Jestem po.
środa, 29 maja 2024
Strachu
Za godzinę.
Kalina, ubrana w niebieskie papierowe wdzianko, zdezynfekowana, czeka.
A dokładnie: czeka trzęsąca się ze strachu i płacząca z przerażenia Kalina. Takiej Kaliny Kalina jeszcze nie widziała.
Operacja będzie prosta, Może nawet tylko 2-godzinna. Tak mowi lekarz. Kalina zyska 15-centymetrową bliznę, a straci sporego guza. To wygląda na atrakcyjny układ.
Tylko ten stres...
Kalina boi się i próbuje zrozumieć, czego dokładnie się boi, żeby zracjonalizować i zmniejszyć lęk. Za trudne. Poziom lęku jest tak wysoki, że przyćmiewa słabiutki dziś rozum.
sobota, 25 maja 2024
ekipa
Kalina wróciła wczoraj wieczorem z urodzin młodszej córki. Już dorosłej. Impreza udana, dzieciaki wspaniałe.
12-osobowa ekipa bawiła się tak, jak można sobie tylko zamarzyć: piekli ziemniaki i burgery na ognisku, pili poncz z wielkiej miski, zjedli po kawałku tortu i sernika, śpiewali, grali w mafię i kometkę.
Rozwiesili lampki na drewnianym, obrośniętym porostami płocie, siedzieli na leżakach, spali w drewutni na wojskowych materacach w ogromnym ścisku: wszystko idealnie.
Rano pływali na SUP-ach i kąpali się w jeziorze.
Robią teraz plany na przyszłość. Dwie osoby przygotowują się do egzaminów do szkoły pilotów, jedna osoba chce studiować medycynę, ktoś będzie zdawał na astrofizykę, ktoś na psychologię, jeden chłopak chce być zawodowym siatkarzem, a dziewczyna - inżynierem lotnictwa. Jedna osoba wyjeżdża na studia do Stanów, jedna do Danii. Jedna osoba będzie studiować inżynierię biomedyczną. Życie przed nimi.
Za kilka/kilkanaście lat będą zmieniać świat na lepsze. Kalina wie, że dadzą radę. O 3 nad ranem sami sprzątnęli wszystkie naczynia i śmieci z podwórka, pochowali jedzenie do lodówki, zabezpieczyli rzutnik i aparat, odłączyli prąd od oświetlenia. Kalina wstała rano, żeby uratować resztki tego, co jeszcze da się uratować i oniemiała: podwórko było w stanie idealnym. Sprzątnęli. Nie chcieli zostawiać bałaganu na noc.
Starsza córka Kaliny uważa, że entuzjazm Kaliny odnośnie do polskiej młodzieży jest niezasadny. "Mamo, to jest najlepsze liceum w mieście. Najtrudniejszy profil. To są wyselekcjonowane osoby." - mówi.
Ale Kalina chce wierzyć, że dzięki takim ludziom będzie lepiej.
czwartek, 16 maja 2024
ogarnięte
Kalina była wczoraj u dentysty.
Ząb po leczeniu może jeszcze boleć kilka dni. Gnojek usłyszał to i wykorzystuje sytuację. Bezczelnie boli.
I ta pozornie zła sytuacja jest w sumie dobra, bo ból zęba nie jest mocny, a sprawia, że Kalina nie czuje innego bólu. Tego związanego z chorobą.
Jedna z mam z klasy Kaliny przeczytała Kalinie, co rodzice piszą na swojej grupie. To wzruszające.
"Pani Kalina zawsze stawała w obronie naszych dzieci, a może teraz ona potrzebuje jakiejś pomocy?"
Kalina nie potrzebuje teraz pomocy. Wszystko jest ogarnięte (lubię to słowo!).
Napisała ogarnięta acz chora Kalina.
poniedziałek, 13 maja 2024
zaangażowana
Biorę teraz nowe leki, po których jest mi bezustannie niedobrze. Boję się, że zacznę mniej jeść, a i tak już bardzo schudłam.
Pomyślałam, że może jest jakaś korzyść ze schudnięcia i przymierzyłam sukienkę mojej córki - mamy teraz ten sam rozmiar: S/XS. Niestety - sukienka jest mi za wąska w żebrach. Tu nie schudłam.
Nauczycielka wspomagająca z mojej klasy przyniesie mi dziś prezent od uczniów. Podobno zrobili go, gdy jeszcze nie wiedzieli, że nie wrócę w tym roku szkolnym do pracy. Pewnie się wzruszę.
Wicedyrektorka zaproponowała mi, że mogę przez nią przekazać coś rodzicom, którzy przyjdą na zebranie. Wolałabym przekazywać przez kogoś innego. Ona na wiadomość ode mnie, że nie wrócę do pracy do końca czerwca, zareagowała najgorzej, jak mogła: zmartwiła się, że nie ma kto wystawić ocen moim uczniom. Żadnego "wracaj do zdrowia", albo "trzymaj się". Tylko bezduszne myślenie formalisty.
Moja starsza córka przyjeżdża do Polski - robi niespodziankę młodszej siostrze i pojawi się na jej urodzinach. Zostanie aż do dnia, gdy ja będę przyjęta do szpitala. Bardzo jestem jej za to wdzięczna. Ona ma na mnie bardzo dobry wpływ: motywuje mnie do robienia różnych rzeczy i chociaż wcale nie chce mi się tego wszystkiego robić, wiem, że tak jest dobrze. I wcale nie zdziwię się, jeśli okaże się, że podczas jej pobytu w Polsce będę zaangażowana w tysiące różnych jej spraw. Naturalnie będę udawać, że nie widzę, że to wszystko dla mnie.
I naprawdę cieszę się, że nie ma dowodów na to, że moja choroba jest dziedziczna. Jestem pierwsza w rodzinie, która dostała od losu takie kukułcze jajo i mam nadzieję, że na mnie się skończy.
sobota, 11 maja 2024
lekcje
Uwielbiam sobotnie lekcje angielskiego. Dojrzałe, wesołe kobiety są uczone przez dojrzałego, wesołego pana.
Pan wymyśla takie zdania do tłumaczenia, że czasem trudno zachować powagę.
I jedna z nas męczy się z gramatycznymi zawiłościami, podczas gdy pozostałe kwiczą ze śmiechu.
Na przykład dzisiaj:
- Jakiś czas temu przebiegłam boso maraton.
- Och, doprawdy? Ile czasu spędziłaś potem u pedikiurzystki?
Albo:
- W zeszłym roku pracowałam jako kaskaderka w filmie.
- Podejrzewam, że raczej nie grał w nim Tom Cruise. Gdyby to był film z Tomem Cruisem, nie byliby potrzebni kaskaderzy.
czwartek, 9 maja 2024
rutynowa
Lekarz numer jeden z listy Kaliny zoperuje Kalinę. To wiadomość tygodnia. Miesiąca. Roku.
Szpital blisko domu, bez szukania znajomości, poparcia, pieniędzy i Bóg wie czego jeszcze.
Facet okazał się miłym, pogodnym człowiekiem. Przewiduje, że operacja będzie rutynowa. Po operacji miesiąc spędzi Kalina pod hasłem "obiekt chroniony", potem już będzie wracać do normalnego życia.
Sprawa jest pilna, lekarz zaproponował operację w przyszłym tygodniu. Kalina wspomniała o urodzinach córki. Bez zastanowienia powiedział, że nie widzi przeciwwskazań, żeby operacja odbyła się dwa tygodnie później. Sprawa jest na tyle stabilna, że nie będzie żadnych zaostrzeń. To komfort życia Kaliny jest wyznacznikiem wszystkiego. Przepisał zapas leków przeciwbólowych na dwa tygodnie. Silnych i bardzo silnych. Polecił brać. Te leki można dokładać, łączyć, mieszać. Jeśli Kalina przez leki będzie mieć problemy z żołądkiem, dostanie dodatkowo leki chroniące żołądek. Kalinie podoba się, że tu nie bierze się jeńców. Nie ma że ecie pecie, pół tabletki, najpierw powąchać, potem delikatnie połknąć. Tu jest "sama pani decyduje. nie może pani zwijać się z bólu. powinna pani teraz brać leki nasenne. nie ma miejsca na zbędne cierpienie. amen".
Osoby takie jak Kalina wskakują w grafik operacji poza kolejką oczekiwań. Lekarz powiedział, że poprzesuwa wszystkich tych, którzy czekają na terminowe zabiegi.
- Tak to u nas jest - dodał.
Wszyscy wy, którzy czekacie na terminowe zabiegi, nie narzekajcie że przesunięto was o tydzień. Prawdopodobnie jakieś inne Kaliny z jakimiś najgorszymi na świecie chorobami wskakują przed was w kolejce. Życzcie im zdrowia.
Optymizm. Nadzieja. Szansa. Nadzieja.
I jeszcze raz Nadzieja.
Gabinet lekarza miał niezwykle cienkie drzwi. Siedząc w poczekalni Kalina dokładnie słyszała rozmowę lekarza z poprzednią pacjentką. Kalina i jej mąż byli w gabinecie znacznie dłużej niż przewidywany czas. Lekarz dokładnie omawiał przebieg operacji, wszystkie możliwe komplikacje. Gdy Kalina z mężem wychodzili z gabinetu, w poczekalni panowała kompletna cisza. Kalina zobaczyła wbite w siebie, przerażone oczy kolejnych pacjentów. Zapewne przez drzwi wszyscy współuczestniczyli w rozmowie Kaliny z lekarzem. Już sam opis operacji mrozi krew w żyłach. Ewentualne komplikacje są bardzo poważne. A Kalina wyszła z gabinetu radosna. Mąż Kaliny rozdawał uśmiechy. Wariaci?!
Chorobę Kaliny sponsoruje firma "Porządkujemy priorytety życiowe. Szybko, tanio, boleśnie".
poniedziałek, 6 maja 2024
stereotypy
piątek, 26 kwietnia 2024
niesama
Mam górki i dołki. Boję się. Mam poczucie winy. Jest mi przykro. Mobilizuję się do działania.
