- Może w tym roku kupimy tylko gałęzie świerkowe zamiast choinki? Albo może taką małą jodełkę w doniczce? Żeby nie trzeba było co chwilę sprzątać igieł?- Przypomnij mi: kto będzie kupować choinkę?
- No ty...
- To już wiesz, kto zdecyduje. Będzie wielka, kłująca choinka z opadającymi igłami.
O-ja-cie! Też taką chcę! Wielką. Tylko u nas się nigdzie nawet średnia nie zmieści :(
OdpowiedzUsuńA teraz w dodatku z kocią młodzieżą, to nie wiemy, czy nasza naścienna choinka wytrzyma. Będzie się dział :) Bombek w każdym razie w tym roku nie wieszamy, tylko nietłukące zabawki.
Jestem przekonana, że Twoje koty są niezmiernie akuratne i nigdy w życiu nawet nie pomyślałyby o tym, żeby zdemolować choinkę... ;-)
UsuńJa to najwyżej podjadę do lasu i się na taką wielką i kłującą napatrzę. A co! Ba, mogę nawet ukłuć się jej igiełką, coś na niej powiesić, albo coś pod nią znaleźć (możliwości są różne ha ha).
OdpowiedzUsuńW sieci krążył fajny filmik o kotach, które bały się... ogórków. Właściciele kotów powinni więc powiesić na swoje drzewko ogóra i kot się nie zbliży ;-).
Wystarczy kotu powiedzieć: nie niszcz ozdób choinkowych, baaardzo prooooszę.
UsuńJeśli kot nie posłucha, oznacza to, że nie poprosiło się dość grzecznie... ;-)
Myślałam, że gdy tak się napatrzę na te choinki, ale tak naprawdę napatrzę, to w końcu przejdzie mi chęć posiadania jej w domu. Dotychczas stosowana metoda nie zadziałała.
OdpowiedzUsuńInaczej się ma do posiadania kotka- napatrzyłam się i póki co daję radę...Ale ciężko jest :)
Jestem beznadziejnie uzależniona od patrzenia na własną choinkę... ;-)
Usuń