piątek, 16 kwietnia 2021

rtęci

Ciśnienie jest niskie wtedy, gdy są chmury. Nacisk powietrza na powierzchnię Ziemi jest wtedy większy. Czyli słup rtęci w urządzeniu do mierzenia ciśnienia się obniża. 

Czyli im niższe ciśnienie, tym nacisk większy, bo słup jest niższy.

Odpowiadam na ewentualne pytania: nie, nie mam żadnej pewności, że to co napisałam o ciśnieniu ma jakikolwiek sens.

Mam uczucie borowania gdzieś między hipokampem a móżdżkiem. Prowadzi ono do powstania kanału, przez który cały słup powietrza wciska mi się do czaszki. Niskie ciśnienie! Co za wariat je wymyślił?!


czwartek, 15 kwietnia 2021

spraw

 Czuję, jak chowam głowę w piasek. 

Zaniedbałam tyle spraw przez ostatnie miesiące, że wymazuję gumą myszką myślenie o nich.


Uprasza się Szanowne Sprawy o wyrozumiałość i niemszczenie się na Kalinie za wszelkie zaniedbania widoczne i niewidoczne.


wtorek, 13 kwietnia 2021

przeziębienie

Starsza córka Kaliny jest chora (ropa w migdałach, zaczerwienione gardło, ropny katar, gorączka).

Wbrew radom znajomych, córka Kaliny poszła do lekarza. Lekarka zbadała ją i stwierdziła przeziębienie. Nie przepisała żadnego lekarstwa. Poradziła iść do domu i odpocząć. Zdaniem lekarzy w kraju odległym, takie choroby mijają bez leczenia. 

Kalina bije się z myślami. Kalina wie, że w Polsce na "takie przeziębienie" dostaje się antybiotyk. 

- Sama nie wiem - powiedziała Kalina wieczorem do córki. - Może to jest tajemnica tego, że w tym kraju ludzie mniej chorują... Nie dostają antybiotyków na każdą dolegliwość i dzięki temu leki są tam skuteczne, a układ odpornościowy człowieka bardziej sprawny.

- A może problem leży gdzie indziej? Ludzie mniej tu chorują, bo oni mają inną definicję choroby - odpowiedziała umęczona gorączką córką.

Co racja, to racja: każdy kij ma dwa końce, a każda moneta dwie strony. A niektóre nawet trzy. 

poniedziałek, 12 kwietnia 2021

szczęścia

 Już wiem, co sprawia mi zawsze ogromną radość:

gdy wieczorem nastawiam budzik, a na telefonie pojawia się informacja, że budzik zadzwoni za ponad 9 godzin.

Mój niezbędny czas szczęścia to ponad 9 godzin.


niedziela, 11 kwietnia 2021

pokłady

Cały czas chciałabym odpoczywać. Wychodzą ze mnie pokłady przemęczenia psychicznego i fizycznego. Gdy mam jakieś konieczne zajęcie, znajduję w sobie energię. Gdy mam chwilę przerwy, opadam z sił i tracę motywację do wszystkiego.
Wiem, że w ten sposób moje ciało odreagowuje wysiłek ostatniego półrocza. Ale ta wiedza i tak nie pomaga. 

Boli mnie biodro i bark. Wypadają mi włosy, pogorszyła się cera, pobolewa ząb. Moje ciało wystawia mi fakturę za niedbanie o nie. Cena plus VAT.


czwartek, 8 kwietnia 2021

nieunormowana

Szkoła Kaliny jest specyficznym miejscem.
Kalina uczy między innymi dzieci, które wychowują się w niesprzyjających okolicznościach. 
Dzieci, których rodzicom odebrano prawa rodzicielskie. 
Dzieci, które nie mają rodziców, chociaż oni prawdopodobnie gdzieś żyją. 
Dzieci, których sytuacja prawna jest nieunormowana. 
Dzieci osób, które przebywają w zakładach karnych. 

I Kalina obserwuje, jak bardzo zmienia się człowiek, który ma do czynienia z bezmiarem nieszczęść, zgotowanych dzieciom przez dorosłych. Przeważnie rodziców. 
Jak bardzo zmienia się Kalina, pracując z takimi dziećmi? 
Bardzo. 
Przede wszystkim zmieniła się lista priorytetów Kaliny. Pozycja "wymagać" zniknęła z niej zupełnie. Pozycja "zadbać" zajmuje wszystkie miejsca na liście. 
Ile potrzeba delikatności i życzliwości, żeby powiedzieć uczniowi, że źle zrobił zadanie domowe? A powiedzieć to samo chłopcu, który jako czternastolatek po raz pierwszy w życiu ma do czynienia z internetem, nie umie obsługiwać telefonu, a policja odebrała go od matki na skutek interwencji sąsiadów? 

środa, 7 kwietnia 2021

mokrego

Bardzo chcę mieć w domu psa. Brakuje mi mokrego nosa, spacerów, kudłatego przycisku do kołdry, szurania pazurami, rozchlapanej wody wokół miski, podnóżka, ogrzewacza do nerek i smrodu mokrej kury po spacerze w deszczu.


wtorek, 6 kwietnia 2021

krymskich

Zadzwonił wczoraj do mojego męża. Jego żona miała drugi w ciągu dwóch dni atak paniki. Nie mogła oddychać, nie mogła mówić, potrzebowali natychmiastowej pomocy.

Jej atak minął i udało mi się namówić ją na wyjście z domu. Chodziłyśmy wokół sąsiednich bloków dwie godziny. Omówiłyśmy wszystkie prawdy życiowe, skutki i przyczyny pandemii, problemy egzystencjonalne, teorie powstanie kosmosu, historię wojen krymskich, teorie spiskowe dotyczące lądowania na księżycu, metody walki z komarami na obszarach narażonych na malarię i inne kluczowe,  podstawowe sprawy, o jakich rozmawia się w chwilach największego załamania. Pośmiałyśmy się z siebie prawdziwym, głośnym śmiechem. 

Znamy się od 25 lat, nasi mężowie przyjaźnią się od 35, więc mamy świadomość, że i tak nasze rodziny wiedzą o sobie wszystko, a nawet jeszcze więcej. Tu nie ma mowy o żadnych tajemnicach ("naprawdę wiesz, że moja babcia była księgową w firmie sprzedającej rękawiczki?"). 

Doprecyzowałyśmy, co myślimy na temat ludzi, robiących zapasy przed świętami. Ustaliłyśmy indywidualne listy priorytetów na najbliższe dni, podziękowałyśmy sobie wzajemnie za udzielenie pierwszej pomocy w nagłych wypadkach psychicznych i rozeszłyśmy się do domów zmarznięte i zmęczone. 


poniedziałek, 5 kwietnia 2021

wojskowych

Nie rozumiem, dlaczego do działań, związanych z walką z pandemią, nie zatrudnia się wojskowych. 

Mamy przecież setki, jeśli nie tysiące, wykształconych, zaorderowanych, szkolących się na całym świecie za cudze pieniądze oficerów wojska. Oni powinni się znać na zarządzaniu w kryzysie. Są ekspertami od transportu, logistyki, przemieszczania sił i środków, działania w niedoborach kadrowych, budowania tymczasowych szpitali i zarządzania nimi, współpracy z innymi jednostkami.

Dlaczego to nie oni teraz są odpowiedzialni za transport chorych, wydawanie poleceń o przesuwaniu kadr? Kto, jeśli nie oficerowie wojska, ma umiejętności, związane z komunikowaniem się, sprawnym przekazywaniem informacji i zarządzeń? 

Jesteśmy ofiarami tego, że zarządzają nami ludzie bez umiejętności, wiedzy i doświadczenia, ale na wczesną emeryturę wysyłamy całe tabuny wojskowych, którzy z założenia mają te umiejętności, które wydają się teraz kluczowe. 

W szpitalu covidowym szeregowi żołnierze zajmują się pilnowaniem bramy wjazdowej i noszeniem paczek chorym. Uważam, że to pan porucznik z panem pułkownikiem powinni teraz w gabinecie dyrektora szpitala rozwiązywać problem braku karetek, transportu leków, ustalaniem zasad przekazywania informacji pomiędzy szpitalami, organizowania rąk do pracy i przeprowadzaniem akcji typu "w szpitalu zabrakło tlenu". Teraz dowodzenie powinni przejąć ludzie, którzy są przygotowani do podejmowania szybkich decyzji, są nauczeni wydawania rozkazów a nie zarządzeń, umieją delegować obowiązki i całe swoje zawodowe życie spędzili na przygotowywaniu się do organizowania wielkich, obliczonych na tysiące osób, akcji. 

A co robią teraz polscy zawodowi żołnierze? Narzekają, że było już kilka ciepłych dni, a oni muszą chodzić do pracy w mundurach. Serio. Znam jednego. 


książkom

Wiele lat temu zalogowałam się na "Biblionetce" i systematycznie wpisywałam tam przeczytane książki oraz moje ich oceny. Po kilku latach przypomniałam sobie o tym i wróciłam do starego zwyczaju. To naprawdę bardzo miłe, przypomnieć sobie, które książki kiedyś mnie zachwyciły.

Zauważyłam jednak, że coś się zmieniło. Wystawiam teraz w Biblionetce znacznie wyższe oceny książkom niż kiedyś. Dlaczego? Stałam się mniej wymagająca? Jestem w stanie zachwycić się każdym napisanym zdaniem?

Nie, wcale nie. 

Rozwiązanie jest banalnie proste:

Jakiś czas temu poprosiłam kilka osób, żeby poleciły mi książki, które będą mi się podobały. Były to osoby, które znam z różnych obszarów mojego życia, między innymi pani z wydawnictwa, w którym wydawane są moje książki; wrażliwa polonistka; "odzawsza" przyjaciółka; internetowa przyjaciółka; kobieta, którą podziwiam; kobieta, która ma niezwykle otwarty umysł. 