Czekanie jest koszmarem.
Jak pisałam wcześniej, nie chcę nadmiernie obarczać rodziny moimi nastrojami. Już i tak widzą dużo. Dużo za dużo. Bardzo się starają, żebym dała radę. Ja też się staram. Ale to oni chodzą do szkoły, na uczelnię, do pracy.
Czytam Wasze komentarze i jest mi dobrze. Czuję, że trzymacie za mnie kciuki.
Potrzebuję teraz być sama i niesama jednocześnie. I takie coś daje mi blog.
Nigdy wcześniej nie zastanawiałam się, jakie poczucie bezpieczeństwa daj mi to, że się nie znamy, ale jednak się znamy. Znam osobiście tylko jedną z Was i na podstawie tej znajomości myślę, że wszyscy jesteście równie wspaniali. Dziękuję Wam, że do mnie piszecie. Bardzo tego potrzebuję. Sprawdzam i cieszę się z każdego komentarza.
Mam teraz gorszy moment. Znowu schudłam. Jutro wyjeżdżam i liczę na to, że w innym miejscu będę mieć mniej lęków w głowie.
Kalina
czwartek, 25 kwietnia 2024
miłości
wtorek, 23 kwietnia 2024
cholera
Chwilami zapominam, że jestem chora. Robię coś, jestem zaangażowana, czuję spokój, beztroskę i nagle przypomina mi się moja sytuacja. Cholera.
Za cztery tygodnie moja młodsza córka ma osiemnaste urodziny. Ustaliłam sama ze sobą, że moja operacja odbędzie się po jej imprezie. Będę nalegać, żeby tak było.
Odwołuję kolejne spotkania i imprezy, w których miałam uczestniczyć. Widzę, jak dużo tego było. Widzę, że przesadzałam ostatnimi czasy. Gdy będę zdrowa, chcę pamiętać o tym, że mam prawo siedzieć w domu i robić wielkie nic. Z przyjemnością.
sobota, 20 kwietnia 2024
przeniesiona
piątek, 19 kwietnia 2024
in case
środa, 17 kwietnia 2024
niepotrzebnie
Burze, ulewy, gradobicia - Kalina wie, że kwiecień plecień, ale to nie znaczy, że Kalina wyraża na to zgodę.
Nie i nie.
Pogoda powinna być umiarkowana. Łagodne słońce i od czasu do czasu obfity, acz łagodny deszcz.
Do tego temperatury umożliwiające chodzenie bez skarpetek.
I pełna puszka z kawą w domu.
I wygodniejsza lampka przy łóżku, bo przy tej zupełnie źle się czyta.
A gdyby ktoś robił Kalinie śniadanie do łóżka to już nawet mogłaby od czasu do czasu przejść w okolicy jakaś burza.
Kalina jest na zwolnieniu lekarskim, ale wie, że w pracy syf. Wypełzły problemy, zamiatane od dawna pod dywan. Dobrze, że Kaliny tam teraz nie ma. Źle, że docierają do niej strzępki informacji i stresuje się niepotrzebnie.
niedziela, 14 kwietnia 2024
dalszą
Umawianie wizyt u lekarzy, badań potrzebnych przed dalszą diagnostyką, załatwianie niezbędnych rzeczy (np. piżama zapinana na guziki) - to teraz rzeczywistość Kaliny.
- Tak dzielnie zapuściłaś włosy, a teraz znowu będą krótkie - powiedziała córka Kaliny.
Kalina postanowiła iść do fryzjerki i obciąć włosy na bardzo krótko. Będzie czas przyzwyczaić się do krótkich, późniejszy brak włosów nie będzie takim szokiem.
Do chirurga Kalina może zarejestrować się dopiero na 20 maja. To dla Kaliny za długie oczekiwanie. Spróbuje Kalina zadzwonić, poprosić, zgłosić się jako "osoba awaryjna", gdyby ktoś odwołał wizytę. Może się uda.
Są chwile, że Kalina zapomina, w jaki syf wdepnęła. Są chwile, że pamięta. Te drugie są i dłuższe i cięższe.
Objawy choroby dają o sobie znać. Naturalnie teraz Kalina ma bardziej wyostrzone postrzeganie i szybko je zauważa. Przedtem były przypisywane zmęczeniu, złej pogodzie, niewyspaniu, stresom i nieodpowiedniej diecie. Teraz już wiadomo, że w ciele Kaliny zaniemogło sterowanie pewnymi procesami.
sobota, 13 kwietnia 2024
czas
Natychmiast po zakończeniu rezonansu Kalina została poproszona na rozmowę do sąsiedniego gabinetu.
- Są jakieś wątpliwości - powiedziała urocza pani techniczka.
- Nie może mi pani nic powiedzieć? - spytała uśmiechnięta Kalina
- Nie.
- Ja domyślam się, co się stało. Zapewne miałam niewielki udar w zeszłym tygodniu.
Techniczka spojrzała zaskoczona
- To nie jest udar, proszę pani.
Bardzo miła, delikatna, starsza pani doktor opisała Kalinie sytuację. To nie jest udar. To jest diagnoza, której raczej nie da się słuchać na stojąco. Kalina usiadła. Lekarka zaproponowała Kalinie szklankę wody i płakała razem z Kaliną.
Natychmiast ustalono termin dalszych badań. Na wtorek. Pracownia rezonansu sama skontaktuje się ze specjalistą po konieczne skierowania. Kalina nie musi nic robić. Kalina trafiła na dobrych ludzi.
Raczej na pewno operacja. To pierwszy etap.
Dobra lokalizacja - brzmi to trochę jakby Kalina kupowała teraz dom, a nie dodatkowych kilka lat.
Mąż zawiózł Kalinę natychmiast do lekarki rodzinnej. Była 17.52. Lekarka pracuje do 18.00. Miała czas. Miała serce. Przedstawiła plan działania. Na razie omijamy kartę pacjenta onkologicznego, próbujemy dostać się prywatnie do chirurga. Od razu wiemy do którego. Jest szpital w pobliżu, który zajmuje się takimi schorzeniami. Nie szukamy w innych miastach. Lepiej w pobliżu. Łatwiej dla rodziny.
Rozmowa ze starszą córką: "Mamo, mów wszystkim tylko to, że jesteś chora. Wybierz sobie jedną osobę, z którą będziesz rozmawiać i jej opowiadaj o szczegółach. Na pytania odpowiadaj, że chcesz chorować prywatnie. Informacja, na co jesteś chora, nie nadaje się dla publiczności. Ludzie cię zniszczą radami i litością. I wzrokiem, pytającym "to ty jeszcze żyjesz?".
Kalina odwołuje kolejne zaplanowane rzeczy. Każdy pyta. Kalina wie, że to pytania z troski, ale na nie nie da się odpowiadać. Nie teraz. Teraz jest czas na Kalinę.
środa, 10 kwietnia 2024
atakiem
sobota, 6 kwietnia 2024
osiemnaste
Kalina chyba choruje. Na razie skontaktowała się z neurolożką i internistką. Objawy dziwne. Kalina nie chce o nich myśleć.
Kalina chodzi do pracy, myśląc ciągle, że świat zawali się, jeśli położy się do łóżka na kilka dni. Głupie to. Kalina wie.
Wiosna przechodzi gdzieś obok, częste burze nie poprawiają samopoczucia.
Obie córki Kaliny buszują dziś po sklepach w poszukiwaniu sukienki na osiemnaste urodziny młodszej. Osiemnaste. Młodszej.
Dziś w aptece Kalina, zapytana przez uroczą farmaceutkę, czy lek jest dla dorosłej osoby, powiedziała, że tak. Był dla młodszej córki. Tej wkrótce dorosłej. Dziwne uczucie. Radosne ale i smutne.
sobota, 30 marca 2024
spokój
poniedziałek, 25 marca 2024
makijażu
Kalina jest wychowawczynią klasy 7.
To trudny okres w życiu człowieka, Kalina to wie i z całych sił próbuje pomóc przetrwać ten czas swoim uczniom.
Teraz pojawiło się nowe zjawisko: dziewczynki uczą się sztuki makijażu.
I cierpi Kalina, gdy widzi to, co dzieje się na twarzach jej uczennic. Bo są to zwykle zaskakujące plamy w okolicach kości policzkowych, dziwne uliniowania w pobliżu oczu i powieki pokryte niezdrowym nalotem.
Dziś na przykład rozświetlacz pomylił się komuś z korektorem i wszystkie pryszcze zostały pomalowane na błyszczący beż. Bardzo oczojebny. I jeśli była jakaś szansa na niezauważenie pryszczy, to zniknęła pod subtelnym brokatowym beżem, który lśnił się jak psu jajca.
sobota, 23 marca 2024
parametry
środa, 20 marca 2024
ginąć
Kalina zaczęła ginąć w papierach.
Aktualnie poszukuje oryginału umowy, którą przeskanowała dwa tygodnie temu. No nie ma.
Będzie trzeba napisać nowy oryginał.
Trudno cokolwiek znaleźć, bo cała sypialnia Kaliny jest obłożona pracami uczniów.
Kalina obiecuje sobie tym samym, że koniec z przynoszeniem prac uczniów do domu. Należy poprawiać je w szkole, na przerwach, gdziekolwiek i kiedykolwiek, tylko nie w domu.
Amen.
wtorek, 19 marca 2024
podeszwy
Pierwszy raz w życiu Kalina kupiła sobie drugą parę tych samych butów, gdyż pierwsze właśnie zaczęły mieć dziwne przetarcia w newralgicznych miejscach, a lubi Kalina w nich chodzić bardzo. Może nawet za bardzo.
Dotarła przesyłka.
Kalina odpakowała nowe buty.
Są inne.
