poniedziałek, 1 czerwca 2020

finał

Córka Kaliny bierze udział w Odysei Umysłu. W tym roku finał odbywa się przez internet. Drużyny nagrywają spektakl w wersji anglojęzycznej i wysyłają przez ocean.
Dobrze im poszło, choć nie wygrali. Szczęście wielkie.


Kalina czuje nadchodzący kryzys zdrowia. Tak się dzieje zawsze, gdy stres dokłada mi kolejną cegłę na barki. Ciało poszukuje łóżka gorączką i infekcjami.


poniedziałek, 25 maja 2020

sprzedaży

Poszukiwałam zdjęć ssaków naczelnych w internecie. Wpisywałam kolejne gatunki i zapisywałam linki, żeby pokazać uczniom.
Wpisałam "kapucynka". Żałuję.
Wyskoczyły mi całe strony ofert sprzedaży kapucynek w Polsce.

Gatunek Homo powinien być wyrzucony ze ssaków naczelnych.

środa, 20 maja 2020

końcu

Mama Kaliny nie rozpoznała dziś kluczy od swojego mieszkania. Trzymała je w dłoniach i pytała, co to jest.
Kalina ma do wyboru dwa rozwiązania: zabiera mamę do siebie lub wprowadza się do mamy. O ile pierwsze rozwiązanie jest katastrofalne, o tyle drugie jest katastrofalne.
W ten oto sposób Kalina musi podjąć decyzję o końcu siebie. A jest on bliski.


wtorek, 19 maja 2020

kucharskich

Kalina ma zwyczaj notowania w książkach kucharskich, czy danie smakuje, czy nie.
Ostatnio rodzina Kaliny kosztowała zielone curry z Jadłonomii.
- Smakuje wam? - spytała Kalina z pełną paszczą. - Co wpisać obok przepisu?
- Bardzo smaczne - powiedział mąż, przełykając.
- Wpisz: gotować, gdy córki nie ma w domu - powiedziała córka, zostawiając pół obiadu. Nie lubi pikantnych potraw.

Kalina czasem przypomina sobie, że jest dumna ze swoich córek i to był ten moment.

poniedziałek, 18 maja 2020

zbiera

- Cześć mamo, tu Kalina. Miałaś rano rację. Mówiłaś, że będzie dziś padać deszcz i rzeczywiście, zbierają się czarne chmury.
- Ja tych chmur, Kalinko nie widzę.
- Wyjdź na balkon i spójrz w lewo. Widzisz?
- Och, Kalinko, jakie u mnie są czarne chmury! Ty wiesz, że chyba zbiera się na deszcz?!

Jednak nie było deszczu. Może to i lepiej? Mama byłaby bardzo zaskoczona.

niedziela, 17 maja 2020

wstydziłaby

Gdyby ktoś napisał piosenkę o tym, że Kalina zrobiła coś bardzo złego, Kalina wstydziłaby się zakazywania umieszczenia tej piosenki na liście przebojów. Zwłaszcza, gdyby naprawdę Kalina zrobiła coś złego...
I to nie jest ważne, czy byłaby to decyzja Kaliny (usunąć piosenkę o mnie!), czy byłaby to decyzja kogoś z przyjaciół Kaliny (Kalino, nie chcę, żebyś się martwiła tą piosenką, więc ją usunę), czy też ktoś próbowałby usunąć ją, zanim Kalina by się o tym dowiedziała (Kalinko, ktoś napisał o tobie niemiłą piosenkę, ale nic się nie martw. Sprawa jest już załatwiona).

I tylko Kalina jeszcze doda, że zupełnie nie rozumie, dlaczego zmarłych czci się na cmentarzach. Przecież oni tam się dostali po śmierci!? Powinno się ich czcić w domu, gdzie żyli!

I tyle o wstydzie.

lekcje

Szkoła ma zapewnić opiekę dzieciom z klas 1-3 w godzinach pracy rodziców, ale jednocześnie dziecko musi uczestniczyć w nauczaniu. Oznacza to, że wszystkie dzieci z klas 1-3 będą miały lekcje online po 17-ej, gdy już wrócą do domu. 
W przeciwnym razie albo w lekcjach będą brały udział tylko dzieci przebywające w szkole, albo tylko te, które nie zostały posłane do szkoły. Nie da się jednocześnie prowadzić lekcji online przez komputer i lekcji w sali szkolnej.
A co ciekawego w samej szkole? 
Dzieci nie mogą się zbliżać do siebie na dystans mniejszy niż 2 metry. Nie wolno im poruszać się swobodnie po sali. Nie wolno im brać do rąk żadnych przedmiotów, które były dotykane przez inne dzieci lub przez nauczyciela. Dziecko nie może zbliżyć się do nauczyciela na dystans mniejszy niż 2 metry. 

Już samo powyższe świadczy o tym, że albo minister edukacji nigdy w życiu nie był w szkole, albo jest kompletnym idiotą. 
Nie, no w szkole to chyba jednak był...

czwartek, 14 maja 2020

bardziej

Wyhodowałam w domu 3 chrząszcze. 
Znalazłam jakiś czas temu larwy w doniczce, zrobiłam terrarium i stworzyłam tzw. warunki. Z larw powstały pędraki, a po tygodniu przeistoczyły się w cudne imago.
W ten sposób zostałam matką adopcyjną trzech uroczych ryjkowców, podobnych do poniższego, tylko naturalnie ładniejszych, bardziej inteligentnych i milszych.



niedziela, 10 maja 2020

odpoczęłam

Bo ja za dużo pracowałam...
I przez to wszystko kręciło się w odwrotną stronę. A ten weekend odpoczęłam.
Jutro mamy rocznicę ślubu i z tej okazji dzisiaj zjedliśmy pizzę. Pizza rocznicowa.

Sprawdziłam w Internecie: istnieje osoba, która nazywa się Anna Kwarant. Współczuję.

środa, 6 maja 2020

wolne

Mama Kaliny codziennie oznajmia Kalinie, że bardzo się cieszy, że Kalina teraz ma wolne i nie musi pracować, bo strasznie ciężko mają ci, którzy pracują teraz zdalnie.
Jeśli jesteś osobą, która pracuje teraz zdalnie, poczuj przypływ dobrej energii od mamy Kaliny.

W ramach wdzięczności uprzejmie proszę o przesłanie mi dobrej energii od jakiejś innej mamy, bo też potrzebuję jej do pracy. Zdalnej ofkors.

wtorek, 5 maja 2020

balowej

W regulaminie oceniania zachowania w szkole mojej córki pojawił się zapis, że uczeń nie może uczestniczyć w lekcjach w piżamie.
Nie ma natomiast zapisu, że nauczyciel nie może prowadzić lekcji w sukni balowej. Ach, gdybym tylko miała suknię balową, dzisiaj pracowałabym w sukni i w szpilkach :-)

niedziela, 3 maja 2020

pin

Kalina zmieniła sobie pin w telefonie, bo to źle mieć zawsze ten sam, zwłaszcza że już wszyscy go znali.
I teraz Kalina niezmiernie się cieszy, że telefon nie działa jak karta kredytowa i po trzech błędnych pinach nie blokuje się w ścianie. Gdyż albowiem Kalina za każdym razem wstukuje najpierw stary pin, a dopiero po chwili przypomina sobie, że zmieniła.
A właściwie to telefon przypomina Kalinie subtelnym tekstem...


piątek, 1 maja 2020

srebrnych

Tuż przed pandemią fryzjerka Kaliny dokonała aktu nieagresji i obcięła Kalinie włosy bardzo. Bardzo.
Dało to początek fali niefarbowania włosów i noszenia przez Kalinę cudnej srebrnej siwizny zamiast farbowanych blondów, blądów i błędów.
Teraz Kalina wie, że decyzja o przejściu na siwiznę była kluczowa w utrzymaniu dobrej formy psychicznej Kaliny podczas całej kwarantanny.
Gdy Kalina przypadkowo zerka w lustro i widzi "tę kobietę" w krótkich, srebrnych włosach, ma ochotę powiedzieć jej z uśmiechem "dzień dobry".
Co właściwie wcale nie jest takie złe, bo czyż nie można być uprzejmym dla siebie samego, zwłaszcza, gdy się ma siwe włosy? Ot, choćby z szacunku dla wieku.

czwartek, 30 kwietnia 2020

psychodeliczny

Dziś w nocy śnił mi się człowiek, którego bardzo nie lubię. Mijał mnie, ubrany w psychodeliczny szlafrok.
Wyglądał adekwatnie.
Pozytywem jest to, że nie zwrócił na mnie uwagi. To budujące. Chciałabym, żeby nie zwracał.

