wtorek, 6 czerwca 2023

podwyższenia

Rodzice uczniów przypominają sobie o tym, że Kalina istnieje, w momencie wystawiania ocen na koniec roku.

Piszą wówczas "serdeczne" maile w dzienniku elektronicznym. Przede wszystkim pozdrawiają Kalinę i pytają, czy ich syn/córka może coś zrobić, żeby podwyższyć ocenę końcową.

W mieście jest parafia pod wezwaniem Podwyższenia krzyża. Ta nazwa niezmiennie poprawia Kalinie humor. Teraz Kalina patrzy na nią zupełnie z innej strony: Ciekawe, czy krzyż podwyższono po interwencji jakichś rodziców? I czy za czasów Jezusa też podwyższano oceny?



6 komentarzy:

  1. Nazwy (wezwania?) kosciolow bywaja nadzwyczaj smieszne, spotkalam sie juz z kosciolem p.w. matkiboski przedziwnej czy trzykrotnie przekreconej, juz nie pomne, w kazdym razie nazwa idiotyczna. Przy nie podwyzszenie krzyza to prawie normalnosc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, niektóre są zaskakujące. Np. Matki Boskiej Dobrej Rady. Natychmiast zaciekawiło mnie, czy była też taka, która źle radziła ;-)

      Usuń
  2. U nas w BE rodzice nie mają tego typu pytań, bo oceny w każdego przedmiotu, a w tym każdego testu, odpowiedzi, zadania manualnego i każdego innego aspektu są notowane w punktach, a punkty sumowane i ocena podawana jest w procentach. Nie idzie z tym handlować ani naginać rzeczywistości w żaden sposób. Aby zaliczyć klasę czy szkołę trzeba mieć minimum 50 albo 60% z każdego przedmiotu na raporcie końcowym i z tym też nie idzie handlować. Jedyne co można zrobić i co rodzice robią to pastwienie się nad swoimi pociechami, bo ja to tak widzę, gdy dziecko dostaje w twarz, kiedy otrzyma za mało punktów albo gdzy chłopiec w 6 klasie płacze w klasie, bo dostał z testu 40% a rodzice oczekiwali, że minumum 60 otrzyma, więc będzie draka i kara więc dziecko się boi. Podoba mi się tutejszy system oceniania i klasyfikowania uczniów, ale podejście wielu rodziców i nauczycieli jest tak samo albo i bardziej patologiczne niż w PL tylko że na przeciwnym biegunie. Dzieci się boją, żyją w koszmarnym stresie i pod ogroną presją pod koniec każdego trymestru i każego roku szkolnego. A w Polsce, jak pamiętam, znów był totalny tumizwisizm, przekupstwo i kombinatorstwo. I tak źle i tak nie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mojej córki system punktowy jest na jednym przedmiocie i to działa. Ale to matematyka. Matematyk sobie z tym radzi. ;-)

      Usuń
  3. takie żebranie o wyższą ocenę było zawsze za moich czasów 25 lat temu też. Ale wtedy na niższą skalę i nie żebrali rodzice tylko sami uczniowie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślałam, że ze zmianami edukacyjnymi żebractwo ocenowe padło, a jednak....

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":