sobota, 14 grudnia 2019

karimaty

     Córka Kaliny spała w szkole. Wzięła śpiwór, ale zapomniała zabrać karimaty.
- Czy karimata jest konieczna, czy dziecię poradzi sobie bez niej? - spytała Kalina cudowną nauczycielkę.
- A po co karimata?! - zdziwiła się nauczycielka. - Jeśli nawet pójdą spać, to na tak krótko, że spokojnie wytrzymają bez karimat.
     Kalina ceni sobie rozsądek i trzeźwość myślenia doświadczonej kadry pedagogicznej.

     Córka wróciła rano po nocnym spaniu.
- Jak było? - spytała Kalina szarą twarz i zamglone oczy córki.
- Swietnie! Wcale nie jestem zmęczona, chociaż spałam tylko... yyyy… cztery godziny.
     Córka Kaliny weszła do swojego pokoju i zamknęła za sobą drzwi.

     Po kwadransie Kalina weszła do pokoju córki.
- Czy mogłabyś mi zapiąć bransoletkę? - spytała, patrząc na ciało, leżące na łóżku.
     Z łóżka podniosła się twarz, przypominająca ludzką. Oczy nie wykazywały żadnej zborności. Brak zoomu widać było na kilometr. Wykręcone usta i odciśnięty na policzku wzór kapy jednoznacznie świadczyły o tym, że pozycja została przyjęta tuż po wejściu i nie ulegała zmianie.
Kalina w milczeniu wycofała się za drzwi. Brak możliwości nawiązania bliższego, a nawet dalszego, kontaktu z córką, był oczywisty. Z tą niezmęczoną córką, naturalnie :-)

4 komentarze:

  1. ))) moi śpiąc w teatrze już ...śpią ))) pracujemy do nocy,jemy kolację, oglądamy film, najczęściej nie do końca bo padamy :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Prawidłowo. Dziecko po wycieczce tak powinno wyglądać :p

    OdpowiedzUsuń
  3. Zmęczenie pewnie pojawiło się na widok kapy :)

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":