środa, 29 kwietnia 2020

silnika

Zepsuł się silnik w maszynie do szycia.
Kalina ma problem z węchem, więc nie poczuła.
Mąż Kaliny nie ma problemu z węchem, więc poczuł.
Nowy silnik kosztuje 90 zł. Niedużo, porównując z ceną nowej maszyny.
Mąż Kaliny zasiadł, aby zamówić nowy silnik i dowiedział się, że wprawdzie jest w wielu sklepach, ale wszędzie niedostępny. Tak zwane "już nie produkują" zapukało mu w ekran.
Trzeba oswoić cenę nowej maszyny.
Nie taka ona straszna, jak ją malują.
No i zawiera w sobie cenę silnika... 

wtorek, 28 kwietnia 2020

ewolucyjnych

Ząb mądrości to jedna z największych pomyłek ewolucyjnych, które co kilka lat przypominają o swoim istnieniu Kalinie .
Akurat teraz Kalina rozpoczyna w ósmych klasach ewolucjonizm i to bardzo przykra koincydencja.

służą

Nie służy mi komputer i telefon.
Służą mi książki.
Nie służy mi alkohol.
Służy mi woda z imbirem, miodem i cytryną.
Nie służy mi stres.
Służy mi słońce i wiatr.
Nie służą mi zimowe ubrania.
Służą mi bose stopy.
A tymczasem od środy znowu ma być zimno.

poniedziałek, 27 kwietnia 2020

egoizmem

W ciężkich chwilach umysł odcina zbędne sprawy i zajmuje się tym, co najważniejsze.
Mój umysł też tak ma.
Gdy dzieje się źle cała krew z mojego ciała wpływa do ośrodka w mózgu, odpowiedzialnego za rozwiązywanie problemów.
Myślę, że inni też tak mają.
Z tego powodu wiem, że należy oszczędnie rozmawiać z ludźmi, którzy są w stresie.
Oni nie słyszą, nie widzą, nie czują niczego, co wykracza poza ich problem. I to nie jest ich egoizm. Egoizmem jest tego nie wiedzieć.

piątek, 24 kwietnia 2020

szerpointa

Na webinarze, dotyczącym obsługi pewnego programu komputerowego, pan specjalista informatyk, powiedział
"że aliasy dodane mają podpięte granularnie wyłączane licencje szerpointa"

Kalina wie, że specjaliści mają czasami specjalistyczne urządzenie zamiast mózgu i to był ten przypadek.
Prawdopodobnie pan specjalista miał zamiast mózgu wyciskarkę do czosnku.

środa, 22 kwietnia 2020

populacja

Kalina mieszka w małym bloku. Dookoła Kaliny mieszka natomiast największa na świecie populacja palaczy balkonowych.
Kalina i jej rodzina są całodobowymi biernymi palaczami.


poniedziałek, 20 kwietnia 2020

zupą

Gdy dzieci w szkole pracują w grupach, niekiedy mają problemy z nazwaniem swoich grup. Wówczas Kalina autorytarnie nazywa jedną grupę i reszta natychmiast idzie za ciosem.
Przykład, który wybiera Kalina, zawsze zwiazany jest z jakąś zupą.
I wtedy na szkolnej tablicy wypisane są pracujące nad projektem grupy, np:
Zupa pomidorowa,
Rosół z makaronem,
Grochowa,
Grzybowa z kaszą.


pomyłek

Im więcej maili Kalina wysyła dziennie, tym więcej robi w nich najdziwniejszych pomyłek.
Na przykład zamiast wklejać swój podpis, wkleja temat lekcji z 4b.
Albo nie dołącza załaczników.
A czasem dołącza załącznik, ale nie ten, co trzeba.
Niekiedy myli, jakie lekcje wysyłać którym uczniom.
Czasem zamiast uczniom, wysyła jakiegoś maila nauczycielom.
I myli plan lekcji, ponieważ hasło "Jaki dziś dzień? Nie wiem: środa albo lipiec" jest Kalinie niezmiernie bliskie.

Kalina obserwuje to zjawisko i patrzy, czy się za to na siebie gniewa, czy mówi sobie w duchu "oj, oj Kalino, musisz się postarać, bo to wymaga poprawy".

I ku swojemu zadowoleniu, Kalina nie ma do siebie o to pretensji. A nawet bawi to Kalinę niezmiernie, gdy mail do pewnej Zuzi został zakończony:

Pozdrawiam serdecznie,
Spacer po Poznaniu.

godzien

Krótkie łodyżki obcięte z geranium włożyłam do wazonu i postawiłam na stole.
Zapach godzien pałaców!
To przykład zapachu, który ma kształt!

niedziela, 19 kwietnia 2020

pozytywnych

     - Mamo, u nas już nikt nie analizuje ilu jest chorych i gdzie - powiedziała kilka tygodni temu córka Kaliny. Było to wtedy, gdy liczba pozytywnych testów w jej kraju przekroczyła 7000.
     Kalina dziwiła się w myślach.
     Teraz liczba pozytywnych testów w Polsce przekroczyłą 7000. Kalina nie analizuje, gdzie i kto zachorował. To już nie ma znaczenia.
Ważniejsze jest, żeby znaleźć swoje miejsce, swoją drogę z tego miejsca do siebie samego i nie zabłądzić.

czwartek, 16 kwietnia 2020

przeczytania

Odczuwam ogromną potrzebę przeczytania japońskich ksiażek Joanny Bator. Pożyczyłam dziś od koleżanki "Japoński wachlarz", pocztą idzie już do mnie "Rekin...". Jeśli to wystarczy, przestanę. Jeśli nie - będę musiała kupić "Purezento".
Tylko "Rekina..." nie czytałam. Ale to nie ma znaczenia. 
Wcale nie przeszkadza mi, gdy czytam jakąś książkę drugi, trzeci, czwarty,.. dziesiąty, ...nasty raz ;-)

środa, 15 kwietnia 2020

zwierząt

Jeden z uczniów Kaliny przysłał zdjęcia swoich zwierząt. Kalina nie została uprzedzona, jakiego rodzaju będą to zwierzątka i otworzyła wszystkie pliki bez przygotowania.
A zwierzątka to:
osioł
koza
kuc
mops
owczarek niemiecki
kot.

Zwierzaki mają ogromne pastwisko, łażą po nim leniwie i skubią świeżą, zieloną trawkę (kuc, osioł i koza) lub leżą na poduszce na fotelu i łypią jednym okiem w kierunku osoby, robiącej zdjęcie (owczarek, mops i kot).

Niektórzy mieszkają w raju!

wtorek, 14 kwietnia 2020

siostrą

Chciałabym wnieść poprawkę do ustawy o byciu siostrą.
Uważam, że siostra to funkcja a nie geny i należy to podkreślać. 
W związku z tym, jeśli czyjaś rodzona siostra absolutnie nie spełnia swojej roli, a wręcz uprzykrza człowiekowi życie, powinno się z ramienia prawa odebrać jej przywilej do nazywania się czyjąś siostrą.

Człowiek, jeśli widzi niedaleko (albo i daleko) od siebie kobietę, która idealnie nadaje się na jego siostrę, powinien mieć szansę oświadczyć się jej w sposób nienachalny i uzyskać ewentualną zgodę na zostanie siostrą. Ze wszystkimi prawami i obowiązkami związanymi z byciem siostrą.
Z prawem do dzwonienia o każdej porze doby. Z prawem do ryczenia w rękaw, nawet jeśli to rękaw od wyjściowego żakietu. Z prawem do słuchania i prawem do mówienia. Z prawem do popełniania błędów i z prawem do przytulania. Z prawem do usłyszenia, że jest się głupią i beznadziejną oraz najlepszą na świecie - w jednym zdaniu. Tak, jak to z siostrami powinno być. 

Kalina miała brata, który w rzeczywistości był emocjonalną siostrą Kaliny. Niestety odszedł i nie wróci. Kalina wie zatem, jak to jest mieć wspaniałą siostrę i wie też, jak to jest mieć siostrę, która tytuł siostry uzyskała prawdopodobnie tylko przez przypadek. Albo raczej po partyjnej znajomości. 





sobota, 11 kwietnia 2020

okazji

Zapominam o oddychaniu. 
W stresie, gdy coś mnie boli, gdy jest mi źle. 

Mam nadzieję, że nie będzie takich okazji.

wtorek, 7 kwietnia 2020

teoretykiem

Kalina jest najlepszym teoretykiem na świecie.
Kalina doskonale wie, jak cżłowiek powinien radzić sobie z atakami. 
Z agresją. 
Wszystko to Kalina wie. 
A nawet jeszcze więcej. 
Niestety wiedza Kaliny w żaden sposób nie przekłąda sie na praktykę, gdy obiektem ataków jest Kalina.

mięśniami

Wysunięty dysk - to brzmi lepiej niż dyskopatia.
Kaliny dysk postanowił sprawdzić, co dzieje się poza kręgosłupem. 
Na szczęście ćwiczeniami i masażami Kalina i jej mąż wsunęli dysk na miejsce. 
Teraz tylko trzeba jeszcze rozwiązać problem z mięśniami, które niewiarygodnie usztywniły się w momencie wysunięcia dysku - próbowały chronić Kalinę przed bólem. 
Kalina kładzie sie na podłodze i jęczy, a mąż Kaliny delikatnie masuje kamienie, które nagle pojawiły się pod skórą Kaliny.
To kolejny rozdział kwarantanny.
Nie ma nudy, panie. Nie ma...



niedziela, 5 kwietnia 2020

elastyczność

        Mama Kaliny traci elastyczność.

