sobota, 12 grudnia 2015

zerkając

- W teatrze obok nas siedziała około 7-letnia dziewczynka, chorująca na zespół Dawna. Bardzo się bała, gdy pojawiała się jedna z aktorek - pani w okularach. Za każdym razem, gdy ta właśnie aktorka wypowiadała swoją kwestię, dziewczynka schodziła ze swojego siedzenia, kucała na podłodze i tylko zerkając pomiędzy siedzeniami, sprawdzała, czy jest już bezpiecznie. Gdy aktorka kończyła mówić, dziewczynka natychmiast siadała na siedzeniu i oglądała spektakl. Aż do następnego razu...
- Powinni oddać tej dziewczynce połowę za bilet!
- O, nie! Występowało czterech aktorów - powinni oddać ćwierć.

6 komentarzy:

  1. Powinni dopłacić. Nie po to człowiek idzie do teatru, żeby mu niedowidzących aktorów pokazywali. Chociaż uczciwie trzeba przyznać, że za komuny było gorzej. Taki Kantor to nawet kulawych i paralityków na scenę posyłał. No, ale to był ustrój permanentnych niedoborów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za Kantora większość aktorów "siedziała"... ;-)

      Usuń
  2. Zawsze uważałam, że czteroocy są podejrzani. Król jest nagi, krzyczała całym kucnięciem dziewczynka. A ludzie byli zaślepieni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A sześcioocy? Powiedz coś miłego o tych, którzy już muszą mieć przy sobie dwie pary okularów... ;-)

      Usuń
  3. No cóz - podobno matematyka jest królowa wszystkich nauk, wiec zdecydowanie ćwierć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać - możliwa jest zgoda w narodzie ;-)

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":