Teraz poszukuję w bibliotece książek polecanych przez nie. Dzięki temu poznaję różnorodną, niezwykłą literaturę, po którą sama nigdy bym nie sięgnęła. 

I się zachwycam.

niedziela, 4 kwietnia 2021

zrośnie

Teściowa Kaliny miała wypadek i jest połamana. Połamana fizycznie, ale przede wszystkim psychicznie. 

Wczoraj Kalina przygotowała dla teściowej i teścia podstawowy zestaw "przetrwać święta" i wieczorem przekazała teściom stosowny ekwipaż (jedno pomalowane jajko, słoik bigosu i mały sernik - takie święta są ideałem dla Kaliny, jej córki i jej męża).

Oczywiście przypadkowo przejeżdżaliśmy obok teściów. Mąż Kaliny zadzwonił do swoich rodziców w ostatniej chwili ("jesteście w domu? akurat przejeżdżam w pobliżu i muszę wejść na siku"), ponieważ wcześniejsze ustalenie odwiedzin wiązałoby się z postawieniem teściów w stan gotowości bojowej, a tego chcieliśmy uniknąć.

Na miejscu okazało się, że teściowa źle założyła ortezę i złamana ręka może się zginać, odginać, wyginać i przeginać. Wszędzie luzy, orteza przesuwa się w każdą stronę. Koszmar. 

Kalina jest jedyną osobą na świecie, z którą teściowa nigdy nie wchodzi w dyskusje, więc Kalina przejęła dowodzenie i tak pozapinała rzepy na ortezie, że teściowa wygląda teraz jak owinięta folią spożywczą. Enyłej ręka jest unieruchomiona, co daje nadzieję, że jednak się zrośnie. 

sobota, 3 kwietnia 2021

o tym

Przeczytałam gdzieś, że krytykę przeważnie słyszy się od ludzi, którzy radzą sobie gorzej.
Przemyślałam to.
Przypomniałam sobie kierowane do mnie krytyczne uwagi, głupkowate pytania i komentarze.
Coś w tym jest.
O tym, jak źle opiekuję się mamą usłyszałam tylko od osoby, która wobec swojej mamy wykazała poważne zaniedbania.
O tym, jak niepoprawnie zachowują się moje dzieci usłyszałam od osoby, która ma bardzo poważne problemy z własnymi dziećmi.
O tym, że moja córka zdecydowała się tak szybko opuścić rodzinny dom usłyszałam od osoby, która ma co prawda dorosłe dzieci blisko, ale ich relacje są bardzo złe.
O tym, że wykonuję pracę dla nierobów i nieudaczników usłyszałam od osoby, która ma bezustanne konflikty ze swoimi współpracownikami i nie ma przyjaciół wśród osób, z którymi pracuje.
O tym, że mam bałagan w szafie usłyszałam od osoby, która ma bałagan w życiu.

Moja przyjaciółka powiedziała mi kiedyś, że gdy ktoś na mnie krzyczy, to tak naprawdę krzyczy o sobie.

Chciałabym to wszystko pamiętać w odpowiednich momentach. 

piątek, 2 kwietnia 2021

szkolnych

Młodsza córka Kaliny pisała niedawno próbny egzamin ósmoklasisty. Są już wyniki. Podobno średnia krajowa ulokowała się gdzieś w piwnicy. Młodzież wypadła fatalnie. Pandemia zbiera żniwo w postaci intelektualnej zapaści młodego pokolenia.

Kalina i jej mąż nie kontrolują na bieżąco szkolnych poczynań córki. Do dziennika elektronicznego zaglądają rzadko i raczej niechętnie, dlatego wyniki próbnych egzaminów córki wprawiły Kalinę i jej męża w osłupienie.

 - Nie sądziłam, że nasza córka aż tak dobrze radzi sobie w szkole - zaczęła przemowę Kalina, patrząc na męża.

- W połowie to moja zasługa - odpowiedział mąż Kaliny, nawiązując do spornego tematu.

- Myślałam, że już ustaliliśmy raz na zawsze, że dzieci zawsze dziedziczą zalety po matkach. - Kalina zrobiła obrażoną minę.

- W połowie - powiedział mąż, który myśli, że się zna.


czwartek, 1 kwietnia 2021

szczęście

Życie to drobne kawałki, płynnie przechodzące jeden w drugi.

Na przykład zrobienie obiadu to kawałki "wyjąć z lodówki", "przygotować patelnię", "stać przy kuchence", "nałożyć na talerze". 

A teraz te kawałki się porozchodziły. I żeby coś zrobić, trzeba je ze sobą najpierw powiązać.

Kalina wyjmuje z lodówki potrzebne do obiadu produkty i czuje, że brakuje następnego kawałka. Musi przywiązać kolejny fragment, żeby udało się przygotować patelnię. Wiązanie ze sobą kawałków wymaga uwagi, siły i energii. I trwa. Zatem stoi Kalina w kuchni z produktami ułożonymi na blacie i stara się odnaleźć kolejny kawałek. I z mozołem go przywiązuje.

Czasem okazuje się, że Kalina przywiązała zły kawałek. A czasem dobry.

"To wszystko minie" - mówią buddyści.

"I całe szczęście" - myśli Kalina.



środa, 31 marca 2021

miauczeniem

Mama Kaliny miała kotkę Jadwinię.

Wróć.

Kotka Jadwinia miała mamę Kaliny. 

Wychowała ją (kotka mamę) jak należy. Mama kładła się spać o godzinie wyznaczonej miauczeniem, ponieważ Jadwinia lubiła około 19 być już w łóżku. Noc zaczynała, leżąc mamie na brzuchu, podczas gdy mama czytała sobie w łóżku. Potem Jadwinia przemieszczała się nieznacznie, zajmując pozycję perukową - kładła się tuż nad mamy głową, przyciskając swoje ciałko do mamy głowy. Rano Jadwinia budziła mamę, liżąc ją po twarzy. Taka symbioza. Obopólne korzyści. Żadnych strat.

Od czasu gdy mama zaczęła zajmować łóżko ortopedyczne z płotkiem, Jadwinia zaprzestała nocnych przytulasków z mamą, ponieważ Jadwinia jest kotką podłogową i nie wskakuje na nic, co jest zbyt wysokie. Wejdzie na sofę, ale na stół już nie. Wskoczy na parapet tylko wtedy, gdy stoi przy nim krzesło (zawsze stało przy oknie, specjalnie dla Jadwini i nikt na nim nie siadał).

Po śmierci mamy rozpoczęłam poszukiwania domu dla Jadwini. Kryteria dla potencjalnej rodziny adopcyjnej były wysokie: żadnych innych zwierząt w domu, żadnych małych dzieci, bezpieczny balkon, rodzina niewyjazdowa. Wydawało się, że szanse są marne. Aż tu wczoraj - niespodzianka. Zadzwonił do mnie ksiądz, który odwiedzał mamę co miesiąc. Mama nie była osobą nadmiernie religijną, ale miała swoje zasady, zwłaszcza pod koniec życia. Ksiądz zdobył mój numer telefonu od mojej koleżanki. Spytał, czy mógłby zaopiekować się Jadwinią, ponieważ niedawno stracił kota, a Jadwinię bardzo polubił. 

Dziś zawiozłam Jadwinię księdzu. Myślę, że mama byłaby zachwycona takim rozwiązaniem. Bardzo lubiła tego księdza. Zwykły, normalny, skromny człowiek, który naprawdę potrafił z mamą rozmawiać. No i kocha koty. 

Ksiądz stwierdził, że poradzi sobie z obcinaniem kocich pazurów. Nie dowierzam. Wiem, jak zachowuje się Jadwinia, gdy dzieje się coś nie po jej myśli. No cóż. Być może szramy na twarzy księdza szybko się zagoją, a tych na ciele nie będzie widać.



niedziela, 28 marca 2021

mama

A gdy umiera najlepsza mama na świecie ziemia się nie rozstępuje, nie grają aniołowie, nie słychać salw armatnich, nie ma zaćmienia słońca. 
Księżyc w pełni oświetla drogę do nieba. Do ziemi.
I serce Kaliny pęka na sto maleńkich kawałków. W ciszy pęka. 
I teraz płacze Kalina. 
I płacze mąż Kaliny, który miał z mamą Kaliny świetne, synowskie relacje.
I płaczą wszyscy, z którymi mama Kaliny przyjaźniła się, z którymi się śmiała i którymi opiekowała się przez całe życie.
Pa, mamo. Bądź. 

sobota, 27 marca 2021

dzień

Zawęziłam horyzonty. Odłożyłam lornetki. Nie patrzę daleko, nie patrzę w przyszłość.

Opiekunka mamy Kaliny wyjeżdża z Polski 1 kwietnia. Za radą pań z hospicjum Kalina nie szuka nowej osoby. Padają określenia "jest źle", "stan jest bardzo ciężki". 

Jeszcze kilka tygodni temu Kalina wstawała rano i myślała "Oby to tylko nie było dzisiaj. Dzisiaj jest taki zły dzień". Od kilku dni Kalina wstaje rano i myśli "Oby to tylko było dzisiaj. Dzisiaj jest taki dobry dzień...". 


piątek, 26 marca 2021

przyjaciółka

Zadzwoniła do mnie przypadkowo, tzw telefon torebkowy. Odebrałam. Usłyszałam jej głos, gdy z kimś rozmawiała. Mówiła o mnie. Powiedziała: "Moja przyjaciółka ma umierającą mamę". Mówiła poważnym, pełnym współczucia głosem. Słychać było, że ma łzy w oczach i łamie jej się głos.

Zrobiło mi się ciepło na sercu. To wspaniałe, usłyszeć, że ktoś mówi o mnie "moja przyjaciółka". To wspaniałe, że ktoś przeżywa ze mną odchodzenie mojej mamy. To wspaniałe, że telefon sam z siebie chciał mi o tym wszystkim powiedzieć.

