piątek, 1 stycznia 2016

ślizgać

Na łące powstała samorodna ślizgawka. Prawdziwa. Długa na jakieś 3 metry, wąska, bo w koleinie po traktorze. Cudowna. Idealna: z wystającym błotkiem w jednym miejscu, które to zwiększało ryzyko upadku. Zaczęliśmy się na niej ślizgać. Nie da się tego robić bezdźwięcznie, więc nieco kwiczeliśmy, trochę piszczeliśmy i nawet delikatnie podwrzaskiwaliśmy. Po chwili przyspacerowały do nas dwie rodzinki z dziećmi. "Dzień dobry, o, patrz Zosiu, tak wygląda ślizgawka. Przepraszam, czy można się dołączyć. Nie wpychaj się przed panią, poczekaj aż pan się poślizga, nie podchodź pod prąd, ach, jak za dawnych lat. Najpierw dziewczynka, potem ty. Nie otrzepuj teraz pupy, bo i tak się zaraz przewrócisz. I bałwana ktoś obok ulepił. Nawet ma nos z marchewki. Do widzenia. Szczęśliwego Nowego Roku." Zostaliśmy we trójkę. Znowu chichoty i kwiki. Dołączyła do nas inna trójosobowa rodzinka. "Dzień dobry. Hanusiu, patrz jak dziewczynka to robi, uważaj, przepuść panią, musisz stanąć w kolejce za tatusiem, patrz, mamusia się rozpędza. Jaki gruby lód. Przewróciłaś się to wstawaj szybko, bo wszyscy chcą się ślizgać. A te rysunki pod lodem to pęcherzyki powietrza." A ja obserwowałam i słuchałam, czekając na swoją kolejkę. I zrozumiałam. Ochłodzenie relacji międzyludzkich ma swój początek w ociepleniu klimatu.

6 komentarzy:

  1. Najważniejsze to różnorodność w pogodzie. My Polacy bardzo lubimy o niej rozmawiać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mimo wszystko wiele dobrego w nowym roku! :-D ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. W nadchodzącej epoce walki o zasoby kto nie nauczy się ślizgać po cichu, ten zginie!

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":