Teściowie Kaliny są po osiemdziesiątce. To cudowni ludzie, ukochani dziadkowie obu córek Kaliny. Kalina nosi w sobie doświadczenie opiekowania się swoimi rodzicami i nie umie patrzeć na stare osoby bez lęku. Boi się Kalina starości, konieczności zmagania się z fizjologią, nieelastycznością psychiki i intelektu.
- Wspaniale was widzieć - powiedział teść, gdy już przywitał się z synem, synową i wnuczkami. - Usiądźcie sobie tutaj i poczekajcie, bo muszę dokończyć podlewanie kwiatów.
Cztery rośliny w doniczkach. Umówiona wizyta.
Kalina wie, że osoby po osiemdziesiątce nie umieją zmienić planu. Nie umieją przestać robić tego co zaczęły. Tracą hierarchię i priorytety. I po tym ocenia Kalina starość swoich teściów. Rozłożenie łyżeczek do szuflad staje się ważniejsze, niż rozmowa.
Będzie gorzej.
Kalina pamięta swojego tatę, który zamiast cieszyć się spotkaniem z córką, robił sobie przez kwadrans herbatę. Której ostatecznie nie wypijał.
Kalina wie, że starość to jedyny sposób, żeby żyć długo. I co z tego, że wie?
Nie chce zyc dlugo, chce umrzec w miare sprawna, bo o ile starosc sama w sobie mi nie przeszkadza i moge ja zaakceptowac bez marudzenia, tak ograniczenia mnie przerastaja. Nie chce byc smieszna dla swoich dzieci, nie chce, zeby podlewanie kwiatkow czy robienie sobie herbaty bylo dla mnie wazniejsze od gosci. W razie czego mozna sobie pomoc, ale obym nie przegapila odpowiedniego momentu.
OdpowiedzUsuńPrawda. Lepiej nie bedzie. Wyraznie po osiemdziesiatce swiat powolnieje, rozmowy zostaly porozmawiane, jeszcze obecnosc fizyczna sie liczy ale inaczej niz mlodszy te obecnosc pojmuje. Widac to u Was podwojnie choc dobrze, ze jeszcze tesciowie maja siebie. Pytanie: kto sie oddala, kto sostaje w tyle... podejrzewam, ze mlodsze pokolenie.
OdpowiedzUsuńo tak !!! to jest prawda i też mnie to przeraża. Że starzy ludzie jak małe dzieci wracają do harmonogramu dnia i nic i nikt nie może tego zaburzyć. Mieliśmy tego przykład blisko 10 lat temu kiedy moi teściowie mieli 70 lat i zabraliśmy ich i moją mamę na urlop do Toskanii. Jechaliśmy w 5 osób samochodem co teraz wydaje mi się rozszerzonym samobójstwem ale wszyscy przeżyli i nawet do dziś wspominają jak było super. Ale do brzegu. Jechaliśmy samochodem i o 9.45 mój teść zaczął zagadywać, że o 10:00 musimy sie zatrzymać bo oni z teściową będą pili kawę. Oczywiście kawy nie mieli chcieli ją kupić i wypić. Więc mój mąż im powiedział, że nie bardzo wypiją tą kawę bo jedziemy teraz autostradą i tu nie ma się gdzie zatrzymać przez najbliższe km i nie ma gdzie wypić. Na co teść zaczął się bardzo denerwować i tłumaczyć, że ONI z żoną w domu to ZAWSZE i codziennie o 10:00 piją kawę i teraz też muszą. No nie byli w stanie ani odpuścić ani zmienić planu ani zrozumieć, że nie ma tej kawy gdzie kupić. Dopiero jakaś stacja z kawiarnią była przed 11:00 i żeśmy zjechali żeby oni się napili bo nie dali nam żyć.
OdpowiedzUsuńTo mi właśnie pokazało to o czym piszesz, że nie potrafią sie już dostosować do sytuacji. Co innego w domu a co innego gdzieś na wyjeździe. No trzeba być elastycznym oni już nie są. Teraz też teść ma 80 lat w styczniu i jest już tylko coraz gorzej. A najgorsze u nas jest to, że on ma teraz taką manię, że na każdym spotkaniu czy urodzinach tylko on może opowiadać i wszyscy mają słuchać. Jak tylko ktoś inny zaczyna coś mówić on przerywa, chrząka i ogólnie koszmar.
Moi teściowie podobnie - po obiedzie piją dwie kawy. Nie można zrobić im jednej dużej. Muszą być dwie.
Usuńuuu grubo ... może piją inki ;)
UsuńPodlewanie jeszcze nie jest takie złe. Sama wiesz.
OdpowiedzUsuńPodlewanie kwiatków zamiast podlewania wnuczek - gorsze ;-)
UsuńLecę, jadę do moich rodziców, napatrzę się i będę myślała o Twoim wpisie. Uściski ciepłe
OdpowiedzUsuń