poniedziałek, 11 grudnia 2023

prywatne

Mąż Kaliny zmienił firmę, w której opłaca prywatne ubezpieczenie. Kalina nie pamięta, dlaczego poprzednia firma nie była idealna, ale nowa miała oświetlać przyszłość Kaliny i jej rodziny niesłabnącym blaskiem.

Miała.

Gdyż nie oświetla.

Obsługa strony internetowej firmy jest tak skomplikowana, że Kalinę szlag trafia. Najpierw kilka dni Kalina zdobywała Himalaje intelektu, logując się jako klient firmy. Za 654 razem udało się. Potem okazało się, że jako mama niedorosłej córki Kalina musi dodać profil córki do swojego. Ojezusmaria, jakie to jest skomplikowane. Przede wszystkim, aby tego dokonać, należy udać się osobiście do przychodni. Kalina udała się zatem, otrzymała wszystkie niezbędne informacje, podpisała tonę papierowych oświadczeń i dostała tymczasowe hasło do konta córki. Po powrocie do domu rozpoczęła procedurę logowania się na profilu córki i jakież było zdziwienie Kaliny gdy okazało się, że pani w przychodni coś się nie udało i hasło nie działa.

Dziś Kalina drugi raz przeszła całą procedurę, pojechała do przychodni i podpisała tonę innych dokumentów. Pani w rejestracji powiadomiła Kalinę, że poprzednia pani źle, źle, źle, bo nie tak, ojej, ach no niemożliwe. Nowe dokumenty, nowe hasła, nowe "teraz jest już wszystko dobrze". Jakież było zdziwienie Kaliny, gdy w domu okazało się, że pani w drugiej przychodni również się coś nie udało i hasło znowu nie działa. O ile za pierwszym razem Kalina miała jeszcze cień wyrozumiałości dla wszystkich pań we wszystkich recepcjach świata, o tyle teraz Kalina potrzebuje na gwałt dostępu do konta córki, bo tam znajdują się wyniki dzisiejszych badań. I cierpliwość minęła bezpowrotnie. Szlag by to trafił.

Starsza córka Kaliny też próbowała się logować jako klientka tej firmy. Musiała to zrobić, uwierzytelniając się przez bankowość internetową. Problem polega na tym, że ma ona konto w zagranicznym banku i polska procedura uwierzytelniana nie była na to przygotowana. 

Bo my w Europie jesteśmy. Europejczycy z nas. I jak zrobimy stronę internetową prywatnej firmy ubezpieczeniowej to tak ją wymuskamy, żeby żaden durny pacjent nie podołał. Ani pacjentka. 

12 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Uczciwość nakazuje mi przyznać, że jednak się udało. Jeden wieczór i proszę! Gotowe! I nawet wyniki córki widzę! No ileż szczęścia za jednym razem! :-D

      Usuń
  2. Bo Polska niby jest w unii i wszystkie unijne urzedy i banki powinny byc w Polsce akceptowane, ale nie sa, Bo tak, qrna i juz! Tez mialam z tym do czynienia, kiedy probilam w banku PKO, zeby wysylali mamie wyciagi za granice. Nie, bo nie. Mogla tu za granica brac swoje pieniadze w bankomatach, ale wyciagi to juz nie. Jak to dobrze, ze udalo mi sie zlikwidowac konto mamy w tym banku, ma w niemieckim i wszystko dziala.
    Byla mala trudnosc, bo mamy dowod osobisty jest wystawiony bezterminowo, jego waznosc skonczy sie z dniem smierci mamy, a komputer bankowy uparl sie, ze chce date waznosci, bo tu nawet 100-latkowie, kiedy minie im waznosc ausweisu, musza wyrobic nowy. Ale pani w banku dotad kombinowala, az sie dalo. A w Polsce sie nic nie da.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas urzędnik jest ponad sprawą, z którą przychodzi się do urzędu. Urzędnik jest ważniejszy.

      Usuń
  3. Czuję Twoją wściekłość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta strona wyklucza technologicznie mnie i moje obie córki. A jak czują się 70-latkowie, którzy mają z takich stron korzystać?

      Usuń
    2. Ale przecież prywatne ubezpieczalnie nie są od tego, żeby leczyć 70-latków, no doprawdy, Kalino, myślałam, że takich oczywistych oczywistości to już nikomu nie trzeba tłumaczyć...

      Usuń
    3. Acha, on są po to, by leczyć zdrowych, sprawnych i cyfrowo wybitnych. ;-)

      Usuń
    4. No cóż, one są po to, żeby akcjonariusze mogli zarabiać na tym, że zdrowi, sprawni i cyfrowo wybitni płacą składki i pozostają w przekonaniu, że są dobrze zabezpieczeni, dopóki tak się pechowo nie zdarzy, że zachorują poważnie- wtedy leczenie musi przejąć ta tak nisko poważana publiczna służba zdrowia.

      Usuń
  4. U mojego meza w pracy wraz z nowym ksiegowym nastala era cyfryzacji PELNOM GEMBOM i juz na trzecim uj wie jakim portalu trzeba sie logowac i za kazdym razem jest ta sama historia: ksiegowy podaje potrzebne linki, chlop przychodzi do domu, spedzamy upojny wieczor przy kompie, po czym na samym prawie finiszu NIE udaje sie aktywowac zalozonego wlasnie konta, bo... portal nie rozpoznaje takiego numeru ubezpieczenia spolecznego! Nastepnego dnia chlop wraca do ksiegowego, wyklada w czym problem, ten zrobi cos tam cos tam i wieczorem powtorka z rozrywki, tym razem udana. I juz trzeci raz tak, i tylko moj w tej firmie tak ma. Podejrzewam, ze ksiegowy ma cos sknocone w bazie danych na koncie malzonka i za kazdym razem jest ten problem, a mnie juz rzygac sie chce od tej calej cyfryzacji, bo to zajmuje wiecej czasu niz papierologia.

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":