środa, 24 marca 2021

można

Życie jest wspaniałe i radosne. Problemy pojawiają się drobne i łatwe do rozwiązania. Nie ma rzeczy ostatecznych i wszystko da się naprawić. Kolejna sprawa do załatwienia pojawia się wtedy, gdy poprzednie są już załatwione.

Pomarzyć można, c'nie?

sobota, 20 marca 2021

piątek, 19 marca 2021

sukienkę

 Kalina, w ramach podnoszeniu się na duchu, przeprosiła maszynę do szycia i z granatowej bluzki zrobiła sobie sukienkę, doszywając dół w podobnym kolorze.

Sukienka udała się bardzo, a Kalina się cieszy, że ma nowy ciuch z niczego. I przypomniało się Kalinie, że zdecydowanie lubi coś wytwarzać i jest to najlepsze lekarstwo na kalinowy marazm marcowy.


wtorek, 16 marca 2021

garncu

Kto wymyślił przysłowie "w marcu jak w garncu"? 

Czy ktoś widział garniec, w którym jest temperatura poniżej zera? 

Zrozumiałabym, gdyby "w marcu jak w garncu" oznaczało raz 20, raz 30 stopni. 

Ale minus trzy? ;-)

poniedziałek, 15 marca 2021

hospicjum

 Hospicjum domowe to najlepiej zarządzana i zorganizowana firma, z jaką kiedykolwiek miałam do czynienia. 


 - Pani doktor, niech pani nie przyjeżdża. Ja podjadę do pani i sama odbiorę recepty - mówi Kalina.

- Wolę przyjechać i zbadać pani mamę - mówi pani doktor i jest u mamy tego samego dnia.


- Kto jest na co dzień z pani mamą? - pyta lekarka.

- Opiekunka - odpowiada zaniepokojona Kalina.

- W takim razie to opiekunce pokażę, jak to się robi - mówi lekarka i robi szkolenie opiekunce. 


- Proszę dzwonić do mnie do godziny 12, bo jest mi trudno przyjechać, gdy dowiaduję się o tym po południu.

Kalina dzwoni o 8.30. Lekarka przyjeżdża o 13. 


- Tu są numery telefonów. W godzinach pracy - do mnie. Po godzinach pracy - do lekarza dyżurującego. Proszę się nie krępować i dzwonić w razie potrzeby. Przecież my po to podajemy te numery - mówi lekarka, podając kartkę ze wszystkimi numerami.


- Pani Kalino, czy jak rozmawiała pani z pielęgniarką, to nie miała pani problemów z porozumiewaniem się z nią?

- Miałam. Pomyślałam, że jest po udarze.

- No właśnie nie jest. Ale też zauważyłam, że coś się z nią dzieje i chciałam się upewnić, czy to trwało tylko moment, czy też dłużej. Dziękuję pani. Zbadam ją dokładnie.


niedziela, 14 marca 2021

spojrzała

Mama mnie nie poznaje. 
Dziś dwukrotnie spojrzała na mnie tak, jakby wiedziała, kim jestem. 
To niezwykłe, zobaczyć odbicie jej dawnego spojrzenia w nowym, innym, umęczonym ciele.

wtorek, 9 marca 2021

grzybowej

Teściowa Kaliny podarowała Kalinie w niedzielę gigantyczny słój pełen zupy grzybowej. Teściowa ma doktorat z gotowania grzybowej. A nawet habilitację. Grzybowa teściowej to Hołd pruski wszystkich grzybowych. To Dama z gronostajem wśród cieczy nalewanych na talerze. To Kaplica Sykstyńska wszystkich zup.

I najważniejsze: już drugi dzień Kalina nie musi gotować obiadu, bo rodzina pochłania grzybową w ilościach nieprzyzwoitych.

W ten sposób teściowa uratowała życie Kalinie. A także jej rodzinie. 

Anonimowi bohaterowie: teściowe pracy zdalnej.


sobota, 6 marca 2021

domowe

Kalina tylko pozornie pracuje w szkole podstawowej. Coraz częściej Kalina dochodzi do wniosku, że pracuje w szkole podstawowej dla pracujących dorosłych. Do takich wniosków Kalina dochodzi przeważnie po ogłoszeniu pracy domowej. Rodzice odrabiają zadania domowe, wykłócają się o oceny, zgłaszają zastrzeżenia odnośnie do punktacji, dyskutują po przekroczeniu terminu oddania pracy.

I to wszystko byłoby bardzo śmieszne, gdyby było żartem.

Ale nie jest.


czwartek, 4 marca 2021

uczulona

Jestem na coś uczulona. Żeby było jasne: jestem uczulona na mnóstwo różnych rzeczy, ale są to stare, zaprzyjaźnione alergie. A tymczasem pojawiła się nowość.

Siedzę z wysypką, próbuję nie rozdrapać sobie skóry i absolutnie wykluczam uczulenie na pomarańczę, którą przed chwilą pożarłam. Nie, nie, nie i jeszcze raz nie. Gdzieś trzeba sobie postawić granice!

niedziela, 28 lutego 2021

eseistę

Terry Pratchett to obca mi półka w bibliotece. Postanowiłam sprawdzić, czy nadal nie chcemy się z Pratchettem zaprzyjaźnić i pożyczyłam pierwszą książkę tego autora, która wpadła mi w ręce. Nie zastanowiło mnie to, że ktoś umieścił ją na półce "Literatura angielska", a nie "Literatura fantasy".

W ten sposób poznaję Pratchetta jako wspaniałego eseistę. Ależ cudowny jest! 

czwartek, 25 lutego 2021

analizie

Od jakiegoś czasu Kalina marzyła o tym, żeby wypocząć i poleżeć. Być może nie doprecyzowała, bo los owszem, dał Kalinie szansę na poleżenie i wypoczynek, ale dał też w gratisie chorobę, o której Kalina naprawdę nie marzyła.

Jeśli ktoś marzył o chorobie, a dostał w zamian coś, czego nie chciał, to bardzo proszę o kontakt. Chętnie rozważę wymianę.

Dla zachęty mogę dodać, że choroba nie jest przykra w ogólnym rozliczeniu, choć przy bardziej wnikliwej analizie można dostrzec w niej sporo prawdziwych, wkurzających upierdliwości.


gorszej

 Ludzie się dzielą na takich, którzy w stresie jedzą i na takich, którzy w  stresie nie jedzą.

Bezsensem jest zastanawianie się, która grupa ma gorzej, gdyż albowiem i tak wiem, że jestem w tej gorszej.


wtorek, 23 lutego 2021

mamą

Zdałam sobie sprawę, że gdy jestem chora, jestem sama. Oczywiście mam męża, mam córki, mam przyjaciół, ale nie mam już do kogo zadzwonić, żeby się pomartwił o każdą drobnostkę, dzwonił co chwilę, proponował syrop z cebuli i ciepłą piżamę Żeby spytał, czy nie przyjść i zrobić mi herbatę. Żeby przyszedł z drugiego końca świata i zrobił. I przyniósł własny miód, bo jest lepszy. Bardzo, bardzo wielkie łzy. Bardzo wielkie...

 Mama mnie poznaje, ale w jej czynnościach życiowych wyłączyła się funkcja bycia mamą. Teraz jest małą dziewczynką. I obie, ona i ja, potrzebujemy mamy.

Ale, do cholery, nie mam siły być mamą dla nas obu...

niedziela, 21 lutego 2021

działań

 Kalina przyjęła szczepionkę przeciw koronawirusowi. Z radością przyjęła. 

I wraz ze szczepionką przyjęła cały garnitur działań niepożądanych. Trwały one nieco ponad dobę i odeszły. Prawdopodobnie przeszły na inną zaszczepioną właśnie osobę. 

Teraz Kalina produkuje przeciwciała. 

piątek, 19 lutego 2021

codziennie

        Umysł mamy Kaliny rozpuszcza się fragment po fragmencie.
        Zdarza się, że mama powie całe zdanie. Przeważnie są to pojedyncze słowa.
- Dlaczego ten kot zjadł pomarańcze? - spytała wczoraj mama.
- Po tym kocie można się wszystkiego spodziewać - odpowiedziała Kalina i patrzyła na mamę, czekając na kolejne pytania. Nie było.
        Codziennie Kalina patrzy na mamę tak, jakby widziała ją ostatni raz. 
        Codziennie mama wygląda bardzo źle. Gorzej niż wczoraj. 
        Dziś ma problemy z piciem. 
- Czyja to stopa? - spytała mama, pokazując swoją stopę...

środa, 17 lutego 2021

najprostsze

Córka Kaliny brała udział w konkursie matematycznym, który jest trudny jak smok.

Córka opowiedziała Kalinie, jak rozwiązała jedno zadanie - najprostsze.

Kalina opowiedziała swojej koleżance matematyczce, jak jej córka rozwiązała najprostsze zadanie.

Matematyczka zrobiła wielkie oczy. Zadanie było rozwiązane źle.

Kalina wieczorem przekazała informację córce, że najprostsze zadanie córka rozwiązała źle.

No trudno - powiedziała córka i spojrzała w telefon. Właśnie w tym momencie dostała informację o wynikach konkursu. Okazało się, że napisała najlepiej w szkole, przeszła do kolejnego etapu. A źle rozwiązała jedno zadanie. Najprostsze. 


W ten oto sposób los pokazał Kalinie, że mówienie przed ogłoszeniem wyników takich rzeczy córce jest złe, złe, złe i to Kalina nie przeszła do kolejnego etapu z bycia mądrą mamą.

Dziękuję Ci, Losie!

Zapamiętam naukę!

wtorek, 16 lutego 2021

pamietać

Kalina wie, że życie to górka i dołek, górka i dołek, górka i dołek, a cała tajemnica szczęścia polega na tym, żeby o tym pamiętać.