- Mamo, na kartce masz wszystko napisane - mówi Kalina do telefonu, stojąc pod balkonem mamy.

           Mama stoi na balkonie, trzyma w rękach kartkę i patrzy na papier zaskoczona.

- Tu nic nie ma, Kalinko. Pusta kartka - odpowiada do słuchawki.

        Kalina nie wie, jakimi słowami powiedzieć mamie, że kartkę trzeba odwrócić na drugą stronę. 

         Kalina nie wie, skąd wziąć cierpliwość, żeby teraz rozmawiać z mamą. Cierpliwość jest towarem deficytowym w czasach, gdy Kalina ze strachem wchodzi do budynku, w którym mama mieszka, żeby zostawić jej na progu obiad w słoiku i owoce. Kalina wie, że jedna z sąsiadek mamy nie zachowuje żadnych warunków odosobnienia. Jeździ teraz po lekarzach, chodzi do banku, załatwia sprawy w urzędach, chodzi codziennie na zakupy. Kalina zabroniła mamie wychodzić za próg. Śmieci w worku mama kładzie na wycieraczce - ktoś z sąsiadów zabiera je, gdy wychodzi z budynku. Kalina wie, że wirus zakłada koronę cierniową na głowy osób w wieku mamy.

        Mama codziennie pyta Kalinę, czy może jednak nic się nie stanie, gdy pójdzie na spacer. Może się nie stanie - myśli Kalina. Może.

- Mamo, czy potrzebujesz karmę dla kota? - pyta Kalina, zamawiając zakupy w sklepie internetowym.
- Kalinko, kocią karmę mam. Zupełnie nie potrzebuję.
Następnego dnia mama dzwoni:
- Kalinko, czy mogłabyć zamówić mi kocią karmę? Biedna kotka nie ma co jeść.

        W życiu bezkwarantannowym takie sytuacje były ciężkie. Teraz to spadające na Kalinę głazy. 

          Ludzie szyją maseczki, przekazują je potrzebującym. Czy ktoś wysyła potrzebującym świeżo uszytą cierpliwość?

piątek, 3 kwietnia 2020

zegar

Przestawił mi się zegar biologiczny. Zasypiam po obiedzie, budzę się przed kolacją. Zasypiam około 4 w nocy i budzę się o ósmej. Zupełnie jakby czas snu rozbił się na dwa kawałki.
Dwie noce w każdej dobie. Sypiam między czwartą a ósmą. Każdą czwartą i każdą ósmą...

wtorek, 31 marca 2020

yukacie

Kalina kupiła w czasie ubiegłym dwa kimona w lumpeksie. Cudne. Okazało się, że to oczywiście nie są kimona, tylko yukaty, co wcale nie zmniejszyło zachwytów Kaliny nad owymi.
Dzisiaj Kalina ubrała yukatę. Założyła. Owinęła się. No nie wiem, co się robi z yukatą. Zrobiłam to, co trzeba i przechadzam się w niej po domu. W yukacie można się tylko przechadzać, bo znacznie skraca długość kroku ludzkiego.
Nie szkodzi.
Kalina nieznacznie nie potrafi posługiwać się rękoma w yukacie. Zahacza o wszystko rękawami, wkłada je pod kran, do garnków, zaczepia o patelnię.
Nie szkodzi.
Kwarantanna w yukacie mija mniej kwarantannowo.

niedziela, 29 marca 2020

pracuje

Mama Kaliny nie może sobie poradzić ze zmianami.
Kalina ledwo zaczęła pracować w szkole, a już do niej nie chodzi.
- I jak tam, Kalinko, jesteś w domu?
- Tak, mamo. Szkoły są teraz zamknięte.
- Jak to, zamknięte?! Przecież tam są dzieci!
- Mamo, przecież wiesz, że ja też powinnam być teraz w szkole, ale nie jestem. Pracuję z domu. Dzieci też są teraz w domach.
- To jak one się uczą?
- W swoich domach, mamo.
- To kto jest w szkołach?
- Nikogo nie ma.
- To gdzie ty teraz pracujesz?
- No w domu, mamo.
- No widzisz, Kalinko, a ja myślałam, że ty cały czas pracujesz w szkole.

Logika mamy Kaliny być może jest dość pokrętna, ale jednak racja jest po stronie mamy:
jak ktoś pracuje w domu, to nie pracuje w szkole, prawda?


czwartek, 26 marca 2020

nauczania

Już wiem. Zrozumiałam. Widzę logikę i jest mi lżej.
Zrozumiałam, na czym polega problem z rodzicami, którzy teraz psioczą na nauczycieli.
Oni bardzo opiekują się swoimi dziećmi.
I to jest w zasadzie piękne, gdyby nie to, że oni to robią dopiero teraz.
I nagle dziwią się, że ich dzieci nie chcą się uczyć, nie chcą pisać w zeszycie, nie chcą uczestniczyć w lekcjach, są aroganckie, niewychowane, niezmotywowane.
Ciężko jest przyznać się do tego, że od momentu odstawienia dziecka od piersi miało się z nim kontakt sporadyczny i raczej wzrokowy.
Teraz chciałoby się, żeby to dziecko w podskokach uczyło się słówek z niemieckiego i wzorów z chemii, a ono mówi "zamknij drzwi".
A przecież chodziło do szkoły, miało nowy tornister co dwa lata i opłacony basen w piątki.
Coś tu nie gra.
No tak!
Wszystko gra, tylko nauczyciele nagle zmienili sposób nauczania i dziecko nie może się dostosować. I to jest powodem tego, że z trudem kojarzy, jak ma na imię jego siostra, i na dodatek nie wie, że nie trzyma się stóp na stole kuchennym, zwłaszcza gdy jakaś kobieta robi kolację. Aha, to matka.
Teraz wszyscy dostrzegli swoje dzieci. Rozpoznali je, jako przeszkadzający, niewyprowadzalny do ogródka element wystroju.

PS. Dziś jakaś internautka wypisała się intelektualnie twierdząc, że nauczyciele nie zrozumieją problemu rodziców, bo rodzice pracują teraz zdalnie, a mają swoje własne dzieci pod opieką
To cudowne. Jak świat światem żadna nauczycielka i żaden nauczyciel nie ma dzieci w domu i nie pracuje teraz zdalnie. Nigdy tego nie zrozumiemy. To prawda.

I jeszcze coś: rodzice szukają teraz zajęć dla swoich dzieci. Interaktywne zwiedzanie Luwru, wycieczki 3d po parku jurajskim, symulacja lotu balonem, "Czerwony Kapturek i dziadek do orzechów". Do wyboru, do koloru. Wszędzie same atrakcje bez wychodzenia z domu.
Do wszystkich tych zajęć potrzebne jest tylko dziecko i komputer.
To przykre.

środa, 25 marca 2020

zdalnie

Nie mogę pracować zdalnie, bo serwer mnie wyrzuca. Jest przeciążony.
- I to, jest, droga wycieczko, przykład na kwadraturę koła: jak przeprowadzić zdalnie lekcje, których nie da się przeprowadzić...

poniedziałek, 23 marca 2020

inaczej

Każdy inaczej.
Każdy inaczej rozumie "nie wychodzić z domu".
Każdy inaczej rozumie "nie spotykać się z ludźmi".
Każdy inaczej rozumie "mam ochotę na herbatę"...

wtorek, 17 marca 2020

jogi

Od miesiąc nie ćwiczyłam jogi. Dziś się z nią przeprosiłam i zaczęłam z jogą dzień.

Jasna pogoda, że też mam aż tyle mięśni i ścięgien, których normalnie nie używam?!
Jak to możliwe, że nie zaniknęły w wyniku ewolucji?!



niedziela, 15 marca 2020

telewizor

Hipnotyzuje mnie telewizor. 
Mąż ogląda wiadomości, a ja za każdym razem, gdy przechodzę obok, staję i zaczynam słuchać. 
To niczego nie zmienia. Nie daje mi siły. Ani mądrości. A jednak słucham. Jak dotykanie językiem bolącego zęba. 



czwartek, 12 marca 2020

zamknięcia

Kalina wysyła uczniom biologiczne filmy do oglądania. 
"Żeby ich chociaż trochę zatrzymać w domach" - prosiła dyrekcja. - "Niech robią notatki, niech mają zajęcie."

