wtorek, 27 lutego 2024

zaczepić

Powiedziała Kalinie, że długo bała się walczyć o swoje. Uczyła się asertywności, ćwiczyła przed lustrem ostre odpowiedzi na zaczepki.

Kiedyś wieczorem szła z psem ulicą. Naprzeciwko niej stanęło dwóch. Z rękami w kieszeniach. Z mętnym spojrzeniem. Zaczepili.

- Spierdalaj - krzyknęła, pociągnęła psa i odeszła. Dużego psa. Owczarka niemieckiego, co ma znaczenie dla tej historii.

Nie takich odpowiedzi na zaczepki się uczyła. Nie tak chciała umieć reagować, ale pies i jakaś siła dała jej moc.

- Myślę, że gdybym szła z ratlerkiem, powiedziałabym "Przepraszam pana, że musiał mnie pan zaczepić" - szepnęła w zamyśleniu.

- Myślę, że gdybyś szła z ratlerkiem, powiedziałabyś "Spierdalaj" - podsumowała Kalina, podziwiając jej moc.

Kalina nie umie "spierdalaj", ale bardzo chciałby nauczyć się czegoś podobnego. Bardziej Kalinowego, ale o równie silnym przekazie. 

18 komentarzy:

  1. ale że Was jakieś menty zaczepiają ?? ja nie mieszkam na osiedlach i blokach i w miejscach niebezpiecznych od dawna...a i wtedy menty raczej znałam :-)
    to mnie nie zaczepiali. dałam raz czy dwa na pyfko, pogadałam...
    ale wiem, że dziewczęta teatralne, powyżej trzydziestki, to spuszczona głowa i unikać kontaktu wzrokowego a w kieszeni gaz !!
    I ja tak właśnie kiedyś poruszałam sie po mieście. Ja umiem spierdalaj, i to z nawiązką i przytupem, ale czasem trzeba po cichu spierdalać. gdy jest kilku, nie warto pyskować. warto dzwonić na policje, do dzielnicowego, lub nagrywać w relacji na żywo !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teatralna, w sytuacji, gdy dwóch oprychów wyrasta przed kobietą, nie da się dzwonić na policję, czy szukać dzielnicowego. To sytuacja emergency ;-)

      Usuń
    2. a uciekać się da? i gaz nosić w kieszeni, gdy nie ma psa owczarka!

      Usuń
    3. Kiedyś nosiłam gaz. Ale nie sądzę, że dałabym radę go wyjąć i podjąć decyzję o użyciu. To wymaga włączenia trybu "działaj bez żadnych hamulców". Dla mnie - bardzo trudne.

      Usuń
  2. Ja tam fanką wulgaryzmów nie jestem, ale w tej sytuacji mogłabym jedynie doczepić się do tego, że nie użyła formy rozkazującej w liczbie mnogiej, wszak było dwóch oprychów ;)

    A tak całkiem serio, to jest taka reklama brytyjskiej sieci sklepów B&Q - "I've Got the Power!". Pozwolę sobie wkleić link, jako że Kalina z namaszczeniem uczy się tego języka:
    https://www.youtube.com/watch?v=owO6yNGvDQ0

    Owczarek niemiecki niewątpliwie dał jej +20 do odwagi i siły. Myślę, że tu zaszedł ten sam mechanizm co w przypadku czerwonej pomadki, powabnej bielizny, ulubionych perfum, albo krwistoczerwonych szponów. Może to wydaje się niektórym głupie, ale te rzeczy (no i pies obronny) naprawdę dodają wielu kobietom "powera".

    Trzymam kciuki, aby Kalina znalazła coś o podobnej sile rażenia - z wulgaryzmami Kalinie nie do twarzy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha! Fajna reklama! Ma power ;-) Zwykle mam problemy z rozumieniem reklam i tu też przez chwilę myślałam, że to reklama pomarańczowych wiader ;-)

      Usuń
  3. Moze obcym jezykiem sie posilkowac albo jakims intelektualnym okresleniem. Ja na miejscu Kaliny bym porazila wzrokiem bez slowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja bym chciała umieć wtedy rozsupłać gardło i wyrzec się prosto z trzewi ;-)

      Usuń
    2. Przeczytałam i widzę, że chyba powinno być: wydrzeć się prosto z trzewi ;-)

      Usuń
    3. Tak i przy okazji wydrzec sobie gardlo?

      Usuń
    4. Język polski cudowny jest. Chciałabym się wyrzec niewydartym gardłem, ale za to wyrzekając się bezsilności i wydarcia. Albo jakoś tak :-)

      Usuń
    5. To sie zrobilo calkiem interesujace. Poinformuj jak tego dokonasz albo choc przetestujesz.

      Usuń
  4. A ja umiem. Rzadkie to przypadki, ale miewaja miejsce. Kilka razy juz po fakcie ze zgroza uswiadomilam sobie, ze moglo sie to dla mnie zle skonczyc.

    OdpowiedzUsuń
  5. oj ja czy z ratlerkiem na smyczy czy z wilczurem spierdalaj bym raczej nie powiedziała. Prędzej i łatwiej przychodzi mi pokazanie klasycznego fucka :D ale nie przypominam sobie na szczęście takiej sytuacji jak opisujesz .... ufff

    OdpowiedzUsuń
  6. No cóż, zapomniałam już chamstwie pospolitym, bo w kraju tutejszym small talk jest czymś naturalnym i raczej wymianą uprzejmości, gadką o pogodzie, nawet z wypitymi kolesiami. Jak widać powyżej, siarczyste spierdalaj - działa. Oby zawsze.

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":