- Gość, który zaprosił mnie na spotkanie, bezustannie mylił moje imię. Raz zwracał się do mnie Magdalena, raz Małgorzata, raz Ewa, a raz Alicja. Po spotkaniu powiedział, że chyba raz mu się pokręciło moje imię. - I co, zabiłaś go na miejscu, wyrywając mu wątrobę palcami?
- Nie! Wykazałam się niewiarygodnym sadyzmem. Powiedziałam mu, że jeśli jeszcze raz pomyli moje imię, to będę się do niego zwracać: panie Adolfie. Był zszokowany. Na następnym spotkaniu nie pomylił się ani razu.
- No proszę, i na dodatek utalentowana pedagogicznie!
Ale w sumie choć raz gość był blisko. Należy docenić ;)
OdpowiedzUsuńReagowałam na każde, bo nigdy nie miałam pewności, czy mówi do mnie ;-) Swoją drogą imię to jednak ważna rzecz... ;-)
UsuńA poważnie - nie tylko imię to ważna rzecz. Facet wspiął się na szczyt braku elementarnego szacunku i totalnego lekceważenia. Jesteś baaaardzo wyrozumiał!
UsuńOj, jaka ja jestem cudowna! Nie zabiłam ojca dzieciom!
Usuń