Bo okazało się, że od momentu zamknięcia szkół uczniowie zapchali centra handlowe i kina. I fastfoody.


wtorek, 10 marca 2020

zdjęcie

Kalina pokazała uczniom zdjęcie pewnego znanego wokalisty pewnej znanej grupy. The Doors, znaczy się.
- Kto to? - spytała naiwnie.
- Magda Gessler - odpowiedział ktoś z tyłu sali.

Jaciękręcę...

czwartek, 5 marca 2020

PITy

Nadszedł moment, gdy Kalina i jej mąż powinni rozliczyć swoje PITy.
W ubiegłym roku Kalina musiała własną osobę przemieścić do urzędu skarbowego, ponieważ wyniknęły pewne nieprawidłowości i tam dowiedziała się, że PITów już nie trzeba wypełniać, tylko się je akceptuje.
To duża zmiana w życiu Kaliny i jej męża, gdyż nie radzili sobie oni nigdy z Pitami.
Mąż Kaliny spróbował w tym roku sam zrobić ten jeden prosty ruch aby zaakceptować PITy i okazało się, że poległ.
Nie ma takiego PITa, któy byłby dość prosty dla Kaliny i jej męża.

Nie ma takiego ministra finansów, który by nam podskoczył. I dorównał. Indolencją dorównał.

środa, 4 marca 2020

piątek, 28 lutego 2020

drzwiach

Kalina wychodzi z gabinetu lekarskiego, przepuszczając w drzwiach mamę. Mama zawsze staje tuż za drzwiami, obojętnie co to za drzwi: do windy, obrotowe drzwi w urzędzie, drzwi w tramwaju. Mama wychodzi i staje. W końcu wyszła, to się zatrzymuje. Zawsze Kalina na nią wpada, gdy idzie za mamą. I tyle razy już wpadła na mamę i nadal się nie nauczyła, że mama i tak się zatrzymuje.
Kalina przestała mówić mamie, że ma się nie zatrzymywać. Jak mama się może czegoś nauczyć, skoro Kalina nie może? ;-)

Mama lepiej czuje się w sklepach, gdy pcha przed sobą wózek. Wózek dodaje jej stabilności. Niestety wózek w rękach mamy jest narzędziem zbrodni. Zbrodni na obuwiu Kaliny. Gdy mama z Kaliną są razem w sklepie i Kalina ogląda jakiś towar, mama zawsze podchodzi do Kaliny, żeby też obejrzeć. A wtedy okazuje się, że znajdujący się przed mamą wózek sklepowy wjeżdża w Kalinę. A zwłaszcza w jej buty.
- Mamo, idź, proszę pierwsza, bo co chwilę wjeżdżasz mi w buty.
- Ależ ja ci w nic nie wjeżdżam - odpowiada mama, wbijając wózkowe kółko w kostkę Kaliny.

A życie toczy się dalej, bez względu na to, czy buty Kaliny są całe poobijane, czy też nie. Bo życie po to jest, żeby się toczyć. Jak kółka od wózka w sklepie

środa, 26 lutego 2020

rozrodczy

Humor zeszytów szkolnych, dział rozmnażanie człowieka:

1. Podczas ciąży rozwijający się organizm znajduje się w jajniku (w niektórych przypadkach w pochwie, a niekiedy i w jajowodzie) kobiety.
2. Menstruacja zachodzi u mężczyzn w pewnym okresie życia (to zdanie za poprawne uznawali i chłopcy i dziewczynki...)
3. Miesiączka u kobiet trwa miesiąc.
4. Pępowina zapobiega wypadnięciu dziecka z macicy podczas porodu.
5. Sperma to wydzielina dróg rodnych mężczyzny, zawierająca komórki jajowe.
6. Plemniki wytwarzane są przez najądrza (także przez nasieniowody lub nawet penisa).
7. Ciąża u człowieka trwa 10 miesięcy.
8. Pochwa u kobiety służy do sikania.


I hit sezonu, wisienka na torcie lub gwóźdź do trumny:
Układ rozrodczy mężczyzny składa się z jąder, nasieniowodów, prącia i worka próżniowego.

Praca w szkole to najlepsza robota pod słońcem! ;-)






niedziela, 16 lutego 2020

wolontariuszy

Szkolenie dla wolontariuszy - szczególne wydarzenie.
Niemal wszyscy uśmiechnięci, pełni energii i pasji.
Serdeczni dla siebie, weseli i żartujący.
Prawdziwi wolontariusze - przyszli, bo chcieli.
I Ona. Z zaciętą miną, skoncentrowana i skupiona. Atakująca wszystkich, którzy nie wiedzą - a nie wiedzą wszyscy. W końcu przyszli na szkolenie, żeby się dowiedzieć.
Nieżyczliwa.
Uciszająca śmiejących się, pouczająca i mówiąca coraz głośniej i głośniej.
Myślę o tym, co się stanie, gdy zacznie pracować. Gdy stanie między dziesiątkami dzieciaków, dla których to wszystko robimy.

O Losie, strzeż nas przed ochotnikami, którzy nie chcą, ale robią!

Biorę udział w tym przedsięwzięciu nie po raz pierwszy, ale tym razem naprawdę się męczę.

sobota, 15 lutego 2020

uczciwie

Powiedziałam uczniom uczciwie, że na następnej lekcji musimy rozmawiać na temat, którego nie lubię.
Nie znam się, nie lubię, nie ciekawi mnie.
Spytałam, czy ktoś nie zechciałby przygotować lekcji i poprowadzić jej za mnie.
Zgłosiło się pół klasy.
Hurra!

czwartek, 13 lutego 2020

nóż

Oddałam włosy pod nóż. Pod nożyczki raczej.
Opadła kurtyna i została Kalina z króciutkimi włoskami. Siwa Kalina. Srebrna. Inna.
Za każdym razem, gdy widzę ją przypadkowo w lustrze, jestem zdziwiona.
Młodsza córka nie poznała matki na ulicy.

Jutro idę tak do pracy i jeśli 25o uczniów mojej szkoły zapyta mnie, czy obcięłam włosy, będzie to znaczyło, że różnica istotnie jest znaczna.

I tylko jak wyszłam na ulicę bez czapki, poczułam ile ciepła utraciłam z odpadającymi włosami...

sobota, 8 lutego 2020

obserwująca

W poniedziałek koniec ferii.
Zaczynam poniedziałek lekcją domową z chłopcem, który z powodu swojej choroby nie może chodzić do szkoły.To ciekawe doświadczenie.
Trochę się uczymy, trochę rozmawiamy o jego chorobie, trochę o jej leczeniu - w końcu każda choroba dotyka biologii, a to mój przedmiot.
Niedawno wzięłam do niego do domu prywatny mikroskop. Oglądaliśmy wszystko, co udało nam się ciekawego znaleźć w domu: gąbkę do mycia naczyń, kurz z podłogi, brud zza paznokcia, kocią sierść, przyprawy, żółty ser, szynkę, włosy, liście. Mama mojego ucznia wyszukiwała kolejne ciekawe przedmioty w kuchennych szafkach i lodówce, i razem z nami zachwycała się ich wyglądem w sporym powiększeniu.
Uwielbiam takie lekcje: zrelaksowany nastolatek, ciekawa życia mama i osoba obserwująca tę dwójkę, czyli ja.

martwą

Nie umiem sobie znaleźć miejsca.
Podejmuję mnóstwo decyzji, ale wcale nie czuję z tego powodu ulgi.
Waham się, a wahanie nie daje spokoju.
Co jakiś czas wchodzą mi przed oczy sprawy, którymi się martwię. Zamartwiam. Czyli czynię siebie martwą z ich powodu.
Czuję, że na coś czekam. Jeszcze tylko muszę się dowiedzieć, na co.

czwartek, 6 lutego 2020

zaparkowało


     Zaparkowała swój duży, czerwony samochód na małym parkingu przy bocznej uliczce i poszła z Kaliną na spacer. Wróciły po godzinie i zatrzymały się przy samochodzie. Po chwili na ulicy pojawiła się kia nauki jazdy, włączyła migacz i zaparkowała tuż przy czerwonej kolubrynie. Nie zdążyła odjechać, gdy z drugiej strony czerwonego auta zaparkowała inna nauka jazdy. Pierwsza odjechała, pojawiła się trzecia. Rekordzista zaparkował najpierw z lewej strony, potem z prawej. Wiem, że brzmi to niewiarygodnie, ale w ciągu kwadransa przy jej samochodzie zaparkowało siedmiu uczących się parkowania delikwentów.
- Trudno mi uwierzyć, że nie prowadzisz działalności gospodarczej, związanej z wynajmowaniem samochodu do nauki parkowania. Sąsiedniego samochodu. Wielkiego i czerwonego - powiedziała Kalina, przyglądając się jak jakaś uczennica o milimetry mija zderzakiem drzwi czerwonego samochodu.
- Tak, wynajmuję samochód jako słupek - powiedziała koleżanka, szybko się pożegnała i odjechała.
     Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.