Zawezwała Kalina na konsylium męża: jak to możliwe, że nowe buty mają inne podeszwy i inny kształt, chociaż miały być takie same?
Mąż Kaliny, człowiek bez odrobiny zrozumienia dla spraw najistotniejszych, odrzekł: Podeszwa jest taka sama, tylko stara została bardzo starta. But ma taki sam kształt, tylko stary jest tak sponiewierany.
I została Kalina sama z nowymi i starymi butami. Z inną podeszwą i innym kształtem.
Zdążyła jeszcze tylko powiedzieć mężowi, że to kłamstwa są i pomówienia, że wcale że nic nie starła i nie sponiewierała i że to wszystko jest wina męża. Bo nie ma zrozumienia dla spraw najistotniejszych.
niedziela, 17 marca 2024
objętości
piątek, 15 marca 2024
sztuka
Kalinie zdarza się chodzić samej do teatru i nie widzi Kalina w tym nic złego.
Ale dziś zrobiło się Kalinie smutno, bo ma dwa bilety i trzy kolejne osoby zgodziły się iść z Kaliną, po czym zrezygnowały.
W ten sposób Kalina pójdzie sama. Niby nic, ale jednak chciała Kalina iść w towarzystwie.
- Martwisz się, że nie będziesz miała z kim porozmawiać? - spytała starsza córka.
- Martwię się, że nie będę miała z kim porozmawiać, a obok mnie będzie puste miejsce - powiedziała Kalina.
Starsza córka chwilę się zastanowiła, po czym uznała, że to faktycznie gorsze niż sam brak rozmowy.
Nawet rozważała Kalina oddanie komuś biletu za darmo, ale nie chce się Kalinie dodatkowo angażować w poszukiwanie chętnych.
Sztuka za dwie godziny.
Oby była tego warta.
czwartek, 14 marca 2024
rajska
sobota, 9 marca 2024
wnętrz
Kalina jest królową w swojej szkole, ponieważ jest jedyną panią od biologii. Dzięki temu nikt nie wtrąca się do wyglądu pracowni biologicznej i Kalina sama jest sobie sterem, żeglarzem i dekoratorką wnętrz.
Pracownia Kaliny ma zatem fragmenty duszy Kaliny tu i ówdzie:
umiarkowany
Kalina od kilku dni ma gorączkę i katar. A od wczoraj do przeziębienia dopałętało się zapalenie miazgi w siódemce.
Teraz Kalina naprawdę nie wie, co ją boli: zatoki, czy ząb. I nie wie Kalina, czy w nocy budzi się, bo czuje pulsujący ból zęba, czy też jest to pukająca w czaszkę zawartość zatok. W ostatecznym rozrachunku - niewielka różnica. Boli, wybudza, męczy.
Pani dentystka Kaliny, która zna Kaliny lęk przed bólem na fotelu, bardzo się stara być delikatna w słowie i geście.
- Do poniedziałku powinna pani wytrzymać - powiedziała w piątek wieczorem. - Gdyby musiała pani jechać na pomoc dentystyczną, to polecam tę jedną.
Kalina zbladła.
- Jaka pomoc dentystyczna!? Przecież ja nie usiądę na fotelu przypadkowego dentysty!
Pani dentystka uśmiechnęła się uroczo.
- Oczywiście. Rozumiem, że dziś w nocy ból był zaledwie umiarkowany.
Kalina pożegnała się z dentystką, rozmyślając o tym, co powiedziała.
Byle do poniedziałku. Taki jest plan. Plan nie jest jeszcze skonsultowany z siódemką, ale nie będzie jakiś marny ząb pluł nam w twarz i dzieci nam germanił.
czwartek, 7 marca 2024
tatuś
Kalina uczy miłego chłopca. Miły chłopiec powiedział Kalinie, że jego tata jest lekarzem. Kalina znała kiedyś lekarza o tym nazwisku i zonk! Okazało się, że to ten sam.
Niestety lekarz ów jest tatusiem nie tylko chłopca i jego braciszków, ale też nieco wcześniej został tatusiem syna koleżanki Kaliny. Hm...
Taka to rodzinna impreza.
W tej samej szkole pracuje też mama miłego chłopca i Kalina doszła do wniosku, że zdecydowanie lepiej będzie, gdy sama przyzna się mamie chłopca, że zna jej męża. Mama natychmiast napisała do męża, że pracuje z Kaliną i nagle niezwykła sytuacja: tatuś chłopca zupełnie nie pamięta Kaliny.
Naturalnie jest to możliwe. Takie rzeczy się zdarzają. Jednak biorąc pod uwagę stopień zażyłości w miłych czasach, wydaje się to zaskakujące. Tatuś chłopca nie raz był u Kaliny, Kalina w jego domu także bywała nierzadko...
Kalina zrozumiała: tatuś nie chce, żeby Kalina rozmawiała z jego małżonką na jego temat. Kalina nie będzie. Być może małżonka nie do końca zna historię wcześniejszych dzieci swego męża (jeśli Kalina dobrze pamięta, było ich troje razem z synem koleżanki).
Jeśli Kalina umie liczyć, to tatuś ma swych dzieci siedmioro. Celowo Kalina użyła pełnego liczebnika, a nie zapisała cyfrą, bo cyfra 7 wygląda tak niewiarygodnie w kontekście liczby potomstwa, że prawdopodobnie uznano by ją za pomyłkową. Siedmioro dzieci z trzema kobietami. Czworo w domu, troje alimentowanych.
Ja pierniczę.
wtorek, 5 marca 2024
traumą
poniedziałek, 4 marca 2024
czekolady
wtorek, 27 lutego 2024
zaczepić
Powiedziała Kalinie, że długo bała się walczyć o swoje. Uczyła się asertywności, ćwiczyła przed lustrem ostre odpowiedzi na zaczepki.
Kiedyś wieczorem szła z psem ulicą. Naprzeciwko niej stanęło dwóch. Z rękami w kieszeniach. Z mętnym spojrzeniem. Zaczepili.
- Spierdalaj - krzyknęła, pociągnęła psa i odeszła. Dużego psa. Owczarka niemieckiego, co ma znaczenie dla tej historii.
Nie takich odpowiedzi na zaczepki się uczyła. Nie tak chciała umieć reagować, ale pies i jakaś siła dała jej moc.
- Myślę, że gdybym szła z ratlerkiem, powiedziałabym "Przepraszam pana, że musiał mnie pan zaczepić" - szepnęła w zamyśleniu.
- Myślę, że gdybyś szła z ratlerkiem, powiedziałabyś "Spierdalaj" - podsumowała Kalina, podziwiając jej moc.
Kalina nie umie "spierdalaj", ale bardzo chciałby nauczyć się czegoś podobnego. Bardziej Kalinowego, ale o równie silnym przekazie.
powinnam
Nauczyciele nie powinni zajmować się rozwiązywaniem problemów rodziców i dzieci. To jest niedopuszczalne i chyba dlatego system szkolnictwa gnije i cuchnie.
Moim zadaniem jest nauczanie. Przy okazji powinnam zadbać też o powierzoną mi klasę wychowawczą. Ale czy powinnam działać, gdy dzieci dyskryminują kolegę, albo są agresywne, albo palą e-papierosy?
Teraz już wiiem, nie powinnam.
Powinnam wezwać rodziców i powiedzieć im: proszę zrobić porządek z własnym dzieckiem. Jeśli nadal będzie chamem i agresorem, powiadomię o tym sąd.
A tymczasem w polskiej szkole stajemy na rzęsach, żeby robić za rodziców ich robotę. O co tu chodzi?
sobota, 24 lutego 2024
wojowniczką
Kalina poznała kobietę, która niemal całe życie podróżowała. Mieszkała w Ameryce Południowej, w Afryce, była w Indiach, autostopem zwiedzała południową Azję. Jest niezwykle waleczna i silna.
- Nigdy nie zdarzyły mi się żadne nieprzyjemne rzeczy podczas podróży - mówi.
- A może to co się zdarzało było nieprzyjemne, tylko ty jesteś wojowniczką i nawet tego nie zauważyłaś? - spytała Kalina.
Zamyśliła się. Pokiwała przeczącą głową.
- Nic takiego mi się nie zdarza.
W subiektywnej ocenie Kaliny, kobieta ma teraz niezmiernie dużo problemów. Jej życie stanęło na baczność. Ale ona tego nie uważa za problemy. Tylko za sprawy. Za okoliczności. Za rzeczy do zrobienia.
Być może na tym polega wielkość: na niewidzeniu rzeczy zbyt małych, gdy jest się skupionym na tych odpowiednich rozmiarów.
czwartek, 22 lutego 2024
przypadkowe
Tąpnięcie w świecie Kaliny nastąpiło niemożebne.
Jest ciężko.
Przypadkowe sytuacje wypchnęły z zakamarków ciężko skrywane i zakopywane głęboko fakty, z którymi Kalina nigdy nie stanęła twarzą w twarz.
Psychiczne ciężary.
Cholera.
Kończą się ferie, w poniedziałek do pracy, a ja bez instrukcji, jak działać.
sobota, 17 lutego 2024
osobowość
Obie córki w domu. Radość wielka. Uwielbiam patrzeć na nie, widzę, jakie są fajne razem. Osobno też.
Piesek znajomych, który zamieszkał u nas na tydzień, rozłożył nas na łopatki. Wygląda na bardzo smutnego, więc cały czas z nim rozmawiamy, głaszczemy go, przytulamy, a on wyraźnie zdaje sobie sprawę z tego, że jego smutna minka na nas działa. W nocy troszkę popiskiwał z tęsknoty, więc wstawałam do niego jak do niemowlaczka. Teraz śpi w nogach u mojego męża i wygląda, jakby miał pretensje, że to nie on ma głowę na poduszce.
