poniedziałek, 21 grudnia 2015

prenumeratę

- Rok temu opłaciłam roczną prenumeratę pewnego miesięcznika w firmie RUCH SA.
W marcu zaczęłam nerwowo wiercić się na krześle, zastanawiając się, ile może spóźniać się pierwszy numer.
W kwietniu napisałam do firmy Ruch SA, że nie dostrzegam żadnego ruchu w mojej skrzynce pocztowej. Odpowiedź przyszła uspokajająca - opóźnienia z wydaniem numeru styczniowego mogą sięgać maja (!).
Dzięki Bogu życie toczyło się w kwietniu i maju dość szybko i jakoś przetrwałam do końca maja.
W czerwcu ponowiłam korespondencję z firmą RUCH SA. Po wielu mailach poinformowano mnie, że to czasopismo już nie jest wydawane. Poproszono o podanie numeru konta, na które miałam spodziewać się zwrotu pieniędzy (po 7 miesiącach...).
To dopiero półmetek tej historii.
Kilka tygodni temu zaczęłam od firmy RUCH SA dostawać przemiłe maile z informacja, że jestem ich ulubioną klientką (ha!), że cenią sobie współpracę ze mną (ba!) i zachęcają do przedłużenia prenumeraty o kolejny rok. Śmiałam się z tych maili tak bardzo, że aż mi się zmarszczka na przeponie zrobiła. Uznałam, że poczucie humoru pracowników firmy RUCH sięga zenitu.
Dziś natomiast zadzwonił do mnie pan, który w przemiłych słowach zachęcił mnie do przedłużenia mojej ubiegłorocznej prenumeraty. Spytałam go, czy wie, że to czasopismo nie istnieje. Zakrztusił się okrągłymi zdaniami, które chciał mi jeszcze zaserwować.
Morał z tego taki:
jeśli nie musisz, nie wykonuj ruchu.

14 komentarzy:

  1. Moral bardzo prawdziwy, ale ile osób w tych wszystkich call center w calym kraju straciloby prace! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje telefony i maile dały pracę co najmniej dwunastu ;-)

      Usuń
  2. Bo to chodzi o ruch w interesie, moja droga, a nie o jakieś tam czasopismo ;-). Zobacz, ono nie istnieje, a ruch związany z jego prenumeratą imponujący - maile, telefony, okazyjne oferty. Ech! Swoja drogą, ciekawa jestem co to za pismo, że tak nakręca ten ruch ;-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro firma nazywa się RUCH, to tak musi waśnie działać. Następnym razem spróbuję zamówić jakąś prenumeratę w firmie ŚWIĘTY SPOKÓJ ;-)

      Usuń
    2. Święcie w to wierzę, Kalinko :-).

      Usuń
    3. Oby w tym przypadku nie była to wiara, która góry porusza ;-)

      Usuń
  3. Bo oni się z takich prenumerat utrzymują. Prawie po roku oddali pieniądze, a ilu zapomniało, albo stwierdziło, że ze skrzynki wykradli, ot co. To musi być bardzo dochodowe czasopismo skoro nawet po jego zniknięciu jest polecane. ;-) Podasz nazwę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świętej pamięci czasopismo miało tytuł Animal Planet. Jednakowoż nie polecam ;-)

      Usuń
    2. Ależ Animal Planet nadal żyje. W TV! Stąd ten marketing ;-P

      Usuń
    3. Animal Planet żyje, ale nie wiem, jak będzie w 2016 roku, gdy ja już nie będę ich finansować ;-)

      Usuń
  4. Morał mi się podoba. Lubię nie wykonywać ruchu w sposób uświadomiony i celowy. Wtedy to nie jest bezczynność a działanie przez zaniechanie, co można zakwalifikować jako aktywność. Chciałbym być krokodylem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słowo 'zaniechanie' kojarzy mi się z zaprzestaniem. Myślę, że powinno ono raczej brzmieć: 'niezachanie'. Oddawałoby wtedy siłę świadomej negacji wszelkich aktywności (Czuję, że moje synapsy odpowiedzialne za filozofowanie nie zaniechały. To będą trudne święta. Współczuję mojej rodzinie...) ;-)

      Usuń
  5. Tak, lepiej udawać warana. Waran z zasady jest mało ruchliwy. :-) Po co czytać prasę? W internetach znajdziesz odpowiedz na każde pytanie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Waran z komodą? Ten on przykrego zapachu z ust? Wolę nie znać. :-)

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":