środa, 5 lutego 2020

raj

Raj to wielka, niekończąca się hala, wypełniona półkami z używaną porcelaną. Na każdym kawałku porcelany przyklejona jest karteczka z napisem 1 euro. Czasami 2 euro, gdy towar jest niezwykle luksusowy. Na niektórych półkach są kubeczki, na innych czajniczki, albo miseczki, ale większość zastawiona jest filiżankami ze spodkami. Filiżanki przyklejone są do spodków taśmą klejącą, żeby się pary nie pogubiły.
Tak wygląda raj.
Znajduje się w Holandii, w każdym większym mieście.

wtorek, 4 lutego 2020

pszczołami

W domu Kaliny pojawiła się pszczoła. Samotna pszczoła, która z nie wiadomo jakich powodów obudziła się za wcześnie. A może jeszcze nie zasnęła?
Pszczoła nieporadnie latała po mieszkaniu Kaliny i wydawała się bardzo zmęczona. Kalina postanowiła dożywić pszczołę wodą z miodem. Pszczoła skorzystała z jadłodajni, wybrała sobie z menu kroplę miodu rzepakowego, spędziła kilka dni w terrarium, ugrzała się, napiła wody i wybrała wolność. Po otwarciu terrarium natychmiast rozprostowała skrzydła i poleciała w nieznanym kierunku. Tak to z pszczołami bywa.

Gdyby u kogoś nagle pojawiła się samotna pszczoła - proszę nie zamykać jej drzwi przed czułkami. Cóż ona winna, że wyemitowaliśmy taką ilość gazów cieplarnianych, że grzejemy się na własnej planecie jak w samochodzie zostawionym na parkingu podczas upału? Ptaki drą dzioby w miłosnych kwestiach pod koniec stycznia, samotne pszczoły przylatują do Kalin w grudniu, a dziki łażą całą zimę po ulicach w centrum miasta, zupełnie jakby szukały sobie miejsca, żeby umrzeć z kulą w głowie.

poniedziałek, 3 lutego 2020

czwartek, 23 stycznia 2020

integralnej

W umowie najmu istnieje zapis, że winda nie stanowi integralnej części budynku i jej awaria nie jest powodem do roszczenia sobie czegokolwiek względem właściciela budynku.
Winda nie działa od miesiąca. Budynek ma 10 pięter. Na wszystkich mieszkają lokatorzy.

Myślę, że wspomniany zapis jest dowodem na to, że ludzkość nie jest integralnie złączona ze zdrowym rozsądkiem.

wtorek, 21 stycznia 2020

niedziela, 19 stycznia 2020

nadejść


Mama Kaliny zaczyna mylić osoby ze swojego otoczenia. Nie wie, że kogoś zna.

Ten moment miał nigdy nie nadejść.

czwartek, 16 stycznia 2020

podróż

Niedługo Kalina wyjeżdża na kilka dni. W długą podróż. Planuje pokonać samochodem ponad 2500 km. Będzie to pierwsza tak długa samotna podróż Kaliny. Kalina zabierze ze sobą śpiwór, termosy, poduszkę i dużo czasu na rozmyślania. Kalina pozostanie w bezruchu przez wiele godzin, przemieszczając się jednocześnie na drugi koniec końca.

Zachęcona przez męża, Kalina pojechała do serwisu samochodowego, żeby sprawdzić, czy samochód też jest chętny na tak długą podróż. Okazało się, że nie był. Bardzo nie był. Los uchronił Kalinę przed katastrofą. Katastrofą w postaci pękniętej rurki od bógwieczego, katastrofą przez urwanym czymś ważnym, katastrofą przed wyciekiem z czegoś, co bezwzględnie musi być szczelne.

Odsunięcie zagrożenia kosztowało Kalinę 4863 zł.
Tyle co najdroższa wersja biletu lotniczego.
Kalina ma wobec tego nadzieję, że w jej samochodzie będzie chociaż stewardessa, a bagaż będzie się umieszczał w bagażniku, jadąc po taśmie. I że nie będzie korków po drodze. W końcu coś się za taką kwotę należy. :-)

niedziela, 12 stycznia 2020

przecena


W sklepie Aldi Kalina nabyła z kosza opisanego "przecena" dwie patelnie. Komplet kosztował 15 zł, co wydało się Kalinie ceną niewygórowaną. A ponieważ jedna patelnia Kaliny wyemigrowała niedawno do Holandii, oferta zakupu dwóch za 15 zł była kusząca.
W domu się okazało. Oj, okazało się. Otóż okazało się, że Kalina nabyła żeliwne, kute, tzw cygańskie patelnie. Uznawane przez wielu za niezniszczalne, najlepsze, starodawne i bógwie jakie jeszcze.
Patelnie musiały być przed użyciem stosownie wypalane przez kilka godzin i teraz wyglądają jak stare, prawdziwe patelnie babci Janki.
Mama Kaliny natychmiast orzekła, że dostała podobne patelnie w prezencie ślubnym i pozbyła się ich dopiero niedawno. Czego żałuje.
Teraz Kalina troszczy się o nowe-stare patelnie bardziej niż o wszystkie inne naczynia razem wzięte. Związała się z nimi emocjonalnie, rozmawia z nimi, delikatnie smaruje oliwą, nie myje detergentami, trzyma na serwetkach i ma nadzieję, że zapisze je córkom w testamencie. Po jednej.

Podsumowanie:
Rok 2020 zaczął się dla Kaliny doskonale pod względem inwestycyjnym. Oby tak dalej.

czwartek, 9 stycznia 2020

krzyczy

Kalina obserwuje siebie - matkę.
Bardzo się matka-Kalina zmieniła. Dorosła. Dojrzała. Nabrała ciszy w usta. Nabrała spokoju w ciało. Nabrała cierpliwości.

          - No chyba mi nie powiesz, że nie krzyczysz na swoje córki?! - powiedziała niedawno koleżanka do Kaliny.

Nie krzyczy Kalina. Kiedyś zdarzało się, gdy Kalina nadrabiała brak rozumu nadmiarem głosu. Teraz Kalina wie, że gdy krzykiem coś osiągała, natychmiast wszystko traciła. Na długo.
Bo najwięcej traci ze swojego środka ten, co krzyczy. Siebie wykrzykuje. Bezpowrotnie.
Widzi Kalina po tych, co ciągle krzyczą na innych, że już nic nie mają. Tylko krzyk.

piątek, 3 stycznia 2020

rokiem

Kalinie brakuje tworzenia. Robienia. Wykonywania. Wytwarzania.
Kalina chce w tym roku dać więcej czasu tej części mózgu, która kocha sztukę i rzemiosło.

I oby 2020 był takim rokiem, w którym każdy da sobie tyle czasu ile chce na czynność, którą kocha.
I Ty też.
Tego Ci życzę.

bezdźwięcznych

- Halo, Kalinko, jak się nazywa możliwość, że rozmawia się przez komputer, ale jakby przez telefon?
- Skajp, mamo.
- Jak?
- Skajp.
- Nic nie mogę zrozumieć. Powiedz wyraźniej.
- SKAJP - rozdarła się Kalina, zastanawiając się, czy mężczyzna w samochodzie stojącym na sąsiednim pasie pomyśli, że Kalinę mordują.
- Nie mogę zrozumieć. Jakieś dziwne to słowo - powiedziała mama i po chwili rozłączyła się, życząc Kalinie spokojnej drogi.
           A Kalina została na światłach, myśląc o tym, jak nieprzewidujący był człowiek, wymyślający nazwę "skajp". Wsadzenie samych bezdźwięcznych spółgłosek powoduje, że nie da się tego słowa zrozumieć przez telefon, zwłaszcza gdy się jest mamą Kaliny.

niedziela, 29 grudnia 2019

język

- Co mam ci ściągnąć? - spytał kolega jedną z koleżanek.

Język polski cudowny jest i basta :-)

sobota, 28 grudnia 2019

potami

Młodszej córce już trochę przeszło i zaczyna wyglądać jak człowiek. Ja jeszcze waham się pomiędzy potami i dreszczami. Gorączka na zmianę to rośnie, to spada. Przebieram mokre piżamy, żebrzę o herbatę i czekam na zdrowie. Wszyscy życzyli, ale jakoś się nie spełniło.

piątek, 20 grudnia 2019

puszczanie

          Przygotowaliśmy z uczniami gazetkę ścienną. Narysowaliśmy sowy i podpisaliśmy, która się w czym specjalizuje. Jest sowa, która robi bałagan w pokoju, sowa porywająca dzieci z łóżek, sowa zjadająca pączki, sowa wypijająca nektar z kwiatów, sowa mieszkająca w jaskini oraz sowa puszczająca bąki.
- Sowa puszczająca bąki? - zdziwiła się przechodząca obok nas nauczycielka.
          Zupełnie tak, jakby wszystkie inne sowie aktywności były absolutnie normalne, a akurat puszczanie bąków - nie. Tymczasem puszczanie bąków jest prawdopodobnie tym, co sowy akurat robią. Chociaż pewności nie mam. Muszę sprawdzić przy okazji ;-)

sobota, 14 grudnia 2019

karimaty

     Córka Kaliny spała w szkole. Wzięła śpiwór, ale zapomniała zabrać karimaty.
- Czy karimata jest konieczna, czy dziecię poradzi sobie bez niej? - spytała Kalina cudowną nauczycielkę.
- A po co karimata?! - zdziwiła się nauczycielka. - Jeśli nawet pójdą spać, to na tak krótko, że spokojnie wytrzymają bez karimat.
     Kalina ceni sobie rozsądek i trzeźwość myślenia doświadczonej kadry pedagogicznej.