Jest pieskiem zero-agresywnym. Słodziak niezwykły. Taka osobowość pieskowa bardzo mi odpowiada. Wersja przytulankowo-łóżkowa :-)
wtorek, 13 lutego 2024
łatwością
poniedziałek, 12 lutego 2024
rzadka
Od jutra do czwartku Kalina jest sama w domu. To bardzo rzadka sytuacja, chociaż rodzina Kaliny ma w sobie coś z Nomadów.
Starsza córka studiuje 1000 km od domu, młodsza często wyjeżdża lub nocuje u znajomych, mąż Kaliny pracuje większą część czasu poza miejscem zamieszkania. Jednak Los dba o Kalinę i rzadko zabiera jej wszystkich domowników jednocześnie.
Kalina postanowiła spędzić te dni w domu, bez wychodzenia.
Sam na sam Kaliny z Kaliną. Do tego głos lektora audiobooków i szycie patchworkowej spódnicy dla koleżanki.
Ferie.
Tegoroczne ferie sponsoruje słowo "powolność".
poniedziałek, 5 lutego 2024
reakcjach
Kalina zmuszona jest współpracować z osobą o nieposkromionych reakcjach.
Kobieta zachowuje się nadmiernie - i z określenia tego Kalina jest niezmiernie dumna.
Nadmiernie.
Biega po korytarzach, wrzeszczy, wymachuje rękami, reaguje newralgicznie na wszystko, rzuca komentarzami na temat innych nauczycieli przy uczniach. Na temat Kaliny ostatnio.
Kalina nie cierpi takich furiatów.
Szykuje się Kalina na rozmowę z tą koleżanką. Kalina wie, że nie zmieni tej osoby, ale chce, żeby babsko wiedziało, że Kalina nie akceptuje takiego zachowania.
I nie będzie Kalina sposobem na radzenie sobie dorosłej kobiety z emocjami.
Kalina wie, że jedyną możliwą reakcją na rozmowę będzie wybuch kolejnej awantury. No trudno. Takie życie. Jedni się wkurwiają, inni są spokojni.
niedziela, 4 lutego 2024
okolicznościach
Kalinowie wynajmują swoje drugie mieszkanie. Zasada poszukiwania najemców zawsze jest taka sama: są to osoby znane Kalinie i jej mężowi i zawsze pojawiają się one w niewyjaśnialnych okolicznościach.
Dziś zaistniały niewyjaśnione okoliczności i zadzwonił do Kaliny znajomy pan, który szuka dla siebie mieszkania.
Najprawdopodobniej właśnie znalazł.
Oby wszystko tak się w życiu ludzi toczyło...
czwartek, 1 lutego 2024
choroby
Kalina spędziła czwartek, szyjąc sobie ciuchy i usiłując nie zejść na zawał z powodu choroby córki.
Po południu córka opanowała sytuację na tyle, że mogła powoli dojść do łazienki. Niestety pierwszy spacer skończył się wymiotami.
Dziewczyna doszła na tyle do siebie, że mogła zadzwonić do lekarza. Holenderskiego. Naturalnie powiedział jej, że ma brać paracetamol. Cholerna służba zdrowia w Holandii...
Jakimś cudem udało się córce zorganizować sobie pilną teleporadę w Polsce. Przemiła pani doktor przejęła się sytuacją, zrobiła plan działania, rozpisała leki, które córka ma w domu, żeby ich przyjmowanie miało jakiś sens. Przyznała, że sytuacja jest niepokojąca. Ustaliła maksymalne dawki leków przeciwmigrenowych w połączeniu z ibuprofenem, które można przyjąć jednorazowo.
A co się działo?: po poniedziałkowej gorączce 39,7 i kaszlu choroba zmieniła kierunek na potworny, pulsujący jednostronny ból głowy, wymioty, zaburzenia snu i czuwania i silne osłabienie.
Jeśli jutro nie będzie żadnej poprawy, Kalina wsiada w samochód i jedzie po córkę.
Kalna zwalczyłą covida, dobrze się czuje, jutro zamierza wyjść z domu na spacer. Naturalnie spacer tylko wtedy, jeśli nie spędzi 12 godzin za kierownicą...
środa, 31 stycznia 2024
genialna
kilkanaście
Kilkanaście lat temu znajoma powiedziała mi, że dużo czasu marnuje na robienie niezakupowych zakupów w internecie. Przegląda sobie strony sklepów, analizuje dokładnie sprzedawane przedmioty, wybiera i odkłada do koszyka. Potem sprawdza co jest w koszyku, usuwa te rzeczy, które jednak nie są idealne i... opuszcza sklep, niczego nie kupując.
Patrzyłam wówczas na tę kobietę z politowaniem, zawstydzeniem i poczuciem, że coś jest nie tak z jej psychiką. Było mi jej żal, nie spodziewałabym się, że robi coś tak głupiego i jednocześnie byłam zaskoczona, że można marnować czas na takie bzdury.
To było kilkanaście lat temu.
Tymczasem teraz ja...
Z politowaniem nad samą sobą, zawstydzeniem i poczuciem, że coś jest nie tak z moją psychiką, robię tak samo...
wtorek, 30 stycznia 2024
teściowej
mocno
Kalina rozmawia z córką przez telefon:
11.00
- No cześć, mamo. Jestem już po egzaminie. Dobrze mi poszło, tylko mam taki dziwny kaszel.
13.00
- Jakoś dziwnie się czuję, mamo. Chyba będę chora, ale inaczej niż zwykle.
18.00
- Mam coraz większy kaszel. Wzięłam ibuprofen. Myślisz, ze powinnam wziąć groprinosin?
22.00
- Mamo, mam 39,7'C. I bardzo mocno kaszlę.
Przespała część nocy. Odwołała dzisiejsze zajęcia na uniwersytecie. Ogarnia sytuację.
Bardzo, bardzo mi jej żal...
poniedziałek, 29 stycznia 2024
demencję
niedziela, 28 stycznia 2024
rzeczywistość
sobota, 27 stycznia 2024
wyborem
W szkole Kaliny pomór.
Nauczycielki tracą głos i okazuje się to być poważnym zapaleniem krtani.
Dziś Kalina obudziła się z bólem gardła i z godziny na godzinę czuje się coraz gorzej.
Gripex, którego normalnie Kalina nie ceni i nigdy nie podaje swoim dzieciom, okazał się być wyborem numer jeden dla Kaliny.
I, kurza twarz, chętnie posiedziałabym sobie w domu przez kilka dni, ale akurat w tym tygodniu bardzo mi to nie pasuje. Już wzięłam dzień wolny na środę, bo mam komercyjne zajęcia w innej szkole i nie chcę ich odwoływać... A niech to... I muszę na nich mówić. Kilka godzin.
Na angielskim pan dziś powiedział, że gdy pytamy o czyjeś zwierzę, mówimy "it". Na przykład:
- How old is it?
Ale właściciel zwierzęcia nigdy nie odpowie nam "it", tylko zawsze użyje określenia "she" albo "he":
- She is ten.
Takie ciekawe rzeczy tylko na kursie Kaliny ;-)
czwartek, 25 stycznia 2024
warstwy
środa, 24 stycznia 2024
położyć
sobota, 20 stycznia 2024
zapamiętania
Kalina dziś pierwszy raz brała udział w lekcji angielskiego na kursie.
Jezu, jakie to przyjemne! Ktoś Kalinę poprawia, ktoś ją dopytuje, ktoś zachęca by powtórzyła dla lepszego zapamiętania. No cudne!
Kalina cały swój angielski zawdzięcza wyłącznie własnej samodzielnej pracy i cieszy się, że teraz ma okazję usłyszeć, jak mówią inni uczący się.
Kalina może na kursie rozmawiać po angielsku w atmosferze zwracania uwagi na staranność, a nie w sytuacji zaspokajania wyłącznie potrzeb komunikacyjnych. A to zupełnie inna bajka.
I dowiedziała się na przykład Kalina, że o indywidualnych sportach mówi się "to do", np. to do yoga, to do tai chi. Ale "to practice" jest w przypadku sportu najbezpieczniejsze, bo zawsze poprawne - i takie rady są dla Kaliny nieocenione.
piątek, 19 stycznia 2024
mikroskopijnej
Kalina pracuje w fabryce wiedzy, ucząc najciekawszego przedmiotu.
I gdy Kalinie uda się wyhodować ciekawe organizmy mikroskopijnej wielkości, wówczas wszystkie klasy, bez względu na stan zaawansowania podstawy programowej, oglądają.
I okrzyki "ucieka!", albo "trzy pływają!", albo "mój kręci się w kółko!" albo "jeden zżarł drugiego!" świadczą o tym, że okrojona podstawa programowa z biologii mogłaby sprawić, że pobyt w szkole będzie bardziej pouczający, a mniej nudny dla uczniów.
Zatem - okrawajcie. Dajcie mi czas na pokazywanie świata, a nie na opowiadanie o nim. Dajcie uczniom czas, żeby się ubrudzili, zmęczyli i zrozumieli, że jeśli w kropli wody Roberta są protisty, a w kropli wody Helenki nie ma, to i Helenka i Robert mogą być fajnymi ludźmi.
I zmniejszmy podstawy programowe w liceach. Niech młodzież nie wkuwa. Te czasy powinny minąć. Niech pracują na faktach, danych, niech wyrabiają sobie zdanie, niech uczą się krytycznego myślenia, ale przestańmy wymagać w XXI wieku, żeby uczeń każdej klasy liceum znał na pamięć 150 rzek Azji.
środa, 17 stycznia 2024
naskórka
Wczoraj mignęła mi w telewizji twarz Trumpa.
Łohoho! Co tam się stało?!
To już nie jest samoopalacz! To nie przypomina strukturą i barwą naskórka ludzkiego!
Brązowa spalenizna, kończąca się na uszach i dekolcie, a do tego dołączone blade dłonie.