Kalina wie. 

Ale gdy Kalina wpada w dołek, i tak ma wrażenie, że życie to dołek, dołek, dołek i dołek. 




niedziela, 14 lutego 2021

panczeniści

 Holendrzy są narodem praktycznym, o czym córka Kaliny przekonała się wielokrotnie. Zakupy podstawowych sprzętów Holendrzy zaczynają zwykle w sklepach z używanymi przedmiotami (po co kupować nowe, skoro można kupić używane?), używają wszystkiego tak długo, aż się rozpadnie, a do pracy, na urodziny cioci i na pierwszą randkę jeżdżą rowerami.

Sytuacja rowerowa zmienia się nieco raz na kilkanaście lat, gdy przychodzą kilkudniowe mrozy i spada śnieg. Wówczas Holendrzy z rowerów przesiadają się na łyżwy i jeżdżą po kanałach, jak panczeniści na rozgrzewce.

Córka Kaliny przysłała film, nagrany dziś na jednej z głównych ulic miasta. Chodniki puste. Kto żyw, posuwa po lodzie na kanale. No można się rozpędzić, słowo daję! I w zasadzie można wszędzie dojechać, bo w Hadze każdy mieszka albo nad kanałem, albo w jego pobliżu.

Samochód Kaliny wczoraj dostał zawału. Kalina bardzo żałuje, że do pracy nie może dojeżdżać na łyżwach, tylko musi się przygotować na spacery. Rozpoczynanie pracy o 6:30 powinno być zakazane, zwłaszcza zimą. I zwłaszcza bez samochodu.

wtorek, 9 lutego 2021

liczba

Liczba zachorowań spada. Taka jest oficjalna informacja.
Dookoła Kaliny mnóstwo chorych.
O co chodzi?
Urocza starsza pani próbowała zaprosić do siebie mobilny zespół wymazowy. Czas oczekiwania: tydzień. 
Zdesperowana wsiadła do autobusu i pojechała sama do mobilnego punktu.
Okazało się, że wymazy są robione, ale tylko w określonych godzinach na NFZ. Starszej pani kazano przyjechać za kilka godzin. Chorej. Z podejrzeniem covidu. Autobusem. 
Kalina wcale się nie dziwi, że ludzie rezygnują z robienia sobie testów. Biorą zwykłe zwolnienie lekarskie na sraczkę, ból brzucha tudzież inne niegroźne dolegliwości i sami sobie wprowadzają kwarantannę. Liczba chorych maleje. To najważniejsze.

niedziela, 7 lutego 2021

świetlicy

 Kalina ustawiła stoły w świetlicy w spory kwadrat, żeby dzieci miały ze sobą jak najmniejszy kontakt, ale żeby mogły się widzieć i słyszeć. 

- W środku, między stołami, jest wybieg dla nosorożców i nie wolno tam wchodzić - powiedziała Kalina, chcąc wprowadzić pewne zasady.

Uczniowie zrozumieli i z szacunkiem patrzyli na tych śmiałków, którzy wchodzili do dzikich bestii, żeby wyciągnąć bidon albo piórnik. 

Po tygodniu przypadł kolejny dyżur Kaliny w szkolnej świetlicy. Kalina ponownie ustawiła stoły w wielki kwadrat i zasiadła z jednej strony, robiąc kolaż z koniem w kapeluszu.

- Proszę pani, czy dzisiaj to też jest wybieg dla nosorożców - spytał Staś z 2b.

- Ależ skąd! - oburzyła się Kalina. - Dzisiaj to wybieg dla głodnych krokodyli.

Staś odwrócił się na pięcie, poprawił maseczkę na nosie i podszedł do Jasia.

- Uważaj. Dzisiaj głodne krokodyle - powiedział szeptem i usiadł od strony drzwi, prawdopodobnie żeby być bliżej wyjścia...


piątek, 5 lutego 2021

weekend

Dzisiaj jest piątek i Kalina ma nadzieję, że nadchodzący weekend potrwa osiemnaście dni. Albo nawet trzydzieści cztery. 
Oby znowu nie było rozczarowań, tak jak w poprzednią niedzielę wieczorem..

wtorek, 2 lutego 2021

zegar

Przestawił mi się zegar i śpię po południu. 

Wieczorami czytam. 

W nocy mam koszmarne sny, w których coś złego dzieje się moim bliskim. 

Rano budzę się bez chęci.

Po południu śpię.

I tak od marca 2020. Aż do dziś. Przez cały ten długi tydzień. Albo miesiąc. Albo rok.

niedziela, 31 stycznia 2021

przypadek

W szkole Kaliny kolejny przypadek covid wśród dzieci z nauczania początkowego. Wszyscy nauczyciele, którzy mieli choćby chwilowy kontakt z tą klasą, lądują na kwarantannie. Dzieci z tej klasy lądują na kwarantannie. Rodzeństwo tych dzieci nadal chodzi do szkoły.

Kurtyna.

sobota, 30 stycznia 2021

złamała

 Mama Kaliny złamała sobie rękę. Kalina, z pomocą opiekunki, dotargała mamę do samochodu i zawiozła do szpitala ortopedycznego, żeby tam ktoś w miarę delikatny i czuły założył mamie gips.

I wtedy zaczęły się problemy. Okazało się, że kość złamała się w taki sposób, że nie ma szans na zrośnięcie. Konieczna operacja. Minimum tygodniowy pobyt w szpitalu. Narkoza. Brak odwiedzin.

Mama Kaliny nie je samodzielnie. Połyka jedzenie tylko w formie płynnej. Nie umie się sama napić. Często nie wie, kim jest i gdzie mieszka. Nie rozpoznaje już własnego kota, swoich zdjęć i czasem nie umie połączyć Kaliny z jej imieniem. Wymaga bezustannego dozoru.

I no to wszystko znowu szpital?! Tydzień?! Bez całodobowej opieki?! Bez Kaliny, która przyjeżdża co chwilę, żeby mamie wlać w głowę spokój i miłość?! Bez opiekunki, która ciągle z mamą rozmawia?! 

Kalina podjęła najtrudniejszą decyzję w swoim życiu. Nie wyraziła zgody na operację. Zabrała mamę razem z jej złamaną kością do domu. Wszyscy na izbie przyjęć patrzyli na Kalinę, mając w oczach nieco oburzenia i nieco zrozumienia. Założono mamie gips, żeby chwilowo unieruchomić złamanie. Za dwa tygodnie gips będzie zdjęty i mama już nigdy nie będzie miała sprawnej ręki. Prawej. Jedynej, którą mogła jeszcze poruszać (lewa ręka mamy jest niesprawna od kilku lat).

Powrót do domu oznaczał konieczność wtargania mamy do domu. Pierwsze piętro. Mama nie podnosi nóg na wysokość schodów. Kalina dźwigała mamę schodek po schodku. Musiała przy tym podnosić mamę, ściskając ją za tors. 

To było w piątek. Dzisiaj jest sobota i Kalina coraz bardziej rozumie, że wczorajszym dźwiganiem chyba rozwaliła sobie staw kolanowy. Do tego dochodzą okropnie nadwerężone mięśnie, które uniemożliwiają normalne poruszanie. Przemęczenie i stres sprawiają, że Kalina traci ducha.

 I do tego ta okropna, najgorsza decyzja w życiu, która, Kalina o tym wie, była jednocześnie najlepszą. 

środa, 27 stycznia 2021

odszukiwaniem

Chcę robić różne rzeczy, ale mi się nie chce.
Do perfekcji opracowałam odsuwanie różnych spraw na jutro. 
Całe szczęście, że jutro się codziennie zmienia, bo gdyby było niezmienne, musiałoby się pokruszyć pod ciężarem przesuwanych na jutro spraw. 
Pracuję przed kamerą, więc muszę się co rano ubierać, robić makijaż i odnajdywać w sobie pokłady energii.
Wczoraj wychowawczyni córki powiedziała mi, że coraz częściej ma kłopot z odszukiwaniem w sobie energii, którą chce przekazać uczniom. Rozumiem to. 
Staram się starać. Chcę chcieć. Muszę musieć. Próbuję próbować. 

poniedziałek, 25 stycznia 2021

plan

 Kalina zrobiła plan obiadów na tydzień. Lista zakupów, odbębnione zakupy, poczynione przygotowania, przepisy umieszczone w telefonie. Wszystko było naprawdę jak we śnie.

Tylko że się Kalina obudziła już przed pierwszym obiadem, gdy zauważyła, że mąż pożarł część obiadowego składu. Doszło do drobnych zastępstw (jabłko zamiast brzoskwini, marchew zamiast ananasa, dżem agrestowy zamiast limonki) i dało się zjeść. Niestety pożeranie składników obiadowych weszło mężowi w krew i miniony tydzień przeżyliśmy pod hasłem "mąż zjada obiad poprzedniego wieczora w formie składników, Kalina z córką jedzą erzac z tego, co zostało w lodówce".

Obiady ostatecznie nie były takie złe, co może być argumentem w rozmowie o sensie robienia planu obiadów na tydzień. Chyba Kalina jest jednak przeciw. Ale się przy swoim zdaniu nie upiera.

niedziela, 24 stycznia 2021

królestwa

Jutro jest dzień Królestwa Kaliny. Kalina będzie walczyć o swoje. Swoje poglądy, swoje prawdy.

Pierwszy raz taki dzień. Pierwszy raz taka walka. 


czwartek, 21 stycznia 2021

szczęścia

 Kalina rozmawiała z uczniami na lekcji wychowawczej o tym, co się dzieje z człowiekiem, gdy mu czegoś brakuje. O tym, że warto spojrzeć w głąb siebie i poszukać, czego mi trzeba do szczęścia. A nie warto obwiniać wszystkich dookoła za swoje uczucia.

