Kolejny rodzic pisze do Kaliny, że Kalina niesprawiedliwie ocenia jego dziecko.
Bo to przecież miły, wrażliwy chłopiec i sugerowanie, że w szkole wchodzi w konflikty, jest niesprawiedliwe. Przecież to wina innych dzieci.
I że ma problemy z koncentracją uwagi - nieprawda.
I że bywa złośliwy, a jego komentarze przyjmują formę drwin - nieprawda.
Cała praca Kaliny to jedna wielka nieprawda...
Kalino to sie nigdy nie skonczy... Zawsze bedzie rodzic. I to mnie też zniechęca do zawodu. Cos sie spierniczylo. Cos jest kalekie. Staram sie zrozumiec te dzieciaki...
OdpowiedzUsuńZastanawiam się, czy nie odpisać: ja nie oceniam zachowania Pani syna w domu, bo go tam nie widzę. Poproszę o nieocenianie zachowania Pani syna w szkole - bo tu ja go widzę.
UsuńAle wiem, że ja zadbam o formę i treść, stracę czas i nerwy, a to nie jest tego warte.
Moja starsza córka poradziła mi: jeśli ktoś w sposób jednoznaczny nie zadaje Ci pytania - nie odpowiadaj. I chyba tu tak właśnie zrobię. Przemilczę. Po raz setny, tysięczny i nie wiem już sama który...
Nie tlumacz się. Jestes dorosła wiesz co robisz.
UsuńPrawdą jest, ze prawdę trudniej zaakceptowac. Nieprawda jest bardziej elastyczna. Nieprawdą jest, ze praca Kaliny jest nieprawdą.
OdpowiedzUsuńNaprawdę coraz częściej tracę wiarę w sens tej pracy. Mam wrażenie, że oczekuje się ode mnie raczej sprawowania opieki niż uczenia. Niewymagania. Nieoczekiwania.
UsuńO to to
UsuńRodzice nie sa nigdy obiektywni i czesto za wlasne wychowawcze niedopatrzenia probuja obciazych innych. Nauczyciel jest pod reka. Mam wrazenie, ze za moich czasow rodzice bardziej wierzyli nauczycielom i bardziej z nimi wspolpracowali. Dla dobra dziecka.
OdpowiedzUsuńNauczyciel jest zawsze winny. Zwłaszcza winny błędów, które popełniają rodzice...;-)
Usuńkażda mama wie, że jej dziecko jest najpiękniejsze, najmądrzejsze i w ogóle naj - i tylko tępe jednostki jakoś nie chcą tego zauważyć. pewnie z zazdrości.
OdpowiedzUsuńCzęsto słyszymy, jak te same mamy krzyczą na swoje dzieci, mają do nich pretensje i nie umieją sobie z nimi radzić. Ale zabawa w "mam idealne dziecko" staje się w szkole normą. Dziś koleżanka rozmawiała z tatą siedmiolatka. Mówiła, że chłopiec zupełnie nie umie zachować się w miejscach publicznych - ucieka, nie słucha poleceń, na wycieczkach jest z nim duży problem. Tata zaprzecza. W domu tak się nigdy nie dzieje. W tym momencie dziecko otworzyło sobie drzwi wejściowe do szkoły i uciekło. Tata je woła. Dziecko ucieka dalej. Nauczycielka pokazuje tacie sytuację. O tym właśnie mówi. Tata zaprzecza: synek tak nie robi.
UsuńNie odpowiadaj takim rodzicom, obudzą się z ręką w nocniku.
OdpowiedzUsuń