poniedziałek, 18 stycznia 2021

mistrzowskiej

 Kalina długo zastanawiała się, czy opisać pewne zdarzenie. Prawdziwe, słowo honoru. Historia nie należy do łatwych i przyjemnych, ale i takie się zdarzają.

Kalina miała psa. Psa pożeracza. Pies pożeracz zjadał na spacerach wszystko, co tylko zdążył złapać do pyska.

I w końcu stało się to, co musiało się stać. Pies udowodnił, że należy do klasy mistrzowskiej w tej kwestii:

Pewnego dnia, na spacerze, pies zatrzymał się, wygiął grzbiet w pałąk i zaczął robić to, po co przyszedł: kupę. Kalina stała obok i zerkała na rozwój sytuacji. Uwagę Kaliny przykuło coś, co wydostawało się z ciała psa otworem przeciwnym do pyska: było bladoróżowe i dość długie. Po kilku sekundach, które trwały około tygodnia, Kalina zorientowała się, co się stało:

pies Kaliny zrobił kupę opakowaną w prezerwatywę. 

Słowo harcerza, że tak było.

Musiał wcześniej zjeść prezerwatywę na jakimś spacerku. A prezerwatywa ustawiła się w jelicie psa w taki sposób, że napełniła się usuwaną zawartością. A finisz miał miejsce w chwili, gdy pies defekował blisko Kaliny, dzięki czemu udało się zaobserwować zachodzące zjawisko. Nie wierzycie w to, że można wyrzucić szóstkę wiele razy pod rząd? Można!

To historia prawdziwa. A dowody na to są dwa: 

1. nie ma na tyle silnego związku chemicznego, który zażyty w zalecanych  dawkach pozwoliłby umysłowi wymyślić taką historię. 

2. Kalina jest jedyną znaną sobie osobą, która ma w życiu przygody tego kalibru. Wątpicie? A byliście kiedyś zaaresztowani na stacji benzynowej za posługiwanie się kradzioną kartą kredytową? No właśnie! :-) :-)

11 komentarzy:

  1. KAŻDY jest jedyną jednostką tego kalibru, żeby przeżyć AŻ własne życie. każdy miewa przygody i zauważenia. ja gustuję w małych rzeczach. ale wiem (i szanuję), że są tacy, którzy wolą raz do roku doznać tego, co doznał Armstrong - o ile to nie mistyfikacja.
    sam nie wiem, czy Twoje "widzenie", to sprawa mała, czy duża...
    mogę nie mieć racji, bo psa w życiu nie miałem, a jedyne okazy były u mnie na gościnnych występach , więc pojęcie mam wyblakłe, jak mgła w słoneczne południe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I cudne jest to, że każdy inaczej, a wszyscy dobrze :-)

      Usuń
  2. Mój Bazyl też zżerał prezerwatywy, ale nie potrafił opakować w nie stolca :)))))))))))
    To faktycznie musiało wyglądać przednie! I w dodatku na różowo! Nie mam problemu z uwierzeniem, że historia jest prawdziwa. Mam na tyle dużą zwierzęcą próbę statystyczną, że WIEM, że w wykonaniu pluszowców wszystko jest możliwe :)
    Teraz dawaj historię z tą kradzioną kartą na stacji benzynowej!

    OdpowiedzUsuń
  3. no proszę kupa w szczewie mnie tak nie zaciekawiła jak płacenie kradzioną kartą :D nas przesłuchiwał kierownik sklepu w USA po tym jak próbowaliśmy zapłacić za zakupy walutą wycofaną z obrotu jakeś 15 lat wcześniej ... także ten ... nie jesteś taka wyjątkowa sama :) mój mąż wzbudza podobne przypadki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieliście dolary wykopane z ogródka pradziadka? ;-)

      Usuń
    2. o dziwo mieliśmy z kantoru i facet nas pytał gdzie lecimy do jakiego kraju i czy może nam dać stare a my myśleliśmy wtedy że to wszystko jedno z jakich lat a potem po powrocie doczytaliśmy, że w Stanach po kilku latach wycofuje się banknoty z obiegu i daje nowe i tymi starymi się już nie płaci. Przyjęli nam je wszędzie ale żeśmy się grubo tłumaczyli. Następnym razem byliśmy mądrzejsi ;)

      Usuń
  4. Oj, mnie tez sie wyjatkowe rzeczy przydarzaja, np. podczas uslugi w domu klienta niechcacy potracilam droga porcelanowa figurke pieska, od ktorej natychmiast odpadl drogi porcelanowy ogon i pojechal po pieknie utrzymanym zabytkowym parkiecie prosto pod kaloryfer, w waska szczeline miedzy sciana a klepkami podlogi, z ktorej juz nie udalo sie go w zaden sposob wydobyc i gdzie pozostal na wieki... Albo lancuszek od ciezarka przy zegarze z kukulka, ktory przy odkurzaniu zaczepil sie o szczotke odkurzacza tak, ze trzeba bylo ja rozkrecic na drobne czesci... taak. Dodam jeszcze, ze sprawdzana pozniej z czystej ciekawosci cena figurki okaleczonego pieska zwalila mnie z nog (powyzej 600 dolarow), na szczescie skonczylo sie tylko na niezbyt zadowolonej minie klienta, uff.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, jak dobrze to rozumiem. Przerabialiśmy akcję pt: nowy telefon wpadł w szczeliną między ścianą a parkietem na sali gimnastycznej. Wyciąganie go trwało kilka godzin...

      Usuń
  5. Śmieję się do łez, ale wiem, że to nie do śmiechu historia, ale śmieję się i tak :* buziaki kochana.

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":