Neurolog powiedziała Kalinie, że po walnięciu w łeb bóle głowy są normalne i powinna brać Kalina paracetamol. Gdy Kalina wspomniała, że niechętnie bierze codziennie paracetamol, usłyszała, że w takim razie musi prowadzić ewidencję bólów głowy i branych tabletek przez miesiąc, zostanie to przeanalizowane i na następnej wizycie dostanie Kalina ewentualnie silniejsze środki.
I to nieludzkie jest. Zmuszanie Kaliny żeby przez kolejny miesiąc miała wbity kołek w skroń i żuchwę. A przynajmniej takie odczucie.
Za tydzień zaczyna Kalina pierwszy kurs języka angielskiego, zaraz po tym zaczynają się konwersacje na innym kursie. Plan jest taki, że latem Kalina będzie mówić i rozumieć lepiej niż dotychczas. Juhu!
Na początku wakacji Kalina zdaje egzamin w pracy na nauczyciela mianowanego. I rzyga Kalina na samą myśl o tym idiotyzmie. Musi wkuwać Kalina przepisy i regulaminy, a do tego musi wykazać się na papierze, że jest godną wyższej pensji. Wyższej chyba o 300 zł. Brutto. A tymczasem Kalina jest stara, nigdy nie miała pamięci do przepisów, nie umie uczyć się bzdur na pamięć, a teraz to naprawdę już jej nie wchodzą do głowy. I jak tu żyć?


