- Byłyśmy w centrum nauki. Wszędzie pustki - nie ma sezonu na zwiedzanie takich obiektów. Obszerne sale, mnóstwo eksponatów, całość podzielona na 3 części. W każdej części inna pani oprowadzająca. W pierwszej części - miła, chętna, przewidująca problemy. W drugiej - miła, podchodząca dopiero, gdy się ją poprosiło. W trzeciej - koszmar na wysokich obcasach. Cały czas wpatrywała się w swojego smartfona, trzymała rękę w tylnej kieszeni spodni, stała kilka kroków od nas i z fochem stulecia zwracała się do nas tylko wtedy, gdy rozbiłyśmy coś źle. Nie umiała odpowiedzieć na żadne dodatkowe pytanie. Efekt: część pierwsza podobała się moim córkom najbardziej, część druga "może być, ale szału nie ma", część trzecia "właściwie najciekawsza, ale wcale nie było w niej fajnie".Halo! Tu Ziemia do Hewelianum!
















































