Kalina zarejestrowała się do lekarza. To naprawdę wiekopomny moment i świadczy o tym, że Kalina źle się czuje. Lekarz zapytał Kalinę przez telefon, czy była ze swoimi objawami wcześniej u jakiegoś innego lekarza. Nie była. Zaczyna od tego lekarza i na nim skończy - poinformowała Kalina doktora, który zaniemówił. A że był w tym czasie na drugim końcu świata, w słuchawce oprócz zaniemówienia słychać było dziwne trzaski i chrzęsty.
- Czuję ogromną odpowiedzialność - powiedział Kalinie.
- Dlatego wybrałam pana - Kalinie spadł kamień z serca i od razu poczuła, że to był dobry wybór. Wszak jednym z celów wizyty u lekarza ma być poprawa samopoczucia, a bez kamienia Kalina nieco ozdrowiała. Efekt natychmiastowy. A nawet falstartowy.
Lekarzowi wpadł ciężar na barki, mimo że był na drugim końcu świata. Chrzęstów w słuchawce pojawiło się jakby więcej. I trzasków też.
Byle w Kalinie nie trzeszczało
OdpowiedzUsuńO! Bardzo słusznie! To by mi przeszkadzało!
UsuńTeraz tylko wizyta i całkowite wyzdrowienie :*
OdpowiedzUsuńTaki mam plan :-)
UsuńKalino to bardzo dobre zagranie jest i ozdrowienia życzę . cmokam
OdpowiedzUsuńAle Ty wiesz, jak strasznie niemiłe jest chodzenie do lekarzy, prawda? ;-)
UsuńBardzo dobry wpis. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuń