W ciężkich chwilach umysł odcina zbędne sprawy i zajmuje się tym, co najważniejsze.
Mój umysł też tak ma.
Gdy dzieje się źle cała krew z mojego ciała wpływa do ośrodka w mózgu, odpowiedzialnego za rozwiązywanie problemów.
Myślę, że inni też tak mają.
Z tego powodu wiem, że należy oszczędnie rozmawiać z ludźmi, którzy są w stresie.
Oni nie słyszą, nie widzą, nie czują niczego, co wykracza poza ich problem. I to nie jest ich egoizm. Egoizmem jest tego nie wiedzieć.
Mam inną taktykę - mózg ma ograniczoną pamięć operacyjną - jak go czymś zajmiesz porządnie, będzie mniej miejsca na zmartwienie, czy stres.
OdpowiedzUsuńZależy czym...
UsuńLepiej milczeć, fakt.
OdpowiedzUsuń:-*
Usuńkiedy mogę sobie pozwolić, to wychodzę, zanim podejmę decyzję. spacer mnie uspokaja i pozwala poukładać w głowie klocki. nie każdy problem trzeba rozwiązać natychmiast - większość może chwilę poczekać - wtedy spacer jest bardzo dobrym rozwiązaniem. monotonia kroków daje głowie czas na oswojenie się z problemem, rozpoznanie wroga i kontrofensywę. sprawdź, czy i Tobie służy.
OdpowiedzUsuńSpacer służy. Sen służy. W wielkim stresie zasypiam.
Usuń