Ćwiczyliśmy. Kalina opisała pewną sytuację i prosiła o wyobrażenie sobie, jakie uczucia wywołuje ona w człowieku. I o jakich potrzebach te uczucia świadczą. Dziesięciolatkowie pięknie potrafili odnaleźć niezaspokojone potrzeby i umieli nazwać je swoimi słowami. 

A potem Kalina powiedziała o zniechęceniu, braku energii, smutku i poprosiła uczniów, żeby spróbowali powiedzieć, w jakich sytuacjach tak się czują i czego im wtedy brakuje. I to, co usłyszała Kalina, było naprawdę przerażające. Większość uczniów przyznała, że czują się tak teraz. Są smutni, zniechęceni, nic im się nie chce robić. Nie mają na nic siły. Zapytani o to, czego im brakuje, żeby poczuli się inaczej, odpowiedzieli: kolegów...

Kalina czytała o tym, że depresja u dzieci ma teraz swoje pięć minut. Ale czytać, a usłyszeć od swoich własnych, prywatnych czwartoklasistów, o których chce się dbać wszelkimi możliwymi sposobami - to dwie różne sprawy. 


wtorek, 19 stycznia 2021

literackiego

Kalina uwielbia czytać książki dla dzieci i młodzieży. Narnia, Harry Potter, Muminki, Ania z Zielonego Wzgórza, Bajeczki z obrazkami. To repertuar z zakresu pierwszej pomocy psychologicznej dla Kaliny. Jak jest źle - Harry Potter. Jak jest bardzo źle - Bajeczki z obrazkami Sutiejewa. 

Kalina, ucząc biologii w szkole, bardzo często odwołuje się do Harrego Pottera, ponieważ w doskonały sposób, na podstawie analizy cech mugolstwa i czarodziejstwa, można wytłumaczyć całą genetykę w klasie ósmej.

Katechetka w szkole Kaliny jest odmiennego zdania. Przekazuje uczniom swoją prawdę o Harrym Potterze, która daleka jest od zachwytu i szacunku dla kunsztu literackiego autorki. Katechetka, wypowiadając się na temat Harrego Pottera, używa słowa "grzech", którego Kalina w tym znaczeniu zupełnie nie rozumie.

I nie zrozumie.

PS. Dla wtajemniczonych: gen mugolstwa jest dominujący, czarodziejstwa - recesywny. 

poniedziałek, 18 stycznia 2021

mistrzowskiej

 Kalina długo zastanawiała się, czy opisać pewne zdarzenie. Prawdziwe, słowo honoru. Historia nie należy do łatwych i przyjemnych, ale i takie się zdarzają.

Kalina miała psa. Psa pożeracza. Pies pożeracz zjadał na spacerach wszystko, co tylko zdążył złapać do pyska.

I w końcu stało się to, co musiało się stać. Pies udowodnił, że należy do klasy mistrzowskiej w tej kwestii:

Pewnego dnia, na spacerze, pies zatrzymał się, wygiął grzbiet w pałąk i zaczął robić to, po co przyszedł: kupę. Kalina stała obok i zerkała na rozwój sytuacji. Uwagę Kaliny przykuło coś, co wydostawało się z ciała psa otworem przeciwnym do pyska: było bladoróżowe i dość długie. Po kilku sekundach, które trwały około tygodnia, Kalina zorientowała się, co się stało:

pies Kaliny zrobił kupę opakowaną w prezerwatywę. 

Słowo harcerza, że tak było.

Musiał wcześniej zjeść prezerwatywę na jakimś spacerku. A prezerwatywa ustawiła się w jelicie psa w taki sposób, że napełniła się usuwaną zawartością. A finisz miał miejsce w chwili, gdy pies defekował blisko Kaliny, dzięki czemu udało się zaobserwować zachodzące zjawisko. Nie wierzycie w to, że można wyrzucić szóstkę wiele razy pod rząd? Można!

To historia prawdziwa. A dowody na to są dwa: 

1. nie ma na tyle silnego związku chemicznego, który zażyty w zalecanych  dawkach pozwoliłby umysłowi wymyślić taką historię. 

2. Kalina jest jedyną znaną sobie osobą, która ma w życiu przygody tego kalibru. Wątpicie? A byliście kiedyś zaaresztowani na stacji benzynowej za posługiwanie się kradzioną kartą kredytową? No właśnie! :-) :-)

niedziela, 17 stycznia 2021

pierwszą

Od jutra szkoła.
- Zgadnij, jaką mam jutro pierwszą lekcję - powiedział córka Kaliny. - Matematykę!
- A zgadnij, jaką ja mam jutro pierwszą lekcję - powiedziała Kalina. 
- Mamoooo - powiedziała córka, chwytając się za głowę.

Od zawsze wiadomo, że nauczyciele nie pracują, tylko chodzą do szkoły. 
A małym drukiem, na dole strony dopisano ku zaskoczeniu zainteresowanych, że Kalina ma jutro pierwszą biologię. Drugą, trzecią, piątą i dziesiątą też. :-)

czwartek, 14 stycznia 2021

winna

 A gdyby nie wymyślono mitu o Syzyfie, może udałoby się unikać sytuacji, gdy człowiek bezustannie wpycha swój głaz pod górkę i spada wraz z nim z góry na dół w jednej sekundzie?

Jak zwykle: winna literatura.

Winna.

Jabłka też winne.




niedziela, 10 stycznia 2021

jednostajnym

Kalinie brakuje przemieszczania się i zmian. Zmian, zmian, zmian. Jeszcze nigdy w życiu Kalina nie siedziała tak długo w jednym miejscu. 
Kalina uwielbia spokój i równowagę, ale w ruchu.
Trochę jak z ruchem jednostajnym w fizyce - niby nic, ale jednak.

niedziela, 3 stycznia 2021

niepokój

 Mama Kaliny traci spokój, a znajduje niepokój, co bardzo martwi Kalinę. 

Wszechświecie, daj mamie Kaliny radość i szczęście. Niech nie wypełnia swoich ostatnich rozdziałów smutkiem.

niedziela, 27 grudnia 2020

etap

Młodsza córka Kaliny przeprowadziła się właśnie do nowego telefonu i straciła podczas tego procesu wszystkie wiadomości i inne rzeczy. Kalina widzi, jak córce jest przykro, ale Kalina wie, że to dobra chwila. 
Córka zauważy, że strata to nie jest koniec, tylko etap. I że nawet po stracie da się żyć.

Kalina też musi się tego kiedyś dowiedzieć.

poniedziałek, 21 grudnia 2020

kapsułek

 Gdy kilka tygodni temu córka Kaliny zauważyła, że używamy w domu zamiast kapsułek do zmywarki - kapsułek do prania, Kalina śmiała się z tego kilka dni. Gdy wczoraj Kalina odkryła, że zamiast kapsułek do prania w domu używamy z kolei kapsułek do zmywarki - już jej się nawet śmiać nie chciało.

Są ludzie świetnie zorganizowani i działający rozważnie. Tacy, którzy mają w sobie gen pomyślunku, planowania i zdrowego rozsądku. 

Nie, nie - Kalina nie ma żadnego z nich. W tej kwestii nie ma żadnych wątpliwości.

Ps. Lepszy efekt dają kapsułki do prania. Naczynia wyglądają po nich całkiem znośnie. Po kapsułkach do zmywarki pranie pachnie jak szalet, a do tego tkaniny stały się szorstkie. Nie próbujcie sami. Uwierzcie Kalinie. 

czwartek, 17 grudnia 2020

piątek, 11 grudnia 2020

demencją

 Mama Kaliny jest najfajniejszą staruszką z demencją ever. Nie pamięta, że tydzień temu wróciła ze szpitala covidowego. 

- Ktoś z nas był chory na covid? - pyta przerażona mama, gdy dosłyszała strzępek rozmowy.

- Tak, ty mamo - odpowiada bezmyślnie Kalina.

- To dlaczego nikt mi tego nie powiedział?! Przecież mogłam kogoś zarazić! - odpowiada mama, a Kalina już wie, że opiekuńczość i troska o innych nie mijają z wiekiem. 

dojrzewaniu

- Dzisiaj na lekcji porozmawiamy o dojrzewaniu - powiedziała Kalina, która lubi rozmawiać.

- Czy będziemy mówić o miesiączce? - spytał Jasiu, który często pyta.

- Ja jeszcze nie mam miesiączki - stwierdził Krzyś, który często stwierdza.

- A ja właśnie teraz mam miesiączkę - pochwaliła się Julcia, która lubi się chwalić

          

                  I jak tu nie lubić takiej pracy? :-)


środa, 2 grudnia 2020

PITa

Kalina dostała wezwanie do zrobienia korekty PITa.

Brzmi jak świetny żart.

Mogli również przysłać Kalinie wezwanie do zbudowania łodzi drążącej dziury w dnie oceanu. I też mogli dać tydzień na wykonanie.

Dziś Kalina podjęła walkę z systemem e-PIT i okazało się, że poległa już na wejściu. Trzy razy wpisała źle dane z poprzednich PITów i system uznał, że Kalina to nieKalina. Kazano spróbować jutro.

Skoro strona rządowa informuje, że nadejdzie jutro - warto żyć ;-)

niedziela, 29 listopada 2020

koronawirusem

 Buddyści mówią: Kalino, nie myśl o przyszłości ani o przeszłości. 

Kalina nie posłuchała. Myślała i myślała. Starała się i starała, żeby mama Kaliny nie zaraziła się koronawirusem. Najwyższe środki ostrożności. Maseczki. Dezynfekowanie wszystkiego. Dystans. Pracująca z dziećmi Kalina czuła się zagrożeniem dla mamy. Aż tu los pokazał Kalinie środkowy palec, umieścił mamę Kaliny w szpitalu i tam zaraził mamę koronawirusem. 

