środa, 6 stycznia 2016

asertywność

- Ćwiczę asertywność.
- Z jakim skutkiem?
- Na razie jestem na poziomie dla początkujących. Oznacza to, że gdy znowu komuś nie potrafiłam odmówić, to wściekam się tylko na siebie. Przestałam winić innych za to, że nie umiem im odmówić.
- To doprawdy cudowne. Zwłaszcza dla tych innych.


16 komentarzy:

  1. ...chyba jestem na tym samym etapie )))

    OdpowiedzUsuń
  2. A jaki jest kolejny poziom? Będziesz się zgłaszać na ochotnika, zanim Cię poproszą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że zanim nie będę umiała odmówić, dam sobie 30 sekund na zastanowienie... Potem się zgodzę i reszta jak zwykle. ;-)

      Usuń
  3. U mnie asertywności brak całkowicie. Winię za to rodziców. Trzeba przecież znaleźć kozła ofiarnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że okres reklamacji w tych sprawach minął w moim przypadku już dawno temu...

      Usuń
  4. Uważam, że osiągnęłaś właściwy poziom. Tak może zostać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "cieszę się, że mnie o to prosisz i jestem szczęśliwa, że darzysz mnie zaufaniem, ale NIE!" - taka będę! (w następnym wcieleniu...)

      Usuń
  5. Nie, wroc i od nowa. Zdecydowanie zdrowiej jest wsciekac sie na innych. Wsciek na siebie jest najgorszy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Za każdym razem, kiedy odmawiam, czuję się fatalnie, więc nie wiem, jaki poziom asertywności daje zadowolenie. No właśnie, Toya ma rację, wściekanie się na siebie sprawnie oducza asertywności. Kiss

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy ja odmawiam, czuję się fatalnie. Ale niektórzy tak mi odmawiają, że czuję się bardzo fatalnie. I gdzie tu sprawiedliwość? ;-)

      Usuń
    2. bo sprawiedliwości nie ma.

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":