     Córka wróciła rano po nocnym spaniu.
- Jak było? - spytała Kalina szarą twarz i zamglone oczy córki.
- Swietnie! Wcale nie jestem zmęczona, chociaż spałam tylko... yyyy… cztery godziny.
     Córka Kaliny weszła do swojego pokoju i zamknęła za sobą drzwi.

     Po kwadransie Kalina weszła do pokoju córki.
- Czy mogłabyś mi zapiąć bransoletkę? - spytała, patrząc na ciało, leżące na łóżku.
     Z łóżka podniosła się twarz, przypominająca ludzką. Oczy nie wykazywały żadnej zborności. Brak zoomu widać było na kilometr. Wykręcone usta i odciśnięty na policzku wzór kapy jednoznacznie świadczyły o tym, że pozycja została przyjęta tuż po wejściu i nie ulegała zmianie.
Kalina w milczeniu wycofała się za drzwi. Brak możliwości nawiązania bliższego, a nawet dalszego, kontaktu z córką, był oczywisty. Z tą niezmęczoną córką, naturalnie :-)

czwartek, 12 grudnia 2019

zimowe

Kalina długo zwlekała ze zmianą opon na zimowe. Bardzo długo. Tak długo, że aż na drzwiach pojawiła się notatka mężowskim pismem: zmień opony! Bo mąż Kaliny jest osobą zapobiegliwą i rozsądną, w przeciwieństwie. Kalina umówiła się na zmianę opon gdy w telefonie przeczytała, że w najbliższą noc mają nadejść pierwsze przymrozki. Naturalnie pierwszy wolny termin u zmieniacza oponowego był za tydzień. Ale, jak mówi stare przysłowie: samo umówienie się na zmianę opon jest już wielkim krokiem w stronę zimowych opon, więc Kalina czuła się bardzo bezpieczna na letnich. A przymrozki wcale nie nadeszły.
Opony zostały zmienione przedwczoraj. Tego samego dnia nadszedł pierwszy popołudniowy przymrozek. Dziwne zjawisko, skrobać szyby w ciągu dnia. Wczoraj mroziło już bardziej regularnie, acz było słonecznie. Dziś pada śnieg.

Wszelkie uwagi odnośnie do terminu nadejszniętej zimy należy zgłaszać do Kaliny pisemnie. Ewentualne terminy, kiedy Kalina ma zmienić opony na letnie, żeby natychmiast przyszły upały, można podawać pod rozwagę do stycznia.

Podpisano:
Kalina (ta, co potrafi zimę sprowadzić)

poniedziałek, 9 grudnia 2019

esemesadzie

- Czy mogłabyś mi napisać swój numer telefonu?
- Hahaha.
- Poproszę!

- Nie doszło. Czy mogłabyś? Proszę!!
- Hahaha!
- Bardzo cię proszę. Napisz. Kasia musi do ciebie zadzwonić.

- Czy możesz mi napisać swój numer telefonu jak krowie na rowie?
- Przecież ty cały czas piszesz smsy do mnie na mój numer telefonu!
- Boże!!! To straszne!!! Ile chcesz za powstrzymanie się od publicznego komentowania mojej inteligencji?


Nie będę wyjaśniać którą osobą w tej esemesadzie była Kalina. Liczę na inteligencję czytelników i ich daleko posuniętą życzliwość, wiążącą się z niekomentowaniem indolencji Kaliny.

sobota, 7 grudnia 2019

tylko

- Tu leży moja teczka, ta co się zgubiła na poprzedniej przerwie - usłyszała Kalina głos z drugiego końca stołu. - A gdzie papiery?
- Mówisz do siebie na głos? - spytała zaskoczona Kalina.
- Przepraszam. Mówię.
- Nie przepraszaj. Zdziwiłam się, bo sądziłam, że tylko ja...
- Ty też? - padło nagle z trzeciego końca pokoju nauczycielskiego. - Myślałam, że tylko ja...
- Naprawdę? Wy też? - odezwała się katechetka. - Nie spodziewałam się.
- Ale ja bardzo często... - zaczęła nieśmiało polonistka.
- A ja czasem się nawet ze sobą kłócę - bąknęła plastyczka, nalewając wodę do kubka termicznego.
- Myślicie, że w innych zawodach to też się zdarza? - zapytała geograficzka, chowając głowę w szafie. Prawdopodobnie położyła gdzieś w dobrym miejscu swoje sprawdziany i stało się najgorsze.
     Zapadło milczenie. Otworzyły się drzwi i stanęła w nich dyrekcja.
- Muszę jeszcze tylko uzupełnić zastępstwa i wtedy... - Dyrekcja zatrzymała się i spojrzała na wszystkich. - Co tak patrzycie?
- Nic, nic. Zupełnie nic. Cieszymy się, że mamy taką fajną, normalną dyrekcję - rzekła katechetka, a wszyscy zabrali się do pracy, mówiąc do siebie pod nosem. Plastyczka z nikim się nie pokłóciła.

czwartek, 5 grudnia 2019

szubrawe

Uczniowie w mojej szkole to mieszanka wybuchowa. Niemal każdy ciągnie za sobą dramatyczną historię.

- No nie gadaj - usłyszałam teatralny szept, gdy odwróciłam się przodem do tablicy. - Przecież to jest biologia! Pani przestanie nas lubić jak będziemy niegrzeczni!

Najgorsze łotry szubrawe, których ma się ochotę wsadzić w rakietę i odesłać na Marsa bez wstępnego przeszkolenia, dają największą radość.

- Proszę panią, ja przyszłem dzisiaj na drugą lekcję, bo rano zgubiłem po drodze worek od wf.
- I  znalazłeś go?
- Nie. Okazało się, że był w szkole.

- Dlaczego nie było pani w szkole?
- Byłam chora.
- Martwiłem się.

- Co dostałem z kartkówki o dżdżownicy?
- Nie wiem.
- Nie wie pani? Jak to?
- Nie pamiętam wszystkich ocen.
- Ale moją to chyba pani pamięta?

- Zgubiłam kluczyk od szafki.
- Sprawdziłaś w szatni?
- Tak.
- A u pana woźnego?
- Tak.
- A w twojej sali?
- Tak.
- A w kieszeni w kurtce?
- Tak.
- A sprawdź przy mnie jeszcze raz kieszenie.
- O, jest. Ale przed chwilą go nie było!

środa, 4 grudnia 2019

doczekać

Uczniowie pytają, czy cieszę się, że niedługo będą święta. Przemyślałam sprawę. Tak, cieszę się. To będą święta inne niż wszystkie. Spędzimy je sami, tylko z mamą, przyjedzie córka z końca świata, planujemy piękne dekoracje, cudną choinkę, kolędy i pierogi zrobione przez zaprzyjaźnioną Ukrainkę. Cicho, spokojnie. Rozbłyśnie moja bawarska szopka, którą cudem udało nam się uruchomić. Jest tak kiczowata, że zachwyca.
Cieszę się.
Nie będziemy się spinać. Ubierzemy się odświętnie, bo chcemy. Młodsza córka przygotowała film o Kevinie. Zeby nie był w tym roku sam w domu, spędzimy pierwszy dzień świąt razem z nim, pod kocem, zajadając pyszne czekoladowe pierniki upieczone w Lidlu.
A jeśli okaże się, że byłam grzeczna, może dostanę jakiś fajny prezent? Tylko muszę go najpierw kupić - mama od lat prosi mnie o załatwianie spraw ze świętym Mikołajem.
W Wigilię w południe pojedziemy na lotnisko odebrać starszą córkę. Przyleci stęskniona i wzruszona. Będziemy płakać, ściskając ją i piszcząc w hali przylotów. Prawdziwe święta. Nie mogę się doczekać.

środa, 27 listopada 2019

oblewana

Coś się zmieniło. Albo we mnie, albo dookoła mnie. Tego nie wiem.
Widzę dużo problemów. Czuję się, jakbym stała, oblewana deszczem meteorytów. Uchylam się na wszystkie strony, ale nie daje to długotrwałego poczucia spokoju. Już leci następny, i jeszcze jeden. Niektóre z nich uderzają we mnie z jakąś siłą: dużą lub małą. Inne spadają obok. Patrzę na nie i nie cieszę się, bo już muszę robić unik przed kolejnym spadającym głazem.

