czwartek, 21 stycznia 2016

oprowadzająca

- Byłyśmy w centrum nauki. Wszędzie pustki - nie ma sezonu na zwiedzanie takich obiektów. Obszerne sale, mnóstwo eksponatów, całość podzielona na 3 części. W każdej części inna pani oprowadzająca. W pierwszej części - miła, chętna, przewidująca problemy. W drugiej - miła, podchodząca dopiero, gdy się ją poprosiło. W trzeciej - koszmar na wysokich obcasach. Cały czas wpatrywała się w swojego smartfona, trzymała rękę w tylnej kieszeni spodni, stała kilka kroków od nas i z fochem stulecia zwracała się do nas tylko wtedy, gdy rozbiłyśmy coś źle. Nie umiała odpowiedzieć na żadne dodatkowe pytanie. Efekt: część pierwsza podobała się moim córkom najbardziej, część druga "może być, ale szału nie ma", część trzecia "właściwie najciekawsza, ale wcale nie było w niej fajnie".
Halo! Tu Ziemia do Hewelianum!

10 komentarzy:

  1. no zdjęcie rewelacja !!!
    i w zasadzie sprawa jet jasna..zasada jak w szkole, może być najciekawszy przedmiot ale jak nauczyciel do bani i ma focha to wiadomo.

    OdpowiedzUsuń
  2. To już teraz wiadomo gdzie jesteś jak Cię nie ma... :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze, że w trzeciej sali nie dostałyście z obcasa :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, niewiele brakowało. Kilka razy udało nam się o włos ;-)

      Usuń
  4. naskarżyć! i wysłać na douczanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy tego nie zrozumiem. Taka fajna praca. Przychodzą sami zainteresowani ludzie. Zadają mnóstwo pytań, które tylko prowokują do myślenia. A ile się można od tych zwiedzających nauczyć! Ale po co... :-(

      Usuń
  5. Notka ciekawa, zdjęcie świetne, ale najwięcej radochy i tak sprawiło mi przeczytanie, że pani z fochem zwracała się do Was, gdy rozbiłyście coś źle. Foch uzasadniony. Należy rozbijać wszystko dobrze! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść
      po rozbiciu czegoś dobrze, albo źle joł ;-)

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":