W poniedziałek po południu Kalina, ledwo stojąc na nogach, zauważyła, że trzęsą się jej ręce a ciało zaczęło drżeć. Mąż Kaliny zmierzył jej ciśnienie i okazało się, że ciśnienie jest dramatycznie wysokie. Kalina jest niskociśnieniowcem i nigdy nie miała takiego problemu. Dziwaczne rozterki, co robić. Najpierw wziąć leki męża i jechać do szpitala, czy jechać do szpitala bez leków. W końcu rozmowa z lekarką przez telefon - wziąć leki męża i czekać godzinę. Jeśli ciśnienie się obniży, w najbliższych dniach do lekarza. Jeśli pozostanie na poziomie ponad 190/110 - jechać do szpitala.
Po godzinie spadło do 170. Jest ok. Lekarz w środę.
Kalina popłakała się, czekając na spadek ciśnienia. Kalina organicznie nie cierpi chodzić do lekarzy. Badania, rozmowy, pytania, konieczność podawania szczegółów, których Kalina nigdy nie pamięta - to wszystko jest okropne. "Proszę się rozebrać", "niech się pani położy", "a kto panię wcześniej leczył?", "dzisiaj mam tylu pacjentów", "przepraszam, muszę odebrać telefon" - bardzo źle to na Kalinę działa.
Gdyby Kalina była strasznie bogata, to zatrudniłaby sobie prywatnego, domowego lekarza, który przyjeżdżałby do Kaliny co miesiąc i nie zadawał żadnych głupich pytań, nie mówił, że oj, oj już dawno powinna Kalina się zbadać, tylko byłby miły i miałby czas. I nie mówiłby Kalinie, że jest chora, tylko zdrowa, ale inaczej.
Ja tez przez cale zycie bylam niskocisnieniowcem, a potem nagle wyladowalam w szpitalu. Dobrano mi leki i teraz juz do konca zycia bede brala te obnizajace cisnienie. To kwestia wieku, chyba kazdego to czeka. Zdrowka!
OdpowiedzUsuńChyba to właśnie mnie czeka...
UsuńTo Kalina powinna powiedziec do wysokiego cisnienia: - Spadaj!
OdpowiedzUsuńHahaha! Bardzo słusznie!
UsuńKalino, nie przejmuj sie pracą, aż tak bardzo, bo cię ciśnienie zajeździ...Kalino na temat tak zwanej służby zdrowia nie mogę się wypowiadać, bo mi ciśnienie skacze...
OdpowiedzUsuńKorzystam niemal wyłącznie z niepaństwowej służby zdrowia, a i tak mi ciśnienie skacze... ;-)
Usuńjako i ja .
UsuńJa przezornie nie mierzę ciśnienia, ale chyba się skuszę... kiedyś, hehe
OdpowiedzUsuńMargot, to był mój pierwszy raz. Jak się teraz okazało, pierwszy z wielu...
UsuńMargot, to był mój pierwszy raz. Jak się teraz okazało, pierwszy z wielu...
Usuń