I czy to znaczy, że zawsze tak było, tylko ja inaczej odbierałam problemy? Czy też moja sytuacja jest teraz inna/gorsza niż dawniej.
A jeśli tak, to czy jest gdzieś koniec?

piątek, 22 listopada 2019

błędnika

Powiedzenie "życie przewróciło mi się do góry nogami" stało się ciałem i uzyskało nad wyraz osobliwą formę. Kalina miała zapalenie błędnika. Choroba to zaiste niezwykła, gdyż nagle wszystko przestaje być oczywiste. Sufit wiruje naprzemiennie z podłogą, ściany walą się człowiekowi na twarz, oczy błądzą po tym wszystkim wykazując swoista apopleksję, a nogi odmawiają posłuszeństwa. Właściwie to całe ciało odmawia posłuszeństwa. Każdy fragment ciała odbiera grawitację z innej strony i w tym samym momencie usiłuje dopasować swe położenie do pokręconych danych.
Kalina miała okazję przebywać sama w domu i gdy po kilkugodzinnych walkach ze sobą poczuła bezwzględny imperatyw aby dostać się do łazienki, sprawa przybrała gorszy obrót. Okazało się, że nawet spełznięcie z łóżka na podłogę jest nad wyraz trudne, gdyż prawdziwa grawitacja ciągnęła Kalinę w jedną stronę, a mózg wirował ekstatycznie w poszukiwaniu tego, co zwykle nazywa się pionem. Nie znalazł.
Kalina w pozycji czołgającego się żołnierza dotarła do łazienki, ale tu pojawił się problem kolejny: sedes tak szybko zmieniał swoje położenie, wirując gdzieś pomiędzy sufitem a kafelkami na podłodze, że posadzenie na nim czegokolwiek graniczyło z cudem.

Tak było.
Teraz jest niemal idealnie: mogę już sama wyjść z domu i nawet zmniejszył mi się oczopląs na tyle, że podczas czytania nie widzę drżących literek. Jeśli poprawa utrzyma tempo, jutro będę całkiem zdrowa.

I jeszcze jedno: nigdy nie zastanawiałam się nad tym, jakie poczucie bezpieczeństwa daje mi grawitacja. Jej brak w moim mózgu był naprawdę przerażający.

czwartek, 14 listopada 2019

rady

Nie chcę dawać rad.
Jeśli człowiek ma problem, to zapewne już o nim myślał i nie potrzebuje mojego mędrkowania. A jeśli potrzebuje rady, to sam mi o tym powie.
Amen.

wtorek, 12 listopada 2019

objawami

     Kalina zarejestrowała się do lekarza. To naprawdę wiekopomny moment i świadczy o tym, że Kalina źle się czuje. Lekarz zapytał Kalinę przez telefon, czy była ze swoimi objawami wcześniej u jakiegoś innego lekarza. Nie była. Zaczyna od tego lekarza i na nim skończy - poinformowała Kalina doktora, który zaniemówił. A że był w tym czasie na drugim końcu świata, w słuchawce oprócz zaniemówienia słychać było dziwne trzaski i chrzęsty.
- Czuję ogromną odpowiedzialność - powiedział Kalinie.
- Dlatego wybrałam pana - Kalinie spadł kamień z serca i od razu poczuła, że to był dobry wybór. Wszak jednym z celów wizyty u lekarza ma być poprawa samopoczucia, a bez kamienia Kalina nieco ozdrowiała. Efekt natychmiastowy. A nawet falstartowy.  
     Lekarzowi wpadł ciężar na barki, mimo że był na drugim końcu świata. Chrzęstów w słuchawce pojawiło się jakby więcej. I trzasków też.

sobota, 9 listopada 2019

nadziei

Czuję brak wiary, nadziei i miłości.
Wszystko jakoś się toczy. Nic złego się nie dzieje, a co chwilę mam wrażenie, że to plastik, erzac, chińszczyzna i marność nad marnościami. Albo nawet marność pod marnościami.

czwartek, 7 listopada 2019

zmiana

Wcześnie robi się ciemno. Za wcześnie. Rozumiem sens zmiany czasu, choć tego nie popieram, ale nie rozumiem, dlaczego zmiana czasu musi od razu powiększać ciemności za moim oknem.

sobota, 2 listopada 2019

święto

Wszystkich świętych. W tym roku uznałam, że to nie moje święto. Na grób taty i brata kupiłam dwa malutkie, tradycyjne, dymiące znicze. Nie chcę dywanów kwiatowych.

W noc przed pierwszym listopada runął w moim salonie karnisz. Wielki, długi, ciężki. Pod nim mnóstwo kwiatów, ale ani jeden listeczek się nie ułamał. Cud. Gdy wstawałam, żeby przyjrzeć się szkodom, zauważyłam, że w sypialni spadły na podłogę moje okulary. Pękły. Drugi cud.
O karnisz podejrzewam brata. O okulary - tatę.
Chociaż grono rodzinne uznało, że to dziadek huśtał się na karniszu.
Może i tak.

I następnym razem proszę śp. tatę, żeby się stosowniej zachował, jak już przyjdzie.

wtorek, 29 października 2019

innej

- Zróbmy sobie szafa party - powiedziała siedząca obok Kaliny.
- Szafa party, szafa party - podchwyciły inne.
     Organizują szafa party już od lat i bardzo to lubią. Przynoszą swoje w-bardzo-dobrym-stanie ciuchy i sprzedają za 10-15 zł. Pozbywają się sukienek "na jeden raz", spodni "3 kg temu", płaszczy "chyba jednak nie ten fason" i bluzek "już wszyscy mnie w niej widzieli".
     Kalina siedziała cicho i uczyła się emocji, które towarzyszą myśli o swobodnych, lekkich, przyjemnych zakupach w gronie przyjaciół.
- Kalina, przyjdź też!
     Dobre samopoczucie Kaliny stanęło jak wryte.
- Nie mam ciuchów - zaśmiała się Kalina, przerzucając w głowie krótki spis swojej garderoby.
- To nic, Kalina. Tym się nie martw. Nie musisz przynosić ciuchów - machnęła ręką jedna, a inne pokiwały głowami "tak, tak, tak". Kaliny kamień na sercu delikatnie drgnął, szykując się do upadku. - Nie musisz przynosić ciuchów. My przyniesiemy. Ty możesz przynieść swoje wszystkie torebki.
     Kamień pozostał na swoim miejscu. Na sercu.
     Kalina uwielbia różnorodność. Rozmowy z ludźmi z innej niż Kalina szuflady. Słuchanie opinii z drugiej strony. Ale czasami, przez króciutki moment, robi jej się przykro, gdy czuje, jak bardzo inna jest niż inni. I jak bardzo czasami nie pasuje.

czwartek, 24 października 2019

poczekać

Wyznaję głęboką wiarę w naturalne możliwości samoleczenia organizmu. Zwłaszcza mojego. O ile znajomym często radzę pójście do lekarza, to sama takich rad sobie nie udzielam. Wolę poczekać.

I tylko zupełnie nie rozumiem, dlaczego mój ząb nie chce się sam zakleić...

wtorek, 22 października 2019

sztuka

"Nie sztuka być osiemnastolatkiem, gdy ma się osiemnaście lat!"
To moje motto na nadchodzący tydzień.


sobota, 19 października 2019

zamoderować

Bezradosny komentator, który usiłował zepsuć radość Wam i mnie, spowodował, że włączyłam moderowanie.
I nie lubię tego. Uwielbiam zaglądać na bloga i widzieć nowe wpisy, a tak zawsze widzę nic. Muszę zamoderować, żeby się pojawiły.

Zatem pytam doświadczone blogowe przyjazne dusze, będące wcześniej niż ja żywicielami nieszczęsnego komentatora: czy on pojawi się natychmiast, gdy wyłączę moderowanie, czy wraz z moderowaniem odszedł na wieki?

wtorek, 15 października 2019

urny

Na wycieczce szkolnej chłopiec z trudnościami w mówieniu dyskutował z kolegą o wynikach wyborów.
Jakiekolwiek nasze wybory są, przyniosły coś dobrego: wydobyły z pewnego ucznia głos. Nawet jeśli nie był to głos wrzucony do urny.

pogodę

Uwielbiam taką pogodę.
Jak latem, tylko łagodniej.
Jak chłodnym letnim dniem, gdy trzeba już założyć sweter, ale można mieć bose stopy w klapkach.
Latają owady, pojawiły się pączki stokrotek, trawa jest intensywnie zielona i tylko liście na drzewach jakby nie z tej epoki...

niedziela, 13 października 2019

książki

- Możesz być dumna. Poznałaś się na Tokarczuk przed Noblem.
- Myślisz, że teraz będzie wstyd mówić, że "Bieguni" to książka mojego życia?
- Sami "Bieguni" - chyba nie. Ale mówienie, że "Bieguni" i "Czarodziejska Góra" to książki twojego życia uważam za przesadę. Nie można żyć tylko z powodu Nobla.

sobota, 12 października 2019

mikroskop

Kalina ma w klasie mikroskop, podłączony do komputera. Może pokazywać uczniom różne przedmioty w powiększeniu 60x.

