- Dzwoniłem rano do ciebie, gdy wyszłaś do pracy - powiedział mąż Kaliny od niechcenia. - Zostawiłaś w domu pieniądze. Ale, jak się okazało, twój telefon zaczął dzwonić w sypialni.
- I co, odebrałam? - spytała Kalina, przyzwyczajona do tego, że zwykle wymyśla jakiś dobry powód, dlaczego nie odebrała, ale tym razem nie musiała.
- Pieniądze, telefon... - zaczął po cichu wymieniać mąż, ale przestał z obawy o własne życie.
a gdzie Ty byłaś Kalino?
OdpowiedzUsuńW szkole. Bo ja chodzę do szkoły ;-)
UsuńCzytam: "zadzwonilam do siebie..." i zatarlam rece, ze sie bedzie dzialo. Troche mnie rozczarowalo ponowne odczytanie ale zaraz potem nabralo barw nawet bardzo wyrazistych. Czy pamietala Kalina wrocic do domu?
OdpowiedzUsuńOkrężną drogą, ale wróciła. :-)
UsuńPrzecież kiedyś ludzie szli do pracy bez telefonu i często bez pieniędzy, więc relaks :P
OdpowiedzUsuń