Ciemny brąz - prawdopodobnie tak nazywa się ten kolor bejcy...
poniedziałek, 15 stycznia 2024
przecież
Sypało śniegiem tak strasznie, że po 15 minutach jazdy samochodem miałam niemal kompletnie zasypane boczne okienko od strony kierowcy. Czyli mojej. Oznacza to, że patrząc w lewo widziałam białą ścianę śniegu zamiast skrzyżowania.
Po ekwilibrystycznych próbach usunięcia śniegu od wewnątrz, skończyłam z całym tym białym, mokrym, zimnym ustrojstwem na kolanach.
Przecież wiem, że to się nigdy nie udaje.
Wiem.
I co z tego, że wiem?!
niedziela, 14 stycznia 2024
bzdur
Neurolog powiedziała Kalinie, że po walnięciu w łeb bóle głowy są normalne i powinna brać Kalina paracetamol. Gdy Kalina wspomniała, że niechętnie bierze codziennie paracetamol, usłyszała, że w takim razie musi prowadzić ewidencję bólów głowy i branych tabletek przez miesiąc, zostanie to przeanalizowane i na następnej wizycie dostanie Kalina ewentualnie silniejsze środki.
I to nieludzkie jest. Zmuszanie Kaliny żeby przez kolejny miesiąc miała wbity kołek w skroń i żuchwę. A przynajmniej takie odczucie.
Za tydzień zaczyna Kalina pierwszy kurs języka angielskiego, zaraz po tym zaczynają się konwersacje na innym kursie. Plan jest taki, że latem Kalina będzie mówić i rozumieć lepiej niż dotychczas. Juhu!
Na początku wakacji Kalina zdaje egzamin w pracy na nauczyciela mianowanego. I rzyga Kalina na samą myśl o tym idiotyzmie. Musi wkuwać Kalina przepisy i regulaminy, a do tego musi wykazać się na papierze, że jest godną wyższej pensji. Wyższej chyba o 300 zł. Brutto. A tymczasem Kalina jest stara, nigdy nie miała pamięci do przepisów, nie umie uczyć się bzdur na pamięć, a teraz to naprawdę już jej nie wchodzą do głowy. I jak tu żyć?
sobota, 13 stycznia 2024
wyrzucanie
Kalina i jej mąż zakończyli właśnie trzeci odcinek sagi pt. "Zmieniamy meble w sypialni". Czekają ich jeszcze dwa odcinki i cała sypialnia będzie jak nowa.
Kalina i jej mąż ćwiczą przy tym wyrzucanie rzeczy. Ta konkurencja jest mocną stroną Kaliny (jeśli ma dojść do wyrzucenia rzeczy męża) i mocną stroną męża (jeżeli mają być wyrzucone rzeczy Kaliny).
Za ogromny sukces poczytuje sobie Kalina wyrzucenie z sypialni kolumny czasopism neurologicznych męża.
Za ogromny sukces mąż Kaliny poczytuje sobie, że kolumna czasopism wylądowała w pojemniku z makulaturą, a nie w samochodzie Kaliny
("...A może przydadzą się w świetlicy jako kartki do origami...?"
"Nie!")
czwartek, 11 stycznia 2024
panczenista
Teraz jest w mieście Kaliny straszna ślizgawica. Kalina nie mogła wysiąść z samochodu. Nogi rozjeżdżały się na wszystkie strony i nie można było złapać żadnego punktu podparcia. Kalina w końcu wypełzła na parking jak ameba, trzymając się dachu i drzwi, a następnie, ślizgając się okrutnie, dojechała do chodnika.
Samochody oblodzone po kokardę. Ściany budynków takoż.
Jutro rano będzie armagedon. Albo inna cholera.
A tymczasem córka Kaliny dziś widziała w Holandii, jak jakiś człowiek jechał do pracy na łyżwach. Zasuwał po kanałach jak jakiś panczenista.
Nie, nie. Kalina nie zazdrości. Kalina już czeka aż będzie można chodzić do pracy w sandałach.
środa, 10 stycznia 2024
samoloty
Starsza córka Kaliny dziś odleciała do ciepłych krajów. No, może nie aż tak bardzo ciepłych, ale z całą pewnością - mokrych...
Na lotnisku pustki, żadnych kolejek do odprawy bagażowej, żadnej kolejki do kontroli bezpieczeństwa. I tu - niespodzianka. Niemal wszyscy pasażerowie muszą zdejmować buty i przechodzić chusteczkową kontrolę narkotykową. Dzięki temu odprawa idzie wolno, niemal tak, jakby była kolejka.
Nie wiem, czy służby celne mają limit szczegółowych kontroli do wykonania w ciągu doby i gdy jest mało pasażerów, łapią każdego, czy ktoś przekazał informację, że dwa kolejne samoloty, odlatujące w ciągu kilkunastu minut do różnych miast w Holandii, będą wypchane kokainą... W każdym razie widok bosych pasażerów, drepczących jeden za drugim przez bramkę i rozkładających łapki do pocierania odzieży chusteczką - bezcenny :-)
wtorek, 9 stycznia 2024
napisała
Kalina martwi się sprawą Wąsika i Kamińskiego. Martwi się, bo uważa, że sprawa zabrnęła za daleko. Oby nie skończyło się to źle dla wszystkich.
Kalina wie, że dwaj panowie walczą o swoją wolność, więc nie przebierają w środkach. Smutne jest jednak to, że mają tak szerokie poparcie w kręgach PiS. Oznacza to, że trzymają wszystkich w garści. Byli szefami służb, mogli robić co chcieli i teraz prawdopodobnie szantażują tą wiedzą.
To co powyżej napisała część Kaliny, zwana zrównoważonym rozsądkiem. To, co poniżej napisała część Kaliny, zwana emocjonalną karuzelą.
Debile.
poniedziałek, 8 stycznia 2024
trąbika
niedziela, 7 stycznia 2024
zdarzeń
Pojechała Kalina na warsztaty ceramiczne.
A tam seria niefortunnych zdarzeń.
1. Samochód oblodzony grubą warstwą.
2. Dojście do pracowni jak szklanka, a pracownia znajduje się w sporym obniżeniu terenu - Kalina kilka razy bardzo się poślizgnęła, pełzała po trawie, wpadała na śmietnik.
3. W pracowni okazało się, że tydzień wcześniej Kalina schrzaniła coś ze szkliwami. Większość wypalonych uczynków wyszła źle lub nawet bardzo źle. Po wypale proszek szkliwa odpadał z gliny, albo wyszedł szorstko, matowo, nieładnie. Nie wiadomo, co to.
4. Na zajęciach było mnóstwo osób, tłok, hałas, brak atmosfery.
5. Podczas zajęć Kalinę napadła myśl, że w tej ślizgawicy trzeba jeszcze wrócić do samochodu. Tym razem pod górę. Kalina dostała takiego negatywnego myślenia, że wyszła z pracowni do magazynu wypalonych przedmiotów i tam oglądała je sobie w ciszy, żeby się uspokoić. To pierwszy taki raz po wypadku. Kalina nie znała dotychczas słowa "trauma pourazowa", ale chyba czas zająć się tą sprawą. Nie może tak być, że byle ślizgawica paraliżuje Kalinę.
6. Teraz Kalina wychodzi z córką na ramen i jest szansa na wspaniałą rozmowę w samochodzie. Kalina kocha córki i rozmowy z nimi. Kalina potraktuje tę rozmowę z psychologiem jako pierwszy krok w rozumieniu własnej traumy.
sobota, 6 stycznia 2024
likwidacji
Napisała gdzieś w internetach Kalina komentarz w sprawie likwidacji zadań domowych. Kalina niemal nie zadaje prac domowych, więc ten problem Kaliny nie dotyczy. Natomiast uzasadnienie (likwidacja prac domowych ma odciążyć rodziców) uważa Kalina za, delikatnie mówiąc, przesadzony. Bo że rodzice odrabiają za swoje dzieci prace domowe, wiedzą wszyscy nauczyciele. Ale że teraz mamy ich odciążać, jeśli sami dobrowolnie się dociążyli, to już lekka przesada.
Kiedyś Kalina odebrała od dziecka pracę domową i wstawiła ocenę do dziennika. Niemal natychmiast napisała do Kaliny autorka tej pracy oburzona, że ocena tak niska, a ona robiła pracę przez pół nocy. Autorką naturalnie była mama ucznia. Ciężko jest rodzicom, którzy dostają niskie oceny w podstawówce, oj, ciężko...
środa, 3 stycznia 2024
ubrani
Córka kaliny wyjeżdża jutro na narty do Czech. Wyprawa nielekka:
jedzie 9 licealistów i dwóch tatów.
Rano ubrani prawie jak na narty i spakowani w walizy idą na lekcje. Wyjazd zaraz po szkole.
I kocham te dylematy nastolatkowe:
- Mamo, jak ja pojadę autobusem w takich butach i w kurtce narciarskiej?
Wiadomo, o stylówkę dba się codziennie a tu nagle górskie buty i kurtka inna niż czarna. :-D
wtorek, 2 stycznia 2024
opieki
poniedziałek, 1 stycznia 2024
lepiej
piątek, 29 grudnia 2023
znachora
Obejrzała kalina nowego "Znachora" i bardzo jej się spodobał. Inny film. Inny scenariusz. Inna fabuła. Inni aktorzy. Inne zakończenie. I jest ok.
środa, 27 grudnia 2023
o czym
Zabiera się Kalina do pisania posta już któryś raz. No bo o czym tu pisać...? Że ciężko jest, że smutno, że średnia arytmetyczne z nastroju niepokojąca, że sił brak i energii?
Widzi Kalina, jak bardzo jej nastrój zależny jest od otoczenia, ale poradzić sobie z tym Kalina nie umie. Tak już ma, że chłonie energię z zewnątrz każdą komórką. I dobrą i złą energię chłonie, niestety.