Mama Kaliny przebywa aktualnie w szpitalu covidowym. Przechodzi chorobę fantastycznie. Kalina życzy każdemu choremu, żeby tak ją przechodził. Niestety neurotoksyczność wirusa nie była dla mamy Kaliny łaskawa. Pobyt w szpitalu, wirusowe toksyny, odosobnienie, sama choroba - wszystko to sprawiło, że mama Kaliny odpłynęła duchem do innej krainy. Wraz z duchem odpłynął cały intelekt, cała pamięć, całe wszystko.

Mama Kaliny nie wie. Nie wie kim jest, gdzie jest i dlaczego. Nie wie, kim są opakowane w kosmiczne kostiumy pielęgniarki. Nie wie, kim jest jej córka. 

Buddyjskie "bądź tu i teraz" stało się dla mamy Kaliny celem i sensem życia. Niechcący.

Mama Kaliny w środę wychodzi ze szpitala. Dokładniej mówiąc: ciało mamy Kaliny w środę wychodzi ze szpitala. Gdzie jest duch mamy - Kalina nie wie. Prawdopodobnie tam, gdzie powinien być. Teraz. 


czwartek, 29 października 2020

palce

 Kalina zapomniała hasła do swojego bloga. Zdarza się, zwłaszcza Kalinom. 

Zmotywowana przez Polly Kalina spróbowała założyć nowy blog i wtedy okazało się, że "samo się otworzyło". Nie ma co komentować. Życie.

Kalina żyje na kilka etatów. Pracuje w szkole, choć ostatnio nie ma w niej uczniów. Opiekuje się mamą, która jest w kiepskiej formie intelektualnej i sprawnościowej. Jest także mamą ósmoklasistki, która przygotowuje się sama do konkursu matematycznego i potrzebuje wsparcia. Jest też osobą, zajmującą się domem (tak, tak, wiem, nie ma w domu chleba. Ludzkość wytrzymała bez chleba kilka milionów lat, my też damy radę!). 

A przede wszystkim Kalina stara się wrócić do swojej dawnej Kaliny. Do osoby, która umiała być spokojna, gdy chciała. Która wiedziała, co czuje. Która umiała dbać o siebie. Która czuła, gdy jest jej zimno. Która wiedziała, kiedy chce jej się siusiu, a kiedy powinna coś zjeść. Bo ostatnie miesiące sprawiły, że Kalina w amoku, pośpiechu, pędzie i mentalnym ścisku nie jadła, nie piła, nie spała, nie odpoczywała, tylko zawsze biegła, bo cel zawsze był z przodu. Kalina chudła i chudła, aż wreszcie została tylko fasada. Teraz Kalina wypełnia ją powolutku. Palce u stóp są już gotowe. 



czwartek, 20 sierpnia 2020

korona

Córka Kaliny zakończyła kwarantannę. Wróciła po dwóch tygodniach zamknięcia do domu. Rodzina się powiększyła, ponieważ wraz z córką zamieszkała w naszym domu przyjaciółka córki -  jej cała rodzina jest na kwarantannie albo izolacji i dziewczynka nie ma gdzie się podziać. 

Czekamy na choćby pierwsze dobre informacje, że kwarantanna i izolacja w rodzinie dziewczynki się skończą a dziecko będzie mogło rozpocząć rok szkolny, mieszkając we własnym domu.

Do starszej córki przyjechał jej chłopak i podziwia polskie realia.

Wszyscy jesteśmy umęczeni: kwarantannowicze, chorzy, reszta. 

Robimy wszystko, żeby teraz korona nie przyszła do nas do domu - jest nas obecnie w mieszkaniu sześcioro i jakakolwiek forma zamknięcia nie byłaby dobrym rozwiązaniem. A nawet sądzę - byłaby bardzo złym.

I teraz już wiem: każda osoba, u której testy wskazują na zakażenie koroną, musi natychmiast wyprowadzić się z domu, żeby blokada pozostałych członków rodziny trwała jak najkrócej. Nasza chora znajoma po dwóch tygodniach nadal jest chora, jej mąż i syn siedzą na kwarantannie trzeci tydzień, chociaż się od niej nie zarazili. Tak działa profilaktyka w polskim wydaniu.

Mąż Kaliny czytał opracowania naukowe, dotyczące osób, chorujących wcześniej na covid - u ponad połowy z nich diagnozuje się teraz depresję. Nie dziwi. Ciekawe, czy będą robione badania u znajomych ludzi chorych na covid. Podejrzewam, że też mają już depresję. Albo przynajmniej symptomy przemęczenia. 





poniedziałek, 3 sierpnia 2020

pralce

Kalina się miota.
Jej myśli wirują w pralce i co chwilę któraś z nich natrętnie przykleja się do szybki. Szybki przed oczami Kaliny.

sobota, 18 lipca 2020

biorę

Kalina marzy o maleńkim domku na wielkiej łące. Z widokiem na odległe góry. Ogród dochodzi aż do nadmorskiej plaży. Na łące pasą się owieczki. Stado owiec. Na horyzoncie widać sąsiednią stadninę koni. Przy domu wielkie drzewo z gniazdującymi ptakami. Pies. Albo nie: dwa psy. Panele fotowoltaiczne i własna studnia. Dach porośnięty roślinami.
Jeszcze strumyk. Strumyk obowiązkowo, z brzegami porośniętymi wielkimi kępami mchu. Paprocie. Kalina uwielbia paprocie. I oczywiście malwy. Malwy - obowiązkowo.
I miejsce na namioty, żeby znajomi mogli przyjeżdżać na wakacje.
I jeszcze jeże. Rodzinka jeży. Kalinę zachwycają jeże.

Gdyby ktoś miał taki do wydania, zapraszam!

W tym roku Kalina planuje odhaczyć z powyższej listy namiot i stadninę koni na horyzoncie.
Nie od razu Rzym zbudowano. Albo i Kraków.

piątek, 17 lipca 2020

rodzeństwa

Siostra Kaliny miała dwoje rodzeństwa: siostrę (czyli Kalinę) i brata. Nigdy nie potrafiła się dogadać ani z bratem (z którym naprawdę trudno było się nie kumplować), ani z siostrą. Brat przeszedł do Krainy Wiecznych Łowów, więc siostra Kaliny ma już tylko siostrę. I nadal nie potrafi się z nią dogadać.
Kalina musiała sprawdzić w swoim umyśle, sercu i ciele, czy z nią jest na pewno wszystko w porządku, bo usłyszała takie komentarze od starszej siostry, że po nich można tylko albo rzucić się pod metro (nie ma w pobliżu), albo skoczyć ze skał do oceanu (też kiepskie możliwości). Siostra Kaliny bije rekordy własnej nieżyczliwości wobec Kaliny i Kalinowej rodziny i gdyby były Igrzyska Olimpijskie z dyscypliną "przywalanie młodszej siostrze", siostra Kaliny miałaby ogromne szanse na medal. 

Wnioski:
1/ pisklęta z jednego gniazda nie muszą być do siebie podobne;
2/ rodzeństwo nie musi mieć wspólnych genów. Jeśli młodsza siostra i brat dostali mnóstwo tych samych genów od rodziców, to ich starsza siostra mogła dostać akurat wszystkie odwrotne;
3/ są osoby, które potrafią wspierać i współpracować, ale są też inne;
4/ gdy ma się córkę psychologa (a Kalina akurat ma) to się człowiek dowiaduje, jakie mechanizmy powodują, że jego siostra jest wredna, ale ta wiedza wcale nie pomaga.
5/ telefon dzieli ludzi.


wtorek, 7 lipca 2020

czary

Kalina pracuje na półkoloniach.
Dziś na spacerze jedna z dziewczynek, urocza sześcioletnia Madzia, włożyła dłoń w pokrzywy. Spektakularne bąble na jej skórze nie wzbudzały żadnych wątpliwości - swędziło i bolało.
Kalina, nauczona przez życie, że jakakolwiek pomoc jest lepsza niż żadna, wyjęła z plecaka swoją butelkę wody z imbirem i miodem i oblała dłoń dziewczynki, wyjaśniając poszkodowanej i zebranemu gronu obserwatorów, że imbir jest bardzo zdrowy i pomaga na wiele dolegliwości.
Niezwykłe było to, że ślady poparzenia zniknęły w mig. Zupełnie, jakby woda z imbirem i miodem naprawdę była produktem, przeznaczonym do leczenia tego typu dolegliwości.
Dawniej mówiło się na to: czary.
Teraz wcale się nie mówi.

sobota, 4 lipca 2020

przemieszczeń

Kalina dostała na urodziny rower. Dokładnie taki, o jakim by tylko zamarzyła, gdyby postanowiła marzyć o rowerze.
Teraz Kalina przenosi środek ciężkości z samochodu na rower.
Prawdziwa radość krótkich przemieszczeń ma dwa kółka.

niedziela, 28 czerwca 2020

potrzeby

          Mama Kaliny chce jechać na wybory. Mama Kaliny jest zameldowana w tym samym mieszkaniu co Kaliny mąż, co sprawia, że mają jedną komisję wyborczą. Kalina jeździ gdzie indziej na wybory.
- Kalinko, o której Twój mąż przyjedzie po mnie na wybory? - spytała mama Kaliny w niedzielę skoro świt.
- On jeszcze śpi, mamo. Gdy tylko się obudzi, dam Ci znać.
- Och, to dobrze, że jeszcze śpi. W końcu jest niedziela. Nie budź go. Chciałabym tylko, żeby mi teraz powiedział, o której po mnie przyjedzie.

