Rodzice uczniów przypominają sobie o tym, że Kalina istnieje, w momencie wystawiania ocen na koniec roku.
Piszą wówczas "serdeczne" maile w dzienniku elektronicznym. Przede wszystkim pozdrawiają Kalinę i pytają, czy ich syn/córka może coś zrobić, żeby podwyższyć ocenę końcową.
W mieście jest parafia pod wezwaniem Podwyższenia krzyża. Ta nazwa niezmiennie poprawia Kalinie humor. Teraz Kalina patrzy na nią zupełnie z innej strony: Ciekawe, czy krzyż podwyższono po interwencji jakichś rodziców? I czy za czasów Jezusa też podwyższano oceny?
Nazwy (wezwania?) kosciolow bywaja nadzwyczaj smieszne, spotkalam sie juz z kosciolem p.w. matkiboski przedziwnej czy trzykrotnie przekreconej, juz nie pomne, w kazdym razie nazwa idiotyczna. Przy nie podwyzszenie krzyza to prawie normalnosc.
OdpowiedzUsuńTak, niektóre są zaskakujące. Np. Matki Boskiej Dobrej Rady. Natychmiast zaciekawiło mnie, czy była też taka, która źle radziła ;-)
UsuńU nas w BE rodzice nie mają tego typu pytań, bo oceny w każdego przedmiotu, a w tym każdego testu, odpowiedzi, zadania manualnego i każdego innego aspektu są notowane w punktach, a punkty sumowane i ocena podawana jest w procentach. Nie idzie z tym handlować ani naginać rzeczywistości w żaden sposób. Aby zaliczyć klasę czy szkołę trzeba mieć minimum 50 albo 60% z każdego przedmiotu na raporcie końcowym i z tym też nie idzie handlować. Jedyne co można zrobić i co rodzice robią to pastwienie się nad swoimi pociechami, bo ja to tak widzę, gdy dziecko dostaje w twarz, kiedy otrzyma za mało punktów albo gdzy chłopiec w 6 klasie płacze w klasie, bo dostał z testu 40% a rodzice oczekiwali, że minumum 60 otrzyma, więc będzie draka i kara więc dziecko się boi. Podoba mi się tutejszy system oceniania i klasyfikowania uczniów, ale podejście wielu rodziców i nauczycieli jest tak samo albo i bardziej patologiczne niż w PL tylko że na przeciwnym biegunie. Dzieci się boją, żyją w koszmarnym stresie i pod ogroną presją pod koniec każdego trymestru i każego roku szkolnego. A w Polsce, jak pamiętam, znów był totalny tumizwisizm, przekupstwo i kombinatorstwo. I tak źle i tak nie dobrze.
OdpowiedzUsuńU mojej córki system punktowy jest na jednym przedmiocie i to działa. Ale to matematyka. Matematyk sobie z tym radzi. ;-)
Usuńtakie żebranie o wyższą ocenę było zawsze za moich czasów 25 lat temu też. Ale wtedy na niższą skalę i nie żebrali rodzice tylko sami uczniowie.
OdpowiedzUsuńMyślałam, że ze zmianami edukacyjnymi żebractwo ocenowe padło, a jednak....
OdpowiedzUsuń