Kolejna osoba poleca na Netflixie 1670. Planuje Kalina obejrzeć dziś pierwszy odcinek. Się zobaczy, czy pokocha Kalina komedię.
czwartek, 21 grudnia 2023
przepychają
Od wczoraj córki Kaliny nadrabiają siostrzane zaległości. Siedzą w jednym łóżku, gadają, śmieją się, gadają, gadają, śmieją się, przepychają, gadają... Kalina od czasu do czasu zagląda do ich jaskini, żeby podładować baterie optymizmu i przypomnieć sobie, że święta będą cudowne.
- Chciałabym pojechać do Paryża - mówi starsza, targając ciężką siatkę z warzywami. - Plan jest taki: przyjedziecie do mnie na wakacje, tydzień będziemy w Holandii, a potem pojedziemy pociągiem na trzy dni do Paryża. Pasuje ci?
Pasuje. Kalina planuje wakacyjny samochodowy wyjazd z przyjaciółką do Estonii. Estonia i Paryż. Brzmi cudnie.
wtorek, 19 grudnia 2023
świątecznych
Jutro przylatuje starsza córka Kaliny.
- Mamo, nie kupiłam dodatkowego bagażu do samolotu i będę miała tylko maleńką walizeczkę. Myślisz, że dam radę w pożyczonych od was ciuchach przetrwać trzy tygodnie?
Da radę, oczywiście, że da. Zawsze gdy przyjeżdża, robi przegląd naszych szaf i wszystkie ciuchy uwspólniają się w magiczny sposób.
Słucham banalnych powieści obyczajowych na audiotece, podcastu "Mówi się" na spotify i amerykańskich piosenek świątecznych.
Przeczytałam "Aptekarkę" Magdy Skubisz - bardzo polecaną przez znajomą. Nie moja bajka, nie mój sposób narracji. Przeczytałam ją robiąc pauzę w "Księgach Jakubowych". Dziś z radością wracam do Tokarczuk.
poniedziałek, 18 grudnia 2023
konsultację
Teatralna utyka na biodro, a mnie przypomniała się dziwna historia...
Gdy byłam nastolatką odkryto, że muszę mieć operowane oba biodra, ale prawe bardziej. Już miałam ustalony termin operacji, ale moja mama postanowiła skonsultować się z guru polskiej ortopedii. Guru nawet nie kazał mi się rozebrać do badania. Poprosił o zrobienie przysiadu, popatrzył jak chodzę, dotknął delikatnie z obu stron i poradził rezygnację z operacji. Uznał, że jestem chuda, drobna, więc moje zwichrowane biodra jeszcze popracują. A medycyna tak szybko się rozwija, że każdy rok opóźnienia to dla mnie szansa na mniej nieprzyjemną operację. Poradził tylko, żebym w ciąży zbytnio nie utyła, bo to może zaszkodzić biodrom.
Wówczas operacja miała wyglądać tak: przeszczep własnej kości z uda do stawu biodrowego. Gips na kilka miesięcy. Ponowna operacja. Gips na kilka miesięcy. W sumie - do siedmiu miesięcy w gipsie od pasa do pięt, z nogami w potężnym rozkroku - widziałam dziewczynkę, która to przechodziła. Stopy miała szerzej niż krawędzie łóżka szpitalnego.
Teraz moja operacja wyglądałaby tak: endoproteza. Kilka dni w szpitalu, naturalna rehabilitacja w domu, po kilku tygodniach spacery, żadnego gipsu.
Nadal czekam. I często myślę o guru ortopedii. Dzięki niemu nie przeżyłam koszmaru. I jeszcze jedno, bardzo ważne w tej historii: guru był profesorem, szefem kliniki. Dostanie się do niego na konsultację graniczyło z cudem. Moja mama postanowiła załatwić sprawę po swojemu: bez żadnego dzwonienia czy umawiania wizyt spakowała mnie do samochodu i pojechała ze mną do kliniki. Wyłuszczyła sprawę pani sekretarce. Gdy pan profesor wychodził z gabinetu, mama poprosiła go o pomoc. Pomógł. Chodzę do dziś. Wiem, że gdzieś tam w przyszłości czekają na mnie dwie śliczne, błyszczące endoprotezy... Mam czas...
W czasie ciąży przytyłam. Nawet znacznie. Ale los o mnie zadbał: obie ciąże musiałam spędzić w pozycji leżącej. Biodra nie ucierpiały. :-)
niedziela, 17 grudnia 2023
nożyczki
środa, 13 grudnia 2023
psy
W ciągu trzech tygodni dwie znajome osoby zostały pogryzione przez psy.
Prawdę mówiąc żyłam w przeświadczeniu, że miejskie pieski są teraz chowane bez agresji i takie sytuacje już się nie zdarzają...
kobieto
Teatralna napisała słowo o nowej minister edukacji.
Też chcę dodać coś od siebie: gorzej nie będzie, to pewne, ale błagam, kobieto, podołaj!
poniedziałek, 11 grudnia 2023
prywatne
Mąż Kaliny zmienił firmę, w której opłaca prywatne ubezpieczenie. Kalina nie pamięta, dlaczego poprzednia firma nie była idealna, ale nowa miała oświetlać przyszłość Kaliny i jej rodziny niesłabnącym blaskiem.
Miała.
Gdyż nie oświetla.
Obsługa strony internetowej firmy jest tak skomplikowana, że Kalinę szlag trafia. Najpierw kilka dni Kalina zdobywała Himalaje intelektu, logując się jako klient firmy. Za 654 razem udało się. Potem okazało się, że jako mama niedorosłej córki Kalina musi dodać profil córki do swojego. Ojezusmaria, jakie to jest skomplikowane. Przede wszystkim, aby tego dokonać, należy udać się osobiście do przychodni. Kalina udała się zatem, otrzymała wszystkie niezbędne informacje, podpisała tonę papierowych oświadczeń i dostała tymczasowe hasło do konta córki. Po powrocie do domu rozpoczęła procedurę logowania się na profilu córki i jakież było zdziwienie Kaliny gdy okazało się, że pani w przychodni coś się nie udało i hasło nie działa.
Dziś Kalina drugi raz przeszła całą procedurę, pojechała do przychodni i podpisała tonę innych dokumentów. Pani w rejestracji powiadomiła Kalinę, że poprzednia pani źle, źle, źle, bo nie tak, ojej, ach no niemożliwe. Nowe dokumenty, nowe hasła, nowe "teraz jest już wszystko dobrze". Jakież było zdziwienie Kaliny, gdy w domu okazało się, że pani w drugiej przychodni również się coś nie udało i hasło znowu nie działa. O ile za pierwszym razem Kalina miała jeszcze cień wyrozumiałości dla wszystkich pań we wszystkich recepcjach świata, o tyle teraz Kalina potrzebuje na gwałt dostępu do konta córki, bo tam znajdują się wyniki dzisiejszych badań. I cierpliwość minęła bezpowrotnie. Szlag by to trafił.
Starsza córka Kaliny też próbowała się logować jako klientka tej firmy. Musiała to zrobić, uwierzytelniając się przez bankowość internetową. Problem polega na tym, że ma ona konto w zagranicznym banku i polska procedura uwierzytelniana nie była na to przygotowana.
Bo my w Europie jesteśmy. Europejczycy z nas. I jak zrobimy stronę internetową prywatnej firmy ubezpieczeniowej to tak ją wymuskamy, żeby żaden durny pacjent nie podołał. Ani pacjentka.
niszczy
sobota, 9 grudnia 2023
unosisz
Ona - dobrze wykształcona, odnosi sukcesy zawodowe, pracownicy ją szanują, cenią jej fachowość. Podczas rozmowy atakuje w niezwykle wyrachowany sposób. Krytykuje, gdy ktoś coś proponuje, gdy ktoś opowiada nawet zwykłe zdarzenie, a gdy widzi, że rozmówca czuje się zaatakowany, mówi z uroczym uśmiechem:
- No i czemu się tak unosisz?
Bez względu na to, czy rozmówca jest spokojny, czy nie.
- Mów o sobie, a nie o mnie - rzuciła zaskoczona Kalina w odpowiedzi na takie stwierdzenie.
- No widzisz, jaka jesteś spięta? - spytała i odeszła.
Kalina słuchała niedawno wykładu o różnych formach agresji. Kalian wie, że to agresja w czystej postaci. Słowna. Doskonała w swej istocie. Ale nie umie Kalina sobie z takim zachowaniem radzić. A wie Kalina, że jeśli nie umie, będzie tym bardziej atakowana.
piątek, 8 grudnia 2023
samolotu
Od wczoraj Kalina ma moc doznań.
Sąsiedzi z góry, zalani przez swych sąsiadów z góry, mają suszone mury. W ich mieszkaniu zainstalowane są wielkie suszarki, które dmuchają na ściany i sufit. Dmuchają, wydając dźwięk. Dźwięk ten, po dotarciu na nasze piętro, jest dźwiękiem imitującym pracę silników lecącego samolotu.
Zatem: od wczoraj Kalina jest w permanentnej podróży.
Rozmowy w domu Kaliny wyglądają tak:
Godzina 8.30. Mąż Kaliny wchodzi do kuchni.
- Już wystartowaliśmy? Przespałem.
Godzina 11.00. Mąż Kaliny wchodzi do salonu:
- Mam za chwilę spotkanie na Teams. No nie dam rady przy tych turbulencjach. Wysiądę na chwilę, przeczekam gdzieś na lotnisku i wrócę do ciebie za dwie godziny. Tylko nie odleć za daleko.
Godzina 14.00. Mąż Kaliny wraca do domu:
- Ja pierdolę, jeszcze lecisz? Była jakaś przerwa? Tankowaliście?
Godzina 16.00. Mąż Kaliny wchodzi do kuchni, żeby pooglądać zawartość lodówki:
- A oni nie powinni nam serwować darmowych posiłków po tylu godzinach lotu?
Godzina 18.00. Kalina do męża:
- Trzeci raz wyglądam dziś przez okno i znowu widzę to samo. Chyba kolejny raz przelatujemy nad tym samym podwórkiem.
