Kalina i jej mąż mają garaż. Garaż, czyli magazyn śmieci, zbieranych przez kilkanaście lat.
Worki z klockami lego, zabawkowa kuchenka, koń na biegunach, krzesełka do namiotu i inne, podobne przedmioty.
Są tam też dwa worki z ciuchami Kaliny z czasów, gdy Kaliny było mniej a grawitacja nie była jej wrogiem.
I właśnie wczoraj córki Kaliny postanowiły przejrzeć "stare rzeczy mamy". Przytaszczyły worki do domu i się zaczęło przymierzanie.
Niezwykłe doświadczenie: zobaczyć własne ciuchy sprzed kilkunastu lat, idealnie pasujące na dwie młode kobiety.
I odgłosy "jakie to ładne", "to chcę", albo "nosiłaś coś takiego!?".
Teraz rzeczy z garażu suszą się na balkonie, a Kalina żałuje, że pozbyła się dawno temu pięknych sukienek po swojej babci...
no to musi być przyjemne uczucie, ze córki w Twoich ciuchach ) ja oddawałam moim teatralnym córkom ciuchy. a sukienki po mojej babce Antoninie wylądowały w teatrze i również wywlokły je moje teatralne córeczki ))) została mi jedna bluzka.
OdpowiedzUsuńWzruszające, gdy młodzież nosi to, co samemu nosiło się w młodości...
Usuńu mnie to nawet nie tylko w młodości, one mnie okradały na bieżąco również )))
UsuńMoje córki noszą się teraz w stylu lat 90. Ja nie ;-)
Usuńtaaa z ciuchami to normalka też miałam etap donaszania ciuchów po mamie. Nawet kilka lat nosiłam sweter ojca jak zmarł ale LEGO ??? zabawki w garażu mając takie dorosłe pachoły w domu ??? bez jaj ! teraz każdy się tego pozbywa prędko i daje kolejnym dzieciom
OdpowiedzUsuńCały czas mam w głowie, że lego będzie cudownym prezentem dla wnucząt :-)
Usuńprzedziwny pomysł :D teraz nikt takich rzeczy już nie zostawia. To mi przypomniało jak bratowa męża zostawiła na strychu ciuchy i inne bobasko-niemowlęce rzeczy dla "nas" no bo przecież pewnie będziemy mieć dzieci to się przyda. I tak to trzymała bez sensu blisko 10 lat. Ich córka ma już 14 lat i dopiero niedawno to wywalili stwierdzając że jednak się nam nie przyda :D
Usuńeeem ja wywalam systematycznie zabawki i ubrania do sklepów z rzeczami używanymi albo wystawiam na fb "gratis" nawet jak były za blisko 100€ kupione, ale kilka pudeł LEGO oraz plastikowe zwierzęta (cały wór, który dostalismy od teściowej siostry, która pracowała przy ich produkcji) też będę trzymać na strychu dla potencjalnych wnuków, bo to są rzeczy, które się nie przeterminowują i nie psują. Jakbym miała miejsce, to LEGO byśmy z Młodą poskładały i użyły jako dekoracji. Kiecki swojej matki też mierzyłam jako nastolatka, ale były z bistoru i innych nietolerowanych przeze mnie materiałów. W płaszczu, który sobie ona sama zaprojektowała i uszyła jeszcze jako nastolatka chodziłam do szkoły średniej i koleżankom oczy bielały z zazdrości, ha! Do dziś noszę kurtkę skórzaną po babci, którą kiedyś ze 20 lat temu kumple z klubu sportowego chcieli ode mnie odkupić i nie mogli uwierzyć, że moja babcia nosiła coś takiego w wieku 70 lat :-)
UsuńPolly - LEGO stanowi sporą część naszego majątku rodowego ;-)
UsuńMBP - moja mama nosiła przepiękne, szyte na miarę sukienki. A babcia była elegantką. Że też nie pomyślałam o tym wcześniej, żeby zadbać o ich rzeczy...
aaa rozumiem ... zostanie ujęte w testamencie :D
Usuń