Brud spod paznokcia robi na wszystkich największe wrażenie. I włosy, które w takim powiększeniu wyglądają jak rurociąg północny.

czwartek, 10 października 2019

zgubiłyśmy

      Jedna z córek Kaliny wraca jutro z innego świata.
- Jak ci tam? - pyta na messengerze Kalina
- Zgubiłyśmy się jadąc do szkoły. Kierowca zatrzymał autobus na poboczu, wypytał nas dokładnie dokąd jedziemy i wytłumaczył, gdzie mamy wysiąść. A potem na odpowiednim przystanku krzyknął do nas, że to tu.
     W imieniu wszystkich matek na świecie Kalina pragnie podziękować panu kierowcy z innego świata i jednocześnie apeluje do kierowców z tego świata, żeby byli ludźmi.

środa, 9 października 2019

obserwuję

Obserwuję na facebooku stronę informującą o ważnych sprawach w moim mieście. Piszą tam, gdy gdzieś się zatka skrzyżowanie, pęknie rura, straż pożarna zamknie przejazd - wszystko to, co warto wiedzieć, żeby poruszać się po ulicach.
Zadziwia mnie, co ludzie wypisują pod takimi informacjami. Całe rzeki złośliwości, nienawiści i ubliżania. A wydawałoby się, że neutralne wpisy o tym, że wykoleił się tramwaj, nie mają szans spowodować wybuchu pandemii hejtu.

Na moim blogu też pojawił się jakiś komentator. Ze swoim zdaniem i radami skierowanymi do mnie. Anonimowy, bo przecież na tym to polega. Używający jakże odważnych słów w rodzaju "kupa" czy "kibel".
Zjawisko jak wiele innych - do obejrzenia i zapomnienia. Wzbudzający raczej politowanie niż złość.

Za Waszą radą włączyłam moderowanie komentarzy. Dziękuję.

Obcego komentatora zachęcam do zajęcia się innymi sprawami. Jak słusznie zauważył, u mnie na blogu jest tak strasznie nudno, nic się nie dzieje... Nuda, panie, nuda...
I obawiam się, że nic się w tej kwestii nie zmieni.
Rokowania beznadziejne.



żałuje

Wszyscy wiedzą, że nie należy robić zakupów, gdy jest się głodnym.
Kalina też wie.
Teoretycznie Kalina wie.
W praktyce głodna jak stado dzikich hien Kalina poszła kupić "coś" do zjedzenia i nabyła pierogi, śliwki, jabłka, sałatę, wuzetkę i mleko.
Większość z tego zżarła natychmiast po przyjściu do domu.
Teraz żałuje, że teoria nie szła w parze z praktyką...

wtorek, 8 października 2019

pogoda

- Pogoda się poprawiła - powiedziała Kalina, wychodząc z pracy.
Kalina przeszła przez korytarz, otworzyła drzwi i wtedy zauważyła niemal równikową ulewę.
Strach pomyśleć, jak wyglądałaby pogoda, gdyby się pogorszyła...

poniedziałek, 7 października 2019

ochłodziło

Przymrozek
Wniosłam doniczki do domu a w nocy się ochłodziło.
Chociaż raz zdążyłam.
Amen.

niedziela, 6 października 2019

przeprowadzanie

     Przeprowadzanie doświadczeń naukowych przez uczniów bywa w szkole integracyjnej trudne. Jedna połowa uczniów jest niepełnosprawna fizycznie i ma problemy z utrzymaniem w dłoniach probówki. Druga połowa jest niesprawna intelektualnie i cieszy ją oglądanie pustej zlewki. Trzecia połowa ma ADHD i ma ogromną ochotę sprawdzić czy probówka pęknie odbijając się od sufitu, czy dopiero przy upadku na podłogę. Czwarta połowa ma stany lękowe i akurat boi się wąskich naczyń, a piąta ma problemy z pamięcią operacyjną i już na samym początku doświadczenia nie będzie pamiętała, czy to co jest w naczyniu należy wypić, czy właśnie wypijać nie wolno. Szósta połowa ma problemy z czytaniem, więc nie zrozumie polecenia, siódma połowa (ta z mutyzmem) nie powie, że zraniła się w palec, a ósma połowa (ta z autyzmem) będzie w milczeniu patrzeć jak wszystkie inne połowy źle wykonują polecenia. Ale nic nie powie, bo nikt jej o to nie prosił.
     A wychodząc z klasy wszystkie połowy podejdą do Kaliny, ustawią się w kolejce i kolejno powiedzą, że biologia to ich ulubiony przedmiot i czy moglibyśmy na wszystkich lekcjach przeprowadzać te ekshumacje. To znaczy eksfoliacje. Nie, nie, raczej ekstradycje. No, to coś, co dziś. Wszystkie połowy z wyjątkiem tej z mutyzmem. Ta tylko podejdzie i spojrzy, bo dziś jest dzień na spoglądanie. Mówienie przyjdzie później. Czeka na swoją kolej.
  

piątek, 4 października 2019

końcu

Kalina wie, że jutro (w sobotę) ma spotkanie na drugim końcu Polski. Na trzecim nawet.
I Kalina wie, że ma spotkanie wieczorem, co wiąże się z koniecznością spania w hotelu.
I Kalina wie również, że wróci do domu w niedzielę.
I cała ta wiedza absolutnie nie przeszkodziła Kalinie w niepomyśleniu, że należy się na ten wyjazd spakować.
Kalina szykuje się dziś do spania, powolutku wyłącza wszystkie procesory, oddycha miarowo i myśli w spokoju o tym i owym i nagle wielki pstryk! Się Kalina nie spakowała.
Na swoje usprawiedliwienie Kalina może tylko podać, że wczoraj brała bierny udział w pakowaniu starszej córki, która również jutro wyjeżdża na trzeci koniec świata i prawdopodobnie to sprawiło, że w mózgu Kaliny doszło do automatycznego odhaczenia konieczności kolejnego pakowania w tym tygodniu.

środa, 2 października 2019

jednocześnie

Przyleciała z innej planety jedna córka Kaliny. Druga po kilkunastu godzinach wyleciała na inną planetę.
Widać Kalina nie powinna oglądać swoich obu córek jednocześnie.
Kalina musi pogodzić się z losem.
Z losem z trudem.

wtorek, 1 października 2019

naukę

Kalina poszła do szkoły po naukę.
Naukę życia.
Kalina uczy się podczas każdej lekcji i każdej przerwy.
Po miesiącu Kalina już wie, że żyła pod kloszem. Wychowała córki w innym świecie.
Cichym, spokojnym, niewrzeszczącym i powolnym.
A taki świat dla większości nie istnieje.


"Jak się was uspokaja?" pyta Kalina, patrząc na dokazujących uczniów.
'Musi pani na nas krzyknąć!" pada odpowiedź.

To straszne.

poniedziałek, 30 września 2019

wodę

Uczniowie piątej klasy robili w domu doświadczenie:
ile wody marnuje się, gdy nie zakręcamy kranu podczas mycia zębów.
Zmierzyli, ile wody jest potrzebne do umycia zębów, a ile płynie bez sensu do oczyszczalni.

Uczymy się stawiać hipotezy, więc postawiliśmy przed wykonaniem doświadczenia: przypuszczaliśmy, że zmarnują się 2 litry wody.

No i szok!
Rekordzistka podczas mycia zębów wylała w kosmos 20 litrów! Jedna osoba, jedno mycie zębów! W czteroosobowej rodzinie to 160 litrów na dobę (zakładam, że myjemy zęby dwa razy dziennie, choć myślę, że w każdej rodzinie znajdzie się i taki, który myje trzy razy).

Przeliczyliśmy to na psie miski z wodą oraz na poidełka dla papużek i chomików. Okazało się, że zabieramy wodę setkom zwierząt dziennie.

Sama jestem pod wrażeniem.

niedziela, 29 września 2019

zmęczeniu

Nadchodzący tydzień będzie trwał około 11 dni, gdyż Kalina pracuje do soboty, w sobotę pracuje również, takoż w niedzielę i w poniedziałek zaczyna normalny roboczy tydzień.
Sądząc po zmęczeniu poprzednim tygodniem, może być ciężko.

Gdybyście widzieli gdzieś na ulicy sunące przy ścianie budynków szare nic - uśmiechnijcie się. To będzie Kalina, nieznająca wolnych sobót i niedziel....