Kalina zawsze zazdrościła ludziom, którzy mają w samolocie "leżące" miejsca, ale zapewniam was, to żadna przyjemność. Kalina też ma od wczoraj leżące, dwuosobowe, a jednak nie umie odpocząć przez ten cholerny hałas.
Nawet najdłuższy lot kiedyś musi się skończyć i to daje Kalinie nadzieję.
środa, 6 grudnia 2023
raport
Raport ze stanu państwa:
Kalina może już niemal normalnie otwierać paszczę, chociaż o gryzieniu jeszcze nie marzy.
Wielki guz na czerepie zmniejszył się.
Od wczoraj Kalina ma zawroty głowy i gubi równowagę gdy zamyka oczy.
Również od wczoraj Kalina ma niepokojące objawy związane z widzeniem - na poniedziałek jest umówiona na dokładne badanie okulistyczne i na kolejny tomograf. Może się zdarzyć, że Kalina będzie musiała również zawitać u neurologa.
I chuj.
- Kalina nie lubi przeklinać w sferze publicznej, ale żadne inne słowa nie mogą w sposób adekwatny oddać nastawienia Kaliny do zaistniałej sytuacji - rzekł narrator, który pojawił się tu z jakiegoś innego bloga, chuj wie jakiego.
Dziś Kalina była z córką u lekarza - kilka dni temu dziewczę zachorowało. Pani doktor zachowywała się w stosunku do córki Kaliny tak, jak sobie tylko można wymarzyć. Rozmawiała z dziewczyną, ją pytała, jej wyjaśniała, do niej zwracała głowę, gdy mówiła. Sprawy proceduralne rozwiązywała z Kaliną, ale sprawy zdrowotne były omawiane z córką Kaliny. Pani doktor była pierwszą pediatrą od zawsze, która zajrzała dziewczynie do nosa i do ucha. Kalina pisze o tym, żeby oddać sprawiedliwość - istnieją lekarze, którzy umieją i chcą. Oby rozmnażali się przez pączkowanie.
poniedziałek, 4 grudnia 2023
przewróciła
Jest niewątpliwa poprawa, gdyż Kalina może już włożyć do ust łyżeczkę od herbaty z umieszczoną na niej jajecznicą. Od czwartku Kalina wciągała tylko papki, wsysane przez szczelinkę w ustach. Jest postęp, że hoho.
W czwartek Kalina wyjebała przewróciła się na korytarzu szkolnym i przyłożyła głową w kant metalowej futryny. Skończyło się utratą przytomności i jazdą do szpitala. Kości całe, brak krwawień w mózgu, guz na skroni wielki jak Czomolungma, ucho rozwalone, bark obity, biodro takoż, uszkodzony mięsień poruszający żuchwą (to przez tego gnojka nie można jeść), dłoń poobijana, psychika Kaliny w rozsypce.
Teraz Kalina leży/chodzi w domu, porusza się niespiesznie (natychmiast uaktywnił się kręgosłup z nerwem kulszowym) i obmyśla, co robić. A wcale nie jest to łatwe, bo Kalinie nie mieszczą się na głowie okulary (guz!), a jednak wszelkie czynności, oprócz snu, które Kalina lubi robić, wymagają udziału wzroku. A wzrok Kaliny bez okularów jest nikczemny.
Szkoła Kaliny zgłosiła do inspektora bhp wypadek w pracy. Do Kaliny dzwoniła przemiła pani, która na samym początku poinformowała Kalinę, że ma ona (Kalina) złe rozpoznanie wpisane na wypisie ze szpitala. Gdyż powinna tam Kalina mieć wpisane wszystko, co jej się stało, a nie tylko obicie łba. Och, to naprawdę niemiłe ze strony Kaliny, że po siedmiu godzinach spędzonych na SOR nie przypilnowała pana doktora, żeby dobrze wykonał swoją pracę. A to już druga osoba, której kiepska praca źle wpłynęła na życie Kaliny tego dnia. Pierwszą był kierownik administracyjny szkoły, który nie zakupił był stojaków z napisem "mokra podłoga". Teraz już są podobno zamówione. Najprawdopodobniej dotarło do pana kierownika, że gdyby zamiast Kaliny salto wywinęło jakieś dziecko, to pan kierownik spędziłby najbliższy czas przynajmniej na sali sądowej...
środa, 29 listopada 2023
radością
wtorek, 28 listopada 2023
miesiączce
Kalina czasem czuje, że praca nauczycielki biologii jest potrzebna. Kalina ma poczucie, że pokazuje dzieciom świat, w którym żyją, a którego wcale nie znają. Kalina lubi widzieć, jak dzieci zaczynają kojarzyć fakty i do ich świadomości zaczynają docierać rzeczy, obok których zwykle przechodzi się obojętnie.
Często zdarza się to na lekcjach w czwartych i siódmych klasach, gdy Kalina opowiada o anatomii i fizjologii człowieka. Tak było też dziś, w czwartej klasie, na lekcji o dojrzewaniu płciowym.
Niezwykła atmosfera i niezwykłe zaangażowanie uczniów. Pytania, o jakich można sobie zamarzyć ucząc o miesiączce, mutacji i trądziku. Zrozumienie w oczach uczniów, gdy wspomina się o ich zmianach nastroju, fochach, uporze i wiecznych kłótniach. Śmiali się z siebie, dopytywali o to, w jaki sposób używa się podpasek. Spokojni, grzeczni, dojrzali tak, jak mogą być dojrzali dziesięciolatkowie.
I dla odmiany lekcja w jednej ze starszych klas: uczeń położył sobie na krześle grubą poduchę, służącą do siedzenia na podłodze.
- Usiądź normalnie - mówi Kalina.
- Chcę mieć miękko w dupę - odpowiada uczeń i rozgląda się z uśmieszkiem po klasie, sprawdzając czy wszyscy usłyszeli. Kalina usłyszała. Aż nadto usłyszała.
Szacunek dla nauczyciela? Mają go w dupie...
niedziela, 26 listopada 2023
żale
Czy jeśli sobie tu coś zapiszę, to będę pamiętać bardziej? Albo przynajmniej będę pamiętać wtedy, gdy należy sobie przypomnieć?
Bardzo chciałabym stosować w życiu tę radę:
Odpisuj tylko na te wiadomości, które kończą się skierowanym bezpośrednio do ciebie, grzecznym pytaniem.
Jeśli ktoś wypisuje do Ciebie swoje żale, to nie ma powodu, żeby odpisywać i cokolwiek wyjaśniać.
No czyż nie jest to cudowne?
Dziś nie odpisałam. Juhu!
sobota, 25 listopada 2023
kurinuki
Kalina chodzi na terapię. Psychoterapię. Nazywa się ona warsztaty ceramiczne i nie ma nic wspólnego z psychologią. A jednak...
Cudowna atmosfera. Wspaniała muzyka. Warsztatowa mistrzyni, dojrzała kobieta, nie zwraca uwagi na to, czy ktoś ma siwe włosy, czy jest uczennicą podstawówki. Nie przejmuje się, że nie pamięta naszych imion, pamięta za to doskonale, kto co rzeźbił i czy dzieło przetrwało pobyt w piecu.
Wszyscy cieszą się, gdy czyjś kubek nie pękł podczas wypału, a poproszeni o radę mówią zwykle: też nie wiem.
Rozmawiamy o psach, lumpeksach, zmianie trasy tramwaju, fartuchach i wyjącej spłuczce - czyli o tym wszystkim, z czego składa się życie szczęśliwych ludzi. Śmiejemy się z glinianych opowieści i podziwiamy dzieła, stojące na regałach. Komentujemy nazwy szkliw. Gawędzimy o sprawach najważniejszych, jedynych, które warto rozważać. Kto chce, ten pije wino bezalkoholowe i podjada mandarynki. I ukradkiem pożera ciastka owsiane tak, żeby pies właścicielki nie zorientował się, że leżą na półce.
- Zgubiłem cyklinę - mówi młody mężczyzna, który lepi kolejny czerwony kubek (wszystkie poprzednie pękły w piecu).
- Fajnie, że pokryłaś szkliwem całą miskę. Ładnie wygląda. Równa warstwa. To teraz jeszcze tylko zmyj cały spód i będzie idealnie - mówi mistrzyni warsztatowa, która ma dar przedstawiania wad jako zalety.
Kalina w tym tygodniu czeka na efekt wypału oszkliwionej angoby i dwóch czarek kurinuki.
Kurinuki zachwyca Kalinę najbardziej. Jest tak proste, że aż czuć ból gliny podczas jego powstawania. I tak doskonałe, że człowiek i glina natychmiast zapominają o tym bólu.
niedziela, 19 listopada 2023
trzcinie
Kalina siedzi na trzcinie podczas ulewy i wichury.
Ledwo się trzyma.
Czasem trzcina przechyla się tak, że Kalinie plecy moczą się w wodzie, a czasem znowu deszcz pada tak mocno, że wpada Kalinie zimna woda za kołnierz.
Otrząsa się Kalina, szczęka zębami, zmienia uścisk, żeby palce się nie rozwarły i czeka aż minie.
A od czasu do czasu spotyka Kalinę coś małego, niewyraźnego, co sprawia, że Kalina z impetem ląduje w wodzie. Po chwili z trudem dopływa do swojej trzciny, wspina się na nią wolniutko i próbuje wyschnąć choć trochę.
I właśnie w piątek wpadła Kalina na łeb na szyję do kipieli. Jak obuchem w łeb dostała Kalina.
I niby nic się nie stało. Przecież każdy ma prawo powiedzieć Kalinie, że wygląda tak, że nie jest już wcale podobna do siebie i że twarz jej napuchła, a włosy jakoś dziwnie wyglądają. No każdy. Ale z ust niektórych ludzi bardziej boli. I obeschnąć trudniej.
piątek, 17 listopada 2023
zachwycają
Umówienie się na cytologię przestało być związane z wizytą u ginekologa. Materiał do badań pobiera położna, na wizytę można się umówić niemal od ręki, wszystko trwa mniej niż 5 minut. Po otrzymaniu wyników można się umówić do lekarza na ich omówienie, a jeśli wyniki są złe, położna dzwoni do pacjentek i prosi o pilny kontakt.
