- Nie pamiętam, czy wzięłam rano leki, a bierze się je raz na dobę. Mam teraz wybór: albo umrę z przedawkowania, albo z nieleczonej choroby podstawowej.- A co to za leki?
- Witaminy.
- Coś takiego... W takim razie lepiej idź na całość. Spróbuj umrzeć z przedawkowania. W dzisiejszych czasach wstyd umierać na szkorbut, a jeśli przedawkujesz witaminy, to może skapnie mi jakieś małe odszkodowanie.
- A na co byś wydała tę kasę?
- Na substytuty diety...
A nie "suplementy" ?
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńNo faktycznie, że suplementy. Bardzo dziękuję. Tak ciągle mówią, że to nie są substytuty, że właśnie je pomyliłam :-)
UsuńZalecam wziąć witaminę C i pójść siku. Organizm sobie poradzi :)
OdpowiedzUsuńA jakie to marnotrawstwo... Niepoznańskie zachowanie ;-)
UsuńCodziennie wcinamy jakieś pastylki, powinniśmy się z tego leczyć. Jeszcze nie wymyślili na to jakiegoś specyfiku? Idę zapytać do apteki ;-)
OdpowiedzUsuńJeszcze nie wymyślili takich tabletek, które pomogłaby na nasze dolegliwości, Eva. Nadmiar pomysłów i niedobór środków ;-)
Usuń