          Wybory wyborami, ale nic nie zmieni potrzeby znajdywania odpowiedzi na ważne pytania.



piątek, 26 czerwca 2020

bezsensowne

Skąd się biorą ci ludzie?
No skąd?
Jeśli muszą uzupełnić jakieś bezsensowne papiery, dokumentację bez idei, sprawozdanie nic-nie-warte, to dlaczego poświęcają na to pół życia swojego i innych?
Nie rozumiałam.
Przecież takie rzeczy trzeba zrobić szybko, bez angażowania nadmiernych sił i środków.
Jeśli jakiś dureń chce ode mnie informację o ilości ptasich kup, znajdujących się co rano na masce mojego samochodu, to nie znaczy, że muszę przygotowywać ozdobne tabelki, wybierać czcionkę, rodzaj papieru i angażować w to pół ulicy.

A tak właśnie wygląda praca w szkole.
Jakiś dureń wymyśla papiery.
Nauczyciele je wypełniają, chociaż widać na pierwszy rzut oka, że papiery są tak bezsensowne, że nikt nigdy w życiu tego do niczego nie wykorzysta.
A dyrekcja przyczepia się do grubości linii, sposobu wyeksponowania tytułu, literówki w siedemnastej linijce.

Pytałam psychologa, o co w tym chodzi.
Wytłumaczono mi: każdy chce być kompetentnym szefem. Nie da się kompetentnie zarządzać stekiem bzdur, więc dyrekcja w sposób nieświadomy szuka obszarów, w których może zarządzać. Dlatego czepia się szczegółów.
Jesteś dyrekcją? Pomyśl! Jeśli twoi pracownicy już spytali psychologa, patrzą na ciebie jak Kalina na swoją dyrekcję.

środa, 24 czerwca 2020

zawsze

Kalina obserwuje osoby, które "nigdy".
Nigdy nie zjedzą śledzia, nigdy nie pozwolą dzieciom oglądać kreskówek, nigdy nie zgodzą się, żeby ktoś za nie decydował, nigdy nie wejdą do meczetu, nigdy nie pojadą na Ukrainę.

Są też osoby, które "zawsze".
Zawsze kładą szczoteczkę włosiem na wschód, zawsze sprzątają kuchnię przed spaniem, zawsze pilnują, żeby ich syn mówił "dzień dobry" sąsiadom, zawsze kupują w tym sklepie, zawsze piorą ręczniki osobno i zawsze piją kawę z cukrem.

Kalina też z pewnością ma swoje "nigdy" i "zawsze", ale jej niekonsekwencja rozwala system.

I dlatego Kalina nigdy nie pilnuje, żeby robić coś zawsze.

mogą

Prawdopodobnie szkoły we wrześniu nie wrócą do budynków, tylko na ekrany. Tak się mówi w kuluarach.


W mojej szkole uczy się około 250 uczniów. Ich rodzice mogą bawić się na weselu wraz z innymi 148 osobami, jeść w restauracji, chodzić do kościoła, siedzieć u fryzjera i kosmetyczki, ale nie mogą wejść z dzieckiem na teren szkoły po świadectwo. 
Dzieci mogą trenować piłkę nożną w klubie, ale nie mogą przyjść do szkoły oddać podręczników i opróżnić szafki.

Wybiórczy ten wirus, albo nic nie rozumiem.


niedziela, 21 czerwca 2020

w środku

Wykorzystujcie każdą chwilę swojego życia na kochanie swoich matek, dopóki są na zewnątrz i w środku tymi samymi osobami, które Was urodziły, wychowały i kochały. Potem z dnia na dzień jest coraz mniej matki w matce. 
Oczywiście można ją nadal kochać. 
A nawet trzeba. 
Ale wtedy kocha się już inną osobę. 
Ona tylko na pożółkłych zdjęciach przypomina tę błyskotliwą, inteligentną, aktywną i twórczą matkę, która spędziła z Wami najlepsze lata Waszego życia.

Gdy Wasze matki będą miały 85 lat, będzie Wam bardzo trudno być córkami. I synami.
Wiem to.
I płaczę nad tym, gdy tylko pomyślę, że mam dwie córki, a za jakiś czas może się zdarzyć, że będę miała 85 lat. O, Losie...

niedziela, 14 czerwca 2020

zadzwonić

- Kalinko, czy mogłabyś do mnie zadzwonić, bo chcę żebyś zobaczyła, dlaczego tak słabo słychać rozmowy - powiedziała mama Kaliny, kładąc swój telefon na stół między sobą a Kaliną.
          Kalina zadzwoniła. Telefon mamy zabrzęczał.
- Ktoś dzwoni - powiedziała mama Kaliny patrząc zaskoczona to na telefon, to na Kalinę.
- To ja dzwonię, mamo - powiedziała Kalina, usiłując zakopać głęboko swoje przygnębienie.
- To co ja mam teraz zrobić, Kalinko? - spytała  zaskoczona mama, nie spodziewając się, że Kalina dzwoni do niej, siedząc tuż obok przy stole.
- Odbierz telefon - powiedziała Kalina.
- Ale jak?
- Tak jak zwykle.
          Mama Kaliny po dłuższej chwili odniosła sukces i odebrała telefon.
- Halo? - powiedziała do słuchawki.
- Słyszysz mnie mamo? - spytała Kalina, trzymając swój telefon przy uchu.
- No słyszę cię, Kalinko, ale byłoby mi łatwiej rozmawiać z tobą bez tego telefonu - powiedziała mama, odsuwając od siebie telefon.
          Kalina coraz częściej ma wrażenie, że naprawdę ciężko jest orzec, kto zwariował, a kto właśnie jest całkiem normalny...

czwartek, 11 czerwca 2020

nadrobić

Człowiek cieszy się, że jest długi weekend, bo da radę nadrobić zaległości w pracy i w domu.
To jest kompletnie chore.

wtorek, 9 czerwca 2020

niezwykłą

Kalina jest osobą uzależnioną od wielu rzeczy. Od słońca, upałów, patrzenia na morze, przyglądania się rozmawiającym ze sobą córkom Kaliny, chodzenia boso, jedzenia wiśni, stania na łące, jeżdżenia samochodem, leżenia w hamaku, spania pod namiotem, spacerowania z mężem po leśnych dróżkach, przebywania wśród kobiet i czytania.
W oczekiwaniu na spełnienie większości potrzeb, Kalina czyta "Niezwykłą podróż Pomponiusza Flatusa", która jest książką tyleż głupią, co zabawną. Tyleż bezsensowną, co inteligentną. I w tak odpowiednim stopniu pozbawioną moralizatorstwa, że nadaje się na rozpoczynanie podczas jej czytania przedsennej przesiadki do innej rzeczywistości.

Kalina czytała już historię Pomponiusza, rżała wówczas ze śmiechu i masowała obolałą przeponę. Taki był moment.
Kalina czyta teraz drugi raz historię Pomponiusza i nie rży ze śmiechu, ale czuje, że zakręty w jej synapsach nieco się prostują, że kora szara odzyskuje naturalną barwę, a móżdżek przestaje się wahać w kluczowych momentach.
Taki jest moment.

niedziela, 7 czerwca 2020

wakacje

Wakacje, przybywajcie!
Otoczcie Kalinę ciepłem, słońcem, wysypianiem się i brakiem komputera!

wstyd

Kalina przygotowuje teraz dokumentację w związku ze swoim egzaminem na kolejny stopień awansu nauczycielskiego.
Kalinie jest wstyd.
Kalina zamyka oczy i nie patrzy, co pisze.
Podstawa prawna, związana z awansem nauczycielskim, jest tak żałosna, że Kalina musi robić częste przerwy w pisaniu, żeby nie myśleć, w jak prymitywnym świecie żyje

W ani jednym punkcie Kalina nie musi pisać o uczniach. Cała dokumentacja dotyczy wyłącznie zebranych przez Kalinę papierów. Kalina nie musi być dobrym nauczycielem. Musi mieć tylko na to papiery.


sobota, 6 czerwca 2020

działa

Gdyby nie było smutku, nie byłoby radości.
Tak to podobno działa.
Mam nadzieję, że to prawda, bo jeśli to tylko głupi żart, to mnie szlag trafi.


piątek, 5 czerwca 2020

merdać

Dostałam informację, że otrzymam przesyłkę, a wcale nie przypominam sobie, żebym coś kupowała.

Dzięki temu wiem, jak czuje się cocker spaniel, gdy jego pan trzyma w ręku szeleszczące opakowanie od jakiegoś psiego przysmaku, ale jeszcze nie wiadomo, od jakiego.

Tak bardzo chciałabym teraz móc merdać ogonem!

czwartek, 4 czerwca 2020

szukam

Szukam Ukrainki, która zamieszka z moją mamą od zaraz. Sprawdzonej.
Znasz?
Daj znać, bardzo proszę!...

napadnięte

Kalina ma pewne zasoby, z których korzysta w chwilach kryzysu. Zasoby te, napadnięte nagłym telefonem "muszę się spotkać", spotykają się z Kaliną i pompują w Kalinę siłę, energię i radość. Kalina dba o te zasoby gdy jest w dobrej formie i pompuje w nie, gdy one tego potrzebują.
Teraz Kalina potrzebuje i czerpie.
Kocham Was! Gdy czerpię i gdy pompuję!

poniedziałek, 1 czerwca 2020

finał

Córka Kaliny bierze udział w Odysei Umysłu. W tym roku finał odbywa się przez internet. Drużyny nagrywają spektakl w wersji anglojęzycznej i wysyłają przez ocean.
Dobrze im poszło, choć nie wygrali. Szczęście wielkie.


Kalina czuje nadchodzący kryzys zdrowia. Tak się dzieje zawsze, gdy stres dokłada mi kolejną cegłę na barki. Ciało poszukuje łóżka gorączką i infekcjami.


poniedziałek, 25 maja 2020

sprzedaży

Poszukiwałam zdjęć ssaków naczelnych w internecie. Wpisywałam kolejne gatunki i zapisywałam linki, żeby pokazać uczniom.
Wpisałam "kapucynka". Żałuję.
Wyskoczyły mi całe strony ofert sprzedaży kapucynek w Polsce.