Takie pomysły zachwycają Kalinę. Nowoczesność. To właśnie nowoczesność.
czwartek, 16 listopada 2023
stresy
Same stresy w pracy.
Kalina ledwo żywa.
Kompensuje sobie Kalina stresy, bawiąc się na lekcjach, ale i tak stres zżera powolutku, po kawałeczku.
Jutro Kalina ma robione ostatnie badanie - to, którego boi się Kalina najbardziej...
A w przyszłym tygodniu wędruje Kalina do rehabilitanta i będzie uczona jak ćwiczyć, żeby nerw kulszowy schował się ze wstydu i nie przypominał, że istnieje.
wtorek, 14 listopada 2023
niedziela, 12 listopada 2023
pisarką
Łapię się na tym, że układam w głowie fabułę książki, albo widzę kogoś na ulicy i od razu dorabiam sobie do tej osoby całą historię, teraźniejszość i przyszłość, które pasowałyby do bohatera książek dla młodzieży.
Nie wydałam dużo książek, ale od czasu do czasu jeżdżę jeszcze na spotkania autorskie, żeby poopowiadać dzieciom i młodzieży o tym, co robiłam.
...
Wysiadałam dziś z samochodu na parkingu przy blokach. Na chodniku stały cztery dziewczynki, które zaczęły mi się bardzo przyglądać. Natychmiast pomyślałam, że to dzieci z którejś z moich szkół, a nie miałam ochoty wchodzić w rolę nauczycielki i prowadzić z nimi rozmowy. Udawałam, że ich nie widzę.
- Proszę panią... - zagaiła jedna z nich.
Spojrzałam na nią. Nie skojarzyłam twarzy. "Zaczyna się" pomyślałam i nie przerwałam pracy.
- Proszę panią, czy pani jest tą pisarką, która pisze książki dla dzieci?
Zamarłam. Nie spodziewałam się, że po tylu latach ktoś mnie jeszcze rozpozna. Zwłaszcza takie małe dziecko.
- Tak, jestem.
- Wiedziałam - powiedziała, machnęła ręką i razem z koleżankami poszła przed siebie.
A może znowu będę pisać? A może...?
przewietrzymy
Jest problem. Przyjdzie do nas z wizytą, a ma skrajnie odmienne poglądy na życie od naszych. I ciągle o nich mówi.
- Mam być miłym gospodarzem - spytał mąż Kaliny - czy mam pokazać jej, że u nas w domu panują inne zasady?
- Masz być gospodarzem i dlatego bardzo wyraźnie musisz powiedzieć jej, że u nas w domu panują inne zasady. Ja zrobię dokładnie tak samo. Na każdym kroku będę pilnować, żeby nikt nie był obrażany. Chociaż myślę, że zanim my zdążymy się odezwać, nasza córka zabije ją serią z karabinu maszynowego swojego liberalizmu.
- A jeśli więcej nie przyjdzie?
- Zabita nie przyjdzie. To pewne. A potem przewietrzymy po jej wyjściu i będziemy współczuć innym ludziom, których nawiedzi po śmierci u nas.
sobota, 11 listopada 2023
pogarda
Środa:
- Kalina rozdmuchała niepotrzebnie sprawę i ja jestem takiemu postępowaniu całkowicie przeciwna.
Czwartek:
- Jak pani Dyrektor widzi, nasza szybka i stanowcza reakcja doprowadziła do rozwiązania sprawy.
Te same usta, ta sama osoba.
Pogarda Kaliny dla tej osoby osiągnęła the highest level.
I jeszcze się poskarżę tutaj, bo w domu nie marudzę: mierzę rano, po południu i wieczorem ciśnienie. Cholera! Mam nadciśnienie jak ta lala! Poniżej 120 zeszłam tylko raz i to rano.
W poniedziałek idę do lekarza. Poproszę jeszcze o zbadanie żelaza, bo coś czuję, że całe zużyłam i jadę na kredyt.
czwartek, 9 listopada 2023
mądrzy
poniedziałek, 6 listopada 2023
zdrowa
W poniedziałek po południu Kalina, ledwo stojąc na nogach, zauważyła, że trzęsą się jej ręce a ciało zaczęło drżeć. Mąż Kaliny zmierzył jej ciśnienie i okazało się, że ciśnienie jest dramatycznie wysokie. Kalina jest niskociśnieniowcem i nigdy nie miała takiego problemu. Dziwaczne rozterki, co robić. Najpierw wziąć leki męża i jechać do szpitala, czy jechać do szpitala bez leków. W końcu rozmowa z lekarką przez telefon - wziąć leki męża i czekać godzinę. Jeśli ciśnienie się obniży, w najbliższych dniach do lekarza. Jeśli pozostanie na poziomie ponad 190/110 - jechać do szpitala.
Po godzinie spadło do 170. Jest ok. Lekarz w środę.
Kalina popłakała się, czekając na spadek ciśnienia. Kalina organicznie nie cierpi chodzić do lekarzy. Badania, rozmowy, pytania, konieczność podawania szczegółów, których Kalina nigdy nie pamięta - to wszystko jest okropne. "Proszę się rozebrać", "niech się pani położy", "a kto panię wcześniej leczył?", "dzisiaj mam tylu pacjentów", "przepraszam, muszę odebrać telefon" - bardzo źle to na Kalinę działa.
Gdyby Kalina była strasznie bogata, to zatrudniłaby sobie prywatnego, domowego lekarza, który przyjeżdżałby do Kaliny co miesiąc i nie zadawał żadnych głupich pytań, nie mówił, że oj, oj już dawno powinna Kalina się zbadać, tylko byłby miły i miałby czas. I nie mówiłby Kalinie, że jest chora, tylko zdrowa, ale inaczej.
niedziela, 5 listopada 2023
nieprawda
Kolejny rodzic pisze do Kaliny, że Kalina niesprawiedliwie ocenia jego dziecko.
Bo to przecież miły, wrażliwy chłopiec i sugerowanie, że w szkole wchodzi w konflikty, jest niesprawiedliwe. Przecież to wina innych dzieci.
I że ma problemy z koncentracją uwagi - nieprawda.
I że bywa złośliwy, a jego komentarze przyjmują formę drwin - nieprawda.
Cała praca Kaliny to jedna wielka nieprawda...
sobota, 4 listopada 2023
sponsorowana
niedziela, 29 października 2023
ciężarem
- Przyjedź do mnie - powiedziała przez telefon. Jej czas się kończy. Ma przerzuty. Wątroba zajęta. W piersi też coś siedzi.
- Nie chcę być dla nikogo ciężarem. Chcę być w hospicjum, gdy nie będę już samodzielna
- Gdy będziesz chciała iść do hospicjum, daj mi znać. Ja się tym zajmę - powiedziała Kalina i popatrzyła w jej smutne oczy.
- Dziękuję. Bardzo dziękuję, To dla mnie bardzo ważne. - Uściskała Kalinę i poprosiła, żeby Kalina przyjeżdżała do niej częściej.
Kalina ma nadzieję, że odziedziczy po niej psa i że zdążą się jeszcze spotkać...
piątek, 27 października 2023
why...
Kalina jest złą na Kalinę.
- Nieładnie, Kalino - mówi Kalina do Kaliny. - Nierówno cenisz. Gdzie twoja sprawiedliwość? Gdzie twój rozsądek? Dlaczego pozwalasz, żeby jedna zła energia odbierała ci radość i siły, a nie widzisz, że dobrej energii jest dużo więcej? A ta dobra nie dodaje ci radości i motywacji? Why, why, why?
- Wiem, wiem... - odpowiada Kalina. - I co z tego, że wiem...?
piątek, 20 października 2023
coachingowe
Kalina przez lata pracowała w korporacjach. To, co człowiek przechodzi w korporacjach, jest złe.
Na przykład coachingi.
Kalina ma alergię na pytania "jak ty się z tym czujesz?", "czy udało ci się zrealizować założone cele?", "co mogłoby ci pomóc w pracy?".
Kalina ma odruch wymiotny, gdy ktoś siada przed Kaliną, otwiera notes albo laptop i zadaje kolejne pytanie coachingowe.
Nie. Kalina jest za duża na coachów, mentorów, mówiących zdaniami żywcem ze szkolenia "coaching w weekend".
Po odejściu z korporacji Kalina odżyła. Żadnych coachingów, żadnego zadawania głupich, sztucznych pytań, Szczere rozmowy. Dojrzali, mądrzy ludzie. Żadnego "jak się Kalina z tym czuje".
Aż do teraz. Kalina znowu wpadła w objęcia coacha. Otwarty laptop. "Gdzie wolisz usiąść?", a zaraz potem "jak się z tym czujesz?".
Nosz kurde nie. Nie czuje się Kalina.
Rozważa Kalina rozmowę z coachem na temat swojego podejścia do coachingu, do jego zasad, do schematów, które wałkowała Kalina przez większość swojego zawodowego życia.
Jeśli okaże się, że bez coachingu nie może Kalina współpracować, może dojść do rozstania zawodowego.
Bo żyje się raz. A bez coachingu to nawet dwa razy.
baterię
czwartek, 19 października 2023
kaszlem
Po kilku(-nastu) dniach chodzenia z kaszlem i katarem Kalina zdecydowała, że czas do łóżka.
I po decyzji Kalina zapadła w sen na prawie 24 godziny. Po obudzeniu porozmawiała z panem doktorem (2 minuty!) i dostała dwa dni zwolnienia.
Dwa dni spania i czytania na zmianę to idealny sposób spędzania jesieni.



