wtorek, 28 listopada 2023

miesiączce

Kalina czasem czuje, że praca nauczycielki biologii jest potrzebna. Kalina ma poczucie, że pokazuje dzieciom świat, w którym żyją, a którego wcale nie znają. Kalina lubi widzieć, jak dzieci zaczynają kojarzyć fakty i do ich świadomości zaczynają docierać rzeczy, obok których zwykle przechodzi się obojętnie.

Często zdarza się to na lekcjach w czwartych i siódmych klasach, gdy Kalina opowiada o anatomii i fizjologii człowieka. Tak było też dziś, w czwartej klasie, na lekcji o dojrzewaniu płciowym.

Niezwykła atmosfera i niezwykłe zaangażowanie uczniów. Pytania, o jakich można sobie zamarzyć ucząc o miesiączce, mutacji i trądziku. Zrozumienie w oczach uczniów, gdy wspomina się o ich zmianach nastroju, fochach, uporze i wiecznych kłótniach. Śmiali się z siebie, dopytywali o to, w jaki sposób używa się podpasek. Spokojni, grzeczni, dojrzali tak, jak mogą być dojrzali dziesięciolatkowie.

I dla odmiany lekcja w jednej ze starszych klas: uczeń położył sobie na krześle grubą poduchę, służącą do siedzenia na podłodze.

- Usiądź normalnie - mówi Kalina.

- Chcę mieć miękko w dupę - odpowiada uczeń i rozgląda się z uśmieszkiem po klasie, sprawdzając czy wszyscy usłyszeli. Kalina usłyszała. Aż nadto usłyszała.

Szacunek dla nauczyciela? Mają go w dupie...


9 komentarzy:

  1. Ciesz sie mimo wszystko, ze uczysz w Polsce. Ze zaden 7-latek nie pogrozi Ci nozem i nie powie, ze jestes tylko niemiecka niewierna baba, wiec nie masz prawa wydawac mu polecen. A Tobie nie wolno zareagowac, bo to niepoprawne politycznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie jestem w trakcie korespondencji z panią, która informuje mnie jak przebiegała sytuacja na lekcji (byłam, widziałam). Naturalnie ona uważa, że wie lepiej (nie była, nie widziała). Jest mamą chłopca.

      Usuń
    2. I Ty lubisz, bo bylas i widzialas a ona nie lubi, bo nie byla i nie widziala. Skad my to znamy?

      Usuń
    3. Za moich czasow rodzice wspolpracowali ze szkola, teraz jak nie zaswiadczenia o wszystkich mozliwych dys-ach, to walka z nauczycielami o dobre imie zlego smarkacza. W ich oczach szkola jest zlem koniecznym, choc z jednej strony wyrecza ich przez pol dnia w opiece nad dzieckiem, to z drugiej czepia sie i kaze uczyc.

      Usuń
    4. Pantero, idealnie to określiłaś. Szkoła wyręcza rodzica w opiece nad dzieckiem. Najlepiej to było widać podczas pandemii. Rodzice, spędzając z dziećmi całe tygodnie, czuli się udręczeni koniecznością pilnowania własnych dzieci i zmuszania ich do nauki. A my pilnujemy każdorazowo dwudziestki takich gagatków i robimy wszystko, żeby się czegoś nauczyli. Byłabym niesprawiedliwa, gdybym napisała, że nie ma wdzięcznych i miłych rodziców. Są. Ale w mniejszości. Większość rodziców uważa, że ich dzieciom dzieje się krzywda, ale jakoś nie są chętni by przerzucić swoje dzieci do nauczania domowego...

      Usuń
    5. Myślę, że gdybym to zaproponowała, miałabym na głowie kuratorium.

      Usuń
  2. bywają nastolatki, którzy trądzik mają również w dupie, i możliwe, że nigdy nie znikną, wrednym ludziom pozostają na całe życie.

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":