. Szybko, tanio, boleśnie".


poniedziałek, 6 maja 2024

stereotypy

Starsza córka mieszka razem z Etiopko-Francuzką i Włoszko-Niemką. 
Do jednej z nich mieli przyjechać "friends from Australia".
Okazało się, że to para: chłopak, który jest nowozelandzkim Holendrem i jego dziewczyna - Australijka. Przyjechali. 
Najpierw poznałam chłopaka. Wysoki, szczupły, ze śmiesznym, australijskim akcentem. A potem z pokoju wyszła jego dziewczyna. Wspaniała Aborygenka. 
Oniemiałam. Zrozumiałam, jak silne stereotypy mam w głowie. 
Gdy usłyszałam "Australijka", nawet przez sekundę nie pomyślałam, że może nią być Aborygenka. To bardzo przykre. 

Dało mi to sporo do myślenia. I mam chęć uporządkować sobie te sprawy w głowie. 

Mam nadzieję, że zapamiętam tę lekcję i wdrożę w życie.