środa, 20 września 2023

wyjaśnienie

Nie... Błagam, nie...

Rodzice już zaczęli. Już piszą z byle powodu, już walczą o każdą ocenę, zamiast zająć się w tym czasie swoimi dziećmi.

W efekcie tego, zamiast z radością wchodzić do klasy i cieszyć się ze spotkania z uczniami, podczas lekcji przypominam sobie te wszystkie "proszę o wyjaśnienie". 

Hit ostatnich dni: pewna mama uważa, że jej dziecko nie jest należycie traktowane w szkole i dlatego życzy sobie, żebyśmy na lekcji liczyli, ile razy zwracamy się bezpośrednio do jej syna. 

Od razu wyjaśniam: nie liczę. 


11 komentarzy:

  1. Na Kaline zawsze mozna liczyc. :) Nie liczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kalina nie uczy matematyki. Nie musi liczyć ;-)

      Usuń
  2. i ja nie liczę, nie korzystam też z dobrych rad rodziców...zlewka. w tym roku nie zamierzam również odpisywać :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas są alarmy, gdy nie odpisujemy tego samego dnia. Chyba mamy rozpieszczonych rodziców.

      Usuń
  3. Szkoła od dyrektora w szortach? Czy ta druga?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczenie - w tej drugiej. Ale rodzice chyba są wszędzie tacy sami.

      Usuń
  4. A nienależytość polega na tym, że zwracasz się do niego za często, czy za rzadko?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za rzadko. Chociaż prawdę mówiąc - nie wiem, bo nie liczyłam :-D

      Usuń
  5. och, może dziecku trzeba dać jakieś zajęcie, żeby poczuł się wyróżniony, zadanie specjalne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dziecko jest już wyróżnione osobnym nauczycielem wspomagającym, który nie odstępuje go na krok...

      Usuń
    2. o rany, cisną mi się na język różne słowa, ale się powstrzymuję.

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":