Gatunek Homo powinien być wyrzucony ze ssaków naczelnych.

środa, 20 maja 2020

końcu

Mama Kaliny nie rozpoznała dziś kluczy od swojego mieszkania. Trzymała je w dłoniach i pytała, co to jest.
Kalina ma do wyboru dwa rozwiązania: zabiera mamę do siebie lub wprowadza się do mamy. O ile pierwsze rozwiązanie jest katastrofalne, o tyle drugie jest katastrofalne.
W ten oto sposób Kalina musi podjąć decyzję o końcu siebie. A jest on bliski.


wtorek, 19 maja 2020

kucharskich

Kalina ma zwyczaj notowania w książkach kucharskich, czy danie smakuje, czy nie.
Ostatnio rodzina Kaliny kosztowała zielone curry z Jadłonomii.
- Smakuje wam? - spytała Kalina z pełną paszczą. - Co wpisać obok przepisu?
- Bardzo smaczne - powiedział mąż, przełykając.
- Wpisz: gotować, gdy córki nie ma w domu - powiedziała córka, zostawiając pół obiadu. Nie lubi pikantnych potraw.

Kalina czasem przypomina sobie, że jest dumna ze swoich córek i to był ten moment.

poniedziałek, 18 maja 2020

zbiera

- Cześć mamo, tu Kalina. Miałaś rano rację. Mówiłaś, że będzie dziś padać deszcz i rzeczywiście, zbierają się czarne chmury.
- Ja tych chmur, Kalinko nie widzę.
- Wyjdź na balkon i spójrz w lewo. Widzisz?
- Och, Kalinko, jakie u mnie są czarne chmury! Ty wiesz, że chyba zbiera się na deszcz?!

Jednak nie było deszczu. Może to i lepiej? Mama byłaby bardzo zaskoczona.

niedziela, 17 maja 2020

wstydziłaby

Gdyby ktoś napisał piosenkę o tym, że Kalina zrobiła coś bardzo złego, Kalina wstydziłaby się zakazywania umieszczenia tej piosenki na liście przebojów. Zwłaszcza, gdyby naprawdę Kalina zrobiła coś złego...
I to nie jest ważne, czy byłaby to decyzja Kaliny (usunąć piosenkę o mnie!), czy byłaby to decyzja kogoś z przyjaciół Kaliny (Kalino, nie chcę, żebyś się martwiła tą piosenką, więc ją usunę), czy też ktoś próbowałby usunąć ją, zanim Kalina by się o tym dowiedziała (Kalinko, ktoś napisał o tobie niemiłą piosenkę, ale nic się nie martw. Sprawa jest już załatwiona).

I tylko Kalina jeszcze doda, że zupełnie nie rozumie, dlaczego zmarłych czci się na cmentarzach. Przecież oni tam się dostali po śmierci!? Powinno się ich czcić w domu, gdzie żyli!

I tyle o wstydzie.

lekcje

Szkoła ma zapewnić opiekę dzieciom z klas 1-3 w godzinach pracy rodziców, ale jednocześnie dziecko musi uczestniczyć w nauczaniu. Oznacza to, że wszystkie dzieci z klas 1-3 będą miały lekcje online po 17-ej, gdy już wrócą do domu. 
W przeciwnym razie albo w lekcjach będą brały udział tylko dzieci przebywające w szkole, albo tylko te, które nie zostały posłane do szkoły. Nie da się jednocześnie prowadzić lekcji online przez komputer i lekcji w sali szkolnej.
A co ciekawego w samej szkole? 
Dzieci nie mogą się zbliżać do siebie na dystans mniejszy niż 2 metry. Nie wolno im poruszać się swobodnie po sali. Nie wolno im brać do rąk żadnych przedmiotów, które były dotykane przez inne dzieci lub przez nauczyciela. Dziecko nie może zbliżyć się do nauczyciela na dystans mniejszy niż 2 metry. 

Już samo powyższe świadczy o tym, że albo minister edukacji nigdy w życiu nie był w szkole, albo jest kompletnym idiotą. 
Nie, no w szkole to chyba jednak był...

czwartek, 14 maja 2020

bardziej

Wyhodowałam w domu 3 chrząszcze. 
Znalazłam jakiś czas temu larwy w doniczce, zrobiłam terrarium i stworzyłam tzw. warunki. Z larw powstały pędraki, a po tygodniu przeistoczyły się w cudne imago.
W ten sposób zostałam matką adopcyjną trzech uroczych ryjkowców, podobnych do poniższego, tylko naturalnie ładniejszych, bardziej inteligentnych i milszych.



niedziela, 10 maja 2020

odpoczęłam

Bo ja za dużo pracowałam...
I przez to wszystko kręciło się w odwrotną stronę. A ten weekend odpoczęłam.
Jutro mamy rocznicę ślubu i z tej okazji dzisiaj zjedliśmy pizzę. Pizza rocznicowa.

Sprawdziłam w Internecie: istnieje osoba, która nazywa się Anna Kwarant. Współczuję.

środa, 6 maja 2020

wolne

Mama Kaliny codziennie oznajmia Kalinie, że bardzo się cieszy, że Kalina teraz ma wolne i nie musi pracować, bo strasznie ciężko mają ci, którzy pracują teraz zdalnie.
Jeśli jesteś osobą, która pracuje teraz zdalnie, poczuj przypływ dobrej energii od mamy Kaliny.

W ramach wdzięczności uprzejmie proszę o przesłanie mi dobrej energii od jakiejś innej mamy, bo też potrzebuję jej do pracy. Zdalnej ofkors.

wtorek, 5 maja 2020

balowej

W regulaminie oceniania zachowania w szkole mojej córki pojawił się zapis, że uczeń nie może uczestniczyć w lekcjach w piżamie.
Nie ma natomiast zapisu, że nauczyciel nie może prowadzić lekcji w sukni balowej. Ach, gdybym tylko miała suknię balową, dzisiaj pracowałabym w sukni i w szpilkach :-)

niedziela, 3 maja 2020

pin

Kalina zmieniła sobie pin w telefonie, bo to źle mieć zawsze ten sam, zwłaszcza że już wszyscy go znali.
I teraz Kalina niezmiernie się cieszy, że telefon nie działa jak karta kredytowa i po trzech błędnych pinach nie blokuje się w ścianie. Gdyż albowiem Kalina za każdym razem wstukuje najpierw stary pin, a dopiero po chwili przypomina sobie, że zmieniła.
A właściwie to telefon przypomina Kalinie subtelnym tekstem...


piątek, 1 maja 2020

srebrnych

Tuż przed pandemią fryzjerka Kaliny dokonała aktu nieagresji i obcięła Kalinie włosy bardzo. Bardzo.
Dało to początek fali niefarbowania włosów i noszenia przez Kalinę cudnej srebrnej siwizny zamiast farbowanych blondów, blądów i błędów.
Teraz Kalina wie, że decyzja o przejściu na siwiznę była kluczowa w utrzymaniu dobrej formy psychicznej Kaliny podczas całej kwarantanny.
Gdy Kalina przypadkowo zerka w lustro i widzi "tę kobietę" w krótkich, srebrnych włosach, ma ochotę powiedzieć jej z uśmiechem "dzień dobry".
Co właściwie wcale nie jest takie złe, bo czyż nie można być uprzejmym dla siebie samego, zwłaszcza, gdy się ma siwe włosy? Ot, choćby z szacunku dla wieku.

czwartek, 30 kwietnia 2020

psychodeliczny

Dziś w nocy śnił mi się człowiek, którego bardzo nie lubię. Mijał mnie, ubrany w psychodeliczny szlafrok.
Wyglądał adekwatnie.
Pozytywem jest to, że nie zwrócił na mnie uwagi. To budujące. Chciałabym, żeby nie zwracał.

środa, 29 kwietnia 2020

silnika

Zepsuł się silnik w maszynie do szycia.
Kalina ma problem z węchem, więc nie poczuła.
Mąż Kaliny nie ma problemu z węchem, więc poczuł.
Nowy silnik kosztuje 90 zł. Niedużo, porównując z ceną nowej maszyny.
Mąż Kaliny zasiadł, aby zamówić nowy silnik i dowiedział się, że wprawdzie jest w wielu sklepach, ale wszędzie niedostępny. Tak zwane "już nie produkują" zapukało mu w ekran.
Trzeba oswoić cenę nowej maszyny.
Nie taka ona straszna, jak ją malują.
No i zawiera w sobie cenę silnika... 

wtorek, 28 kwietnia 2020

ewolucyjnych

Ząb mądrości to jedna z największych pomyłek ewolucyjnych, które co kilka lat przypominają o swoim istnieniu Kalinie .
Akurat teraz Kalina rozpoczyna w ósmych klasach ewolucjonizm i to bardzo przykra koincydencja.

służą

Nie służy mi komputer i telefon.
Służą mi książki.
Nie służy mi alkohol.
Służy mi woda z imbirem, miodem i cytryną.
Nie służy mi stres.
Służy mi słońce i wiatr.
Nie służą mi zimowe ubrania.
Służą mi bose stopy.
A tymczasem od środy znowu ma być zimno.

poniedziałek, 27 kwietnia 2020

egoizmem

W ciężkich chwilach umysł odcina zbędne sprawy i zajmuje się tym, co najważniejsze.
Mój umysł też tak ma.
Gdy dzieje się źle cała krew z mojego ciała wpływa do ośrodka w mózgu, odpowiedzialnego za rozwiązywanie problemów.
Myślę, że inni też tak mają.
Z tego powodu wiem, że należy oszczędnie rozmawiać z ludźmi, którzy są w stresie.
Oni nie słyszą, nie widzą, nie czują niczego, co wykracza poza ich problem. I to nie jest ich egoizm. Egoizmem jest tego nie wiedzieć.